Piłka nożna
Dziewięć punktów do końca
Większości ekip do zdobycia pozostało już tylko dziewięć punktów. To dokładnie tyle, ile aktualnie dzieli Widzew Łódź od miejsca dającego europejskie puchary. Ten sezon już na pewno pozostanie w naszych głowach, jako jeden z tych najbardziej wyrównanych w historii. Czy 32. kolejka Ekstraklasy przyniesie jakieś niespodzianki?
Już naprawdę wierzyłem, że do końca sezonu wszyscy trenerzy pozostaną na swoich stanowiskach. Nadzieja jednak matką głupich, a na cztery spotkania przed końcem posadę stracił Łukasz Tomczyk, na jego miejscu pojawił się Dawid Kroczek, wcześniej będący skautem Rakowa. Medaliki mają jedno zaległe spotkanie, kwestia walki o Ligę Europy jest więc ciągle w ich rękach. Nowego trenera Rakowa przetestuje Korona Kielce, w której ostatnio podziały się dziwne rzeczy. Najpierw piłkarzom została udzielona pogawędka motywacyjna, po… remisie z bezpośrednim rywalem w tabeli. Do tego trener Zieliński ogłosił wszem wobec na konferencji, że któryś z piłkarzy Korony został uderzony po meczu. Złość tutaj nie byłaby niczym nienormalnym, tylko że klub zaraz potem wypuścił na Twitterze oświadczenie, że taka sytuacja nie miała miejsca. Gościom prawdopodobnie brakuje jednej wygranej do pewnego utrzymania się w lidze, natomiast nie wydaje się, żeby takie sytuacje pomagały klubowi. Tego samego dnia wieczorem Lech Poznań może postawić siebie w bardzo komfortowej sytuacji, a zepchnąć Arkę na skraj przepaści. Wygrana Kolejorza znacznie ich przybliży do obrony tytułu, a Arka straci wtedy kolejną okazję na skrócenie dystansu do bezpiecznych miejsc. Po dobrym początku Dariusz Banasika w Gdyni słońce zaczęło świecić odrobinę jaśniej, jednak szybko pojawiły się kolejne chmury, a prawdopodobna porażka w Poznaniu rozpocznie już nawet zimną mżawkę.
Aleksandar Vuković wydaje się bardzo pewny tego, że dwie domowe wygrane jego zespołu zapewnią mu utrzymanie w Ekstraklasie. Matematycznie prawdopodobnie ma rację, tylko ktoś chyba zapomniał mu przekazać, że domowe wygrane Widzewa to nie był na tyle regularny widok, aby brać je na koniec sezonu za pewnik. Może jednak podejście Serba okaże się prawidłowe i nagle wcześniej nieistniejąca magia własnego stadionu pozwoli na gładką wygraną z Lechią Gdańsk, która nie powinna znajdować się w Ekstraklasie i prawdopodobnie nie dostanie swoich pięciu punktów z powrotem. Samo starcie jest nie tylko meczem o sześć punktów, a z dużą dozą prawdopodobieństwa o sam byt w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jagiellonia Białystok jest w trakcie pewnych turbulencji, jednak dalej ma w swoich rękach skończenie sezonu na podium, co byłoby przyzwoitym wynikiem. W Szczecinie powinno już ze wszystkich zejść ciśnienie – 41 punktów prawie na pewno zapewni utrzymanie klubowi Alexa Haditaghiego. Kolejne punkty przypieczętowałyby pozostanie Portowców w tej lidze na następny rok. Górnik Zabrze jest po zasłużonej fecie, jednak został jeszcze do rozegrania sezon ligowy, w którym może wygrać nawet lepsze eliminacje w europejskich pucharach. Jeśli nie stanie się nic niespodziewanego, to miejsce Zabrzan powinno pozostać niezmienione już do końca sezonu, co byłoby ogromnym sukcesem ekipy Michala Gasparika. Z walki o puchary ciągle próbuje wypisać się Zagłębie Lubin, chociaż ciągle to im nie wychodzi i jakaś losowa wygrana może wywindować drużynę Leszka Ojrzyńskiego do topowej piątki.
Sąsiedzi z Gliwic bardzo próbują się zmotywować do wypełnienia młynu na najbliższe derby, idzie to na razie co najwyżej przeciętnie. Jaka będzie końcowa frekwencja, okaże się na meczu. Jeśli okaże się jednak, że GieKSa będzie miała doping jak u siebie, to może to być znaczący czynnik dla drużyny Rafała Góraka. Piast znajduje się na granicy utrzymania i spadku, ponieważ te 40 punktów może stanowić granicę po 34. kolejce. Powoli u Katowiczan widać koniec mini-szpitala, na mecz w Gliwicach powinni być już gotowi Rafał Strączek i Jesse Bosch, ostatnio do gry wrócił także Mateusz Kowalczyk. Wisła Płock przegrała swoje dwa ostatnie mecze, a przed nimi może być ostatnia okazja na zdobycie punktów w tym sezonie. Nafciarze podejmą u siebie Motor Lublin, a później będą grali z topową dwójką ligi. Motorowcy nie mają za sobą najlepszej passy – po zremisowaniu dwóch meczów przegrali kolejne trzy i na ten moment znajdują się dwa miejsca nad strefą spadkową. Jeśli dadzą radę jednak przerwać tę passę zwycięstwem, to mogą uratować wszystkich przed reprezentowaniem naszego kraju w Europie przez Wisłę Płock, a sami wtedy już przyklepią swoje utrzymanie. W ostatnim starciu weekendu bardzo zabawną rzecz ma okazję zrobić Bruk-Bet Termalica Nieciecza w geście ostatniej przysługi dla Ekstraklasy. Słonie to jest jedyna ekipa, która już spadła z Ekstraklasy, jednak Marcin Brosz ma zostać trenerem na następny sezon – zobaczymy, czy zaufanie okaże się słuszne. Legia Warszawa już jest trochę mniej memem niż jeszcze kilka kolejek temu, lecz przegrana z Termalicą może przywrócić właściwy stan rzeczy.
Cracovii zostały trzy mecze na swoim stadionie i to jest największa rzecz, na jakiej mogą swoją wiarę opierać kibice Pasów. Klub z miasta królów w ostatnich pięciu spotkaniach zdobył trzy punkty, a równie dobrze mógłby mieć ich jeszcze mniej i to nie byłoby ani trochę kontrowersyjne. Radomiak za to ostatnią serią trzech zwycięstw zapewnił sobie miejsce w Ekstraklasie na następny sezon. Jeśli jednak niektórzy kibice spod Gołębnika chcieliby zacząć marzyć o ataku na top 5, to Komisja Ligi ukróciła te mrzonki i nie przyznała ekipie z Radomia licencji na grę w Europie.
Piątek (08 maja):
Raków Częstochowa (5.) – (12.) Korona Kielce | 18:00 (Canal+ Sport 3)
Lech Poznań (1.) – (17.) Arka Gdynia | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Sobota (09 maja):
Widzew Łódź (16.) – (15.) Lechia Gdańsk | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Jagiellonia Białystok (4.) – (9.) Pogoń Szczecin | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Górnik Zabrze (2.) – (6.) KGHM Zagłębie Lubin | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (10 maja):
Piast Gliwice (10.) – (3.) GKS Katowice | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Wisła Płock (7.) – (14.) Motor Lublin | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (18.) – (11.) Legia Warszawa | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, Canal+ 4K, TVP Sport)
Poniedziałek (11 maja):
Cracovia (13.) – (8.) Radomiak Radom | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze