Dołącz do nas

Klub Wywiady

Dajemy wartość

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po wtorkowej konferencji prasowej porozmawialiśmy z Krzysztofem Sikorą – przedstawicielem zondacrypto, która została nowym sponsorem głównym wielosekcyjnego GKS Katowice.

Czy ma pan personalne wspomnienia z GieKSą?

Krzysztof Sikora: Dwa lata temu byłem odpowiedzialny za podpisanie umowy pomiędzy GKS-em, a STS, w którym pracowałem ponad 5 lat. To było moje pierwsze spotkanie biznesowe z tym klubem. Przy okazji wcześniejszego kontraktu również ważne było dla nas to, aby być sponsorem, który pojawia się nie tylko na przysłowiowych bandach reklamowych, ale także wychodzi do kibiców.

Czy nowy obiekt miał duże znaczenie?

Tak, to efekt domina. Jest większy obiekt, więcej sponsorów i większe zainteresowanie kibiców. Doszedł do tego wynik sportowy w zeszłym sezonie. W marketingu sportowym mówi się o ekwiwalencie marketingowym. Ja mam problem z tym terminem, bo niekoniecznie każdy milion podany w ekwiwalencie przekłada się na to, ile trzeba byłoby wydać, żeby taki efekt pozyskać. Jest to jednak dobre do porównania jednego roku z drugim.

Czy takim samym atutem jest wielosekcyjność klubu?

Tak, to jest na pewno duży atut. Szkoda, że mówimy o siatkówce pierwszo-, a nie plusligowej, bo to by dawało Katowicom jeden z lepszych setów drużyn. Pamiętam, że kiedyś najlepiej było w Lubinie. Była piłka ręczna kobiet i mężczyzn, siatkówka jako Cuprum Lubin, była piłka nożna i brakowało tylko koszykówki.

Czy jest opłacalne dla sponsora wchodzić w piłkę pierwszoligową?

To już mocne wchodzenie w marketing, ale odpowiedzią jest to, że tak duża firma jak Betclic weszła w trzy niższe ligi rozgrywkowe. Jest to sensowne, natomiast to też się łączy z celami, jakie stawia przed sobą firma, bo po coś się wchodzi w sponsoring. Istotna jest też skala, w jaką się celuje. Współpraca m.in. z Wisłą Kraków i Ruchem Chorzów, które grają w Betclic 1. Lidze daje zalążek współpracy ekstraklasowej. Telewizja transmituje kilka meczów z danej kolejki i te drużyny są często pokazywane, a Wisła szczególnie. W Ekstraklasie można zaobserwować podobne zjawisko. Jak GieKSa będzie grała z Legią, naturalnie będzie więcej „zamieszania”. Pojawią się kibice, którzy na stadionie pojawiają się rzadziej. Jest spora szansa, że przyjadą kibice z Warszawy. Być może mecz będzie pokazywany w telewizji publicznej. Jest wiele składowych, które tworzą efekt kuli śnieżnej.

Branża kryptowalut jest młoda. 10 lat temu jeszcze niewiele osób o tym myślało.

Branża jest młoda i niemłoda jednocześnie, bo 10 lat temu już byliśmy na rynku. Były też inne giełdy, jednak jesteśmy jedną z tych starszych. Zaczynaliśmy jako giełda Bitcoin, bo to była pierwsza kryptowaluta, potem to portfolio zostało zwiększone. Cieszymy się, że tutaj jesteśmy, jednak nie mamy zamiaru ukrywać tego, że również dajemy jakąś wartość od siebie. Do niedawna współpracowaliśmy z Juventusem, a we Włoszech dalej współpracujemy z Parmą Calcio, z Atalantą Bergamo i z Bologną. Tak jak wspomniał Prezes Sławomir Witek, jesteśmy też tytularnym sponsorem zespołu kolarskiego damskiego CANYON//SRAM zondacrypto. Dzięki współpracy z wielosekcyjnym GKS-em Katowice mamy możliwość pokazania się w innych sektorach, bo dotychczas w Polsce byliśmy tylko w piłce nożnej i koszykówce. GieKSa koszykówki nie ma, jest za to hokej, warto podkreślić, że na bardzo wysokim poziomie, gdzie GieKSa czwarty rok z rzędu zdobyła medal.

Czy z zondacrypto GieKSa może mierzyć w grę z Juventusem w finale Ligi Mistrzów?

Daj Boże. *śmiech*

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga