Piłka nożna
Czas odświeżyć pamięć #3 – Raków Częstochowa
Raków Częstochowa to kolejny rywal GieKSy w Ekstraklasie w sezonie 2024/25. Z tą drużyną w ostatnim czasie spotykaliśmy się w I lidze, ale bywały lata, kiedy spotkaliśmy się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co zapamiętałem z tych wszystkich meczów? Zapraszam do kolejnego odcinka cyklu.
Po pierwsze – Marek Kubisz i Adam Bosowski show – Spotkanie z Rakowem graliśmy po spadku do II ligi w sezonie 1999/2000. GieKSa u siebie grała dobre spotkania. Raków przyjechał na Bukową jakoś na początku rywalizacji w sezonie i był to jedno z tych spotkań, które Bukowa zapamiętała na dłużej. Marek Kubisz – ulubieniec kibiców z Bukowej strzelił w tym spotkaniu trzy bramki. Dla rywali trafiał Marcin Bojarski, o którym za chwilę. Bohaterem GieKSy nie został jednak Kubisz, a środkowy obrońca Adam Bosowski, który przeprowadził rajd w polu karnym rywali i strzelił zwycięskiego gola. Do rodziny Bosowskich zawsze miałem mały sentyment, ponieważ tata pracował z nimi na kopalni. Adam w GieKSie dużej kariery nie zrobił, ale myślę, że dziś mógłby ocierać się o pierwszoligowe drużyny.
„Sodówa” Papszuna – Andreja Prokic i Wojciech Kędziora dali nam wygraną 3:1 w I lidze i było to jedno z tych spotkań, które w tamtym okresie pamiętało się na dłużej. Szybkie prowadzenie 2:0, a potem kontaktowy gol i pogoń rywali za wynikiem. Na 3:1 trafił z karnego Kędziora i zamknął spotkanie. Tradycyjnie to, co najlepsze działo się na konferencji. Trenerem Rakowa był już Marek Papszun i na konferencji dostał on kilka trudnych pytań od lokalnych dziennikarzy. Sposób odpowiedzi trenera zwiastował „oblężoną twierdzę”. Tutaj również dało się wyczuć, że trener odlatuje nieco na konferencji. Takie mieliśmy zdanie po tym spotkaniu, ale ten chyba jedyny raz historia Papszuna zweryfikowała nasze myśli. Papszun pracował i budował zespół przez kolejne lata i doprowadził Raków do sukcesów. Nam na pocieszenie została wygrana 3:1.
Marcin Bojarski – Piłkarz, który jest chyba najbardziej znany z tych, których łączyły oba kluby. Zawodnik we wspomnianym wyżej spotkaniu strzelił na Bukowej bramkę i przykuł uwagę działaczy klubowych, którzy szukali wzmocnień do składu, by awansować do Ekstraklasy. W przerwie zimowej zawodnik przeszedł do GieKSy i z miejsca stał się kolejnym ulubieńcem kibiców z Katowic. Oczywiście Bojarski, na którego solidnie gwizdano w wiosennym spotkaniu, zapewnił pod Jasną Górą trzy punkty GieKSie. Pamiętam, że to spotkanie wraz z ojcami wybrałem się z obecnym trenerem siatkarskiej GieKSy Grześkiem Słabym.
Rogala OUT – Małe rachunki do wyrównania ze wspomnianym Markiem Papszunem ma również Grzegorz Rogala. Zawodnik był w Częstochowie, gdy zespół przejął obecny trener tego zespołu, ale Rogala szybko został odpalony przez skład szkoleniowy.
Z innym spotkań pamiętam mocno przekonujące wygrane na Bukowej – 3:0 w Ekstraklasie czy też fantastyczny mecz za Paszulewicza i wygrana 2:1 po dwóch golach Kędziory i bardzo dobrym przygotowaniu taktycznym całego zespołu. Debiut zaliczył wtedy Poczobut. Z debiutów to w Częstochowie w spotkaniu z Rakowem zaliczył Jakub Wawrzyniak.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Achim
2 sierpnia 2024 at 13:07
Pamiyntom czasy jak Raków to był bramkarz, 9 obrońców i Grzegorz Skwara na środku (wymynczone 1:0)