Dołącz do nas

Piłka nożna

Hit sezonu? Emocje do ostatnich sekund

Avatar photo

Opublikowany

dnia

23. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła prawdziwy rollercoaster emocji. Zachwyciło szczególnie starcie mistrza z wicemistrzem. Legia może mówić o dużym szczęściu, bo dwa gole samobójcze Jagiellonii pozwoliły wywieźć jej punkt z Białegostoku. W derbach Trójmiasta Lechia odrobiła dwubramkową stratę. 

Już pierwsze piątkowe spotkanie przyniosło wiele emocji. Cracovia podejmowała Piasta Gliwice i choć do przerwy nic nie zapowiadało takiego scenariusza, bo gospodarze prowadzili 1:0 po golu zdobytym przez Kameri, to w drugiej połowie zobaczyliśmy całkowicie odmieniony zespół gości. Piast wyrównał w 55. minucie z rzutu karnego. Cracovia ponownie wyszła na prowadzenie w 76. minucie po wrzutce, do której dopadł Minchev. Ostatnie 10 minut należało jednak do Gliwiczan. Najpierw w 82. minucie ponownie wyrównał Felix, a zaledwie cztery minuty później wynik spotkania ustalił Chrapek. Dla Cracovii był to już czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa. Równie emocjonujący był derbowy pojedynek pomiędzy Arką Gdynia a Lechią Gdańsk. Już po pięciu minutach gry fenomenalnym strzałem z dystansu popisał się Oskar Kubiak i Arka prowadziła 1:0. Tak samo dobrze gospodarze weszli w drugą połowę, bo w pierwszej akcji na 2:0 podwyższył Navarro. Lechia się nie poddawała i atakowała coraz śmielej, czego efektem był gol Sezonienki w 54. minucie. Kilkadziesiąt sekund później był już remis, gdy celnie zza pola karnego uderzył Zhelizko. Ostatnie pół godziny to próby obu drużyn, by wyrwać upragnione derbowe zwycięstwo. Arkowcy dwukrotnie trafiali jeszcze w słupek, a wynik spotkania nie uległ już zmianie i derby Trójmiasta zakończyły się podziałem punktów. 

Sobotni mecz Pogoni Szczecin z Widzewem Łódź nie przyniósł oczekiwanych emocji. Skromne jednobramkowe zwycięstwo zapewnił Portowcom Karol Angielski. Widzew był bezbarwny i nie potrafił stworzyć sobie groźnej sytuacji pod bramką rywali. Dopiero w doliczonym czasie gry jeden ze strzałów wylądował na słupku bramki strzeżonej przez Cojocaru. Motor Lublin pewnie zwyciężył z Koroną Kielce 2:0 mając pełną kontrolę w tym spotkaniu. Na listę strzelców ponownie wpisali się Ndiaye i Czubak. Kielczanie zaczęli przeważać pod bramką przeciwnika dopiero w drugiej połowie, ale świetnie spisywał się Brkič i trzy punkty zostały w Lublinie. W Śląskim Klasyku GieKSa pierwsza wyszła na prowadzenie za sprawą niezawodnego Bartosza Nowaka. Tuż przed przerwą wyrównał Liseth. Goście częściej utrzymywali się przy piłce, a ich przewaga rosła z minuty na minutę. Niespodziewanie to zawodnicy Rafała Góraka wyprowadzili celny cios, a konkretnie zrobił to Marcel Wedrychowski w 85. minucie spotkania. Tuż przed końcem Jędrych wykorzystał rzut karny i wynikiem 3:1 zakończyły się górnicze derby. 

W niedzielę zmierzyły się dwa zespoły, które w tym roku jeszcze nie wygrały. Termalica Nieciecza podejmowała Radomiaka Radom. W 65. minucie błąd Majchrowicza wykorzystał Kurzawa, który strzałem z dalszej odległości umieścił piłkę w siatce. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Radomiaka, bo już w kolejnej akcji Tapsoba wyrównał. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i obie drużyny na pierwsze zwycięstwo w 2026 roku będą musiały jeszcze poczekać. Popołudniu czekały na nas dwa hitowe starcia. Najpierw Jagiellonia podejmowała Legię. W 17. minucie piękną bramkę z dystansu zdobył Flach, a pięć minut później świetnie w polu karnym odnalazł się Pululu i podwyższył na 2:0. Jagiellonia dalej atakowała często i groźnie i wydawało się, że ich zwycięstwo będzie formalnością. W doliczonym do pierwszej połowy czasie źle interweniował Vital, który pokonał własnego bramkarza i do przerwy było 2:1. W 56. minucie doszło do kolejnej fatalnej pomyłki Jagiellonii, bo Flach wpadł z piłką do bramki i był to drugi gol samobójczy. Legia miała dużo szczęścia i odrobiła straty, a mecz zakończył się remisem 2:2. Ozdobą tej kolejki był mecz Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa. Już w pierwszej połowie padły aż cztery gole. Najpierw po jednej jedenastce wykorzystali Brunes oraz Ishak, a później trafiali Silva i Palma. Lech wyszedł na prowadzenie w 55. minucie po golu Milica. Niecałe 20 minut później ładną bramkę z rzutu wolnego zdobył Ivi Lopez i znów był remis. Kilka minut przed końcem Svarnas wykorzystał dośrodkowanie i pokonał Mrozka, jednak sędzia po analizie VAR anulował to trafienie. Lech ruszył do ataków w samej końcówce, co przyniosło efekt w doliczonym czasie gry, gdy Agnero uderzył piłkę piętką, a ta znalazła się w bramce Rakowa. W Poznaniu wybuchła euforia, bo Kolejorz zwyciężył czwarty raz z rzędu w Ekstraklasie.

W poniedziałek zagrały ze sobą Zagłębie Lubin i Wisła Płock. W tym spotkaniu lepsi okazali się Miedziowi, którzy zwyciężyli 2:0, a dubletem popisał się Mateusz Grzybek. Dla Nafciarzy była to już czwarta z rzędu porażka. 

Cracovia – Piast Gliwice 2:3

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 2:2

Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 1:0

Motor Lublin – Korona Kielce 2:0

GKS Katowice – Górnik Zabrze 3:1

Termalica Nieciecza – Radomiak Radom 1:1

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 2:2

Lech Poznań – Raków Częstochowa 4:3

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 2:0

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga