Piłka nożna kobiet
[RELACJA] GieKSa wydarła jeden punkt
W Wielki Czwartek piłkarki GKS Katowice grały w Krakowie z AZS UJ w ramach 15. kolejki Ekstraligi.
Mecz rozgrywany był na sztucznej nawierzchni na stadionie Prądniczanki. W porównaniu do pucharowego spotkania ze Śląskiem Wrocław w naszej drużynie doszło do dwóch zmian. Bramkarkę Weronikę Klimek zastąpiła Jessica Ludwiczak, a zamiast Kateriny Vojtkovej na boisku mogliśmy obejrzeć od pierwszej minuty Magdalenę Dragunowicz.
Pierwsza połowa nie mogła zachwycić. Z obu stron nie mieliśmy praktycznie strzałów, a pierwsze celne uderzenie zakończyło się… od razu bramką. Początek spotkania należał do GieKSy – najbliżej szczęścia była w 13. minucie Klaudia Miłek, która jednak niecelnie uderzyła z 20. metrów. AZS UJ Kraków odpowiedział lepszymi okazjami, ale z takim samym skutkiem. W 19. minucie w świetnej sytuacji znalazła się Natalia Sitarz, ale nieczysto trafiła w piłkę i bramkarka GieKSy nawet nie musiała interweniować. Siedem minut później dobrą okazję miała Anna Zapała, gdy zaspała nasza obrona, ale uderzenie krakowianki minęło bramkę Ludwiczak. Ze strony GieKSy doczekaliśmy się także kilku niecelnych uderzeń – próbowały Klaudia Maciążka i Karolina Koch. W 43. minucie po błędzie naszej obrony w polu karnym niepilnowana znalazła się Małgorzata Bartosiewicz, która z pięciu metrów pewnie pokonała Ludwiczak. I takim rezultatem zakończyła się pierwsza część gry.
W drugą połowę lepiej weszły Jagiellonki, które już w pierwszej minucie tej części gry miały dobrą okazją za sprawą Natalii Wróbel, ale dobrze interweniowała Ludwiczak. Po czterech minutach doczekaliśmy się pierwszego celnego strzału w wykonaniu naszych piłkarek. Koch z dwudziestu kilku metrów trafiła jednak wprost w Karolinę Klabis. W 56. minucie w drużynie Jagiellonek pojawiła się Natalia Nosalik, która przez wiele lat występowała w naszej drużynie. W 61. minucie Miłek znalazła w polu karnym Kingę Kozak, ale ta pilnowana przez obrończynie była jedynie w stanie wystawić piłkę Maciążce, której uderzenie zostało zablokowane. Po dużym zamieszaniu futbolówka ponownie znalazła się pod nogami Kozak, ale ta z kilku metrów przeniosła piłkę wysoko nad poprzeczką. Z drugiej strony boiska mieliśmy trzykrotnie błąd naszej bramkarki, która łapała piłkę na raty, ale na szczęście dla nas nie skończyło się to podwyższeniem prowadzenia przez Jagiellonki. Ludwiczak zrehabilitowała się w 75. minucie, gdy świetnie sparowała na rzut rożny uderzenie Wróbel z dystansu. Minutę później doczekaliśmy się pierwszej zmiany w GieKSie – boisko opuściła Aleksandra Lizoń, a w jej miejsce pojawiła się Nadja Stanović. Czarnogórka zajęła miejsce Anity Turkiewicz na lewym wahadle, a ta powędrowała do obrony. W 82. minucie Maciążka zdecydowała się na uderzenie, które trafiło w słupek bramki krakowianek. Trzy minuty później groźną kontrę rywalek skasowała Marlena Hajduk i od razu uruchomiła kontrę, wypuszczając na lewej flance Stanović. Ta świetnie minęła rywalkę i dośrodkowała w pole karne, gdzie czekała już Miłek. Nasza napastniczka w niezwykle efektowny sposób doprowadziła do wyrównania, nie dając żadnych szans Klabis. W końcówce spotkania obie drużyny próbowały zdobyć zwycięską bramkę. W 90. minucie na bramkę rywalek uderzała wprowadzona wcześniej Anna Konkol, ale jej strzał trafił wprost w ręce bramkarki AZS UJ. W doliczonym czasie dwukrotnie z dystansu próbowała Kozak, ale niestety niecelnie.
GieKSa wydarła jeden punkt i utrzymała szóste miejsce w tabeli. Teraz w kobiecej piłce czas na reprezentacyjną przerwę. Do grania zawodniczki GieKSy wrócą w sobotę 17 kwietnia, gdy na Bukowej o godzinie 13:00 zmierzą się ze Śląskiem Wrocław w 16. kolejce Ekstraligi.
1.04.2021, Kraków
AZS UJ Kraków – GKS Katowice 1:1 (1:1)
Bramki: Bartosiewicz (43) – Miłek (85).
AZS UJ Kraków: Klabis – Woźniak, Wilk, Smaza – Zapała (78. Malinowska), Bartosiewicz (56. Nosalik), Wróbel, Nieciąg – Gec (85. Byczek), Wójcik – Sitarz (80. Solawa).
GKS Katowice: Ludwiczak – Buszewska, Hajduk, Lizoń (76. Stanović) – Maciążka, Kłoda, Dragunowicz (81. Konkol), Koch, Turkiewicz – Miłek, Kozak.
Sędzia: Ewa Żyła (Strzegom).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Roh
1 kwietnia 2021 at 20:27
Znowi nerwóweka była. Ten mecz powinien byc rozstrzygniety dużo wczesniej
Pogoń była naprawde tragiczna. Powinni to wygrać z 3-0.
Roh
1 kwietnia 2021 at 20:28
Ehh.nie tutaj to mialo być????