Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media: Cios w doliczonym czasie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Wisła Płock 1:0 (0:0).

 

weszlo.com – GieKSa postanowiła trzymać w napięciu do samego końca

Ależ wycierpieli się kibice GKS-u Katowice w trakcie tego spotkania. Widzieli, że GieKSa chce grać, że próbuje, że atakuje, że kultura gry jest po jej stronie, ale bije głową w mur i z każdą minutą traci wiarę w sens swoich działań. Aż do ostatniej akcji meczu, gdy zespół ze Śląska wykorzystał jeden z dziesięciu rzutów rożnych, jakie miał w tym meczu.

GieKSa chciała atakować. I atakowała. Miała inicjatywę po swojej stronie i znacznie większe posiadanie piłki. Typowy obrazek z tego meczu: płocczanie głęboko się cofają, najwyżej ustawieni piłkarze są na mniej więcej czterdziestym metrze i nie pressują. GKS podaje, kradnie przestrzeń, czasem wbiega w okolice pola karnego, ale kończy na niczym.

Znamienne, że najgroźniej w pierwszej połowie było w momencie, gdy Jędrych huknął z ponad trzydziestu metrów.

W drugiej z kolei, aż do ostatniej akcji w meczu, golem zapachniało tylko po wrzutce Wdowiaka, która zmieniła swój kierunek po rykoszecie.

GieKSa otrzymałaby większe noty za styl, bo jej ruchy były płynne, przemyślane, efektowne. Akcja, w której Nowak najpierw odwraca się z piłką, oszukując kilku gości z Płocka, a później robi ruletę, to wielka klasa. Niedoszły reprezentant Polski jak zwykle imponował formą – dał kilka ciekawych piłek do kolegów, był bliski trafienia bezpośrednio z rzutu rożnego (zmylił bramkarza, ale piłkę z linii wybił Haglind-Sangre). Na niewiele się to jednak zdawało.

Z czasem GieKSa zaczęła gasnąć, jakby zaczynała sobie uświadamiać, że tak dobrze zorganizowanej defensywie nie wciśnie żadnego gola. Wisła z kolei, kiedy już przechwyciła piłkę, potrafiła szybko przedostać się pod bramkę rywala. I też nabiła sporo okazji, a najbliżej było w ósmej minucie, gdy po stracie katowiczan w środku pola Sekulski trafił w słupek.

I wtem dochodzimy do ostatniej akcji meczu. Rzut rożny, pierwsza próba się nie udaje, ale piłka wraca w pole karne i trafia pod nogi Nowaka. Ten z całej siły kopie w tłok znajdujący się w polu bramkowym, tam największym refleksem wykazuje się Klemenz, który dokłada nogę. Mamy 1:0, GieKSa uratowana, sędzia kończy mecz.

W pierwszej połowie nieźle oglądało się te zawody. Druga była już cięższa dla widzów. Mimo wszystko skończyło się wynikiem, który należy uznać za sprawiedliwy. Jeśli doprowadzasz do dziesięciu rzutów rożnych w meczu, to trudno się dziwić, że przeciwnik jeden z nich wykorzystuje.

 

gol24.pl – Wisła Płock załatwiona w ostatniej minucie rywalizacji. GKS Katowice wyszarpał trzy punkty po kolejnej asyście Bartosza Nowaka

Derby Nowaków – Bartosz Nowak kontra Wiktor Nowak – otworzyły 27. wielkanocną kolejkę PKO Ekstraklasy. GKS Katowice wyszarpał jednobramkowe prowadzenie w samej końcówce po trafieniu Lukasa Klemenza, po kolejnej asyście tego rewelacyjnego pierwszego, a Wisła Płock (0:1) może sobie pluć w brodę, gdy zmarnowała dogodną okazję zaledwie chwilę wcześniej.

Szczególnie w znakomite okazje w pierwszym meczu 27. kolejki obfitowała pierwsza połowa zarówno dla jednych i drugich. Już zresztą w 4. minucie Dominik Kun w szeregach przyjezdnych pokusił się o strzał na bramkę, który jednak minimalnie minął słupek prostokąta strzeżonego przez bramkarza gospodarzy Rafała Strączka, a ledwie chwilę później za słabe uderzenie oddał kapitan Łukasz Sekulski.

Pół godziny gry nie dotrwał z kolei dobrze wyglądający w pierwszych minutach i niezwykle aktywny, głodny gry Said Hamulić, który po jednym z kontaktów z rywalem nabawił się kontuzji, a następnie wściekły musiał opuścić boisko.

Przed przerwą gospodarze na Nowej Bukowej przejęli inicjatywę. O kąśliwy strzał z dystansu pokusił się zawodnik rozgrywający swój 80. mecz od pierwszej minuty z rzędu w PKO Ekstraklasie – środkowy obrońca Arkadiusz Jędrych.

W drugiej połowie tempo nieco siadło, a gra była po obu stronach mocno szarpana i długimi momentami trudno było o klarowną sytuację, którą można było przechylić szalę na swoją korzyść.

Aż w końcówce rewelacyjny Bartosz Nowak posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, a Lukas Klemenz wpisał się na listę strzelców po raz szósty w tym sezonie. Wcześniej Wisła Płock za sprawą Wiktora Nowaka zmarnowała dogodną okazję na gola. Dla pomocnika GieKSy to już z kolei jedenasta asysta.

 

dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice na mecz z Wisłą Płock przyszli prosto ze święcenia. Po nim śpiewali „Wesołych Świąt”. Bo ich zespół wygrał!

Ponad 12.000 kibiców pojawiło się na meczu GKS Katowice – Wisła Płock. Duża część z nich przyszła na stadion prosto ze święcenia pokarmów. Do domów też poszli w świątecznych nastrojach.

Kibice GKS Katowice na „świątecznym” meczu z Wisłą Płock stworzyli kapitalną atmosferę. W sumie na trybunach zasiadło 12.268 osób, w tym około 200-osobowa grupa sympatyków gości.

Emocji nie brakowało, sytuacje podbramkowe miały miejsce pod obiema bramkami, a wszystko co najważniejsze wydarzyło się w ostatniej akcji spotkania. To wtedy Lukas Klemenz strzelił gola na wagę zwycięstwa.

Kibice GKS-u po ostatnim gwizdku sędziego chóralnie zaśpiewali życzenia „Wesołych Świąt”.

 

wisla-plock.pl – Cios w doliczonym czasie

W 27. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy ulegliśmy GKS-owi Katowice 0:1 po golu Lukasa Klemenza z 3. minuty doliczonego czasu gry.

Spotkanie od pierwszych minut mogło się podobać oglądającym je kibicom. Szybko dobrą okazję mieli Nafciarze, gdy po wysokim odbiorze i szybkiej wymianie podań naciskany pod bramką Łukasz Sekulski wycofał piłkę do Dominika Kuna, a ten bez przyjęcia uderzył tuż obok bramki. Po drugiej stronie indywidualnie odpowiedzieć próbował Ilya Shkuryn, z którym poradzili sobie nasi defensorzy. W 9. minucie po podaniu Saida Hamulicia Sekulski dobrze odwrócił się z obrońcą na plecach, a jego strzał wylądował na słupku. Z ostrego kąta próbował jeszcze dobijać Quentin Lecoeuche, ale trafił tylko w boczną siatkę. Już za chwilę po dośrodkowaniu z prawej strony niecelnie główkował Marcin Wasielewski, a na to odpowiedzieliśmy kolejnym groźnym atakiem – z piłką o włos minął się Hamulic, strzał Kyriakosa Savvidisa został zablokowany, a przy próbie Marcusa Haglind-Sangre czujność zachował Rafał Strączek. Gieksa nie pozostawała dłużna i już za moment gospodarze wykonywali dwa rzuty rożne – po jednym obejrzeliśmy nieudaną główkę, a przy drugim bezpośrednio zaskoczyć nas próbował Bartosz Nowak i tu wybiciem z linii bramkowej wykazał się Sangre! Szybko przenieśliśmy się w drugie pole karne, gdzie na piąty metr dogrywał Zan Rogelj, a Hamulicia na wprost bramki w ostatniej chwili uprzedził Alan Czerwiński. Za moment wprost w ręce dobrze ustawionego Rafała Leszczyńskiego główkował Shkuryn.

W 27. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Hamulic, a w jego miejsce pojawił się Deni Jurić. Po pół godziny gry nieco więcej zagrożenia zaczęli tworzyć gracze z Katowic i tak oto najpierw niepilnowany Nowak technicznym strzałem trafił do koszyczka Leszczyńskiego, a za moment nasz bramkarz zaliczył ładną paradę przy mocnym strzale Arkadiusza Jędrycha z trzydziestu kilku metrów. Nie trzeba było długo czekać, a piłka spadła pod nogi Bartosza Nowaka, który huknął z półwoleja, na szczęście ciut za wysoko. Potem również i nasz Nowaczek zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka po rykoszecie przeszła nad poprzeczką. Pod koniec pierwszej połowy Shkuryn doszedł jeszcze do główki, ale naciskany uderzył lekko i w sam środek.

Kilka minut po zmianie stron Damian Rasak przymierzył z dystansu, ale na drodze piłki stanął Nemanja Mijusković. W ramach wymiany ognia sporo miejsca przed polem karnym chciał wykorzystać Wiktor Nowak, ale jego próba okazała się niecelna. W kolejnych akcjach swoje okazje mieli Marcin Kamiński (główkował za wysoko), Deni Jurić (świetnie obrócił się z dwoma rywalami na plecach, jego strzał zbity obok słupka), czy Łukasz Sekulski (główkował z ostrego kąta po rzucie rożnym wprost do koszyczka Strączka). Gracze w żółtych koszulkach mogli odpowiedzieć, gdy w 55. minucie piłkę po dośrodkowaniu podbił jeden z naszych defensorów i od gola samobójczego uratował nas słupek, a w 57. minucie zabrakło centymetrów, żeby Mateusz Wdowiak na wślizgu wbił futbolówkę do pustej bramki.

Po godzinie gry tempo ataków nieco spadło, a więcej było gry w środku pola. W 69. minucie bez przyjęcia sprzed pola karnego daleko od celu przymierzył Lukas Klemenz, a potem dwukrotnie blokowane były strzały Rasaka i Borjy Galana z dystansu. W 80. minucie po 197 dniach nieobecności spowodowanej kontuzją na placu gry pojawił się Jime. Hiszpan szybko mógł wpisać się na listę strzelców, gdy w kontrataku dostał dobre podanie od Nowaka, ale w kluczowym momencie potknął się o murawę. Piłka trafiła jeszcze do drugiego z rezerwowych, Diona Gallapeniego, ale dobrze kąt skrócił Strączek i akcja nie przyniosła nam prowadzenia. W końcówce dwa strzały oddał Jurić (jeden zablokowany, drugi głową nad poprzeczką), a niezłą okazję miał też Wiktor Nowak, którego strzał z półwoleja obronił bramkarz. Niestety ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy w 3. minucie doliczonego czasu gry przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę za sprawą Klemenza, który z bliska umieścił piłkę w siatce.

 

eska.pl – Niewiarygodny finisz na Stadionie Miejskim

W emocjonującym spotkaniu Ekstraklasy piłkarskiej GKS Katowice pokonał Wisłę Płock 1:0, zapewniając sobie cenne trzy punkty w ostatniej akcji meczu. Starcie było trzecim w tym sezonie pomiędzy GKS Katowice a Wisłą Płock, a kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim byli świadkami dramatycznego rozstrzygnięcia.

[…] Było to trzecie starcie obu ekip w bieżącym sezonie, po remisie 1:1 w lidze oraz zwycięstwie GKS 4:2 po dogrywce w 1/32 finału Pucharu Polski. Wisła Płock przyjechała na Górny Śląsk po serii dwóch zwycięstw w Ekstraklasie, natomiast podopieczni trenera Rafała Góraka odnotowali dwie porażki z rzędu, co wpływało na ich pozycję w tabeli.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga