Dołącz do nas

Felietony

Post scriptum do meczu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz z Wisłą Płock już za nami, podobnie jak cały sezon. Czas na krótkie podsumowanie meczu.

1. GieKSa chyba po raz pierwszy w nowożytnej historii grała z zespołem, który już wcześniej zapewnił sobie awans do ekstraklasy. Sprawdzian ten wypadł bardzo dobrze i po pięknym trafieniu Oskara Stanika katowiczanie wygrali spotkanie.

2. Dla Oskara był to dopiero drugi mecz w GieKSie i debiut na Bukowej. Lepiej sobie tego chyba wymarzyć nie mógł.

3. Tym samym powtórzył wyczyn Dariusza Zapotocznego, który w poprzednim sezonie w meczu ze Stomilem wszedł z ławki w doliczonym czasie i strzelił zwycięskiego gola. Niesamowite, że ta historia się powtórzyła.

4. Najbardziej ucierpiał na tym Wojciech Kochański, który miał już wchodzić na boisko, gdy Stanik strzelił gola. Sędzia zakończył mecz i rekonwalescent nie miał okazji pojawić się na placu gry.

5. Na meczu obecny był m.in. Grzegorz Rasiak. Widząc Jana Furtoka o kulach z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru skomentował to zdanie „Czyli Jasiu dziś nie gra” 😉 Swoją drogą Rasialdo chyba ciężko ma oglądać mecz, bo co go widzieliśmy w niedzielę czy na którymś poprzednim meczu, to zawsze ma wzrok wklejony w komórkę.

6. Na meczu mieliśmy tym razem większą frekwencję niż ostatnio na Bukowej. Trzy tysiące ludzi obserwowało zmagania piłkarzy, a doping był pierwszej klasy.

7. Wisła rozegrała drugi mecz po awansie. Daj nam Boże za rok takie dwie kolejki już po świętowaniu. Bez precedensu jest też to, że płocczanie grając z GieKSą już znali terminarz ekstraklasy. Na inaugurację podejmą Lechię Gdańsk.

8. Sezon się skończył, czas na podsumowania i rozmyślania o nowych rozgrywkach. Tych, w których marginesu błędu już nie będzie. Tylko ekstraklasa!

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    kamel

    8 czerwca 2016 at 15:48

    punkt No.3 – i styknie tego kopiowonio,od tego momyntu niech juz nic po nim niy powtorzo.

  2. Avatar photo

    Pokemon

    8 czerwca 2016 at 18:11

    Jak chcą to potrafią,a,ze na ogol im się nie chce bo dobrze jest w I lidze,to tak to wlasnie wygląda,jak by grozilo widmo spadku GieKSie to i z Arka by wygrali,brak ambicji i jeszcze raz brak ambicji.INO GieKSa:)

  3. Avatar photo

    kejta

    9 czerwca 2016 at 00:22

    Shellu prosze cie skoncz z haslami Tylko ekstraklasa i nie pompuj sie juz od dzisiaj. Z czym ty do tej ekstaklasy chcesz isc? powiedz mi?Jestesmy jeszcze z slabym klubem pod kazdym wzgledem. Kocham Giekse ale jestem realista. Awans jak bedzie sponsor kasa pilkarze kibice stadion i tak mozemy wymieniac w nieskonczonosc. Wspomnisz moje slowa w listopadzie po rundzie jesiennej.

  4. Avatar photo

    Irishman

    9 czerwca 2016 at 10:19

    Kejta, UM jednego z najbogatszych miast (przynajmniej w naszym regionie) jakim są Katowic ma awans, a nawet grę w pucharach w planach rozwoju sportowego, no to na co mamy czekać?

    Czy Wisła Płock albo Arka Gdynia, które w tym roku awansowały odbiegają od nas tak bardzo?

    Poza tym weź pod uwagę co się dzieje, jaką frekwencję mieliśmy na niektórych meczach. Jeśli będziemy nadal tylko I-ligowym średniakiem ludzie będą o nas stopniowo zapominać. Już dziś wielu, nawet tych zawodowo zajmujących się sportem coraz częściej nas pomija. Wiele razy słyszałem, czytałem, że nasz selekcjoner pierwsze kroki stawiał w Wiśle, potem odniósł sukces z awansując Górnikiem. A nikt nie pamięta, że przed pracą w Górniku, dokonał wręcz cudu w Katowicach! Przeczytaj sobie wywiad z Brzęczkiem na FUTBOLFEJS.PL. Prowadzący z nim rozmowę zaczyna: „Karierę rozpoczynał pan w Rakowie, następnie przyszły występy m.in. w Górniku i Lechu, a później udało się przez kilka lat z powodzeniem występować zagranicą”. O nas ani słowa. Dlatego uważam, że hasło, które kiedyś wymyślono – „Ekstraklasa albo śmierć” jest coraz bardziej aktualne. Bo my stopniowo, wolno znikamy z pamięci kibiców. Oczywiście nie upadniemy, nie znikniemy jutro, za rok, ale pomyśl co będzie jeśli za kilka lat dalej będziemy rozgrywać mecze np. z jakimś Druteksem, a wielka piłka będzie w Zabrzy, Gliwicach, Chorzowie… a może nawet w Sosnowcu czy Tychach(???). Pamiętasz takie kluby jak Szombierki Bytom, Gwardia Warszawa, kto o nich dzisiaj pamięta? A pamiętaj, że dziś przez kasę pompowaną w ekstraklasę ta przepaść miedzy tą ligą, a pozostałymi powiększa się znacznie szybciej, niż wtedy, gdy te wspomniane schodziły z piedestału.
    Piszesz o sponsorze, a właśnie ogłoszono, że Wisła Płock podpisała umowę sponsorską na 5 mln rocznie. Dlaczego? BO AWANSOWAŁA DO EKSTRAKLASY! Więc kolejność jest odwrotna – awans, a potem sponsor, bo przeciętnym, I-ligowym klubem nikt się dziś nie interesuje!

    Jasne, że nikt nie zagwarantuje nam awansu, bo to jest nieprzewidywalny sport. ALE TO POWINIEN BYĆ NASZ NAJWAŻNIEJSZY CEL I TEMU POWINNIŚMY WSZYSTKO PODPORZĄDKOWAĆ. Nawet jak nie awansujemy, to musimy o ten awans co roku bić się do samego końca! Wtedy będziemy mieć rosnące zainteresowanie kibiców, do takiego klubu będą chcieli przychodzić piłkarze chcący awansować do ekstraklasy, i ewentualnie wtedy jest szansa, żeby znalazł się także jakiś sponsor, chcący nam pomóc. Wieczny I-ligowiec nikogo nie przyciągnie gasnącą z roku na rok sławą.

    Inaczej… jasne, że nie znikniemy całkiem ale dla takiego klubu jak GKS Katowice pałętanie się gdzieś po niższych ligach, to jest jakby żyć gdzieś na zsyłce, na jakimś Kaukazie, to jest… chyba gorsze niż śmierć.

  5. Avatar photo

    Kibic2

    9 czerwca 2016 at 11:34

    Panowie Kejta ma niestety rację nie ma co się nakręcać, że będzie awans. Faktem jest że Shellu sieje propagandę. Momentami nie da się tego czytać (Nie wspomnę o punktacji po meczu czy słynnych plusach i minusach, które stanowią nie lada „atrakcję” dla czytelnika).

    @Irishman tak Arka i Wisła odbiegają od nas. Zakładam, że gdyby w ostatnim meczu potrzebowali wygranej do awansu, to lekko byśmy przegrali. Aktualnie nic nie prezentujemy poza nadmuchanym balonem, który zwie się Ekstraklasa. Najgorsze jest to, że ostatnie mecze tradycyjnie przesłoniły faktyczny obraz anemicznej gry z naszej strony. Jeśli chodzi o sponsorów to moim zdaniem sprawa rozbija się o to czy drużyna jest pokazywana w TV (godzina, dzień tygodnia). Patrząc z tej strony to 1 ligę dzieli przepaść.
    Samo wejście do extry nie jest gwarantem pozyskania sponsora.

  6. Avatar photo

    Irishman

    9 czerwca 2016 at 13:05

    @Kibic2, nie rozumiemy się.
    Oczywiście, że Arka i Wisła znacznie odbiegały od nas SPORTOWO w minionym sezonie. Najlepiej pokazał to pierwszy, wiosenny mecz z Arką i nikomu rozsądnie myślącemu nie powinien tego przesłonić nasz ostatni mecz z Wisłą. Nawiasem mówiąc, moim zdaniem złożyło się na to tak słabość sportowa poszczególnych zawodników jak i nieodpowiednia taktyka, obrana przez trenera, który nie dostosował jej do tego jakich zawodników ma do dyspozycji. I nie jest to jakiś zarzut w stosunku do niego, bo on po prostu zastosował schematy taktyczne, którymi chce jesienią walczyć o ekstraklasę, a które przy odpowiednim wzmocnieniu drużyny (A MAM NADZIEJĘ TAK JAK WSZYSCY, ŻE SIĘ SOLIDNIE WZMOCNIMY) mogą okazać się skuteczne.

    Natomiast uważam, że pod innymi względami nie odbiegamy tak bardzo od Arki i Wisły, które awansowały więc totalnie nie zgadzam się z @Kejtą, że mamy nie naciskać na awans!!!
    I jasne, że sam awans nie będzie gwarancją niczego, bo w życiu pewne są tylko śmierć i podatki ;). Ale weź pod uwagę, jak nasz klub jest dobrze zorganizowany, jak dobrze działa marketing z klubem biznesu, jak dobrze zaczęło od pewnego czasu dobrze funkcjonować szkolenie dzieci i młodzieży, jak świetnie zorganizowani są kibice! Miasto Katowice jest z kolei gwarantem, może bez przesady ale stabilnej sytuacji finansowej. Przecież jakby ci wszyscy ludzie dostali „amunicję” w postaci awansu, to uważam, że wystrzelilibyśmy jak z armaty! Natomiast jeśli tego nie będzie to w końcu to wszystko może paść, bo jesteśmy klubem SPORTOWYM, a nie firmą marketingową, szkółka piłkarską czy organizacją społeczną non-profit.

    Na konie proszę skończ już z tą gadką o „propagandzie Shella”. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie, swoją ocenę ale zarzucanie akurat jemu czegoś takiego jest moim zdaniem po prostu nieuprawnione i wręcz obraźliwe. Moim zdaniem to akurat jeden z najbardziej rzetelnych, fachowych i obiektywnych („gieksiarskich”) komentatorów. Oczywiście niczego pozostałym nie ujmując.

    pzdr

  7. Avatar photo

    Irishman

    9 czerwca 2016 at 13:09

    Shellu, tylko wiesz, żebyś chłopie nie osiadł na laurach, po tej mojej „laurce”! 😉 😉 😉

  8. Avatar photo

    Bartolo

    9 czerwca 2016 at 18:56

    @Irishman-różnica między nami a Wisłą czy Arką polega na tym,że tamtejsi działacze chcieli(!) awansować,natomiast nasi NIE CHCĄ.I ciężko się spodziewać,że nagle im się zachce.

  9. Avatar photo

    Jarecki

    9 czerwca 2016 at 21:52

    Jesusie jak komus nie pasi nie musi tutaj zagladac i czytac co napisal Shellu.
    Zostancie z onetem

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga