Piłka nożna
Opinie z social mediów po Widzewie
GKS pokonał Widzew po rzutach karnych i zameldował się w półfinale Pucharu Polski! Poniżej wybrane opinie kibiców, zapraszam!
X (dawniej Twitter)
Bartosz Jedynak @Jedynak89
Wstajesz niewyspany ze świadomością, że zaraz ruszysz na osiem godzin do tyrki, wojna w Iranie, paliwo drożeje. Wtedy przypominasz sobie, że GieKSa awansowała do 1/2 PP. Humor gituwa. Ci, co nie byli na meczu niech żałują.
GieKSiarz @GieKSiarz_
Dalej do mnie do końca nie dociera to, co się wczoraj stało Szczerze mówiąc. wieczór zakończony pierwszymi łzami szczęścia. Piękny wieczór przy ulicy Nowej Bukowej, który każdy, kto wczoraj tam był, zapamięta już na zawsze. DobreGo dnia GieKSiarze!
Grzegorz Proksa @GProxa
Piękny to był dzień znów… super atmosfera i awans! Brawo sztab i brawo zawodnicy!!!
Kama @mlodykama
Są rzeczy, których nie kupisz za pieniądze. JESTEM GOTOWY POJECHAĆ NA NARODOWY
Łuk Asz
Po marzenia Panowie !!! karny Nowaka klasa
Szymon Świtała
Jestem gotowy pojechać na NARODOWY !
Zbyszko Zibi Kerbel
Gratulacje dla całej drużyny i składu szkoleniowego oczywiście dla trenera i Kibiców za doping i wsparcie drużyny
Pawel Kawa
Puchar Polski znowu będzie nasz
Forum
TylkoGieKSa
Super sprawa. Uwielbiam tę ekipę. Nawet jak momentami mamy problemy, to ciągle gramy mądrze, asekurujemy, przeciskamy te trudne momenty. Całe lata marzyliśmy o tej ekipie – mówiliśmy, że nawet jeśli umiejętnościami mielibyśmy być do tyłu, to żeby było widać tę walkę, to gryzienie trawy. Te chłopaki zapierdalają aż miło.
Wielki plus Rasak, wzorowo jako cofnięty rozgrywający, fajne odbiory piłki. Niby nie da się zastąpić Repki, a tu proszę. Chłop też się nie pierdoli, wziął karnego w serii, huknął. Klasa.
Do tego oczywiście Strączek top, nie trzeba chyba wyjaśniać. Super Klemenz, Milewski, Marcel dodał fajnie życia z przodu. Kolejny mecz robimy dobre zmiany. Wasyl to jest jakiś pierdolony czołg z niewyczerpaną energią przez 120 minut i uratował nas wybitnie tym wślizgiem w polu karnym w pierwszej połowie. […]
kosa
Przypomnę, że stadion nie ma nawet roku, a widział już więcej niż większość obiektów przez kilkadziesiąt lat.
Niesamowity klimat.
Niesamowite czasy.
To jest taka piękna bajka, że aż się człowiek boi obudzić.
Fjodor1964
My nieznacznie lepsi w I połowie, Widzew dużo lepszy w drugiej.
Jak Szkuryn nie trefl, to przeczytałem, że się to zemści. Ale jak w 120 min. Widzew nie trefl do pustaka, to miałem odwrotne przeczucie.
Kapitalna robotę zrobił Straczek, broniąc pierwszego elwra. Dzięki temu każdy następny podchodził z kupą w barach. A jak Fotnalczyk biegł do Balicka jakoś rąk dziwnie, czulem, że może zdupic.
Ale z drugiej strony te wszystkie Kluczborku, gimnazja Chorzów, Bytovie czy inne Stróże tak w człowieku siedzą, że mimo że Widzew w karnych na musiku, to i tak gdzieś w tyle łba miałem 4-4 po 5 seriach. Kiedyś mnie ta banda zakapiorow wykończy. Za stary jestem na takie hercklekoty.
Brawo!
Homer
Mecz piłkarsko nie był na najwyższym poziomie, ale pod kątem emocji to była Liga Mistrzów.
Kolejny taki mecz po Górniku, że mamy długie momenty, gdzie nie potrafimy przenieść gry na połowę przeciwnika, ale finalnie „przepychamy” to zwycięstwo. W dogrywce mam wrażenie Widzew opadł mocno z sił i to my byliśmy bliżej strzelenia gola.
Strączek już napisano – świetny występ.
Defensywa wciąż na wysokim poziomie. Klemenz już pisałem niedawno, że jestem zaskoczony jak od przeciętnych występów wskoczył w taką formę, ale to samo może powiedzieć o Czerwińskim – wczoraj bardzo dobry mecz.
Rasak bardzo mi się podobał, a on przecież jeszcze wciąż uczy się tej drużyny i taktyki.
Nowak to wiadomo Top technik w tej lidze. To jak on wczoraj przyjął kierunkowo tą górną piłkę i minął zawodnika Widzewa. Szok! No i ten karny to wisienka na torcie.
Z kolei Szkurin na minus. Wyglądało jakby nie za bardzo mu się chciało biegać czy pressować no i „okradł” Nowaka z pięknej asysty. Już kolejna sytuacja, kiedy Szkurin ma 200% okazję i nie ma z tego gola.
My nie gramy takiej piłki że będziemy kreować po 10 sytuacji bramkowych w meczu tylko często to będą 2 max 3 wiec musimy mieć z przodu egzekutora, który to wykorzysta.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze