Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka

Tygodniowy przegląd mediów: Kobieca GieKSa świętuje wielki triumf

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki meczem w najbliższą niedzielę zakończą sezon 2024/25, w którym zdobyły po raz drugi tytuł Mistrzyń Polski. Ostatnie spotkanie rozegrają na Arenie Katowice 25 maja o godzinie 11:00 ze Stomilankami Olsztyn. Prezydent Katowice Marcin Krupa spotkał się z drużyną piłkarek, by pogratulować zdobycia tytułu. Powołania do reprezentacji Polski otrzymały trzy zawodniczki GieKSy. Piłkarze zremisowali z Lechem Poznań 2:2 (1:1). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Ostatnie spotkanie ligowe zespół rozegra na wyjeździe z Lechią Gdańsk – w sobotę 24 maja o godzinie 17:30.

W sekcji hokejowej podpisano nową umowę z Mateuszem Bepierszczem. Media donoszą, że Patryk Wronka jest bardzo blisko podpisania nowego kontraktu z GieKSą.

PIŁKA NOŻNA

wkatowicach.eu – Mistrzynie Polski na spotkaniu z prezydentem Katowic. Kobieca sekcja GieKSy świętuje wielki triumf w Ekstralidze Kobiet

Choć ostatni mecz sezonu jeszcze przed nimi, już teraz mają pewne powody do świętowania. Mowa o piłkarkach kobiecej sekcji GKS-u Katowice, które po raz kolejny zdobyły tytuł mistrzyń Polski. Drużyna pod wodzą trener Karoliny Koch, wraz z całym sztabem szkoleniowym, spotkała się z prezydentem Katowic, Marcinem Krupą. To była okazja, by pogratulować mistrzyniom sukcesu i zapewnić o dalszym wsparciu ze strony miasta.

Piłkarki GKS-u Katowice jeszcze przed końcem sezonu mogą być pewne, że po ostatnim meczu tej wiosny na ich szyjach zawisną złote medale. Już w meczu z Pogonią Tczew, na własnym stadionie przy ul. Bukowej w Katowicach, piłkarki GieKSy zapewniły sobie mistrzostwo Polski. Ich przewaga punktowa była wówczas już tak duża, że żadna inna drużyna Ekstraligi nie dogoni już klubu z Katowic.

Cieszę się, że to mistrzostwo świętowałyśmy przy Bukowej, to były niesamowite chwile, wspaniała publiczność, która dopisała w tym dniu i dopingiem spowodowała, że ten mecz tak właśnie wyglądał – pełna dominacja dziewczyn na boisku, żeby świętować właśnie przy własnych trybunach – mówi w rozmowie z naszym dziennikarzem trenerka kobiecej sekcji GKS-u Katowice, Karolina Koch.

Nic zresztą dziwnego, że to właśnie podopieczne trener Karoliny Koch wzniosą mistrzowski puchar, bo w mijającym sezonie zaliczyły tylko jedną porażkę – w meczu z Górnikiem Łęczna. To już w tym spotkaniu piłkarki z Bukowej mogły sobie zapewnić tytuł, jednak lepsze okazały się rywalki.

Górnik Łęczna zagrał wyśmienite spotkanie i musiałyśmy oddać zwycięstwo rywalkom. Myślę, że to, że w ubiegłym roku przegrałyśmy mistrzostwo, tak naprawdę jedną bramką, to wzbudziło w nas takie emocje, że w tym sezonie nie pozwoliłyśmy nikomu nawet pomyśleć, że może zdobyć mistrzostwo Polski. To, że w całym sezonie poniosłyśmy tylko jedną porażkę, pokazuje że na ten tytuł zasłużyłyśmy – podsumowuje w rozmowie z nami piłkarka GKS-u, Gabriela Grzybowska.

Co się odwlecze, to nie uciecze – ku wielkiej radości kibiców z Katowic, mistrzostwo kraju „uKOCHane” zapewniły sobie na legendarnym Stadionie Miejskim w Katowicach, przy ul. Bukowej. Koronacja mistrzyń odbędzie się w najbliższą niedzielę, 25 maja, na Arenie Katowice. To właśnie na nowym stadionie w Katowicach swój ostatni mecz w sezonie zagrają piłkarki GieKSy. Ich rywalkami będą Stomilanki Olsztyn.

Niedzielnemu spotkaniu GieKSy ze Stomilankami towarzyszyć będzie mnóstwo atrakcji – gośćmi meczu będą piłkarze GKS-u Katowice. Na miejscu kupić będzie można klubowe gadżety. Szereg atrakcji przygotowano z myślą o dzieciach – dostępne będą dmuchańce i punkty gastronomiczne dla najmłodszych. Swoje stoisko z dodatkowymi atrakcjami uruchomi Bajka Pana Kleksa i CyberMagia (strefa VR).

Zanim jednak piłkarki z Katowic po raz ostatni wbiegną na murawę, we wtorek, 20 maja, odebrały gratulacje od prezydenta Katowic, Marcina Krupy. Spotkanie mistrzyń polski z prezydentem odbyło się w restauracji 27th Floor.

Po raz kolejny dziewczyny udowodniły, że są najlepszymi piłkarkami w Polsce. To wielki sukces GKS-u Katowice. Można powiedzieć, że to kobiety swoim przykładem pociągnęły mężczyzn, żeby wejść do Ekstraklasy. Pokazują, że da się zwyciężać i zdobywać najwyższe trofea. Każdy sukces, niezależnie od sekcji, wpływa na budowanie marki GKS-u Katowice, a co za tym idzie, buduje też markę Katowic – podkreślał prezydent Katowic, Marcin Krupa.

Prezydent Katowic zapewniał, że miasto nadal będzie wspierać kobiecą sekcję piłkarską GieKSy, ale także cały klub. Jak wskazywał prezydent Marcin Krupa, sukcesy sportowców z Katowic nie tylko przynoszą wiele radości kibicom, ale także inspirują młode pokolenie i przyciągają graczy biznesowych, którzy chętniej wchodzą we współpracę z klubami sportowymi, które mogą się poszczycić trofeami.

Z kolei przedstawiciele GieKSy – zawodniczki, sztab szkoleniowy i nowy prezes klubu, Sławomir Witek, podkreślali zgodnie, że dla osiągnięcia sportowych sukcesów potrzebna jest dobra atmosfera panująca w klubie i wokół niego, ale także odpowiednie warunki i infrastruktura, a tego w naszym mieście nie brakuje – nie tylko kobiecej sekcji GKS-u.

Mistrzostwo Polski to nie pierwszy sukces piłkarek GieKSy. W historii klubu jest już jedno mistrzostwo kraju – w sezonie 2022/2023 oraz jedno wicemistrzostwo – w sezonie 2023/2024. Piłkarki GieKSy są też zdobywczyniami Pucharu Polski (w maju 2024). To ogromne sukcesy, zwłaszcza w perspektywie stosunkowo niedługiej historii. Kobieca sekcja GKS-u Katowice powstała w 2015 roku i rozpoczynała rozgrywki od III ligi.

O wysokim poziomie piłkarek z Katowic świadczy również fakt, że po raz kolejny zawodniczki GKS-u zostały powołane do reprezentowania naszego kraju. Selekcjonerka reprezentacji Polski Nina Patalon ogłosiła listę zawodniczek powołanych na najbliższe zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski (26 maja – 4 czerwca) oraz mecze Ligi Narodów z Irlandią Północną i Rumunią.

W gronie powołanych znalazły się trzy piłkarki GKS-u Katowice:

bramkarka Kinga Seweryn,

obrończyni Jagoda Cyraniak

i pomocniczka Klaudia Słowińska.

Biało-Czerwone w dwóch ostatnich meczach obecnej edycji Dywizji B Ligi Narodów zagrają na wyjeździe z Irlandią Północną (30 maja, Belfast, godz. 20:00), a 3 czerwca podejmą onę Rumunię w Gdańsku na Polsat Plus Arenie (godz. 19:00).

dziennikzachodni.pl – Dziewczyny w Katowicach mogą grać w piłkę i spełniać marzenia. Drużyna GieKSy znów została mistrzem Polski

Piłkarki GKS Katowice po raz drugi w historii zostały najlepszą polską drużyną sięgając po tytuł na dwie kolejki przed końcem sezonu. Mistrzowska feta odbędzie się w niedzielę 25 maja na Arenie Katowice.

Podopieczne trenerki Karoliny Koch zdobyły mistrzostwo Polski w imponującym stylu. Z 21 rozegranych w tym sezonie w Orlen Ekstralidze Kobiet meczów wygrały aż 20. We wtorek mistrzynie Polski spotkały się z prezydentem Katowic Marcinem Krupą na uroczystym lunchu na 27. piętrze Altusa.

– Chciałbym podziękować pani trener i jej zawodniczkom za kawał dobrej roboty i mnóstwo emocji. Dla mnie najważniejsza jest budowa marki naszego klu-bu, która zachęci młodzież do uprawiania sportu w GKS Katowice i wy to robicie. Po pierwszym tytule mówiłem, że szkoda, że panowie nie biorą z was przykładu i proszę co się stało. Piłkarze GieKSy awansowali do Ekstraklasy i byli w niej rewelacją sezonu czerpiąc z waszych wzorców – powiedział prezydent Krupa.

W imieniu swoim i drużyny władzom Katowic podziękowała trenerka kobiecej GieKSy.

– Nie byłoby tych sukcesów gdyby nie wsparcie miasta. Jeśli chodzi o kobiecy futbol to w Katowicach budujemy coś znacznie większego niż można było sobie wymarzyć. Dziewczyny w Katowicach mogą grać w piłkę i spełniać swoje marzenia. Miasto docenia sport kobiet, ale czujemy także wsparcie męskiej sekcji, szczególnie trenera Rafała Góraka, i to też jest ogromna siła tego klubu – stwierdziła Karolina Koch.

Tytułu mistrzyń Polski pogratulował katowiczankom prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej i wiceprezes PZPN Henryk Kula, który trenerce i kapitan drużyny GKS wręczył bukiety kwiatów. Ceremonia dekoracji nowych mistrzyń kraju, które na tron wracają po rocznej przerwie, odbędzie się w niedzielę po ostatnim meczu sezonu ze Stomilankami Olsztyn. Rozegrany on będzie na Arenie Katowice, która z tej okazji zostanie przemianowana na Arenę Kobiet.

– GKS Katowice ma swój nowy sportowy dom, żeby warunki uprawiania sportu w mieście były godne dzisiejszych czasów. W niedzielę po raz pierwszy będziemy gościć tam nasze panie i z tej okazji przygotowaliśmy wiele atrakcji dla kibiców, a wy grajcie dalej z takim pazurem jak dotąd i rozsławiajcie Katowice – dodał Krupa.

HOKEJ

hokej.net – Ofensywny as zostaje! Jest „po słowie”

o z pewnością dobra informacja dla kibiców GKS-u Katowice. W zespole wicemistrzów Polski pozostaje Patryk Wronka, który był jednym z kluczowych zawodników w

Wronka imponował przeglądem pola, dobrą kontrolą krążka i dynamiką. Do GieKSy dołączył 10 października, przenosząc się z Podhala Nowy Targ, w barwach którego rozegrał 4 mecze i zdobył w nich 2 bramki i zanotował 5 asyst.

W zespole z alei Korfantego wystąpił w 47 ligowych starciach. Trzynastokrotnie wpisał się na listę strzelców oraz zaliczył 34 kluczowe zagrania. Tworzył dobrze uzupełniający się atak z Grzegorzem Pasiutem i Bartoszem Fraszką, którego zastąpił później Jean Dupuy.

Z naszych informacji wynika, że „Wronczes”ustalił już warunki nowego kontraktu z GKS-em Katowice. Stało się to jeszcze za prezesury Krzysztofa Nowaka, którego od 1 maja zastąpił Sławomir Witek.

Z napływających do nas informacji wynika, że ustna umowa między klubem a zawodnikiem zostanie wkrótce sformalizowana kontraktem na nowy sezon.

Urodzinowy kontrakt! Doświadczony skrzydłowy zostaje w GieKSie

Mateusz Bepierszcz przedłużył swoją umowę z GKS-em Katowice o kolejny rok. Dla obchodzącego dzisiaj 34. urodziny skrzydłowego będzie to piąty sezon z rzędu spędzony w zespole z alei Korfantego.

„Bepi”sięgnął z GieKSą po cztery medale: dwa złote i dwa srebrne.

W poprzednim sezonie rozegrał 43 ligowe mecze, w których zgromadził 16 punktów za 7 bramek i 9 asyst. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +13.

Warto jednak zaznaczyć, że trener Jacek Płachta ustawiał go przeważnie w niższych formacjach.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga