Piłka nożna
Czy tabela kiedyś się ułoży?
Czołowe trzy kluby powoli odjeżdżają reszcie tabeli, choć na samym podium jest ciasno jak nigdy. Bigos na dole coraz bardziej wymieszany – niektóre drużyny z niego się wydostają, żeby zrobić miejsce dla kolejnych. Jakie sekrety kryje przed nami 24. kolejka Ekstraklasy?
Korona Kielce świetnie weszła w drugą rundę Ekstraklasy, w tym roku jeszcze nie zaznała smaku porażki i kibice nie spodziewają się zmiany tego stanu rzeczy w pierwszym starciu kolejki, gdyż do świętokrzyskiego przyjedzie średnio dysponowana Puszcza Niepołomice. Scyzory przeżywają ostatnio ważne chwile – Rada Miasta podjęła decyzję o sprzedaży 99 proc. udziałów w klubie za 108 tysięcy złotych, a nowym właścicielem została spółka Korona 4ever. Ciągle ostatni Śląsk Wrocław podejmie u siebie Pogoń, która musi wygrywać takie mecze, jeśli jeszcze chce myśleć o dogonieniu top 3, do którego traci aktualnie 6 punktów. Struktury Pogoni, podobnie jak wcześniej omawianej Korony, ulegają zmianie. Tym razem, po zmianie właściciela, zmienia się dyrektor zarządzający. Ten mecz będzie pierwszym pojedynkiem sędziowanym przez Szymona Marciniaka po przerwie wziętej w wyniku szumu medialnego po meczu Pucharu Polski Jagiellonia – Legia.
Cracovia zakończyła 4-miesięczny post i po raz pierwszy od początku listopada zwyciężyła w Ekstraklasie, pokonując Górnika 1:0. Pasy znajdują się tylko punkt za Legią i Pogonią, więc cały czas nie wypadły z wyścigu o miejsca premiowane europejskimi pucharami, choć nie będzie to łatwy pościg. Radomiak Radom spłatał już jednego figla w tej rundzie, wygrywając z Legią. Tracący tylko punkt do lidera Raków Częstochowa spróbuje wywieźć komplet punktów ze stadionu Piasta Gliwice. Kibice ekipy Aleksandara Vukovica mogą mieć pewne obawy przed meczem, wszak Raków jest najlepszą ekipą na wyjazdach w Ekstraklasie. Lech okupuje fotel lidera, jednak dwie porażki w 2025 roku spowolniły tempo biegu po mistrza i Kolejorz już może czuć oddech rywali na plecach. Stal Mielec po raz kolejny zaprezentowała ciekawy scouting rynku transferowego. Tym razem wzmocnieniem okazał się 31-letni Ivan Cavaleiro. Portugalski skrzydłowy ma historię regularnej gry w Premier League, La Lidze, a także Championship. Jeśli tylko ominą go wszelakie kontuzje, może się to okazać jednym z lepszych transferów tego sezonu.
GieKSa, mimo niezłego stylu gry, nie punktowała ostatnio wybitnie. Wygrana w nadchodzącym meczu nie tylko oznaczałaby pierwsze punkty od dwóch kolejek, ale także godne pożegnanie Bukowej, gdyż starcie z Zagłębiem Lubin będzie ostatnim spektaklem męskiej dywizji na Bukowej. Wszyscy, którzy stęsknią się jednak za klimatem starego stadionu, będą mogli regularnie go odwiedzać przy okazji kolejnych meczów kobiecej drużyny, walczącej o majstra i sezon bez straty punktu. Miedziani prezentują tragiczną formę – na ostatnie 9 kolejek wygrali raz, raz zremisowali, a resztę przegrali. Lechia Gdańsk powinna się znajdować poza ligą. Górnik Zabrze nie może zaliczyć lutego do udanych – na 5 spotkań zdobył łącznie 4 punkty, jednak jeśli się odbijać, to z takimi ekipami. Do Łodzi po 3 punkty przyjedzie zbudowana europejskim sukcesem Jagiellonia Białystok. Jaga pewnie wygrała z Cercle Brugge 3:0 i w obliczu takiego sukcesu pokonanie Widzewa wydaje się koniecznością.
Najciekawsze starcie kolejki przypadło na jej koniec. Motor Lublin wygrał swoje dwa ostatnie mecze, a Legia będzie szukała zemsty za przegrany mecz na Molde. Do czołówki Legionistom brakuje równe 6 punktów. W tym momencie łatwiejszą drogą dla stołecznych do europejskich pucharów wydaje się jednak wygranie Pucharu Polski.
Piątek (7 marca):
Korona Kielce (11. miejsce) – (16.) Puszcza Niepołomice | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Śląsk Wrocław (18.) – (5.) Pogoń Szczecin | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (8 marca):
Cracovia (6.) – (13.) Radomiak Radom | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Piast Gliwice (9.) – (2.) Raków Częstochowa | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Lech Poznań (1.) – (14.) Stal Mielec | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (9 marca):
GKS Katowice (10.) – (15.) Zagłębie Lubin | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Lechia Gdańsk (17.) – (8.) Górnik Zabrze | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Widzew Łódź (12.) – (3.) Jagiellonia Białystok | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, Canal+ 4K, TVP Sport)
Poniedziałek (10 marca):
Motor Lublin (7.) – (4.) Legia Warszawa | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5, Canal+ 4K)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze