Piłka nożna
Opinie z social mediów – Warszawa
GKS wysoko przegrał w Warszawie z Legią. Świetnie zaprezentowali się natomiast kibice, którzy przyjechali z Katowic. Poniżej wybrane komentarze i opinie kibiców po tym meczu.
X (dawniej Twitter)
Bartosz Jedynak @Jedynak89
„Porażka w pełni zasłużona. Legia była zespołem o dwie klasy lepsza. Atmosfera w naszym sektorze była kosmiczna (jak oprawa). Jedziemy dalej!”
Acid @OlegKostoglotow
„Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Legia ma więcej jakości do tego dołozyli intensywność i agresję i skończyło się laniem. Trzeba patrzeć na Skierniewice i koniecznie wygrać za tydzień z Koroną, bo potem Lech i Cracovia więc wcale nie będzie łatwiej niż dziś.”
osqarek @osqarek
„Ogromna różnica klas i przepaść. Po naszej bramce Gianfranco Obsranco. Nie zmienia to faktu że zagraliśmy katastrofalnie źle. Nie pozostaje nic innego tylko wygrać w środę i się odbudować bo dzisiaj po kolejnej wysokiej porażce leżymy jak po Zabrzu.”
Esther @Ester_Now
„Dobre rozpoczęcie, smutne zakończenie. Jedziemy dalej!”
Mody Jason @ModyKoza
„Po bramce już tylko gorzej, Legia nas wypunktowała. Straszny młyn robili nam na skrzydłach a druga połowa to już totalna dominacja. Czy jestem zły? Tak. czy porażka była wkalkulowana? Owszem. Dla nas duże lekcja i cieszymy się ta liga. PS. Wrócimy tu za rok!”
Marek Banasik
„Już ku..a narzekacie .Budżet Ległej 180 mln a GKS-U 20 mln. Takie przegrane trzeba wkalkulować w sezon i tyle. Kibice na 5 . Jedziemy dalej i cieszyć się z tego co jest”
Robert Robert
„Raz na miesiąc zimny prysznic jeszcze nikomu nie zaszkodził ”
Jarosław Lysik
„Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce”
Ryszard Nikodem
„Trudno, bywa i tak. Potrafiliśmy grać połowę pierwszej połowy, ale jak Legia się ogarnęła to już było jak każdy widział. Szczęśliwie inne wyniki były ok w tej kolejce. Mamy bardzo ważne mecze w końcówce rundy przed sobą i nie mniej ważny pierwszy mecz na wiosnę. Głowy do góry. Przecież potrafimy też wygrywać.”
Forum
Tankofermentor
„Problem polega też na tym, że trafiliśmy na najlepiej dysponowaną Legię w tym sezonie. Jeszcze trzy tygodnie temu to był zupełnie inny zespół.”
Przemosz
„Dokładnie, to że sobie Legie pykniemy na Łazienkowskiej fajnie było mówić w żartach, ale chyba nikt poważnie o tym nie myślał. Cieszcie się z tego co mamy, czyli w dalszym ciągu z dobrej sytuacji w tabeli pod kątem utrzymania, i tego jak zajebiscie zaprezentowaliśmy się kibicowsko w Warszawie, za co szacun dla wszystkich wyjazdowiczów. Braku jakości szczególnie w obronie można się było spodziewać w takim meczu jak ten. Niepokojące jest to, że ten slogan o bandzie zakapiorów Góraka, nie znajduje potwierdzenia w drugim meczu z rzędu, bo ani jeżdżenia na dupie, ani dobrej fizyczności dzisiaj nie widać, a to powinien być nasz główny atut.”
blazej
„Spokojnie. Puchar i Korona to spotkania które nas interesują do wygrania. Legia jest za mocna na ten moment. A my rok temu byliśmy w dupie w I lidze. Trzeba zejść na ziemię i przyjąć to co mamy. Środek tabeli to na ten moment świetny wynik i wygrywając z Koroną będzie możliwość odskoczenia trochę”
kosa
„Widać było wczoraj po prostu różnicę w jakości, doświadczeniu, ale także i nakładach finansowych przeznaczanych na drużynę. Oczywiście, piłka ma w sobie to pięknego, że nie zawsze te aspekty decydują, ale wczoraj – zdecydowały.
Wygrała dużo lepsza drużyna. Nie mieliśmy argumentów, źle wyprowadzaliśmy ataki, bardzo źle kontry, w obronie Legia gubiła nas dwoma podaniami, obrońcy zaliczali to, co im się zdarzało już w tym sezonie (choć w tym spotkaniu w dużo większej liczbie) – nieumiejętność „wyjebania” piłki. Mieliśmy swój moment – na początku spotkania, po bramce, ale… potem 70 minut (a szczególnie drugie 45) grali tylko rywale.
Mimo to ciężko się wkurzać. Obok spotkania nie przeszliśmy, choć po trzeciej bramce to już wyglądaliśmy tak jak w Zabrzu po drugiej – chcieliśmy to tylko dograć. Po prostu tak grająca Legia jest dla nas poza zasięgiem. Na 20 takich spotkań, z tak grającym rywalem, może jedno udałoby się nam zremisować, całą resztę byśmy przegrali (wiele do zera), a pewnie w połowie wyżej niż wczoraj.
Teraz trzeba zrobić awans w środę, który jest obowiązkiem, choć łatwo nie będzie. Niemniej ten mecz nam i tak za wiele nie powie, bo pewnie będzie mocne rotowanie składem. Potem BARDZO WAŻNY mecz z Koroną, bo dół znowu się może zbliżyć. Przerabialiśmy już w tym sezonie takie momenty, gdzie chwytała nas zadyszka i linia spadku się przybliżała, ale za każdym razem – potrafiliśmy oddalić zagrożenie. Liczę, że teraz będzie podobnie.”
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze