Piłka nożna
Oceny za mecz z Motorem
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za ostatni mecz z Motorem. Waszym MVP został bramkarz Gabriel Kobylak.
Gabriel Kobylak (4; MVP) – Trzeba przyznać, że wyciąganie piłek w sytuacjach pozornie beznadziejnych idzie mu naprawdę dobrze. Strzał Simona jakoś wyczuł i wysunął ręce, parując na słupek i jeszcze odbijając głową. Przy strzele Ndiaye również miał, zdaje się, wszystko pod kontrolą – przy wjeździe Czubaka nawet Gigi Buffon nie miałby nic do powiedzenia.
Lukas Klemenz (3-) – Miał trochę kłopotów z Ndiaye, wynikających z różnicy szybkościowej. Z tego samego powodu nie nadążył powrócić za Czubakiem, ale i tak wyglądał najpewniej z wyjściowej trójki defensorów.
Arkadiusz Jędrych (2) – Bardzo dobrze powstrzymał Czubaka w tejże akcji, gdy Kobylakowi piłka odbiła się od karku. Nadal nie był to jednak występ kapitana na jego poziomie.
Alan Czerwiński (2) – Już w 12. minucie złamał linię spalonego o dobre 1,5 metra, gdyby Ndiaye trafił do siatki sędziowie zapewne sprawdzaliby tę akcję dobrych dziesięć minut.
Mateusz Wdowiak (3-) – W 26. minucie urwał się wszystkim z radaru, przypadkowo piłka trafiła pod jego nogi i był bliski otwarcia wyniku. Dość często zresztą udawała mu się ta sztuka usypiania rywali, jednak futbolówka nie mogła się przedrzeć na jego flankę.
Bartosz Wolski (3) – Kreacja stała na wysokim poziomie, a jedno niecelne podanie na 53 próby daje zatrważające 98% skuteczności. Z tyłu szło mu nieźle, ale dalej widać, że to nie jest jego główny atut.
Kacper Łukasiak (3-) – Gdzieś pomiędzy „średnio” a „ok” – dobrze wychodził z defensywnych pojedynków, mógł jednak bardziej przeszkadzać rywalom.
Erik Jirka (2+) – Dośrodkowania zdecydowanie mu w tym spotkaniu nie wychodziły. Absolutnie nie wyglądała jego współpraca z Czerwińskim w linii obronnej, nie uzupełniali się nawzajem.
Bartosz Nowak (2+) – Doskonale obsłużył Szkurina w 23. i 60. (choć ze spalonego, to po ładnej kontroli) minucie , a w 47. minucie odnalazł Restę z rzutu rożnego.
Marcel Wędrychowski (2-) – Dużo się nabiegał, ale nie przełożyło się to na konkrety.
Ilja Szkurin (3-) – Można tu już mówić po prostu o pechu, najpierw trafia w słupek po dobrym zachowaniu, a chwilę później muska nogę rywala podaniem do Nowaka. Dobrze się zastawiał, coraz lepiej wyglądała jego walka o piłki – a potem znów nic nie wychodziło przez te kilka centymetrów.
Pau Resta (3-) – Po strzale Ndiaye odpuścił krycie Czubaka, na jego szczęście, ten był na spalonym. Później dobrze zaasekurował Kobylaka po uderzeniu Simona.
Szymon Bartlewicz (3-) – Jak już nas do tego przyzwyczaił, chciał być zawsze i wszędzie, tym razem zabrakło dokładności i skuteczności.
Borja Galan (2+) – Kilka prób, kilka strat i to by było na tyle.
Marcin Wasielewski (2+) – Bardzo podobna zmiana do kolegi z drugiej flanki.
Eman Marković (bez oceny) – Raz wprowadził piłkę w pole karne, nie dostał dużo minut.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze