Piłka nożna Prasówka
Media o meczu z Lechią: GKS w gazie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Lechia Gdańsk 2:0 (1:0).
trojmiasto.pl – Lechia przegrała w Katowicach
Lechia Gdańsk przegrała na wyjeździe z GKS Katowice 0:2 (0:1) w 25. kolejce PKO BP Ekstraklasy. To pierwsza porażka w delegacji od 26 października ubiegłego roku. W meczu dwóch osłabionych drużyn ubytki w ekipie Johna Carvera okazały się poważniejsze. W ofensywie nie udało się zastąpić kontuzjowanych: Tomasa Bobcka i Camilo Meny, a w przerwie z powodów zdrowotnych boisko opuścił Matej Rodin. Gospodarze zachowali czyste konto, a nawet strzelili trzeciego gola ze spalonego, mimo że nie grało ich dwóch podstawowych defensorów: Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński. Kluczowym piłkarzem był Bartosz Nowak, którego podania torowały drogę do bramki Aleksa Paulsena, dla którego nie był to najlepszy dzień.
weszlo.com – GieKSa podtrzymuje serię. Pokonała apatyczną Lechię
Marsz Katowiczan w górę tabeli może nie być taki łatwy do zatrzymania, jeśli dalej będą oni punktować z taką lekkością. Bo ich futbol jest prosty, ale w gruncie rzeczy bardzo ładny i po prostu skuteczny. Czasem o sukcesie decyduje jedno podanie czy jeden odbiór – tyle wystarczy, by podopieczni Rafała Góraka zrobili robotę. A kiedy brakuje odrobiny magii, zapewnia ją Bartosz Nowak. Jakie to proste, nie?
Nowak brał udział przy obu akcjach bramkowych, zero zaskoczenia. On rozgrywał piłkę z Milewskim, który potem dał asystę do Wdowiaka przy golu na 1:0. On wywiódł w pole całą obronę Lechii, gdy obsługiwał pięknym podaniem Szkuryna. Wreszcie on po raz kolejny skupiał na sobie uwagę wszystkich na boisku, trybunach i przed telewizorami.
Fajny to piłkarz, nie ma co. Ale gra też w fajnej drużynie, która mimo problemów kadrowych poradziła dziś sobie z groźnym rywalem z Gdańska koncertowo.
Bez Jędrycha w środku bloku obronnego. Za kartki zawieszony też Czerwiński, którego zastąpić miał przesunięty niżej Wasielewski. A mimo takich kłopotów GieKSa i tak na zero z tyłu w starciu z Lechią – bez mającego lekki uraz Bobcka na szpicy i kontuzjowanego Meny na skrzydle mniej groźną, ale jednak Lechią. Bezzębność gości dało się jednak wyczuć już w pierwszej połowie, kiedy najgroźniejsze były jej strzały z dystansu.
Swoich sił próbowali Żelizko, Neugebauer czy Ćirković, ale Strączek nie miał z ich uderzeniami wiele do roboty. W ogóle – jeśli już zatrudniano bramkarza GieKSy, to raczej do takich codziennych zadań. Tu wyłapać dośrodkowanie, tam coś wypiąstkować. Początkowo golkiper miał trochę problemów i nie wydawał się w swoich interwencjach pewny, ale im dalej w las, tym było solidniej. Lechia nie dała mu okazji do pomyłki, a on nie dał jej żadnej nadziei.
Z drugiej strony boiska… o grze Paulsena można napisać coś zupełnie innego. Bramkarz Gdańszczan o mało nie doprowadził do katastrofy, kiedy wesołym dograniem obsłużył, zamiast jednego z kolegów, Nowaka. Wtedy kapitan gospodarzy nie wykorzystał szansy, ale i tak miał zaliczyć kolejny dobry wieczór.
W tę akcję, jak już wspomnieliśmy, był Nowak mocno zamieszany. Gola zdobył jednak Wdowiak – rozgrywający dziś przeciętne zawody, ale będący w odpowiednim miejscu i czasie, by strzelić prosto w Paulsena i dać mu się pomylić.
Trudno omawiać dziś ataki Lechii, bo zwykle kończyły się one stratą i chociaż zalążkiem kontry rywali. Nie zmienia to jednak faktu, że Gdańszczanie byli pozbawieni wszelkich atutów przez dobrze ustawionych gospodarzy. Ci pilnie bronili dostępu do własnego pola karnego, a próby przełamania ich bloku obronnego strzałami z dystansu po prostu spełzły na niczym
W drugiej połowie – a szczególnie po drugim golu – Lechia nie dawała już w ataku prawie żadnych znaków życia. Bo czy atakiem jest wymienianie podań po obwodzie aż do straty? No nie.
Skoro już udało się wspomnieć o tym drugim golu, to warto zaznaczyć po raz kolejny, że Bartosz Nowak to katowicki maestro. Asysta, którą dał do Szkuryna była po prostu fenomenalna, a później niewiele brakło, a obaj panowie zapisaliby na swoje konto kolejną akcję bramkową. Tym razem jednak Białorusin nieznacznie złamał linię spalonego.
Tak czy siak – 3:0 przyjęlibyśmy ze zrozumieniem. Lechia zagrała bowiem apatycznie, a GieKSa nie spuszcza z tonu i w ostatnich trzech spotkaniach ligowych zgarnia komplet punktów. A że gra w takiej lidze, że to wystarczy do poważnego włączenia się do gry o puchary? Nie jej wina.
gdansk.pl – GKS – Lechia 2:0. Biało-Zieloni rozczarowali w Katowicach
To był mecz o przysłowiowe “sześć punktów”, a nawet więcej. Z góry było wiadomo, że drużyna, która zwycięży, znajdzie się blisko czuba tabeli i będzie miała realne widoki na walkę o miejsce, dające grę w europejskich pucharach. Niestety osłabiona w ataku Lechia zatraciła na boisku w Katowicach wszystkie swoje atuty: szybkość, ciąg na bramkę, skuteczność. GKS wygrał zasłużenie 2:0.
Brak w drużynie – z powodu urazów – Tomasa Bobcka i Camilo Meny jest usprawiedliwieniem, ale tylko do pewnego stopnia. Klasowa drużyna powinna sobie poradzić nawet w osłabieniu. Tym bardziej, że GKS też nie zagrał najsilniejszym składem – zabrakło dwóch podstawowych obrońców: Arkadiusza Jędrycha i Alana Czerwińskiego.
Rozczarowała cała Lechia, ale szczególnie mogła irytować nieskuteczność bramkarza Alexa Paulsena. Wpuścił niemal wszystko, co było do wpuszczenia. Raz nawet podał piłkę do rywala i powinna być z tego bramka, ale Bartosz Nowak szczęśliwie nie zdołał wykorzystać tego prezentu.
[…] Lechia na boisku w Katowicach miała aż 61 procent posiadania piłki i wysoką 81-procentową celność podań, których wymieniła w sumie aż 533! Co z tego, skoro były to podania głównie w poprzek boiska, a często też w stronę bramkarza. Zabrakło dynamiki, gry z pierwszej piłki, “gryzienia trawy”, ciągu na bramkę, groźnych strzałów. Pierwsza połowa była w wykonaniu przeciętna, druga – mniej, niż przeciętna. Gdy przegrywasz, powinieneś pokazać zaciętość i waleczność, bez których nie odwrócisz niekorzystnego wyniku. Tymczasem Lechia wyglądała na boisku tak, jakby broniła swojego zwycięstwa poprzez „szanowanie piłki”,
Mimo braku dwóch podstawowych stoperów, GKS był świetnie zorganizowany w obronie i grał tak, jak lubi najbardziej – z kontry. W obu akcjach bramkowych kluczową rolę odegrał Bartosz Nowak, jeden z najlepszych rozgrywających w lidze. Wystarczyło go wyłączyć z gry, by znacznie osłabić siłę uderzeniową Katowic – jednak Lechia nie potrafiła i tego zrobić.
lechia.gda.pl – Spory zawód. Relacja po meczu z GKS Katowice
Pierwsze minuty nie przyniosły wybitnych okazji a obie drużyny badały się wzajemnie. W dwunastej minucie Rodin świetnie zablokował groźną próbę Bartosza Nowaka. Dwie minuty później Neugebauer kapitalnie uruchomił Wójtowicza na skrzydle, niestety cwańsi byli piłkarze gospodarzy. Siedemnasta minuta to z kolei atak Lechii – bliski gola centrostrzałem był Tomasz Wójtowicz. Dwie minuty pózniej napór Lechii dalej trwał – Zhelizko odpalił armatę zza pola karnego, ale dobrze interweniował Strączek. W 32 minucie świetnie minął bramkarza Kurminowski, niestety zostawił sobie za mało miejsca i uderzył w boczną siatkę. Blisko szczęścia był GKS 3 minuty później – okrutny błąd Paulsena próbował wykorzystać Bartosz Nowak, który dostał piłkę prosto pod nogi bezpośrednio właśnie od Paulsena. Pechowo niestety Lechia straciła gola w 39 minucie, i mimo próby Zhelizki w końcówce spotkania, wynik utrzymał się do przerwy.
Drugą połowę mocniej zaczęli gospodarze i zepchnęli Lechię do defensywy. Biało-Zieloni ocknęli sie na szczęście dość szybko, i w 56 minucie bardzo bliski szczęścia był Zhelizko. Gieksa dopięła swego w 60 minucie, kiedy cudowne podanie Bartosza Nowaka wykorzystał Ilia Szkurin. Oba zespoły nie stworzyły już większych szans do końca, poza nieuznanym golem dla katowiczan w koncówce. Lechia zasłużenie uległa dziś GKSowi Katowice.
gol24.pl – Nowak show w Katowicach. Osłabiona Lechia rozmontowana przez GieKSę w 25. kolejce Ekstraklasy
Popis Bartosza Nowaka w meczu 25. kolejki PKO Ekstraklasy z Lechią Gdańsk (2:0). Pomocnik GKS-u Katowice był zamieszany niemal we wszystkie gole zespołu Rafała Góraka. Asystował przy trafieniu Ilji Szkurina, a po jego kolejnym zagraniu Białorusin ponownie trafił do siatki, jednak znajdował się na spalonym.
Trener przyjezdnych z dalekiego Gdańska John Carver przed meczem przekazał smutne wieści. Ze względu na kontuzję nie mogli wystąpić między innymi Kolumbijczyk Camilo Mena czy Słowak Tomas Bobcek, który walczy o koronę króla strzelców z Karolem Czubakiem. To było duże osłabienie dla gdańskiej ofensywy, którzy na Nowej Bukowej nie potrafili choćby na moment zbliżyć się do pola karnego gospodarzy.
W środku pola GieKSy po raz kolejny dzielił i rządził niesamowity Bartosz Nowak. 32-latek z Radomia najpierw zapoczątkował akcję, którą już w 39. minucie na gola zamienił Mateusz Wdowiak po dograniu od Sebastiana Milewskiego. Awizowany przez kibiców PKO Ekstraklasy do reprezentacji Polski pomocnik kolejną asystę w sezonie dołożył po zmianie stron.
– Ciasteczko – skomentowano jego zagranie na profilu Canal+ Sport. Nowak podał między obrońców Lechii Gdańsk do niepilnowanego Ilji Szkurina, który bez najmniejszych problemów skierował piłkę do siatki.
GKS Katowice tym samym pnie się w górę tabeli. Piłkarze Rafała Góraka po dwóch ostatnich zwycięstwach nad Radomiakiem i Lechią zajmują już… piąte miejsce z punktem straty do czwartego Rakowa Częstochowa.
ekstraklasa.org – GKS Katowice 2:0 Lechia Gdańsk – Niezastąpieni zawodnicy
GKS Katowice znów skorzystał z doskonałej formy Bartosza Nowaka. Lechia Gdańsk musiała sobie radzić bez kontuzjowanych: Tomasa Bobcka i Camilo Meny.
Bartosz Nowak jest w niesamowitej formie. Polak zanotował już w tym sezonie 10 asyst (najwięcej), a w 2026 roku zdobył 7 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (najwięcej). Również dzięki niemu GKS Katowice wygrał po raz 3. z rzędu w PKO Bank Polski Ekstraklasie, a także po raz 6. w domowych meczach z Lechią (zwycięstwo we wszystkich meczach z tym rywalem u siebie; bilans bramkowy: 10-1).
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice wygrał z Lechią Gdańsk 2:0. Oto pięć najważniejszych wniosków po tym meczu
Kolejny znakomity mecz na Nowej Bukowej. GKS Katowice pokonał Lechię Gdańsk 2:0, potwierdzając, że jest najlepszym zespołem tej rundy w całej Ekstraklasie.
[…] GKS Katowice wygrał z Lechią Gdańsk 2:0. Oto pięć najważniejszych wniosków po tym meczu, dzięki któremu ekipa Rafała Góraka włączyła się do walki o medale.
1. Idealna murawa. Przy takiej grze, jaką prefererują piłkarze Rafała Góraka, to absolutnie kluczowa kwestia. Dokładne podania i precyzyjne prowadzenie piłki podczas szybkich akcji, o samych strzałach już nie wspominając, są możliwe tylko przy takiej nawierzchni, jaką może sie pochwalić Arena Katowice. Na tle klepisk Ekstraklasy to powód do autentycznej dumy.
2. Bo zespół ma Rafała Strączka. Bramkarz GKS-u jest w fantastycznej formie. Strzały Lechii z dystansu na początku spotkania były dla niego nie lada testem. Golkiper spisał się jednak efektownie i efektywnie, utrzymując zespół w bezbramkowym remisie, otwierającym drogę do zwycięstwa.
3. Bartosz Nowak i wszystko jasne. Lider i reżyser gry gospodarzy. W meczu z Lechią sam próbował strzelać, ale przy golu na 1:0 wykonał magiczne dotknięcie piłki, które uruchomiło całą sekwencję zdarzeń z kapitalnym podaniem Sebastiana Milewskiego i golem Mateusza Wdowiaka. A w drugiej połowie powtórzył taki numer i Ilia Szkurin w sytuacji sam na sam trafił na 2:0.
4. Śląski charakter. Ekipa z Katowic gra w tej chwili najbardziej dynamiczną i najbardziej agresywną piłkę w całej lidze. To zasługa trenera Rafała Góraka, który konsekwentnie buduje na Nowej Bukowej kadrę z zawodników, o których sam mówi wprost „żołnierze”. To dzięki temu nawet tak poważne osłabienia zespołu – przeciwko Lechii nie zagrali Alan Czerwiński i Arkadiusz Jędrych – nie odbijają się na jakości całej gry.
5. Małe pole manewru. Kartki Arkadiusza Jędrycha i Alana Czerwińskiego w połączeniu z kontuzjami Adama Zrelaka i Jesse Boscha sprawiły, że trener GKS-u nie miał zbyt wielkiego pola manewru, zwłaszcza w ofensywie. Na szczęście mecz przebiegał w taki, a nie inny sposób, ale w sytuacji wymagającej pilnej reakcji, problem byłby zdecydowanie widoczny.
eurosport.tvn24.pl – GKS w gazie. Doskoczył do czołówki
Trwa znakomita passa piłkarzy GKS-u Katowice. Podopieczni Rafała Góraka odnieśli w sobotę trzecie zwycięstwo z rzędu w polskiej ekstraklasie, bez większych problemów pokonując u siebie Lechię Gdańsk 2:0. Dzięki trzem punktom awansowali w tabeli aż o sześć miejsc.
W sobotę zespół ze Śląska potwierdził świetną dyspozycję. A rywal nie był łatwy, bo mowa o Lechii, która osiem dni wcześniej rozbiła na własnym stadionie kandydata do mistrzostwa, czyli Jagiellonię Białystok.
Gdańszczanie nie mieli wiele do powiedzenia. W całym spotkaniu oddali zaledwie jeden celny strzał przy aż siedmiu ze strony gospodarzy.
GKS w obu połowach trafiał po razie. Przed przerwą bramkę zdobył Mateusz Wdowiak, a w 60. minucie na 2:0 podwyższył Ilja Szkurin. Więcej goli tego dnia nie padło.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze