Dołącz do nas

Hokej

Czeski triumf

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W ramach 13. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną JKH GKS-u Jastrzębie. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a bohaterami naszej drużyny byli Michał Kieler, który obronił 34 z 35 strzałów przeciwnika oraz Jean Dupuy, który miał udział przy obu bramkach.

W pierwszej tercji obie drużyny skupiły się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. W 2. minucie czujność Kielera strzałem z bliskiej odległości sprawdził Ślusarczyk. Minutę później po drugiej stronie lodowej tafli Runesson strzałem z dystansu trafił wprost w Kaarlehto. Najbliżej objęcia prowadzenia byliśmy w 10. minucie, ale w zamieszaniu pod jastrzębską bramką najprzytomniej zachował się bramkarz gospodarzy, który zamroził krążek tuż przed linią bramkową. W ostatniej minucie pierwszej odsłony meczu od utraty bramki uratował nas słupek po uderzeniu Chavrata. Pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga tercja przyniosła nieco więcej emocji niż pierwsza odsłona spotkania. W 22. minucie groźny strzał oddał Dupuy, ale bramkarz gospodarzy nie dał się zaskoczyć. W 24. minucie Alho przegrał pojedynek sam na sam z Kielerem, a chwilę później Kaarlehto zachował więcej zimnej krwi w pojedynku jeden na jeden z Fraszko. W 31. minucie Dupuy trafił w poprzeczkę. Na pierwsze trafienie w meczu czekaliśmy do 40. minuty. Forsberg mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję Kielerowi.

Podrażnieni stratą bramki katowiczanie chcieli jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Niestety próby Pasiuta, Wronki, Bepierszcza i Jonasza Hofmana nie znalazły drogi do jastrzębskiej bramki. Dopiero w 49. minucie meczu Dupuy strzałem z bliskiej odległości doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty meczu to niewykorzystane okazje Dupuya i Andersona. Pod koniec regulaminowego czasu gry szansę na zgarnięcie kompletu punktów mieli jastrzębianie, ale Kieler nie dał się pokonać po uderzeniu Bagina. Po trzech tercjach na tablicy wyników mieliśmy wynik 1:1.

Na początku dogrywki w sytuacji sam na sam z Kielerem znalazł się Forsberg. Szwed w tej sytuacji trafił w poprzeczkę. Po drugiej stronie lodowiska świetną interwencją po uderzeniu Andersona popisał się Kaarlehto. W 64. minucie Lundegard zdobył decydującego gola w meczu po podaniu od Dupuy.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:2 (0:0, 1:0, 0:1 d. 0:1)

1:0 Fredrik Forsberg (Emil Bagin, Daniel Berzins) 39:06, 4/5
1:1 Jean Dupuy (Stephen Anderson) 48:43
1:2 Jacob Lundegard (Jean Dupuy, Stephen Anderson) 63:19

JKH GKS Jastrzębie: Kaarlehto (Michalski) – Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Forsbergs – Bezuska, Onak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk, Charvat, Hanzel, Radosław Nalewajka, Stolarski, Łukasz Nalewajka – Wojciechowski, Adamek, Zając, Moś, Laszkiewicz.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Maciaś, Hofman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Bepierszcz, Anderson, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Koivusaari – Chodor, Kosmęda, Jonasz Hofman, Dawid, Jakub Hofman.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga