Hokej Klub Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice zatrzymany w rajdzie po mistrzostwo!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki, hokeja oraz zapasów GieKSy. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Media donoszą o zmianie prezesa Klubu – Krzysztof Nowak zostanie zastąpiony przez Sławomira Witka.
Piłkarki w 19. kolejce rozgrywek Orlen Ekstraligi Kobiet przegrały pierwszy mecz w sezonie – Górnik Łęczna pokonał naszą drużynę 2:0 (1:0). 3 maja o 10:45 nasza drużyna zmierzy się na Bukowej z Pogonią Tczew. Piłkarze przegrali z Legią Warszawa 1:3 (0:2). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Kolejne spotkanie drużyna rozegra 5 maja o 19:00 na wyjeździe z Koroną Kielce.
Klub poinformował o przedłużeniu umowy z libero drużyny siatkarskiej Patrykiem Waloch.
Hokeiści do wspólnych treningów wrócą w ostatnim tygodniu lipca. Podpisano dwuletnie umowy z Jonaszem Hofmanem, Jakubem Hofmanem oraz Błażejem Chodorem.
KLUB
dziennikzachodni.pl – We wtorek dojdzie do zmiany prezesa klubu. Spełnia się scenariusz, który opisaliśmy w DZ
Spełnił się scenariusz, który opisywaliśmy w DZ. We wtorek Krzysztof Nowak przestanie pełnić funkcję prezesa GKS Katowice, a jego miejsce zajmie Sławomir Witek.
Sławomir Witek to wieloletni naczelnik Wydziału Sportu i Edukacji. Ostatnio był także wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej GKS Katowice. Zrezygnował z tej funkcji 23 kwietnia (jego miejsce w RN zajął Tomasz Szpyrka, który w wyborach nie zdołał uzyskać mandatu radnego), co otworzyło drogę do przejęcia roli prezesa klubu. W ten sposób spełnia się scenariusz, który opisywaliśmy w DZ w tekście o politycznym dominie na Bukowej.
Do formalnej zmiany dojdzie dziś. Krzysztof Nowak z kibicami pożegnał się już w sobotę wpisem na Facebooku: „Kochani ruszam w piękną trasę! Z domu rodzinnego na Kielecczyźnie najpierw na mecz uKOCHanych do Łęcznej, potem do Katowic na mecz z Legią i dopiero podróż do do-mu do Skoczowa! Do przejechania 750 kilometrów. Ale to już ostatni taki weekend. Dobrego dnia GIEKSIARZE! Po marzenia! Cała GIEKSA razem!”.
Ustępujący prezes rządził GKS-em od sierpnia 2023, wcześniej zarządzał AZS-em AWF-em Katowice, gdzie jest także prorektorem ds. sportu . Za jego kadencji medale zdobywali hokeiści i piłkarki, a piłkarze wywalczyli oczekiwany od 19 lat awans do Ekstraklasy i przeprowadzili się na nowy stadion. Jedynie siatkarze w trwającym obecnie sezonie spadli z PlusLigi.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice zatrzymany w rajdzie po mistrzostwo!
Dzisiejsza data mogła na stałe zapisać się w historii GKS-u Katowice, to dzisiaj katowiczanki mogły zapewnić sobie Mistrzostwo Polski w sezonie 2024/2025, byłby to drugi tytuł w historii klubu.
Jako pierwsze celny strzał na bramkę oddały gościnie z Katowic, w 5. minucie gry soczyste uderzenie na bramkę Piątek oddała Kozak, uderzając lewą nogą sprzed linii pola karnego. Dwie minuty później niebezpiecznie atakowały łęcznianki, w polu karnym znalazła się Klaudia Lefeld, świetnie interweniowała jednak Jagoda Cyraniak, zażegnując niebezpieczeństwo. Pierwszy kwadrans spotkania upłynął w dość spokojnym tempie, żaden z zespołów szczególnie nie podkręcał tempa. W 20. minucie spotkania dwukrotnie z narożnika boiska piłkę dostarczała Klaudia Lefeld, dwukrotnie nie były to jednak dośrodkowania, które mogłyby zakończyć się strzałem na bramkę Kingi Seweryn. W 24. minucie meczu ponownie na uderzenie z dystansu zdecydowała się Kinga Kozak, tym razem piłka minęła bramkę Piątek. W 26. minucie gry świetną, zespołową akcję przeprowadziły łęcznianki, akcja bardzo płynna, wielopodaniowa, zabrakło jedynie celnego ostatniego podania od Lefeld. Wszystko ułożyło się po myśli gospodyń kilkanaście sekund później, kiedy to doskonale w pole karne dośrodkowała Katja Skupień, wślizgiem spod końcowej linii wzdłuż bramki piłkę zagrała Tomasiak, w polu bramkowym idealnie znalazła się Piętakiewicz. Najskuteczniejsza zawodniczka Górnika strzałem głową z najbliższej odległości umieściła piłkę w siatce, Łęczna na prowadzeniu! Katowiczanki mogły błyskawicznie odpowiedzieć, zabrakło jednak odrobiny szczęścia w sytuacji pod bramką Natalii Piątek po rzucie rożnym. W 33. minucie gry genialnym prostopadłym podaniem Kozak obsłużyła Vuskane, świetnie po raz kolejny interweniowała Piątek, odważnie wychodząc do przodu i zatrzymując strzał Łotyszki. Dwie minuty później kolejną dobrą okazję miały katowiczanki, świetnie, ofiarnie interweniowała Kazanowska, wślizgiem zatrzymując strzał rywalki, będącej już w obrębie „szesnastki”. W 38. minucie Milena Kaznowska dobrze dośrodkowała z rzutu rożnego, akcja przyniosła jednak zaledwie analogiczny stały fragment gry po przeciwnej stronie boiska. Bardzo aktywna była Kinga Kozak, jej postawa zasługiwała na szczególne wyróżnienie. To po jej kolejnej akcji GKS miał rzut rożny w 40. minucie gry, zakończony bardzo niebezpiecznym dośrodkowaniem. Kolejny stały fragment gry zakończony został uderzeniem głową Julii Słowińskiej, zabrakło jednak precyzji przy uderzeniu i piłka minęła bramkę Piątek. W 45. minucie meczu doskonałe podanie z głębi pola wyprowadziło na czystą pozycję strzelecką Julię Piętakiewicz. Zawodniczka z Łęcznej świetnie złożyła się do strzału, świetnie strzeliła na bramkę, jeszcze lepiej interweniowała jednak Kinga Seweryn. To mogło być idealne zamknięcie pierwszej części spotkania dla GKS-u!
Drugą część spotkania oba zespoły rozpoczęły bez zmian w wyjściowych ustawieniach. Pierwszą dobrą ofensywną akcję przeprowadziły gospodynie, dośrodkowanie Piętakiewicz na rzut rożny wybiła Hajduk. Dośrodkowanie po rzucie rożnym sfinalizowane zostało strzałem na bramkę Seweryn, był to jednak strzał niecelny. Chwilę później w dobrej sytuacji w polu karnym rywalek znalazły się katowiczanki, dobrze w asekuracji zachowała się jednak Kłoda, wybijając piłkę poza linię końcową. W 59. minucie spotkania dobrą pozycję strzelecką przygotowała sobie Klaudia Słowińska, jej mocne uderzenie zza pola karnego trafiło jednak wprost w ręce Natalii Piątek. W 69. minucie meczu w drybling w polu karnym rywalek weszła Katja Skupień, akcję przerwały defensorki GKS-u. Sędzia z Białegostoku Ewelina Fiodorczuk-Sipko oceniła, że Skupień próbowała wymusić „jedenastkę”, za co udzieliła jej napomnienia. W 71. minucie gry bliskie doprowadzenia do wyrównania były katowiczanki, błąd popełniła Kazanowska, świetnie w asekuracji spisała się Piątek zatrzymując uderzenie Kingi Kozak. W 73. minucie meczu po raz kolejny w polu karnym przeciwniczek zagościła Katja Skupień, jej uderzenie zostało jednak zablokowane wślizgiem przez jedną z obrończyń GKS-u. W odpowiedzi Słowińska znalazła się w doskonałej sytuacji strzeleckiej, w ostatniej chwili jej uderzenie zablokowała Kazanowska, tylko rzut rożny dla GKS-u! Do końca regulaminowego czasu gry pozostawało już zaledwie trzynaście minut, katowiczanki spieszyły się coraz bardziej, Łęczna z kolei grała niesamowicie mądrze i skutecznie. W 80. minucie meczu do samego końca o piłkę walczyła Paulina Tomasiak, naciskające interweniującą Jagodę Cyraniak. Była zawodniczka Górnika Łęczna, zbyt lekko zagrywała do swojej golkiperki, co bez skrupułów wykorzystała Tomasiak, uprzedziła Kingę Seweryn i strzałem do pustej bramki wyprowadziła swój zespół na dwubramkowe prowadzenie! Do końca spotkania pozostawało zaledwie kilka minut i wszystko wskazywało na to, że pierwszą porażkę w sezonie, pierwszą stratę punktów zanotują katowiczanki. Ewelina Fiodorczuk-Sipko przedłużyła spotkanie o siedem minut. W czwartej minucie dodatkowego czasu gry ciekawie rzut wolny rozegrały łęcznianki, soczyste uderzenie Lefeld zostało jednak zablokowane. Wynik do końca meczu nie uległ już zmianie, choć kolejną dobrą okazję miała Kinga Kozak. Po raz kolejny dzisiejszego dnia genialnie interweniowała Natalia Piątek! GKS Górnik Łęczna w pełni zasłużenie zwyciężył w dzisiejszym pojedynku, zespół prowadzony przez Artura Bożyka zagrał bardzo dobrze w przekroju całego meczu, bardzo mądrze, odpowiedzialnie i skutecznie.
Dzisiejsza porażka zespołu prowadzonego przez Karolinę Koch sprawia, że z oficjalnym ogłoszeniem zdobycia Mistrzostwa Polski trzeba jeszcze poczekać, co najmniej do jutrzejszego spotkania KKS Czarnych Antrans Sosnowiec z MKS Pogonią Szczecin. Zwycięstwo Pogoni da tytuł mistrzowski katowiczankom, zwycięstwo Czarnych przedłużą walkę o prymat w Orlen Ekstralidze.
SIATKÓWKA
siatka.org – GKS Katowice stawia na kontynuację. Kolejny kontrakt przedłużony
Trwa przebudowa GKS-u Katowice. Patryk Waloch jest już siódmym zawodnikiem, który przedłużył współpracę ze spadkowiczem z PlusLigi – o czym klub poinformował na swojej stronie internetowej. Dla doświadczonego libero będzie to drugi sezon spędzony w górnośląskim zespole.
Po spadku z PlusLigi GKS Katowice postawił na stabilizację. Najpierw przedłużył współpracę z trenerem – Emilem Siewiorkiem a następnie nie dokonał rewolucji w składzie. Wprawdzie z zespołem pożegnało się kilku kluczowych zawodników, ale okazało się, że spore grono zawodników będzie nadal grało w barwach GKS-u. Należą do nich: Piotr Fenoszyn (rozgrywający), Damian Domagała (atakujący), Krzysztof Gibek (przyjmujący), a także środkowi – Bartłomiej Krulicki i Damian Hudzik. Do tego grona ostatnio dołączył Maciej Wóz. W środę klub przekazał, że będzie nadal współpracował również z Patrykiem Walochem.
Patryk Waloch do GKS-u Katowice trafił w połowie kończącego się sezonu, zastępując w drużynie Dawida Ogórka. W barwach górnośląskiego zespołu zadebiutował w PlusLidze, pojawiając się na parkiecie w 4 spotkaniach. Wcześniej z KS-em Rudziniec wywalczył awans do I ligi, ale na skutek problemów finansowo-organizacyjnych beniaminek nie został dopuszczony do gry w sezonie 2024/2025. Waloch dał się również poznać z gry w KPS-ie Siedlce, a także w Kęczaninie Kęty czy Hutniku Kraków.
– Patryk pojawił się awaryjnie w naszym zespole pod koniec ubiegłego roku i doskonale zrealizował swoje zadanie. Jego zaangażowanie, pomoc, ale i poziom sportowy były na tyle wysokie, że bardzo szybko postanowiliśmy przedłużyć z nim współpracę. Liczymy, że będzie ważną częścią zespołu, jeśli chodzi o grę w przyjęciu i obronie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice, Jakub Bochenek.
HOKEJ
hokej.net – Pierwsze decyzje w Katowicach. Trzech młodych zostaje!
Hokeiści GKS-u Katowice zakończyli rozgrywki ze srebrnymi medalami. Przed ekipą GieKSy nowe wyzwania.
Wiadomo, że trenerem ekipy z alei Korfantego pozostanie Jacek Płachta, którego umowa obowiązuje do końca sezonu 2026/27.
Ważne kontrakty z klubem mają też obrońca Kacper Maciaś oraz napastnik Brandon Magee. Ale to nie koniec.
– Miło nam także poinformować, że GKS Katowice uzgodnił warunki nowych dwuletnich kontraktów z Jonaszem Hofmanem, Jakubem Hofmanem oraz Błażejem Chodorem – taką informację zamieściło dziś w swoich mediach społecznościowych szefostwo wicemistrzów Polski.
Działacze GieKSy budują już zespół na kolejny sezon. Wiadomo, że etap przygotowań rozpocznie się od treningów indywidualnych, zgodnie z rozpiskami przygotowanymi przez sztab szkoleniowy. Start wspólnych treningów zaplanowany jest na ostatni tydzień lipca.
– Myślę, że w budowaniu drużyny na kolejny sezon będziemy kierowali się tym samym, co sprawdzało się w poprzednich latach – podkreśliłRoch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze