Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd doniesień mass mediów: Szaleństwo w Satelicie
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
W czternastej kolejce rozgrywek Orlen Ekstraligi nasza kobieca drużyna pewnie pokonała na wyjeździe Górnika Łęczna 4:0 (0:0). W najbliższej rundzie, w hicie ligi nasza drużyna podejmie lidera Pogoń Szczecin. Spotkanie rozpocznie się w sobotę (dwudziestego trzeciego marca) o godzinie 12:15, na Bukowej. W ostatnią niedzielę piłkarze rozegrali zwycięskie spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:0 (3:0). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Kolejne spotkanie zespół rozegra, po przerwie reprezentacyjnej, pierwszego kwietnia, na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec.
W ubiegłym tygodniu siatkarze rozegrali jedno spotkanie, przegrane1:3 ze Skrą Bełchatów. Następne spotkanie zespół rozegra na wyjeździe, z Czarnymi Radom, w poniedziałek dwudziestego piątego marca. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17:30.
Hokeiści rozegrali dwa pierwsze mecze półfinałowe THL z JKH GKS-em Jastrzębie. W spotkaniu numer zespół przegrał 1:3, a w spotkaniu numer dwa GieKSa wygrała 3:1. Na dwa kolejne spotkania rywalizacja przenosi się do Jastrzębia, mecze odbędą się w najbliższy czwartek i piątek (21 i 22 marca). Początek meczy o godzinie 18:00. Piąte spotkanie zostanie rozegrane w Satelicie, w niedzielę (24 marca) od godziny 17:00.
PIŁKA NOŻNA
dziennikwschodni.pl – Demolka w Łęcznej, piłkarki Górnika rozbite przez GKS Katowice
GKS Górnik Łęczna poniósł drugą porażkę z rzędu. Podopieczne Patryka Błaziaka zostały rozbite przez GKS Katowice.
[…] Po zakończeniu rywalizacji z GKS Katowice możemy być już pewni, że tamta [ze Śląskiem, 1:3 – przyp. red.] porażka nie była wypadkiem przy pracy, a Górnik jest po prostu w kryzysie. Katowice mogły wygrać w Łęcznej znacznie wyżej, a gospodynie fakt, że utraciły tylko cztery bramki mogą zawdzięczać szczęściu oraz fenomenalnie dysponowanej Sandrze Urbańczyk. Wszak relacja z pierwszej połowy mogłaby się zamknąć w opisie kolejnych fenomenalnych interwencji młodej golkiperki.
W 14 min zatrzymała w wielkim stylu piłkę po uderzeniu Nicoli Brzęczek. W 20 min Urbańczyk w sobie tylko znany sposób obroniła strzał Amelii Bińkowskiej oddany z metra. Ta sama zawodniczka chwilę później przegrała pojedynek jeden na jednego z bramkarką Górnika, a w kolejnej akcji popisała się fantastyczną interwencją po strzale Brzęczek.
W drugiej połowie jednak nawet kapitalna Urbańczyk nie była w stanie zatrzymać zawodniczek GKS Katowice. Młoda bramkarka może mieć pretensje do swoich koleżanek, bo w 60 min mierząca 171 cm Bińkowska zaskoczyła obronę Górnika i pokonała Urbańczyk strzałem głową. Później było już tylko gorzej. Na gola polowała wprowadzona w 70 min Julia Włodarczyk. 22-latka dwa razy trafiła w słupek, a w 77 min pięknie wyłożyła piłkę Klaudii Słowińskiej, która dała przyjezdnym drugą bramkę.
Ozdobą meczu był jednak strzał nożycami Aleksandry Nieciąg. Piękne uderzenie było jednak poprzedzone całą serią niefrasobliwych zagrań ze strony Górnika. Wynik w doliczonym czasie gry ustaliła Klaudia Maciążka.
kurierlubelski.pl – Górnicze derby dla piłkarek nożnych z Katowic. Łęcznianki uległy rywalkom aż 0:4
W hicie 14. kolejki Orlen Ekstraligi Kobiet, piłkarki nożne Górnika Łęczna przegrały przed własną publicznością z GKS-em Katowice aż 0:4. Zielono-czarne do ekipy z Górnego Śląska, która jest wiceliderem tabeli, tracą już 10 punktów.
[…] Łęcznianki w starciu z drużyną z Katowic chciały udowodnić, że ich ubiegłotygodniowa porażka ze Śląskiem we Wrocławiu 1:3 była tylko wypadkiem przy pracy. Chciały też zrewanżować się „Gieksie” za porażkę z rundy jesiennej 1:2. Tyle tylko, że ich rywalki przyjechały do Łęcznej po pełną pulę, ponieważ wciąż mają szansę obronić tytuł sprzed roku.
Górnicze derby w Łęcznej początkowo były wyrównane. Później lepsze sytuacje bramkowe miały przyjezdne. Między innymi niecelnie uderzała Nikola Brzęczek, a Amelia Bińkowska nie trafiła czysto w piłkę. W 20. min Katja Skupień wybiła natomiast piłkę z linii bramkowej po próbie Bińkowskiej. Pierwsza połowa zakończyła się bez goli.
Po zmianie stron znów przeważała ekipa gości, tworząc sobie niezłe okazje do zmiany wyniku potyczki. Po upływie kwadransa drugiej połowy zespół z Katowic objął prowadzenie. Bińkowskiej wystarczyło tylko dołożyć nogę po podaniu od Karoliny Bednarz, i skierowała piłkę do siatki.
Miejscowe próbowały odrobić stratę, ale nie było jakoś groźnie pod polem karnym drużyny z Górnego Śląska. Natomiast ostrzeżenie ze strony rywalek przyszło w 75. min, kiedy to poprzeczkę ostemplowała Julia Włodarczyk.
Później worek z golami się rozwiązał. Najpierw Sandrę Urbańczyk pokonała Klaudia Słowińska, a następnie Aleksandra Nieciąg. Dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dopełniła Klaudia Maciążka. I ostatecznie gospodynie uległy aż 0:4.
SIATKÓWKA
siatka.org – Zasłużone zwycięstwo Skry Bełchatów
W 26. kolejce PGE GiEK Skra Bełchatów podjęła przed własną publicznością GKS Katowice. Bełchatowscy siatkarze od początku spotkania przejęli kontrole nad wydarzeniami na boisku. Podopieczni trenera Grzegorza Słabego dawali z siebie wszystko, ale stać ich było tylko na wygranie jednej partii. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Skry 3:1.
Po ustawieniu skutecznego bloku przez Bartłomieja Lipińskiego zrobiło się 5:2. Jednak po dwóch asach serwisowych Marcina Walińskiego goście szybko doprowadzili do wyrównania. Nie trwało to długo, gdyż dwa skuteczne ataki Mateusza Poręby oraz punktowa zagrywka Adriana Aciobăniței sprawiły, że bełchatowianie powrócili do trzypunktowej przewagi. Katowiczanie słabo spisywali się w systemie blok-obrona, a dodatkowo nie kończyli nadarzających się kontr. Kiedy Łukaszowi Usowiczowi przydarzyła się pomyłka w ataku było 11:15. U miejscowych natomiast funkcjonował blok i kiedy nie kończyli swoich ataków to bronili się tym elementem. Po szczęśliwym serwisie Poręby oraz zablokowaniu Lukasa Vasiny różnica wynosiła już sześć ,,oczek”, dlatego siatkarze PGE GiEK Skry mogli grać spokojnie. Końcówkę zagrali bardzo dobrze i najpierw powstrzymali Walińskiego, a przy piłce setowej trafił Bartłomiej Lemański w efekcie czego premierową odsłonę spotkania zakończyli zwycięstwem do 18.
Aż pięć punktowych bloków ustawili gospodarze w pierwszej partii. Drugi set rozpoczął się od naprzemiennego zdobywania punktów. Dopiero po asie serwisowym Davide Saitty to się zmieniło i na pierwsze dwupunktowe prowadzenie wyszli przyjezdni. Takim samym zagraniem odpowiedział BartłomiejLipiński i sytuacja powróciła do tej sprzed chwili. W ważnym momencie u miejscowych zafunkcjonował dawno niewidziany blok i prowadzący się zmienił (13:12). Dodatkowo z rękami blokujących nie poradził sobie Marcin Waliński (14:16) i od tego momentu bełchatowianie wyraźnie przyspieszyli. Najpierw ich przewaga wzrosła do trzech ,,oczek”, a po asie serwisowym Bartłomieja Lipińskiego do czterech. Końcówka ponownie należała do nich. Katowiczanie nadal nie blokowali i słabo bronili, więc nie mieli punktu zaczepienia. Po skończeniu kontry przez Dawida Konarskiego było 23:18, a ostatni punkt w tym secie zapisał na swoje konto Bartłomiej Lemański udanym blokiem.
Po dwóch setach podopieczni Grzegorza Słabego nie mieli na swoim koncie żadnego bloku. Inaczej wyglądała sytuacja po drugiej stronie siatki, gdyż u gospodarzy funkcjonował on jak należy. Miejscowi dwukrotnie próbowali uciec rywalowi na początku trzeciej partii, ale za każdym razem straty szybko były odrabiane. Dopiero po skończeniu kontry przez Bartłomieja Lemańskiego oraz przestrzelonym zagraniu Macieja Wóz bełchatowianom udało się wypracować trzypunktową przewagę. W kolejnej akcji trafił jeszcze z lewego skrzydła Adrian Aciobăniței i gdy wydawało się, że podopieczni Andrei Gardiniego kontrolują przebieg tej partii to niespodziewanie goście się do nich zbliżyli (13:15). Po przestrzelonym uderzeniu Dawida Konarskiego zrobiło się po 18 i po raz pierwszy w tym spotkaniu wszystko miało rozstrzygać się w końcówce seta. Po dotknięciu siatki przez Aciobăniței dwa punkty więcej mieli przyjezdni, ale ekipie PGE GiEK Skry udało się jeszcze doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie losy tej partii rozstrzygały się w czasie gry na przewagi, a w niej decydujący cios zadał Marcin Waliński i jego drużyna przedłużyła losy rywalizacji przynajmniej o jednego seta.
W czwartym secie za sprawą Bartłomieja Lipińskiego oraz autowego zagrania Jakuba Jarosza miejscowi mieli trzy punkty przewagi (6:3). Katowiczanie coraz częściej pudłowali stawiając się przez to w coraz gorszej sytuacji. Dodatkowo nie przyjęli zagrywki Adriana Aciobăniței i na tablicy wyników było 11:6. Od tego momentu zaczęło się naprzemienne zdobywanie punktów, a obie drużyny często myliły się w tym fragmencie seta w polu serwisowym. Dopiero po dobrym serwisie Sebastiana Adamczyka zawodnicy GKS-u odrobili punkt, ale w dalszym ciągu ich strata była spora (14:17). Tym bardziej, że Wiktor Nowak świetnie spełnił swoją zadaniową zmianę i posłał chwilę potem asa. Dużo działo się w zagrywce, ale bełchatowianie skutecznie odpierali ataki. Kiedy Marcin Waliński nie trafił w boisko losy tej partii należało uznać za rozstrzygnięte (17:23). Ostatni punkt w tym spotkaniu zdobył Dawid Konarski. Zwycięstwo to sprawia, że gospodarze w dalszym ciągu liczą się w walce o play-offy.
PGE GiEK Skra Bełchatów – GKS Katowice 3:1 (25:18, 25:19, 25:27, 25:18)
HOKEJ
hokej.net – Pierwsze rozdanie dla gości. JKH GKS Jastrzębie obejmuje prowadzenie w serii
Piąte z rzędu play-offowe zwycięstwo odnieśli podopieczni Róberta Kalábera. W pierwszym półfinałowym starciu JKH GKS Jastrzębie okazał się lepszy od GKS-u Katowice, pokonując urzędującego mistrza Polski 3:1. Bohaterem pierwszej bitwy o finał okazał się Maciej Urbanowicz, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
Zespół prezentujący tak zwartą i konsekwentną grę w obronie jak JKH GKS Jastrzębie, nie mógł sobie wymarzyć lepszego wejścia w spotkanie, niż szybko zdobyta bramka. W 4. minucie spotkania gumę za bramką przejął Tuukka Rajamäki, następnie dostrzegając Urbanowicza, wykreował sytuację w której tak doświadczonemu zawodnikowi nie wypadało się pomylić. Chwilę później kapitan jastrzębian ponownie znalazł się w sędziowskim protokole, niestety tym razem za sprawą dwuminutowego wykluczenia. W przewadze najbliżej szczęścia był Monto, jednak jego strzał jedynie opieczętował słupek bramki Jakuba Lackoviča. W 16. minucie nadeszła odpowiedź GieKSy. Odbity przez Lackoviča krążek padł łupem Grzegorza Pasiuta, który otwierając sobie drogę do pustej bramki, po chwili umieścił w niej krążek.
W kolejnych minutach w większości spełniały się przedmeczowe przepowiednie. Żadna ze stron nie potrafiła zdominować rywala, gra błyskawicznie przenoszona była pomiędzy tercjami, zaś walka o krążek odbywała się w twardych pojedynkach, od których trzeszczały bandy. Z pewnością po zakończonym spotkaniu, wydarzenia drugiej tercji najdłużej rozpamiętywał Hampus Olsson, który stanął „twarzą w twarz” z Lackovičem, jednak górą z tego pojedynku wyszedł jastrzębski golkiper. W nomenklaturze piłkarskiej spotkanie określilibyśmy mianem „box to box”, bowiem niewykorzystana sytuacja po jednej stronie tafli wiązała się z błyskawiczną odpowiedzią rywala.
Najważniejsze dla przebiegu spotkania okazały się wydarzenia 50. minuty. Katowiczanie dobrze pograli krążkiem w tercji rywala, wypracowując pozycję strzelecką dla Hampusa Olssona jednak jego strzał zwieńczony został jedynie złamanym kijem. Wracający do swojego boksu Szwed dopuścił się jeszcze przewinienia, w związku z czym musiał obrać azymut na boks kar. W okresie gry w przewadze niezwykle aktywny pozostawał Emil Bagin. W 52. minucie Słowak oddał strzał spod niebieskiej linii. Dobrą pracę na bramkarzu wykonał Maciej Urbanowicz i to właśnie on stał się autorem drugiego trafienia. Katowiczanie robili co w ich mocy, aby doprowadzić do wyrównania, jednak okresów obecności w tercji rywala, nie potrafili zamienić na dogodne sytuacje bramkowe. Nie pomógł ani okres gry w przewadze, ani ryzykowny manewr wycofania z bramki Johna Murraya. Co więcej, podczas gry bez bramkarza gospodarze nie utrzymali krążka w swoim posiadaniu, a przejmujący gumę Tuukka Rajamäki przypieczętował zwycięstwo JKH GKS-u Jastrzębie strzałem do pustej bramki.
Mistrzowie odpowiadają! GKS Katowice doprowadza do wyrównania
Druga odsłona niezwykle twardej i wyrównanej rywalizacji półfinałowej pomiędzy GKS-em Katowice a JKH GKS-em Jastrzębie padła łupem katowiczan. Mistrzowie Polski przed odnieśli przed własną publicznością zwycięstwo 3:1, zadając decydujące ciosy w ostatnich pięciu minutach spotkania.
Podopieczni Róberta Kalábera rozpoczęli kolejny rozdział półfinałowej batalii usilnie starając się przedłużyć obraz wczorajszego spotkania. W 4. minucie w odpowiednim miejscu i czasie znalazł się Szymon Kiełbicki, który z najbliższej odległości miał szansę na zaskoczenie Johna Murraya, zabrakło jednak odrobinę wyrachowania w wykończeniu akcji. Po tak wyraźnym ostrzeżeniu mistrzowie Polski coraz śmielej brali sprawy w swoje ręce. Katowiczanie plan mieli prosty: mocne strzały zmuszające Lackoviča do sporego wysiłku i momentalna praca na słowackim bramkarzu. Szczególną aktywność wykazywali ci zawodnicy, którzy potrafią nadać krążek „poleconym”. Były próby Pasiuta, Varttinena, nie obyło się również bez pełnego zamachu ze strony Cooka. Chwaleni za swoją konsekwencję w obronie jastrzębianie nie wyrzekli się błędów, za które mogli zostać boleśnie skarceni. Niewymuszone straty krążka przerodziły się w dogodne sytuacje dla Fraszki i Olssona, wysoką dyspozycję podkreślił jednak dwukrotnie Lackovič.
Błyskawicznie napędziły się wydarzenia drugiej tercji i już po kilkunastu sekundach byliśmy świadkami pierwszej kotłowaniny pod jastrzębska bramką. W 24. minucie w walce pod bandą ucierpiał Bartosz Fraszko, dla którego atak na gumę zakończył się rozcięciem naskórka twarzy i krwawieniem. Sam poszkodowany opuścił taflę, a po chwili czekała nas przymusowa przerwa w grze, pozwalająca oczyścić taflę. W 27. minucie Marcin Kolusz podaniem przez bandę otworzył drogę do bramki Robertowi Arrakowi. Reprezentant Estonii oddał wydawać się mogło nie pierwszej kategorii strzał przy krótkim słupku. Krążek zdołał jednak przebić się pomiędzy parkanami Murraya i wpaść do bramki. Zdobyta przez gości bramka podniosła jeszcze bardziej temperaturę spotkania, a co za tym idzie po chwili otworzyły się boksy kar. W 30. minucie obopólnie dla Iisakki i Kameneu, a w 33. minucie byliśmy świadkami pierwszego osłabienia, gdy wykluczony został Jakub Ižacký. W okresie gry GieKSy w przewadze, wydarzenie potoczyły się ekspresowo. Zespół trenera Płachty wygrywa wznowienie, krążek zaczyna chodzić z kija na kij, nie pozwalając złapać jastrzębskiej defensywie ustawienia i po chwili Hitosato lokuje gumę w siatce. Chwilę później Ben Sokay mógł zabrać katowicką publiczność do nieba, jednak po jego strzale wybrzmiał tylko słupek.
Gdy katowiczanie zdobyli tercję rywala, nie zamierzali jej opuszczać bez przeprowadzenia szturmu na bramkę Lackoviča. Ten jednak miał opatrzność po swojej stronie i z kolejnych opresji wychodził obronną ręką. Goście nie pozostawali jednak dłużni, przejmując krążek momentalnie szukali wyjścia na pozycje i możliwości wyprowadzenia kontrataków. Upływający czas coraz mocniej wskazywał, że kolejne trafienie może być kluczowe dla losów spotkania. W 56. minucie GieKSa wygrywa bulik we własnej tercji i po podaniu Ryana Cooka wyprowadza dwójkowy atak. Hampus Olsson świetnie wyczekał moment dogrania krążka do Bena Sokaya, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Lackoviča. Na półtorej minuty przed spotkania trener Kaláber podjął decyzję o rzuceniu wszystkich sił do ataku, ściągając do boksu Lackoviča. W tym okresie gry jastrzębianie nie zdołali utrzymać krążka i strzałem do pustej bramki wynik spotkania ustanowił Hampus Olsson.
dziennikzachodni.pl – Mistrz Polski wygrał derbowe starcie. Szaleństwo w Satelicie
W rozegranym 18 marca drugim półfinałowym meczu Tauron Hokej Ligi GKS Katowice pokonał JKH GKS Jastrzębie 3:1. Mistrzowie Polski wyrównali stan rywalizacji w play off w czym pomógł im gorący doping kibiców szczelnie wypełniającym trybuny lodowiska. Kolejny mecz tych drużyn w czwartek na Jastorze.
W Satelicie po raz drugi zmierzyli się w półfinale dwaj ostatni mistrzowie Polski. GKS Katowice broni tytułu, po który sięgał w dwóch ostatnich latach, natomiast JKH GKS Jastrzębie mistrzowską koronę po raz pierwszy i jak na razie jedyny wywalczył w 2021 roku.
Jak na derby przystało mecz był bardzo zacięty. Lodowisko w małej hali Spodka znów wypełniło się kompletem publiczności. Kibice gospodarzy stworzyli na trybunach gorącą atmosferę zagrzewając do walki podopiecznych Jacka Płachty.
Jastrzębianie wygrali pięć ostatnich spotkań play off i są w wyraźnym gazie. Trener Robert Kalaber trafił z formą swojej drużyny na najważniejszą część sezonu. To właśnie goście pierwsi strzelili gola. W II tercji po podaniu po bandzie Emila Bagina Robert Arrak przymierzył w krótki róg i krążek po uderzeniu Estończyka tuż przy słupku wpadł do siatki.
Katowiczanie wyrównali wykorzystując liczebną przewagę. Po wygranym wznowieniu Ben Sokay podał do Shigeki Hitosato i Japończyk pokonał Jakuba Lackovicia. Chwilę później Kanadyjczyk mógł wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie, ale trafił w poprzeczkę bramki JKH.
Sokay poprawił celownik w III tercji. Na 4,5 minuty przed końcem spotkania wyprowadził szybką kontrę ze Hampusem Olssonem, którą zakończył celnym strzałem i doprowadził do ekstazy katowickich kibiców.
JKH starał się jeszcze odrobić straty atakując bramkę Johna Murraya i na półtorej minuty przed ostatnią syreną goście wycofali bramkarza. Katowiczanie przejęli jednak krążek i Szwed Olsson strzałem do pustej bramki przypieczętował ich zwycięstwo.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Kibice Piłka nożna
Wielki Festyn przed Meczem Przyjaźni!
W sobotę o 17:00 na Arenie Katowice zostanie rozegrany Mecz Przyjaźni pomiędzy GKS Katowice i Banikiem Ostrava. Będzie to punkt kulminacyjny obchodów 30-lecia zgody pomiędzy kibicami obu klubów.
Tego dnia czeka na Was jednak dużo więcej atrakcji. Już od godziny 11:00, na bocznych boiskach stadionu przy Nowej Bukowej, zostaną rozegrane Mecze Przyjaźni, w których udział wezmą zawodniczki i zawodnicy akademii GKS Katowice i Banika Ostrava.
O 13:00 rozpocznie się Wielki Festyn. Od tej godziny czynne będą pod stadionem dwie strefy. Wzdłuż Trybuny Wschodniej (tzw. Prostej) funkcjonować będzie klubowa Fanzona, która została przygotowana z myślą o całych rodzinach, ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych.
Na miejscu czekać będą między innymi:
– dmuchańce dla dzieci,
– stoły do subsoccera,
– specjalne boisko i rozgrywki podopiecznych Serduszka GieKSy,
– pokaz freestyle football Dawida Krzyżowskiego,
– strefa EA FC,
– dart,
– malowanie obrazów dla dzieci,
– wata cukrowa i popcorn,
– punkty GIEKSA FANSTORE.
Od godziny 15:00 Female Elite ’64 oraz Sektor Mladi Chachari przygotują dodatkowe niespodzianki dla najmłodszych.
Druga strefa zostanie rozstawiona za Blaszokiem. Tam na kibiców czekać będzie powiększony punkt gastronomiczny, a o odpowiednią atmosferę zadba DJ z muzyką. Pojawią się również kibicowskie sklepy Banika (Chachar/Wear i 1922 Store) oraz GieKSy (Blaszok), w których będziecie mogli zaopatrzyć się w zgodowe (ale nie tylko!) gadżety.
Przypominamy także o aktywnościach i atrakcjach, o których już pisaliśmy na stronie. W przerwie Meczu Przyjaźni zostanie rozegrany mecz Legend GKS Katowice i Banika Ostrava (tutaj). Pod stadionem będziecie mogli także odebrać za darmo trzecie wydanie okazjonalnej gazety „GieKSiorz”, które w całości zostało poświęcone opisowi przyjaźni kibiców obu klubów. Nie zabraknie także czeskiej wersji językowej (tutaj więcej).
Jak było na poprzednich spotkaniach z Banikiem możecie przeczytać tutaj. Jednak jeśli z jakichś powodów nie będziecie mogli być tam z nami, to Kanał Sportowy przeprowadzi relację z Meczu Przyjaźni. Start transmisji na YouTube Kanału Sportowego (tutaj) od 16:00. Mecz rozpocznie się o 17:00, a skomentują go Mateusz Borek oraz Grzegorz Goncerz.
Cały czas można zakupić bilety na sobotni mecz, do czego gorąco zachęcamy. Najłatwiej zrobić to przez stronę bilety.GKSKatowice.eu. Przyjdźcie z całymi rodzinami i wspólnie świętujmy piękny jubileusz! Uwaga – apelujemy do WSZYSTKICH kibiców GieKSy, by pojawili się na ŻÓŁTO!





Najnowsze komentarze