Hokej
Dwumecz z Zagłębiem
W ramach przygotowań do zbliżającego się dużymi krokami sezonu hokejowego zmierzyliśmy się w dwumeczu z ECB Zagłębiem Sosnowiec. W obu przypadkach z pojedynków zwycięsko wychodzili gospodarze. W piątek na Arcelor Mittal Park przegraliśmy 3:4, natomiast w sobotę na Jantorze wygraliśmy 4:2.
Piątkowy mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy w 4. minucie objęli prowadzenie, wykorzystując okres gry w przewadze. Katowiczanie podrażnieni stratą bramki ruszyli do ataków, lecz uderzenia Dupuy i Fraszki nie znalazły drogi do bramki Halonena. Zagłębie pod koniec tercji ponownie wykorzystało okres gry w przewadze, a sposób na pokonanie Kielera znalazł Chmielewski, ustalając tym samym wynik pierwszej tercji.
Drugą tercję rozpoczęliśmy od niewykorzystanej gry w powerplay’u. Między 26., a 27. minutą meczu mieliśmy festiwal bramek. Najpierw w 26. minucie kontaktowego gola zdobył Dupuy. Odpowiedź gospodarzy nastąpiła 51 sekund później, a trzeciego gola zdobył Jokinen. GieKSa nie była dłużna i w odstępie 22 sekund doprowadziła do wyrównania. Najpierw rzut karny wykorzystał Dupuy, a następnie do protokołu sędziowskiego wpisał się Koivusaari, który z bliskiej odległości zmusił do kapitulacji Halonena. Miejscowi szybko się otrząsnęli z szybko straconych bramek i w 31. minucie ponownie objęli prowadzenie, za sprawą Chmielewskiego.
W trzeciej tercji do wyrównania mógł doprowadzić McNulty, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Pod koniec regulaminowego czasu gry miejscowi powinni zamknąć spotkanie, ale nie potrafili wykorzystać okresu gry w podwójnej przewadze, ani faktu, że trener GieKSy postawił wszystko na jedną kartę i wycofał bramkarza, wprowadzając dodatkowego zawodnika z pola.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 4:3 (2:0, 2:3, 0:0)
1:0 – Pipponen (Roine) 3:23 5/4
2:0 – Chmielewski (Roine) 18.28 5/4
2:1 – Dupuy (Magee, Koivusaari) 25:20
3:1 – Jokinen (Sozanski, Seppala) 26:11
3:2 – Dupuy 26:36 rzut karny
3:3 – Koivusaari (McNulty, Wronka) 26:58
4:3 – Chmielewski (Roine) 30:36
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Chmielewski, Roine, Piipponen – Naróg, Wanacki, Jokinen, Seppala, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Sirkia, Alanen, Bernacki oraz Sołtys, Kaczyński, Nahunko.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Lundegard, Hoffman, Dupuy, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Hofman Jo., McNulty, Wronka – Runesson, Chodor, Koivusaari, Anderson, Magee – Maciaś, Dawid, Bepierszcz, Michalski, Hofman Ja.
Sobonie spotkanie rozpoczęło się po myśli naszej drużyny. Już w 61. sekundzie meczu Wronka sfinalizował kontrę, otwierając wynik meczu. W kolejnych minutach więcej z gry mieli katowiczanie, lecz krążek nie potrafił znaleźć drogi do bramki Zagłębia. Niewykorzystane okazje się zemściły i na 37 sekund przed syreną kończącą pierwszą tercję do remisu doprowadził Naróg.
Druga tercja nie przyniosła zmiany rezultatu, mimo że obie drużyny grały w liczebnych przewagach.
Trzecia tercja rozpoczęła się od bramki Dupuy, który na raty pokonał Miarkę. Na kolejną bramkę czekaliśmy od 53. minuty, kiedy Fraszko znalazł się w sytuacji sam na sam i strzałem pod poprzeczkę zdobył dla GieKSy trzecią bramkę. Goście się nie poddawali i na 88 sekund przed końcową syreną wykorzystali okres gry w przewadze. Wynik meczu strzałem do pustej bramki ustalił Verveda.
GKS Katowice – ECB Zagłębie Sosnowiec 4:2 (1:1, 0:0, 3:1)
1:0 Wronka (McNulty) 1:01
1:1 Naróg (Jokinen) 19:23
2:1 Dupuy (Runesson) 42:13
3:1 Fraszko (Pasiut) 52:55
3:2 Roine 58:38, 5/4
4:2 Verveda 59:42, do pustej bramki
GKS Katowice: Eliasson (Kieler) – Lundegård, Hoffman, Dupuy, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Hofman Jo, McNulty, Wronka – Runesson, Chodor; Koivusaari, Anderson, Magee – Maciaś, Dawid; Bepierszcz, Michalski, Hofman Ja.
ECB Zagłębie Sosnowiec: Miarka (Halonen) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Seppala, Brynkus – Naróg, Wanacki Sirkia, Alanen, Gromadzki – Krawczyk, Kotlorz, Roine, Piipponen, Nahunko – Sołtys, Kaczyński.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze