Piłka nożna
GieKSa się nie zatrzymuje
Trójkolorowi, po kolejnym emocjonującym starciu pełnym bramek, wywalczyli komplet punktów, pokazując swoją ofensywną stronę przy Nowej Bukowej.
Kibice byli w dobrych nastrojach już na minuty przed rozpoczęciem spotkania, bowiem Rafał Strączek przedłużył kontrakt z GieKSą o trzy lata!
Z początku obie drużyny chciały przejąć kontrolę nad meczem, co skutkowało kolejnymi przepychankami w środku pola. W 8. minucie Eman Marković po niesamowitym sprincie uderzył tuż obok słupka w sytuacji sam na sam, wcześniej wysoką piłkę od Erika Jirki upadając odegrał mu Ilja Szkurin. Chwilę później napastnik padł po starciu z obrońcą na skraju szesnastki, sędzia pewnie wskazał jednak na jego winę w tej akcji. W 13. minucie oklaski za walkę w środkowej tercji zebrał Damian Rasak, dwukrotnie nie odpuszczając straconych pozornie piłek. Dzięki temu uderzyć mógł Bartosz Nowak po zgraniu Szkurina i uprzedniemu dryblingowi Markovicia, zabrakło nieco dokładności. Podanie Rasaka w 15. minucie minęło dwóch zdezorientowanych defensorów i na bramkę sam pognał dzięki temu Szkurin, choć nie wyszło mu to najlepiej i jedyną nadzieją na dobry rezultat mógł być dla niego potencjalny rzut karny – tak się jednak nie stało. Bardzo ucierpiał w tym starciu Ivan Brkić, który boisko opuścił na noszach, życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! Długa przerwa w grze nie wpłynęła na Bartosza Nowaka, który spokojnie przesiedział ją przy chorągiewce – z pomocą głowy obrońcy dograł do Markovicia z rzutu rożnego, a ten huknął obok słupka. Szybko odpowiedział Karol Czubak strzałem głową z bliskiej odległości, nieco zaspała nasza prawa flanka. Chwilę później mogłoby być już 1:2, fatalnie pomylił się Kudła przy wyprowadzeniu piłki, niczym Neuer z niedawnego starcia. Zreflektował się udaną interwencją po rajdzie N’Diaye w 38. minucie, parując uderzenie w słupek. Marković przytomnie wypuścił Czerwińskiego, który z kolei mocno wstrzelił w szesnastkę po naszej kontrze, a tam czyhał pan Profesor Bartosz Nowak – futbolówka zatrzepotała pod poprzeczką! Kolejne czary w wykonaniu pomocnika zobaczyliśmy chwilę później przy linii bocznej, najpierw przy rozdzielaniu piłki i później przy dryblingu. Chwila nieuwagi i sam na sam wyszedł Czubak, tym razem oko w oko musiał uznać wyższość Dawida Kudły. Szybki zwrot akcji i już faulować taktycznie musiał Stolarski przy GieKSie wychodzącej z kontrą 4 na 2, działo się w końcówce pierwszej połowy. Zabawa w tiki-takę zakończyła się szybkim rajdem Jirki, przeciagnietym dośrodkowaniem do Wasyla i finalnie wepchnięciem piłki do siatki przez Markovicia! Mimo takiego akcentu Trójkolorowi cały czas napierali, a Motor odliczał sekundy do gwizdka oznaczającego chwilę wytchnienia.
Drugą część od kilku kolejnych błędów zaczęli Rasak z Klemenzem, praktycznie wystawiając piłkę do strzału Wolskiemu. Nie był to koniec problemów pod bramką Dawida Kudły, który w pierwszych minutach po zmianie stron musiał się sporo napracować. W 52. minucie element humorystyczny wprowadził sędzia liniowy, przypadkowo podrzucając chorągiewkę w powietrze. Mniej wesoło mogło być zawodnikom Motoru po kolejnym zgraniu Szkurina i centrze Jirki, Bartosz Nowak na ich szczęście przestrzelił w dogodnej sytuacji. Odpowiedział N’Diaye kozłującym uderzeniem po kontrze, z którym nasz golkiper nie miał większych kłopotów. Kolejny rajd sam na sam Szkurina zakończył się niepowodzeniem po wybiciu Arkadiusza Jędrycha, choć docenić trzeba bardzo dobre wypracowanie sobie sytuacji przez napastnika i walkę do końca choćby o rzut rożny. W 65. minucie Marcin Wasielewski udzielił gorącej reprymendy Szkurinowi, który za wszelką cenę nie chciał oddać strzału mimo kilku dogodnych okazji. Chwilę później ostro w szesnastkę zgrywał Borja Galan, nikt jednak nie zorientował się w jego zamiarach na wykorzystanie centry Klemenza. GieKSa po wejściu Hiszpana odzyskała dominację w spotkaniu i długimi minutami nie opuszczała tercji ofensywnej. W 76. minucie dryblingiem popisał się… Arkadiusz Jędrych, niczym rasowy snajper oddał strzał zatrzymany na linii bramkowej. Po przejęciu piłki Zrel’aka na pustą bramkę nie zdołał skutecznie uderzyć Bartosz Nowak, dając szansę Tratnikowi na dobiegnięcie do futbolówki. Ani na chwilę nie ustawało zagrożenie, sekundy później to napastnikowi zabrakło nieco szczęścia przy ekwilibrystycznym uderzeniu. W 88. minucie znów niewiele zabrakło mu do zdobycia gola po strzale głową, wszystko poprawiał Damian Rasak niezłą próbą z dystansu. Motor w końcówce rzucił wszystkie siły do ataku, a Trójkolorowi rozsądnie bronili okolic swojej szesnastki. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę wywalczył Marcel Wędrychowski, a wszystko to po minięciu czterech przeciwników.
Wolę walki tej drużyny niech udokumentuje fakt, że Borja Galan mimo wyraźnego grymasu bólu wszedł jeszcze na murawę pomóc drużynie w ostatnich minutach. Brawo GieKSa!
17.04.2026, Katowice
GKS Katowice – Motor Lublin 3:2
Bramki: Marković (23, 45), Nowak (39) – Czubak (29), Wolski (49).
GKS Katowice: Kudła – Czerwiński (86. Wdowiak), Jędrych, Klemenz – Jirka (58. Galan), Rasak, Milewski, Wasielewski – Marković (87. Wędrychowski), Nowak – Szkurin (67. Zrel’ak).
Motor: Brkić (23. Tratnik) – Stolarski, Ede (46. Najemski), Matthys, Luberecki, N’Diaye, Łabojko (46. Samper), Wolski, Rodrigues (81. Scalet), Van Hoeven (73. Haxha), Czubak.
Żółte kartki: Klemenz, Kudła – Luberecki, Ede, Stolarski, Czubak.
Czerwona kartka: Czubak (90., za drugą żółtą).
Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock).
Widzów: 12243.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze