Piłka nożna Prasówka
Punkty rzutem na taśmę – doniesienia mass mediów o meczu GKS Katowice-Olimpia Grudziądz 1:0
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu GKS Katowice – Olimpia Grudziądz. GieKSa wygrała 1:0, remisując bezbramkowo do przerwy.
dziennikzachodni.pl – GieKSa wróciła na fotel lidera eWinner II ligi
GKS Katowice pokonał Olimpię Grudziądz 1:0 w meczu 25. kolejki eWinner II ligi. Katowiczanie mieli w tym meczu sporą przewagę, lecz długo nie potrafili udokumentować jej golem. Dopiero w samej końcówce gola na wagę zwycięstwa strzelił Marcin Urybnowicz. Wygrana pozwolił podopiecznym trenera Rafała Góraka wrócić na fotel lidera tabeli.
[…] Spotkanie na Bukowej rozpoczęło się od minuty ciszy upamiętniającej postać Alojzego Łyski, zmarłego niedawno trenera 50-lecia Gieksy. Później w głównych rolach wystąpili na murawie piłkarze obu drużyn. W I połowie katowiczanie mieli przewagę, ale nie przekładała się ona ani na gole, ani nawet na dogodne sytuacje strzeleckie i z boiska zwyczajnie wiało nudą.
Po przerwie gospodarze zagrali z większym animuszem i w końcu doczekaliśmy się większych emocji. Katowiczanie momentami zamykali rywali na ich połowie nacierając na ich bramkę.
Najlepszą sytuację miał w 57 minucie Arkadiusz Wożniak, który po podaniu Szymona Kiebzaka wpadł w pole karne i znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale uderzył piłkę zbyt słabo, by pokonać Nikodema Sujeckiego.
Decydujące dla losów meczu okazały się zmiany dokonane przez trenera Góraka. To właśnie akcja rezerwowych wprowadzonych na murawę w 71 minucie pozwoliła katowiczanom przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zaczął ją Dominik Kościelniak – piłkę w pole karne dośrodkował Krystian Sanocki, a głową do bramki skierował ją Marcin Urynowicz zapewniając Gieksie radosne święta.
Fani GieKSy pod stadionem na Bukowej
W trakcie meczu GKS Katowice – Olimpia Grudziądz (1:0) pod stadionem na Bukowej pojawiła się grupa kibiców GieKSy. Fani katowiczan z jednej strony stęsknili się za spotkaniami swojej drużyny, a z drugiej, podobnie jak sympatycy innych klubów w Polsce, chcieli wyrazić swój protest przeciwko zamknięciu trybun.
[…] Kibice GKS Katowice z meczami rozgrywanymi w Wielką Sobotę mają zarówno dobre jak i złe wspomnienia. Dzisiaj fani nie mogli wejść na trybuny i obejrzeć meczu z Olimpią Grudziądz, ale i tak zjawili się pod stadionem na Bukowej.
[…] W tym czasie wokół stadionu gromadzili się już kibice katowiczan. Krążyli wokół ogrodzenia stadionu od strony parkingu, bo stamtąd widać chociaż fragment płyty boiska na Bukowej.
Kibiców GieKSy była blisko setka, lecz poruszali się oni w mniejszych grupkach. Pod stadionem była też oczywiście policja. Funkcjonariusze gdy tylko zobaczyli kibiców to zgodnie z wydanym im poleceniem przystąpili do ich legitymowania. Policjanci zaczęli też wypisywać mandaty, choć fani zachowywali się spokojnie.
sportdziennik.com – Punkty rzutem na taśmę
Podopieczni Rafała Góraka do świątecznego stołu usiądą w dobrych nastrojach. Dzięki zwycięstwu utrzymali pozycję lidera drugiej ligi i są coraz bliżej awansu do 1 ligi. Mimo to o punkty z 14 w tabeli Olimpią Grudziądz nie było łatwo.
GKS-owi trudno było przełamać obronę gości. W pierwszej połowie aktywny był szczególnie Rafał Figiel, raz w 8, drugi w 26. Pomocnikowi gospodarzy zabrakło szczęścia. Goście z Grudziądza próbowali kontrataków, jednak brakowało im skuteczności. Gdy wydawało się, że przy Bukowej padnie bezbramkowy remis. Urynowicz wykorzystał dośrodkowanie i zapewnił gospodarzom komplet punktów.
sportslaski.pl – Pięciu bohaterów, dla których Wielki Tydzień rzeczywiście był wielki
Drużyny z województwa śląskiego w wirze przedświątecznych przygotowań wcale nie próżnowały. Duża część zaplanowanych na tą serię gier spotkań w Ekstraklasie, pierwszej oraz drugiej lidze odbyły się bowiem w Wielką Sobotę. Wyniki poszczególnych meczów ułożyły się jednak w ten sposób, że jedni do wielkanocnego stołu mogli zasiąść z szerokim uśmiechem, a drudzy przy dzieleniu się jajkiem nie mieli aż tylu powodów do optymizmu. Postanowiliśmy zatem podsumować dzisiejsze występy naszych zespołów i – co będzie już naszą tradycją – wybrać tych, którzy najbardziej wyróżnili się w meczach swoich ekip.
[…] Zmiany nie od parady (GKS Katowice)
Zmiennicy odegrali kluczową rolę nie tylko w drugoligowym hicie w Chojnicach, ale także w pojedynku na stadionie przy Bukowej. Rafał Górak miał nosa do roszad szczególnie na 20 minut przed końcem świątecznej rywalizacji. Wówczas na boisku pojawili się Marcin Urynowicz, Krystian Sanocki oraz Dominik Kościelniak i to właśnie ta trójka, w mniejszym lub większym stopniu, przyczyniła się do jedynego trafienia „GieKSy” w rywalizacji z Olimpią Grudziądz. Szczególnie powody do zadowolenia mógł mieć jednak pierwszy z wymienionych zawodników, bowiem to on wykorzystał wrzutkę w pole karne i popisał się celną główką, a gol zapewnił mu awans na drugą pozycję (ex aequo z Piotrem Gielem) w klasyfikacji drugoligowych strzelców. Co jednak najistotniejsze, po końcowym gwizdku GKS mógł świętować zasłużony powrót na fotel lidera trzeciego poziomu rozgrywkowego.
infokatowice.pl – Zwycięstwo z Olimpią w Wielką Sobotę
[…] GieKSa od początku spotkania posiadała przewagę nad walczącym o utrzymanie rywalem, ale długo nie potrafiła znaleźć sposobu na broniącego bramki przyjezdnych Sujeckiego. W pierwszej odsłonie najlepsze sytuacje do zdobycia gola miał Figiel, który nie miał udanego początku rundy, ale z meczu na mecz coraz więcej wnosi w poczynania zespołu. W drugiej odsłonie najgroźniejsze okazje miał Woźniak. W 57 min. otrzymał on świetne podanie od rozgrywającego dobre zawody Kiebzaka i znalazł się sam przed golkiperem gości. Strzelił jednak za słabo i Sujecki nie miał problemu z obroną. Kilka minut później pomocnik GieKSy miał szansę na rehabilitację, ale jego uderzenie głową było bardzo nieudane. O zwycięstwie Trójkolorowych zadecydował wprowadzony w drugiej połowie Marcin Urynowicz, który w 86 min. pokonał bramkarza Olimpii mocnym i precyzyjnym strzałem głową. Tym samym GieKSa zasłużenie wygrała 1:0 i umocniła się na pozycji lidera II ligi.
olimpiagrudziadz.com – Bez punktów z Katowic
[…] Mecz rozpoczął się od szybkich akcji ze strony gospodarzy. Katowiczanie chcieli szybko strzelić bramkę – w pierwszej połowie bliski strzelenia bramki był Rafał Figiel, jednak nie zdołał on pokonać Nikodema Sujeckiego. Olimpia grała defensywnie i szukała swoich szans w kontratakach. Pierwsze 45 minut to przewaga gospodarzy, ale nieskuteczność obu stron zakończyła pierwszą połowę bezbramkowym remisem.
W drugiej połowie katowiczanie ponownie rzucili się do ataków, ale dobrze spisywała się obrona Biało-Zielonych. Po kilkunastu minutach grudziądzanie doszli do głosu i stwarzali zagrożenie przed bramką GKS-u. Ożywienie w grze spowodowały zmiany z obu stron. W 68. minucie podwójną zmianę przeprowadził trener Smółka, a 3 minuty później potrójną zmianę zrobił trener Górak .W 86. minucie Marcin Urynowicz otrzymał podanie i strzałem głową pokonał Nikodema Sujeckiego. Piłkarze Olimpii próbowali w końcówce strzelić wyrównującego gola, ale wynik do końca meczu nie zmienił się. Olimpia Grudziądz pozostała na 14. miejscu w tabeli eWinner 2. Ligi.
W drużynie Olimpii zabrakło dzisiaj dwóch podstawowych piłkarzy – Jose Embalo i Michała Graczyka, którzy pauzowali za kartki.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


Roh
4 kwietnia 2021 at 12:33
Jak myślicie, ile punktów wystarczy do awansu w tym sezonie? Ja myśle że tak minimim 65.
Franc
4 kwietnia 2021 at 22:27
Może być mało, myślę że powyżej 70.
Ino GieKSa
6 kwietnia 2021 at 08:08
Franc też tak sądze że minimum 71-72 punkty. Do zdobycia jest 39 punktów i jeśli zdobędziemy połowę z tego to awans na 100%.