Piłka nożna
Górak: Górnik gra bardzo ciekawie
Zapraszamy do zapoznania się z zapisem tekstowym wspólnej konferencji prasowej trenerów i kapitanów GKS Katowice i Górnika Zabrze.
Czy Alan Czerwiński jest zdrowy?
Rafał Górak: Alan jest przeciążony, jeśli chodzi o te kolano. Będziemy jeszcze to jutro rozważać, natomiast bliżej jest do absencji.
GieKSa traci dużo bramek. Czy to powód do niepokoju?
Dwa mecze nam się przytrafiły ze stratą trzech bramek. Trzecie bramki traciliśmy całkowicie odkryci. Niektóre sytuacje były absolutnie do wybronienia. Każda bramka stracona martwi sztab, trenera i zawodników. Niekiedy nawet warto otrzymać twardą lekcję, żeby wyciągać z tego jak najlepsze wnioski. Jestem pełen optymizmu, jeśli chodzi o szczelność.
W sobotę może uda się uzbierać 28 tysięcy ludzi na trybunach.
Z mojego punktu widzenia, dla właśnie takich meczów się pracuje. To piękne, że zainteresowanie Ekstraklasą tak się rozwija.
Obie drużyny oddają dużą liczbę strzałów.
Każdy by chciał, żeby jego zespół zagrał jak najlepiej. Chcę, żebyśmy dalej oddawali dużo strzałów, ale chodzi też o ich jakość, pozycje, z których są oddawane. Najlepiej, żeby to się przenosiło na gole. Czasem takie statystyki potrafią ciążyć. Trzeba pamiętać, że każdy mecz to całkowicie inna historia.
Adam Zrel’ak wrócił do zespołu.
Dużo oczekuję od moich zawodników. Zrel’ak to czołowy napastnik Ekstraklasy, jeśli jest zdrowy. Dzisiaj dopiero wraca do dyspozycji, ciągle bardzo liczę na pozostałych napastników.
W Spartaku Trnava nigdy pan nie zszedł w pierwszych pięciu meczach poniżej ośmiu punktów, to dalej się utrzymuje.
Michal Gasparik: Liga jest ciężka, na razie trzecie miejsce jest fajne, ale parę drużyn ma zaległe spotkania. Szkoda kilku straconych punktów z Lechem i Termalicą.
Zaskoczeniem w meczu z Pogonią było wystawienie Sondre Lisetha z przodu.
Zawsze patrzę na taktyczne przygotowanie, inni patrzą na ostatni mecz. Zawsze mam trochę inny plan na każde spotkanie, dlatego nie mam problemu ze zmianą paru piłkarzy. Potrzebowaliśmy przetrzymania piłki z przodu, co Sondre robi bardzo dobrze.
Jak wygląda sytuacja z Gabrielem Barbosą?
Dla mnie Liseth jest napastnikiem, a Barbosa na razie ma kontuzję. Zagrał jeden mecz w rezerwach, nie wygląda to idealnie.
W zeszłym roku Górnik wygrał 3:0, a bohaterem był Lukas Podolski. Czy trener rozważa go do wyjściowego składu?
Jest po chorobie, ale już jest w porządku. Cały tydzień trenuje z zespołem. Poldi dla nas jest zawsze ważny.
Których punktów trenerowi brakuje najbardziej i dlaczego tych z Legią?
RG: Pytanie – odpowiedź. Tam zagraliśmy bardzo dobry mecz i mało brakowało do przywiezienia punktów z Łazienkowskiej, a byłaby to wyjątkowa rzecz.
Czy to, że oba zespoły wygrały poprzednie mecze, sprawia, że Ślaski klasyk będzie zderzeniem dwóch wysokich fal?
MG: Ciężko powiedzieć. Każdy chce zagrać dobrze, ale zawsze w meczu występują dwa zespoły.
RG: To na pewno będzie rywalizacja. Każdy będzie chciał przeciągnąć wynik na swoją stronę.
Jaka frekwencja jest przewidywana?
Mateusz Antczak: Pachnie rekordem. Dzisiaj uruchomiono sprzedaż otwartą. Mam nadzieję, że bez problemu dobijemy do 28 tysięcy.
Przed tym meczem moglibyśmy pisać o pojedynku Nowak przeciwko Nowakowi. Dlaczego zdecydowaliście się na wypożyczenie Wiktora Nowaka?
MG: Bartosza Nowaka znam jeszcze z poprzedniego klubu, kiedy graliśmy przeciwko Rakowowi. To bardzo dobry piłkarz, ma bardzo ułożoną nogę. Wiktor Nowak ma jakość, ale mamy bardzo dużą rywalizację. Nawet trening bywa problemem, bo przy gierkach 10 vs 10 przy 26 piłkarzach trener ma problem z organizacją. Wiktor skorzysta z roku na wypożyczeniu.
Czego trener obawia się w Górniku?
RG: Jakbyśmy powiedzieli, czego się obawiamy, to ułatwilibyśmy robotę rywalom. Natomiast ta drużyna gra bardzo ciekawie, bardzo różnorako. Kadra też jest szeroka, niektórzy mają jeszcze duży głód gry. To nie jest łatwy materiał do analizy.
Ocena GKS Katowice.
MG: Są groźni, grają dobrze. Z Legią też wyglądali bardzo dobrze. Trener Górak jest w klubie długo i dalej robi świetną robotę. Znamy ich mocne strony w ofensywie, znamy też swoje mocne strony. Mam nadzieję, że to będzie dobry mecz z obu stron.
W drugiej części konferencji do dyspozycji byli Erik Janża i Arkadiusz Jędrych.
Pytanie podobne jak do trenerów, bardzo dużo strzelacie. Czy to będą piłkarskie fajerwerki?
Arkadiusz Jędrych: Ciężko powiedzieć, jaki to będzie mecz, bo derby rządzą się swoimi prawami. My skupimy się na zabezpieczeniu tyłów, to będzie najważniejsze.
Erik Janża: Ciężko powiedzieć. Jesteśmy pozytywnej myśli po meczu z Pogonią, chcemy w końcu wygrać u siebie. Na pewno będzie to ciężki mecz. Mam nadzieję, że jeśli przez całe spotkanie będzie tylko jeden strzał, to wygramy 1:0.
Trzy powody, dla których GKS lub Górnik wygra w sobotę w Zabrzu.
AJ: Przyjedziemy tutaj ze swoim planem, skupimy się głównie na swoich założeniach. Jestem przekonany, że znaleźliśmy przyczynę kiepskich pierwszych trzech meczów. Ostatnie dwa mecze były grane na naszych warunkach. Nie będziemy chcieli patrzeć na to, co robi rywal.
EJ: Gramy u siebie. To jest jeden i najważniejszy powód, chcemy, żeby kibice i klub byli szczęśliwi. Wiemy, że to mecz inny niż pozostałe, chcemy dać powody do radości.
Opinia na temat Erika Janży.
AJ: Jest tu trochę lat, bez niego Górnik by inaczej wyglądał. Dla mnie najważniejsze jest dobro GieKSy i to na tym chciałbym się skupić, ale wiemy, jak ważny jest Erik dla szatni Górnika. Wielki szacun, bo takich osób jest w piłce coraz mniej.
Ocena Arkadiusz Jędrycha.
EJ: Wczoraj gdzieś przeczytałem, że Arek jest w czołówce strzelców GKS. Brawo, bo to rzadka rzecz dla stopera. Mam nadzieję, że w tym meczu nic nie strzeli, ale widać, że jest liderem na boisku, każda drużyna potrzebuje takiego człowieka.
Ostatnio jesteś w dobrej formie strzeleckiej…
EJ: Ale mnie nie będzie w top 10 (śmiech)
Ale jednak dwa gole ostatnio strzeliłeś, w specyficznych jednak okolicznościach. Czy to jest ćwiczone na treningach?
EJ: Ciężko takie coś ćwiczyć. Ćwiczymy ogólnie stałe fragmenty, idą nam dobrze i mam nadzieję, że tak będzie dalej.
Jesteście zadowoleni ze startu?
EJ: Z jednej strony tak, a z drugiej strony nie. Przed sezonem wziąłbym taki wynik, ale powinniśmy mieć punkt lub trzy więcej. Taka jest piłka. Drużyna ma charakter i jeśli będziemy dalej trenować, to wszystko będzie dobrze.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


T
23 sierpnia 2025 at 21:00
Po roku prezes spuszcza ten klub do 1 ligi