Piłka nożna
Dobry powrót
Zapraszamy do zapoznania się z relacją z meczu rozegranego w chłodnym anturażu. GieKSa pewnie pokonała Zagłębie Lubin 2:0, a gospodarze mieli dwoje okazje głównie z kilku stałych fragmentów gry.
Temperatura wykurzyła kibiców z trybuny głównej, ale młyny obu barw dawały o sobie znać od początku meczu. Rozgrzać serca gospodarzy spróbował ciężki, rockowy hymn odegrany przed rozpoczęciem meczu.
Pierwsze kopnięcie należało do GieKSy, od razu zaczęła się walka o piłkę w środku pola. Ledwo rozpoczęła się druga minuta, a wyszliśmy na prowadzenie! Sebastian Milewski oddał piłkę Bartoszowi Nowakowi, ten zagrał na skrzydło Galanowi. Hiszpan szybko oddał futbolówkę Ligowcowi Roku, a ten, po nieudanej piętce, odzyskał piłkę i pokonał bramkarza strzałem po ziemi na dalszy słupek z ostrego kąta. Gospodarze od razu ruszyli odrobić straty. Po rzucie wolnym na czterdziestym metrze i centrze na dalszy słupek do główki doszedł zawodnik Miedziowych, lecz piłka po uderzeniu głową przeleciała nad poprzeczką. Alan Czerwińki obciął się z bardzo prostą piłką i Michalis Kosidis prawie dostał darmowe 1v1 z bramarzem GieKSy, ale przytomnie napastnika nabił Arkadiusz Jędrych i z całego zamieszania wyszedł rzut bramkowy. Sędzia podjął specyficzną decyzję o przerwaniu szybkiej akcji Zagłębia, aby… odgwizdać faul na zawodniku w pomarańczowej koszulce, a żółtkiem za faul został ukarany Arkadiusz Jędrych. Zakotłowało się w polu karnym GieKSy, przez dłuższy czas ciężko było zorientować się, czyja jest piłka, ale wszystko skończyło się łatwym strzałem do obrony dla Rafała Strączka. W 18. minucie został wykonany rzut rożny pod bramką Burica, jednak jakimś sposobem piłka po kilku sekundach znalazła się na aucie przy środkowej linii. Z solową akcją ze swojej połowy pociągnął Bartosz Nowak, na lewą półprzestrzeń wyłożył pikę Borje Galanowi, ten jednak niemrawo kopnął prosto w bramkarza. Piłkarską techniką popisał się Leszek Ojrzyński, podając z pierszej piłki z woleja kolanem do swojego zawodnika wykonującego aut. Złośliwi by powiedzieli, że ma technikę lepszą, niż cały jego blok obronny razem wzięty. Na szczęście nie jesteśmy złośliwi! Celnym dograniem z 35. metra z wolnego został obsłużony zawodnik gospodarzy, strzał z bliska poleciał jednak obok słupka. Dalszą serię okazji po stałych fragmentach gry ciąglę marnowali gospodarze, aż piłka wyleciała na rzut bramkowy. Mateusz Wdowiak pościgał się do niczyjej piłki z połową zespołu z Lubina, pierwszy do futbolówki dopadł jednak bramkarz. Bezpańską piłkę na połowie rywala dorwał Kowalczyk, poszedł z nią parę metrów, a strzałem sprawdził czujność Burica, który sparował piłkę na aut. Druga bramak dla Katowiczan prawie stała się faktem, sędzia dopatrzył się jednak spalonego. Lewym skrzydłem z piłką Czerwińskiego spróbował okiwać Sypek, ten pierwszy jednak przytomnie spełnił swoje zadanie. W powietrzu pod własną bramką królował Klemenz, niedający dojść do piłki rywalom. Pod presją pomylił się Marcin Wasielewski, jednak z całego zamieszania nie wyniknęło nic groźnego. Pod polem karnym rywala próbował zamącić Bartosz Nowak, posyłając piłkę na skrzydło do Wasielewskiego, jednak dośrodkowanie ostatniego nie było nawet blisko dojścia do żadnego z 22 zawodników. Ciągle niecelnymi wybiciami popisywali się obrońcy Miedziowych. Ciekawa akcja wyniknęła po stracie piłki przez gospodarzy, po strzale Milewskiego bramkarz wypiąstkował piłkę po siatkarsku,
Gospodarze rozpoczęli drugą połowę w niezmienionym składzie, natomiast w zespole GieKSy za Alana Czerwińskiego wszedł Erik Jirka. Na środek obrony został przesunięty Marcin Wasielewski. W pierwszej akcji GKS-u na prawą nogę zszedł Borja Galan zagrywając krótko do Nowaka, ten zbił piłkę do Kowalczyka, niestety zagęszczenie obrońców w polu karnym nie pozwoliło na oddanie celnego strzału. Po rzucie z autu brazylijską krew poczuł Klemenz, jednak jego zagranie piętą z woleja zostało zablokowane. Po stałym fragmencie gry kozłującą piłkę na 2o. metr dostał Mateusz Kowalczyk. Czuć było w powietrzu, że odda strzał, niestety był on mininalnie niecelny. Borja pięknie wykiwał zawodnika na swojej flance i długim podaniem uruchomił Nowaka. Nasza gwiazda spróbowała pokonać bramkarza uderzeniem po bliższym słupku, Burić jenak wybił piłkę na rożny. Ten z kolei okazał się zabójczy! Sami wiecie, kto go wykonywał. Do wrzutki doskoczył najbardziej ofensywny obrońca, czyli Arkadiusz Jędrych, który celnym strzałem głową w lewy dolny róg nie dał szans bramkarzowi. GieKSa na wyjeździe prowadzi 2:0! Emocje zagotowały się w Kocabie i Sebastianie Milewskim po starciu przy bocznej linii, jednak koniec końców panowie podali sobie ręce, tak to powinno wyglądać zawsze. Po zmianach Zagłębia dalej aktywniejsi w ataku byli goście. W 60. minucie tragicznie podał Rafał Strączek, na jego szczęście napastnik Miedziowych uderzył z fałsza i to go zdradziło. W jednym z wielu ataków Kowalczyk spróbował prostopadle wypuścić Zrel’aka, jednak napastnik nie zdążył do piłki przed bramkarzem. Kowalczyk głupio stracił piłkę na połowie, jednak ruszył do obrony jak dzik w sosnę i równie gwałtownie wszedł w nogi Jesusa Diaza w celu wyłuskania tego, co w tym sporcie najcenniejsze, co mu się udało bez faulu. Rozegranie piłki GieKSy pozostawało trochę do życzenia, ale wszystko, co tracili, swoją zawziętością od razu odzyskiwali. Kąśliwy rykoszet po strzale z ostrego kąta został pewnie wyłapany przeez Strączka. Aktywny w zbieraniu piłek pozostawał świeżo wprowadzony Adrian Błąd, jednak nie wychodziły z tego żadne składne akcje. Na ostatnie regulaminowe 10 minut zameldował się Jesse Bosch i prawie od razu dostał żółtą kartkę. Kolejna bramka została zabrana GKS-owi, tym razem Galan spalił po wolnym. Chwilę potem na kolejnego spalonego został złapany Błąd. W doliczonym czasie gry na odpoczynek został wysłany przez trenera Bartosz Nowak, a kibice z Katowic uczcili go, skandując jego imię. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego, do Katowic drużyna wraca z kompletem punktów!
30.01.2026, 18:00, Lubin, KGHM Zagłębie Arena
Zagłębie Lubin 0:2 GKS Katowice
Bramki: Nowak (2), Jędrych (52).
Zagłębie Lubin: Buric – Kolan, Orlikowski (69. Ligocki), Michalski, Nalepa, Yakuba – Radwański (57. Diaz), Kocaba, Dąbrowski, (57. Kowalczyk), Sypek (69. Szabó) – Kosidis.
GKS Katowice: Strączek – Klemenz, Jędrych, Czerwiński (46. Jirka) – Wasielewski, Kowalczyk, Milewski (84. Bosch), Galan – Wdowiak (69. Błąd), Nowak (90. Markovic) – Zrel’ak (69. Szkurin).
Żółte kartki: Jędrych, Galan, Milewski, Bosch.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Frekwencja: 3745 (w tym 485 kibiców GieKSy).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze