Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do ostatniego wyjazdu w 1. lidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Za nami wyjazd do Gdyni, więc czas na tradycyjne „Post scriptum”.

  1. Na ostatni wyjazd w tym sezonie wybraliśmy się w cztery osoby: Łukasz (live), Madziara i Kazik (foto i kamera) i ja (relacja meczowa).
  2. Planów na ten wyjazd od dawno było wiele, ale życie nas zweryfikowało tak, że na sam koniec nie mieliśmy samochodu, żeby dojechać nad morze. Ostatecznie musieliśmy wynająć samochód, którym bezpiecznie zrobimy taką trasę. Ceny na początku były lekko zaporowe, ale Mariusz pomógł nam znaleźć tanią firmę.
  3. Z racji, ze i tak nie mogłem spać, przed tak emocjonującym wyjazdem, to razem z Madziarą wybraliśmy się na dworzec, aby nagrać wyjazd naszych kibiców. Niestety lekko spóźniliśmy się na przemarsz, ale sam odjazd i oprawę GzG udało nam się uwiecznić.
  4. Następnie odebraliśmy resztę redakcji i ruszyliśmy na północ. Po drodze zjechaliśmy na Taurusa, aby zjeść jakieś śniadanie i wrzucić filmik z wyjazdu kibiców. Jak się okazuje, nie byliśmy jedynymi kibicami z Katowic, którzy zatrzymali się na tym Mopie. Razem z nami był tam cały bus radnych z Katowic, którzy nie ukrywali swojej ekscytacji tym, że jedziemy po awans.
  5. Do Gdyni dotarliśmy w samo południe i skierowaliśmy się na molo w Orłowie, czyli stały punkt moich wyjazdów do Gdyni. Początkowo chcieliśmy podjechać na dworzec, aby „odebrać” naszych kibiców, jednak dojazd w te okolice był bardzo utrudniony.
  6. Następnie pojechaliśmy pod stadion po akredytacje. Znając realia, jakie panują w Gdyni, wiedziałem, że znów będzie przepychanka słowna z nieogarniającymi funkcjonariuszami. Oczywiście się nie myliłem, najpierw nie chcieli nas przepuścić przez pierwszą blokadę, ale jak wszyscy pokazali e-maile potwierdzające, że mamy przyznane akredytacje, to w kolejnym punkcie stali mniej ogarnięci strażnicy i musieliśmy zostawić samochód przy drodze. Po odbiorze akredytacji każdy poszedł w swoją stronę, czyli Madziara z Kazikiem na murawę, a my z Łukaszem na sektor prasowy.
  7. Samo spotkanie to było najdłuższe 90 minut w moim życiu. Jak jeszcze Łukasz był ostoją spokoju na tym sektorze, to o mnie nie można tego powiedzieć. A po ostatnim gwizdku cieszyłem się jak dziecko, nie ukrywając radości, że pierwszy raz w życiu pojadę na GieKSę grającą w Ekstraklasie.
  8. Piłkarze wraz z kibicami celebrowali awans kilkanaście minut, a my nawet nie zwróciliśmy uwagi, że Pan Trener Rafał Górak zniknął nam z pola widzenia. Okazało się, że w momencie gdy my wchodziliśmy na salę konferencyjną, on już się witał z dziennikarzami. Na szczęście zdążyłem nagrać konferencję i wysłać ją do Toczmka, który spisał ją z domowego zacisza.
  9. Niestety i na tym spotkaniu pech nas nie opuścił. Jak wiecie na meczu z Wisłą, kamera bardzo ucierpiała, ale posklejałem ją i wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Niestety tylko wydawało się, ponieważ, przy ustawianiu klej puścił, ale Kazik ustawił ją na murku i doping został nagrany. Tylko dlaczego niecały? Tego niestety nie wiemy. Kamera zawsze wytrzymywała całe spotkanie i to ze sporym zapasem, a na takim ważnym meczu i celebracji awansu kamera się wyłączyła. Za co szczerze przepraszamy, ale to już jest złośliwość rzeczy martwych.

PS2 Bardzo wszystkim dziękuję za ten sezon. Za każdą pomoc przy spisaniu konferencji, napisaniu relacji czy zrobieniu zdjęć. Nie będę wymieniał każdego z osobna, żeby nikogo nie pominąć, ale Wy wiecie, że jesteście wielcy! Wielkie brawa należą się Magdzie, która jako jedyna z redakcji była na wszystkich wyjazdach, bo nawet ja miałem jeden wolny weekend.

PS3 Do zobaczenia w Ekstraklasie!!!

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Onom

    31 maja 2024 at 20:25

    Trochę spóźnione, ale gratulacje awansu od kibica Widzewa. Dwie dekady i dość. Fajnie będzie zagrać ze sobą w warunkach Ekstraklasowych!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga