Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Czy GKS Katowice awansuje do PlusLigi?
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki w minionym tygodniu rozegrały dwa spotkania: 25 kwietnia wygrały z Pogonią Szczecin 4:2 oraz 2 maja przegrały z Górnikiem Łęczna 1:2. Kolejny mecz rozegramy na Bukowej 6 maja o 15:00 z Energą Stomilanki Olsztyn. Piłkarze w minionym tygodniu wygrali w domowym meczu z Bruk-Betem Termalicą 5:1 (3:1). Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W najbliższą niedzielę 10 maja o 12:15 zagramy w Gliwicach z Piastem. Klub rozpoczął sprzedaż karnetów na następny sezon PKO BP Ekstraklasy.
W finale play-off siatkarze pokonali dwukrotnie (3:1 i 3:2) BBTS Bielsko-Biała. Trzecie spotkanie zostanie rozegrane 5 maja o 20:00 w Katowicach. Ewentualny czwarty mecz zaplanowano na sobotę 9 maja o 20:00 w Bielsku-Białej. Do PlusLigi awansuje drużyna, która wygra trzy spotkania.
Hokeiści do wspólnych treningów wrócą pod koniec lipca.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl –Sześć bramek w Katowicach
GKS Katowice potwierdził wysoką formę i sięgnął po kolejne zwycięstwo. W meczu na szczycie Orlen Ekstraligi mistrzynie Polski pokonały Pogoń Szczecin 4:2.
Od pierwszego gwizdka inicjatywę przejęły zawodniczki Pogoni Szczecin, które tworzyły kolejne sytuacje, lecz długo nie potrafiły znaleźć drogi do bramki, głównie za sprawą dobrze dysponowanej Wiktorii Marzec. GieKSa cierpliwie czekała na swoje momenty w ofensywie i mogła objąć prowadzenie po akcji zakończonej strzałem Amelii Bińkowskiej, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. W 38. minucie szczecinianki dopięły swego, wykorzystując błąd rywalek i obejmując prowadzenie. Po zmianie stron gospodynie ruszyły do odrabiania strat i szybko wyrównały po skutecznej akcji Klaudii Maciążki. Mecz nabrał tempa, a po kolejnym trafieniu Poluhovicy GKS znów musiał gonić wynik. Katowiczanki odpowiedziały jednak skutecznie – najpierw z rzutu karnego trafiła Hmirova, a w końcówce decydujące ciosy zadała Julia Langosz, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 4:2.
Górnik wciąż w grze o mistrzostwo
W meczu 19. kolejki Orlen Ekstraligi Górnik Łęczna wygrał na swoim terenie z GKS-em Katowice 2:1. Zespół Zielono – Czarnych ma obecnie na koncie 44 punkty i zajmuje drugie miejsce.
Od pierwszych minut mecz toczył się w szybkim tempie. Górniczki potrzebowały osiemnastu minut, aby wyjść na prowadzenie – wynik meczu otworzyła reprezentantka Polski Paulina Tomasiak. Gieksa próbowała odpowiedzieć, miała kilka stałych fragmentów gry, lecz brakowało im konkretów. W 33. minucie podopieczne Karoliny Koch stanęły przed dogodną sytuacją bramkową. Amelia Bińkowska zanotowała odbiór na połowie rywalek, dograła do Klaudii Maciążki, która nie trafiła w bramkę. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie.
W drugiej połowie GKS częściej utrzymywał się przy piłce i szukał swoich szans. Górnik był jednak skuteczny i po rzucie rożnym podwyższył wynik na 2:0. W 58. minucie Milena Kazanowska wpisała się na listę strzelczyń. W końcówce meczu Zawadzka zdobyła gola kontaktowego dla GKS-u. Ostatnie minuty były bardzo nerwowe – gospodynie kończyły w dziesiątkę, po tym jak Maja Hrelja została napomniana po raz drugi, co wiązało się z wykluczeniem. Rezultat nie uległ już zmianie i Górnik mógł cieszyć się z trzech punktów.
wkatowicach.eu – Ruszyła sprzedaż karnetów na mecze domowe GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027
Przed GKS-em Katowice jeszcze końcówka obecnego sezonu, ale już rusza sprzedaż karnetów na domowe mecze w rozgrywkach 2026/2027. Kibice mogą skorzystać z kilku etapów sprzedaży, różniących się cenami i dostępnością miejsc.
Etap 1 – ekstra kontynuacja
W poniedziałek 4 maja o godz. 10:00 rozpoczął się pierwszy etap sprzedaży – ekstra kontynuacja. To czas, w którym obecni karnetowicze mogą zakupić karnety w specjalnych cenach. Każdy z nich może wybrać swoje dotychczasowe miejsce lub inne, które nie jest objęte rezerwacją. Etap potrwa do poniedziałku 1 czerwca do godz. 10:00.
Ceny:
330 zł – Trybuna Południowa („Blaszok”),
530 zł – Trybuna Wschodnia,
660 zł – Trybuna Zachodnia.
Karnety ulgowe kosztują 300 zł.
Karnet rodzinny (2 dorosłych + maks. 3 dzieci do 15 lat) na Trybunę Wschodnią – 1060 zł.
Nowością jest karnet dziecięcy (do 13 lat) w cenie 170 zł.
Etap drugi – kontynuwacja i nowi
Rozpocznie się 1 czerwca o godz. 10:00 i potrwa do 19 czerwca do godz. 10:00. Dotychczasowi karnetowicze zachowują rezerwację miejsc, ale obowiązują wyższe ceny. Jednocześnie rusza sprzedaż otwarta na miejsca bez rezerwacji.
Ceny dla obecnych karnetowiczów:
380 zł – „Blaszok”, 600 zł – Wschodnia,
760 zł – Zachodnia.
Karnet ulgowy: 320 zł,
dziecięcy: 170 zł,
rodzinny: 1200 zł.
Ceny dla nowych kibiców:
450 zł – „Blaszok”,
690 zł – Wschodnia,
880 zł – Zachodnia.
Karnet ulgowy: 350 zł,
dziecięcy: 170 zł,
rodzinny: 1380 zł.
Etap trzeci – sprzedarz otwarta
Od 19 czerwca od godz. 10:00 sprzedaż będzie całkowicie otwarta, bez rezerwacji miejsc. Ceny pozostają takie same jak w etapie drugim.
Korzyści z karnetu
Posiadanie karnetu oznacza m.in. oszczędność względem pojedynczych biletów, stałe miejsce na stadionie, szybsze wejście na mecze, dostęp do zamkniętych spotkań „PoGadajmy o GieKSie”, 15% zniżki na koszulkę meczową, pierwszeństwo przy zakupie biletów parkingowych i na mecze Pucharu Polski oraz możliwość udziału dzieci w wyprowadzaniu drużyny na murawę.
Ulgi i raty
Karnety ulgowe przysługują osobom powyżej 65 lat, młodzieży w wieku 13–18 lat oraz studentom do 26. roku życia (po okazaniu legitymacji). Przy zakupach internetowych powyżej 300 zł można skorzystać z płatności ratalnych poprzez system robopay by Adyen.
Przekazanie biletu
Karnet można przekazać innej osobie lub odsprzedać – maksymalnie dwa razy w trakcie rundy.
Karnety VIP
Dostępne są również karnety VIP na Trybunę Zachodnią. Obejmują parking, osobne wejście, komfortowe miejsca oraz dostęp do strefy cateringowej. Cena: 6000 zł (4500 zł dla osób do 18 lat).
Gdzie kupić?
Karnety dostępne są online oraz stacjonarnie w GIEKSA Fanstore w Galerii Katowickiej.
Karta Kibica
Wejście na stadion odbywa się na podstawie Karty Kibica. Istnieje możliwość skorzystania z jej wirtualnej wersji w aplikacji Bilety GieKSa.
SIATKÓWKA
siatka.org – Pierwszy krok wykonany! GKS Katowice bliżej PlusLigi
Siatkarze GKS-u Katowice i BBTS-u Bielsko-Biała rozpoczęli bój o awans do PlusLigi. W pierwszym finałowym meczu PLS 1. Ligi lepsi okazali się Katowiczanie, którzy we własnej hali pokonali rywali 3:1. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.
o wielu miesiącach wyrzeczeń na zapleczu PlusLigi pora na grę o awans. Tym razem o przepustkę do elity walczą GKS Katowice i BBTS Bielsko-Biała. W pierwszym meczu GieKSa nie zwiodła, choć nie obyło się bez potknięcia. Od początku gubił gości swoimi wyborami Grzegorz Pająk, a po bloku Bartłomieja Krulickiego było 4:2 dla GKS-u. Z czasem różnica jedynie wzrosła – 9:4, co zmusiło szkoleniowca przyjezdnych do wzięcia czasu. Po asie Damiana Hudzika było już 13:7, a końca problemów BBTS-u nie było widać. Po drugiej stronie do końca walczył Szymon Romać, lecz było to za mało. Asem z kolei popisał się Gonzalo Quiroga – 17:10. Sama końcówka należała już do punktującego w każdym elemencie Michała Superlaka, co przełożyło się na wygraną przez Katowiczan inaugurację – 25:16.
Druga partia, to już zażarta wymiana argumentów. Ofiarnie walczył Kamil Dębski, wspierany zresztą przez Kajetana Tokajuka. Oba zespoły wymieniały się prowadzeniem, niemniej więcej mieli w końcu do powiedzenia Bielszczanie – 10:7. Cenne oczka dokładał Bartłomiej Zawalski. Bezradny wobec zapędów Romacia i spółki był nawet Superlak. Przy stanie 13:17 trener GKS-u przerwał grę, co w końcu przyniosło efekt w postaci remisu 19:19. Było to zapowiedzą emocjonującego finiszu i tak też się stało. Rzutem na taśmę do przełamania doprowadził BBTS – 25:23 (1:1).
Sprawa wygranej wciąż pozostawała otwarta, a trzeci set też obfitował w emocje, choć minimalną przewagę mieli Katowiczanie. Ważne akcje kończył Wojciech Włodarczyk, ale wciąż bezkonkurencyjny pozostawał Michał Superlak – 8:6. Siłę przebicia miał jednak duet Romać-Dębski – 9:9. Było to za mało, a im dalej w set, tym gra Bielszczan wyglądała coraz gorzej. Różnica na dystansie zrobiła się potężna – 18:12. Krótki zryw gości w końcówce nic nie dał, a set padł łupem lokalnej GieKSy – 25:22 (2:1).
Czwarta część meczu, to już całkowita demolka ze strony Katowiczan. Ekipa gospodarzy szybko wypracowała sobie przewagę, konsekwentnie robiąc swoje – 8:4, 13:8. Wciąż skuteczny pozostawał Gonzalo Quiroga, a jeden blok Jakoba Thelle wcale nie poprawiał położenia przyjezdnych – 12:18. Przerwy na żądanie nic nie dawały, bowiem ręki dalej nie zwalniał Michał Superlak – 22:16. Parę wymian później było już po meczu, a z wygranej 3:1 cieszyła się drużyna z Katowic – 25:19.
GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:1 (25:16, 23:25, 25:22, 25:19)
GKS Katowice po raz drugi z tarczą. Bielszczanie są już pod ścianą
Po dwóch meczach finałowych na zapleczu o awans do PlusLigi wiele może się jeszcze wydarzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że o krok od powrotu do elity jest GKS Katowice, który po raz drugi pokonał BBTS Bielsko-Biała, którego graczom udało się zwyciężyć na obcym terenie 3:2. MVP spotkania został Gonzalo Quiroga.
W rywalizacji o PlusLigę można było się spodziewać emocji w każdym spotkaniu. GKS Katowice w pierwszym meczu potrzebował czterech setów, aby triumfować. Początek spotkania w Bielsku-Białej nie był już taki kolorowy dla podopiecznych Emila Siwiorka. Gospodarze spisywali się znakomicie w systemie blok-obrona, co przyniosło zamierzone efekty. Bielszczanie szybko wypracowali kilka punktową przewagę i w połowie seta prowadzili 15:10. Goście próbowali wrócić do gry w tej partii, jednak ciężko było to zrobić przy tak słabej skuteczności w ataku i błędach w polu serwisowym. Jacob Thelle popisał się w końcówce dwoma asami, a pierwsza odsłona zakończyła się po ataku Kajetana Tokajuka (25:21).
Katowiczanie rozdrażnieni pierwszym setem próbowali poprawić swoją skuteczność. Ciężar gry na swoje barki po stronie gości wziął Gonzalo Quiroga. Wszystko powoli układało się po myśli siatkarzy GKS-u, którzy na półmetku seta wywalczyli trzy punkty przewagi (12:15). Wydawało się, że gra gospodarzy całkowicie się posypała, jednak od stanu 18:23 popisali się znakomitą serią sześciu punktów z rzędu, doprowadzając do remisu. Ostatnie dwie akcje należały do gości, którzy zachowali zimną krew i drugą partię zakończył punktowym blokiem Bartłomiej Krulicki (23:25).
Trzecia odsłona analogicznie do pozostałych partii rozpoczęła się z wielkimi emocjami. Obie drużyny wymieniały się prowadzeniem i choć gospodarze wyszli w pewnym momencie na kilkupunktowe prowadzenie to zaraz Katowiczanie wychodzili na prowadzenie (11:12). Ciężko było wskazać, kto sięgnie po zwycięstwo w tej partii. Tokajuk wyprowadził BBTS swoją skutecznością w ataku na dwupunktową przewagę, a po chwili oczko z zagrywki dorzucił Szymon Romać (18:15). Nie mogło obyć się bez emocji, co zapewnił Wojciech Włodarczyk popisujący się dwoma skutecznymi atakami oraz asem serwisowym (19:19). W samej końcówce lepsi okazali się gospodarze, a trzecią partię zamknął Bartłomiej Zawalski skutecznym blokiem (25:22).
Po otrzymanym ciosie Katowiczanie ponownie rozpoczęli seta z wysokiego „C”.Włodarczyk, Quiroga, a także swoją cegiełkę dołożył z prawego skrzydła Michał Superlak. Goście z akcji na akcje wyglądali na coraz pewniejszą drużynę zmierzającą do tie-breaka. Po stronie Bielska-Białej brakowało tej znakomitej gry, do której przyzwyczaili kibiców w pierwszej oraz trzeciej partii. Przewaga rosła z każdą kolejną akcją, a Katowiczanie z dużym spokojem doprowadzili do tie-break po triumfie 18:25 w czwartej odsłonie.
W decydującym secie o wiele lepiej wyglądali Katowiczanie. Przy stanie 5:6 na zagrywkę wszedł Grzegorz Pająk, który napsuł sporo krwi rywalom. Bielszczanie robili wszystko, aby wrócić do walki o zwycięstwo. Tak się nie stało, a ekipa pod wodzą Siwiorka mogła cieszyć się z kolejnego triumfu w finale o awans do PlusLigi. Łatwo nie było, ale w decydującym momencie Katowiczanie potrafili włączyć „turbo” i ostatecznie wygrali 2:3 (13:15).
BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice 2:3 (25:21, 23:25, 25:22, 18:25, 13:15)
MVP: Gonzalo Quiroga
wkatowicach.eu – Czy GKS Katowice awansuje do PlusLigi? Przed nami trzeci finałowy mecz GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała
Kibice GKS-u Katowice liczą, że już we wtorek, 5 maja zakończy się rywalizacja w finale PLS 1. Stanie się tak, jeśli to siatkarze GieKSy ponownie okażą się lepsi. Po dwóch zwycięstwach nad BBTS-em Bielsko-Biała Katowiczanie są już bardzo blisko awansu do PlusLigi.
Siatkarze GKS Katowice są o krok od awansu do PlusLigi. W finale PLS 1. Ligi katowiczanie prowadzą już 2:0 z BBTS-em Bielsko-Biała, wygrywając pierwsze dwa spotkania rywalizacji.
W inauguracyjnym meczu, rozegranym 29 kwietnia w Katowicach, GieKSa pokonała rywali 3:1. Drugie starcie, które odbyło się 3 maja w Bielsku-Białej, było bardziej wyrównane, jednak ponownie zakończyło się zwycięstwem Katowiczan – tym razem 3:2.
Przed nami trzeci mecz finałowy, zaplanowany na 5 maja o godz. 20:00 w Katowicach. Gospodarze staną przed szansą zakończenia rywalizacji i przypieczętowania awansu do PlusLigi już przed własną publicznością. BBTS Bielsko-Biała, aby pozostać w grze, musi wygrać i przedłużyć serię finałową.
HOKEJ
hokej.net.pl – Wicemistrzowie Polski planują nowy sezon. Trwa budowa drużyny
GKS Katowice nie traci czasu po zakończeniu sezonu. Wicemistrz Polski rozpoczął już przygotowania do kolejnych rozgrywek, a w klubie trwają intensywne prace nad dopięciem kadry, która ma ponownie powalczyć o najwyższe cele.
Miniony sezon był dla Katowiczan kolejnym potwierdzeniem ich pozycji w krajowej czołówce. GieKSa po raz piąty awansowała do finału play-off i po raz trzeci z rzędu sięgnęła po srebrne medale mistrzostw Polski. Wygrana w sezonie zasadniczym zapewniła drużynie udział w kolejnej edycji Pucharu Kontynentalnego.
Po zakończeniu rywalizacji klub natychmiast przystąpił do pracy nad budową zespołu na nowe rozgrywki. Przypomnijmy, że kontrakt trenera Jacka Płachty obowiązuje do końca sezonu 2026/2027.
Ważne umowy z klubem mają obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor, a także napastnicy: Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman, Jakub Hofman i Maksymilian Dawid.
– Intensywnie pracujemy wraz ze sztabem trenerskim nad budową zespołu na kolejny sezon. Kierując się doświadczeniami z ostatnich lat, wypracowanymi zasadami działania na rynku transferowym i poruszając się w oparciu o aktualne możliwości budżetowe, chcemy ponownie zbudować zespół, który dostarczy kibicom GieKSy wielu powodów do dumy– podkreślił Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie.
Klub zapowiada, że kolejne decyzje kadrowe będą ogłaszane na bieżąco.
Hokeiści GKS-u rozpoczną przygotowania od treningów indywidualnych według planów opracowanych przez sztab. Wspólne zajęcia całego zespołu wystartują w ostatnim tygodniu lipca.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Najnowsze komentarze