Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po remisie w Płocku przyszedł czas na starcie z rywalem z najwyższej półki. Lech Poznań przyjechał na Bukową w trybie „ekonomicznym” – nie zachwycał, ale potrafił wykorzystać jedną sytuację i zgarnąć pełną pulę.

GieKSa miała swoje momenty – poprzeczkę Galana, lepsze fragmenty w drugiej połowie – ale znów zabrakło tego, co najważniejsze – konkretu pod bramką. Zapraszamy na plusy i minusy po meczu z Lechem.

Plusy:

+ Fragmenty dobrej gry
Pierwsze pół godziny to uporządkowana i odważna gra GieKSy. Potrafiliśmy wychodzić spod pressingu Lecha, utrzymywać się przy piłce i szukać kombinacyjnej gry. Widać było, że zespół ma plan – choć brakło konkretów w finalizacji.

+ Borja Galan
Hiszpan zagrał jeden z lepszych meczów w ostatnim czasie. Walczył, miał kilka groźnych prób, trafił w poprzeczkę i był jedynym zawodnikiem, który realnie zagrażał bramce Mrozka. Gdyby miał odrobinę więcej szczęścia (lub lepiej nastawiony celownik), to skończyłby z golem.

+ Klemenz i Milewski w defensywie
Klemenz uratował nas w kilku sytuacjach – wślizg w polu karnym, blok w ostatniej chwili, asekuracja partnerów. Milewski z kolei zaliczył kluczową interwencję w końcówce, gdy powstrzymał Agnero wychodzącego sam na sam.

+ Marcel Wędrychowski
Kolejna dobra zmiana skrzydłowego. Dał energię, szybkość i kilka ciekawych wejść na obieg. W końcówce napędzał akcje, walczył o każdy centymetr boiska. Warto, żeby dostawał więcej minut.

Minusy:

– Bramka do szatni
To już nasza tradycja. Kolejny mecz, kolejny gol stracony tuż przed przerwą. Nieudana interwencja Kowalczyka, brak asekuracji i chwila nieuwagi wystarczyły, by Lech zadał decydujący cios.

– Wytrącenie z rytmu po oprawie
Po przerwie spowodowanej oprawą coś w zespole pękło, coraz więcej było niepewności i prostych strat. Brakowało lidera, który pociągnąłby drużynę.

– Nieskuteczność
Mimo kilku naprawdę niezłych okazji zabrakło chłodnej głowy. Galan, Szkurin, Nowak – każdy miał co najmniej jeden dogodny moment, ale nie zamienił go na gola.

Podsumowanie:

Przegraliśmy mecz, który mogliśmy spokojnie zremisować, a nawet… wygrać. Były momenty kontroli i dominacji, ale zabrakło jakości i zimnej krwi. Lech zagrał jak doświadczony bokser – jednym ciosem załatwił sprawę i – mniej lub bardziej spokojnie – dowiózł wynik. Mamy potencjał na więcej niż miejsce, w którym się znajdujemy, bo fragmentami gra wygląda dobrze. Trzeba jednak w końcu przełożyć to na punkty. Oby już w Lublinie!

GieKSiarz

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    Tomek

    7 października 2025 at 08:49

    W mojej ocenie już należy rozglądać się za solidnymi wzmocnieniami zimą bo inaczej spadek pewny. Należy też dokonać zmiany trenera bo Górak nie ma wyników i mieć ich nie będzie przynajmniej na miarę utrzymania. Transfery których dokonał bardzo źle o nim świadczą. Za dobre wrażenie punktów nie ma. Jeszcze dwie kolejki bez pkt i zacznie się robić bardzo nerwowo. Zespól zaliczył totalny regres w porównaniu do poprzedniego sezonu i nie jest to kwestia odejścia dwóch zawodników. Cała liga się wzmocniła i będzie bardzo ciężko o pkt. Pan Górak od początku sezonu opowiada jakieś dyrdymały o dobrych momentach, które rzekomo dają nadzieję. Skoro przez 11 kolejek nic nie osiągnął to cudu nagle nie będzie a rywale odjadą. Szukać już wzmocnień i sensownego trenera

  2. Avatar photo

    Pawel

    7 października 2025 at 10:57

    Myślę że nie tylko to wina trenera a całego zarządu z prezesem na czele
    Transfery nie wypał , nabrali szrot którego nikt nie chciał , zakontraktowanie rosołku woła o pomstę a kwintesencja zabawy w Menager soccer był pan piłkarzyk który wolał paść kozy w Azerbejdżanie niż grać u nas co tylko świadczy o poważaniu sztabu z Katowic , poprostu płacimy frycowe jako że jesteśmy spółką miejską każdy stołek trzeba obsadzić i nie ma znaczenia że ekstraklasa to poziom wyżej , że tu liczą się znajomości, pieniądze i dobry deal a nie podejście na poziomie Sarmacji Będzin … szkoda tylko poprzedniego sezonu

  3. Avatar photo

    Tomek

    7 października 2025 at 12:58

    Do zarządzania czymkolwiek należy podchodzić racjonalnie a nie sentymentalnie. Oczywiście że prywatny właściciel już by wyciągnął stosowne wnioski i Górak opowiadałby bajki w elanie toruń albo w czymś podobnym. Pan Górak już 11 kolejek stara się rzekomo coś poprawić tylko bezskutecznie. Skąd zatem czerpać optymizm że nagle mu się uda. Ok zarząd pewnie bez winy nie jest ale bez pozytywnej opinii trenera by tego szrotu nie ściągnął. Wystarczyło ściągnąć trzech jakościowych zawodników a póki co żaden ściągnięty swej jakości nie potwierdził. Obrona złożona z wiekowych i mało zwrotnych zawodników nie rokuje i w każdym meczu będą bramki tracic bo ewidentnie odstają od poziomu ligi. Kudła to atrapa bramkarza strączek wiele lepszy nie jest. Bosch miała być wielka gwiazda póki co nic nie pokazał. Markovic też bez szału ale być może z niego coś jednak będzie. Wędrychowski ma potencjał ale Górak go nie wykorzystuje prawie wcale. Cała reszta nie godna uwagi. Transfer laste minute Szkuryna też jak dotąd jakości z przodu nie dał. Tyle pomyłek w jednym okienku transferowym to jakiś dramat. Ktoś za to odpowiada ?

  4. Avatar photo

    Woj

    7 października 2025 at 15:55

    Nie wiem jak długo powisi ten wpis ale ktoś musi podprostować wszystkich marzycieli a właściwie dyletantów. 1) Górak nie ma żadnego wpływu na to kim gra to figurant,
    2) Skład ustalają menedżerowie pchając do klubów swoich pupili, bo mają układy z tzw. dyrektorami sportowymi zwłaszcza z tymi z urzędu miasta,
    3) Sekcja skautingu jeśli istnieje to tylko po to aby pobierać co miesiąc wypłatę. O akademii nawet nie wspomnę,
    4) Większość dała się ogłupić awansem i myślała że jakoś tam pójdzie nie widząc rozkładu. Piłka pikuje, hokej rozwalamy co rok bardziej, siatkówka szkoda pisać. Wiem, wiem mamy nową halę.
    Starczy.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga