Hokej
Bez medalu w Pucharze Kontynentalnym
W meczu o 3. miejsce Pucharu Kontynentalnego zmierzyliśmy się z duńskim Herning Blue Fox.
GieKSa w przeszłości dwukrotnie grała z tym rywalem, a każde z tych spotkań było zacięte i nie kończyło się po trzech tercjach. W 2024 roku po rzutach karnych wygrali GieKSiarze, natomiast w 2023 roku po dogrywce triumfowały Niebieskie Lisy. Trener Jacek Płachta tym razem nie wystawił w bramce Jaspera Eliassona, który w Nottingham wychodził dotychczas w podstawowym składzie.
Szybko strzelony gol przez Katowiczan ustawił przebieg spotkania. Mocne uderzenie spod niebieskiej oddał Varttinen, gumę trącił Ian McNulty, czym zaskoczył Seldrupa w bramce Duńczyków. Okazji do podwyższenia wyniku szukali Verveda i Wronka. Katowiczanie mądrze się bronili i przetrwali okres, gdy karę odsiadywał Joona Monto. Po wyrównaniu sił na lodzie szukaliśmy kolejnego trafienia. Swoje okazje mieli Anderson, Dupuy Dawid oraz ponownie Wronka. Z kolei wśród rywali próbowali Kristensen i Thomsen, który zmarnował wyborną sytuację w 18. minucie. Do końca tercji widzieliśmy wyraźną przewagę Herning.
Druga odsłona stała pod znakiem starań Blue Fox o gola wyrównującego, a GieKSa w odpowiedzi próbowała wyprowadzać groźne kontry. Najgroźniej pod bramką Kielera było w 34. minucie, gdy Thomsen trafił w poprzeczkę. W pozostałych sytuacjach nasz bramkarz radził sobie sam lub przy pomocy obrońców. Ze strony katowickich hokeistów, niesionych głośnym dopingiem naszych kibiców, zagrożenie próbowali stworzyć Michalski, Dupuy oraz potężnym uderzeniem Zack Hoffman. Pod koniec tercji lekko zagotowało się w naszym boksie, gdy pewne sprawy z sędziami musiał wyjaśnić sobie trener Płachta.
Na początku trzeciej tercji Lundegard oddał mocny strzał spod linii niebieskiej, który znalazł drogę do duńskiej bramki. Jak pokazał dalszy przebieg gry, sytuacja ta podziałała na rywali jak płachta na byka. W 43. minucie bramkę kontaktową zdobył Thomsen, który precyzyjnym uderzeniem zaskoczył zasłoniętego Kielera. W 47. minucie Anderson nie wykorzystał dogodnej sytuacji na zdobycie trzeciej bramki. W 48. minucie meczu, po wykluczeniu Koivusaari’ego, po raz drugi graliśmy w tym meczu w liczebnym osłabieniu. Dzięki dobrej pracy całego zespołu nie straciiliśmy bramki, a nawet mogliśmy pokusić się o gola, za sprawą aktywnego Fraszki. Jak mówi hokejowe powiedzenie – nie dasz, dostaniesz. W 51. minucie bramkę po ładnej akcji zdobył doświadczony Poulsen, doprowadzając do wyrównania. Gra zaczęła się na nowo. Skandynawowie wyraźnie złapali wiatr w żagle. Atakowali różnymi sposobami, spychając GKS do głębokiej defensywy, ale do końca regulaminowego czasu gry nie udało im się nic zdziałać. Po naszej stronie okazje bez efektu strzeleckiego mieli Chodor i Fraszko. Mecz miała rozstrzygnąć dogrywka.
W dogrywce mieliśmy wiele sytuacji po obu stronach lodowiska. Próbowali kolejno Lundegard, Wronka i Pasiut, a ze strony rywali między innymi Cibulskis. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy meczu, więc o losach trzeciego miejsca rozstrzygnąć miały najazdy.
Słabsza niż w czwartek skuteczność naszego zespołu przyniosła jednego gola Lundegarda. Po stronie Blue Fox do bramki trafiło dwóch zawodników – Pastujov i Prokop i to nasi rywale zakończyli turniej na najniższym stopniu podium.
Herning Blue Fox – GKS Katowice 3:2 (0:1, 0:0, 2:1, 0:0 d., 2:1 k.)
0:1 Ian McNulty – Aleksi Varttinen, Zack Hoffman 02:26
0:2 Jacob Lundegård – Bartosz Fraszko, Patryk Wronka 40:21
1:2 Hjalte Thomsen – Emil Kristensen 43:12
2:2 Morten Poulsen – Kasper Larsen 50:51
3:2 Josh Prokop 65:00, decydujący rzut karny
Blue Fox: M. Seldrup, (J. Fecers) – K. Larsen, T. Amorosa, M. Poulsen, N. Pastujov, M. Bau Hansen – P. Hansson, E. Kristensen, H. Thomsen, P. Bjorkstrand, J. Prokop – O. Cibuļskis, M. Larsen, M. Carlsen, A. Toivola, K. Maksimovich – I. Glinski, O. Kiljunen, J. Linnet, T. Andersen.
GKS Katowice: M. Kieler, (J. Eliasson) – A. Runesson, J. Lundegård, P. Wronka, G. Pasiut, J. Hofman – A. Varttinen, T. Verveda, J. Dupuy, S. Anderson, B. Fraszko – Z. Hoffman, B. Chodor, J. Koivusaari (2), J. Monto, I. McNulty – K. Maciaś, M. Dawid, J. Hofman, M. Michalski, M. Bepierszcz.
Wierzba
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze