Kibice
Echa Bukowej #76 – Ci co zawsze uradowani jak rzadko
GieKSa w czołówce tabeli (i to po koniec rundy!) i niezła seria spotkań bez porażki to jak widać zbyt mało by przyciągnąć na trybuny przy Bukowej publiczność spoza grupy stałych bywalców. Bawimy się więc w stałym gronie i to bawimy całkiem nieźle, a atrakcje zapewnia nam walcząca do samego końca każdego spotkania drużyna trenera Góraka. W meczu ze Stalą znów padł gol w końcówce powodując szał radości. O to chodzi!
Jeśli nasz zespół utrzyma formę i skuteczność, to zapewne frekwencja w końcu się poprawi. Wyniki i gra „o coś” nieraz już powodowały nagły wzrost zainteresowania meczami w Katowicach, o czym w tej rubryce napisałem już setki zdań. Oczywiście nastąpi to dopiero na wiosnę, może nawet dopiero w samej końcówce sezonu. Nie powinno to działać w ten sposób, ale szkoda już strzępić klawiatury… Póki co czeka nas jeszcze w tym roku jeden mecz na własnym stadionie, może kilka osób więcej się zmobilizuje i przyjdzie. Zakończmy ten rok w czołówce tabeli a na wiosnę może być naprawdę sympatycznie.
Niniejszy tekst, będący w założeniu relacją z meczu, wygląda tak, jakby sam autor się nie pofatygował na Bukową. Zapewniam Państwa, że byłem, po bramce na 2:0 na płot przed sektorem „A” wskoczyłem, ale pisać nie ma tak naprawdę o czym. Byli goście, ale w sumie niczym się nie wyróżnili. Blaszok poświęcił im stanowczo zbyt dużo uwagi… Był doping przez cały mecz, ale znów długimi momentami jakiś niemrawy. Chyba po prostu gra GieKSy zapiera dech, a z zapartym tchem śpiewać się – jak wiadomo – nie da. Do tego sezon przeziębieniowy na Śląsku trwa w najlepsze więc nie wszyscy mają gardła w pełni sprawne. O, tak to sobie wytłumaczmy! Panie i Panowie, leczymy wszyscy gardła przed Gryfem i lecimy na pełneeej!
Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1798
Goście: 162
Wydarzenia: –
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


pablo eskobar
3 listopada 2019 at 20:12
Napisze tak bo ciagle piszecie o publicznosci ze malo chodzi ludzi po tylu latach marazmu i grania w c…a przez kopaczy to ciezko kogos przyciagnac potrzeba gry o ekstraklape i nowego stadionu zaloze sie o kazde pieniadze ze jak to bedzie to beda i kibice
Adam_gks
3 listopada 2019 at 21:46
Za dlugo było brak reakcji na fatalną grę.Kibicom obrzydzili chodzenie na mecze.Marazm i nie kończąca się telenowela o budowie nowego stadionu i awansie plus akcje z wyrzucaniem starych wiernych kibiców z sektora A,ktorych znałem gdzie kazdy stał od x lat w tym samym miejscu.Strata flag,która przeszła bez echa.(szkoda komentować)Niestety kiedyś mecz to była świętość teraz większość woli iść z rodziną na spacer bo do tego doprowadzili kopacze i zarząd robiący z ludzi idiotów.Tyle lat żenady doprowadziło do tego że mamy frekwencję jaką mamy.Mamy teraz podwaliny żeby te zaufanie wróciło.Ale awans musi być i najlepiej zeby budowa w końcu wystartowała bo lada chwila gorole za miedzy będą grać na nowoczesnym stadionie.Budować a nie 20 lat projektować.amen
Mleczak
4 listopada 2019 at 12:01
Przypominam, że to raptem 2 liga polska, a jaki jest poziom piłki w naszym kraju już chyba mówić nie muszę. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale zdaje się, że w tej lidze jeśi chodzi o frekwencję to mamy najwyższą po żydzewie, chyba nieźle co?!