Piłka nożna Prasówka
GKS mógł być na podium
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 2:1 (2:0).
weszlo.com – Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 2:1. W końcu lepszy mecz Jagi
Pierwszego marca w przerwie meczu z Legią Warszawa coś się stało i Jagiellonia oduczyła się grać w piłkę. Najpierw gniotła ją marna w tym sezonie wspomniana Legia, potem był bolesny oklep od Lechii, a na końcu niespodziewana porażka z Piastem. Dzisiaj, ponad dwa tygodnie od tych tajemniczych wydarzeń z początku miesiąca, Jaga znów pokazała, że grać potrafi, wygrywając 2:1, niemniej pewne kłopoty wciąż są widoczne.
Na przykład tak jak z Legią – pierwsza połowa była świetna, a druga niekoniecznie. GKS przed przerwą nie istniał, ani razu nie zatrudnił Abramowicza, a po zmianie stron – i po zmianach w swoim składzie – był zupełnie inną drużyną. Tą, którą lubimy, to znaczy odważną, ciekawą z przodu, potrafiącą przejąć inicjatywę. W polu karnym gospodarzy zaczęło się kotłować i GKS strzelił nawet gola, ale za sprawą strat w pierwszych 45 minut nie dało to nawet punktu.
No, ale różnorodność tych części gry trzeba odnotować.
Gol padł, tak jak pada ostatnio sporo przeciwko Jagiellonii, czyli po niepewnej interwencji Abramowicza (to ten drugi kłopot). Strzał Jirki nie był trudny do obrony, co lepszy bramkarz by go nawet złapał, ci średni po prostu odbili, a Abramowicz puścił.
[…] Zresztą dziś mogło być jeszcze gorzej, gdyż w 93. minucie Abramowicz zaliczył bezsensowny spacer na przedpole i miał po prostu szczęście, że piłka trafiła do Pelmarda, a nie rywala, który trafiłby na pustą.
[…] Przy obu bramkach dla Jagiellonii katastrofę zaliczył Galan. Najpierw przegrał pojedynek główkowy z Pozo, który ma niewiele ponad 170cm wzrostu (on sam ponad 180cm), potem przegrał takie starcie… sam ze sobą, bo wyskoczył, futbolówka go przeleciała i trafiła do Pululu, co rozpoczęło domino prowadzące do gola Romanczuka. Nic dziwnego, że Galan na drugą połowę już nie wyszedł – nic do tyłu, nic do przodu.
No i mamy czołówkę – Zagłębie, Jagiellonia, Lech po 41 punktów. Co to mówi? Nic. Trudno przecież odbierać mistrzowskie marzenia choćby przegranemu GKS-owi, który jest siódmy, ale ma tylko pięć oczek mniej.
podlaskie24.pl – Przełamanie w domu. JAGIELLONIA – GKS 2:1
[…] Spotkanie zaczęło się od bardzo mocnych i intensywnych ataków naszych zawodników. Już w pierwszych minutach groźnie uderzał m.in. Jesus Imaz, ale jego uderzenie dobrze wybronił Rafał Strączek.
Przełamanie przyszło naprawdę szybko, bo już w 11. minucie Bartłomiej Wdowik wrzucił piłkę w pole karne, gdzie Alex Pozo wygrał pojedynek powietrzny i strzałem głową skierował piłkę do siatki.
Potem Jagiellonia nie zwalniała tempa i przeprowadzała kolejne ataki w poszukiwaniu drugiego gola. Bardzo bliski podwyższenia prowadzenia był Bartosz Mazurek, który po pięknej akcji uderzył w słupek bramki rywala.
W pierwszej części gry GieKSa nie stworzyła poważniejszego zagrożenia pod bramką Sławomira Abramowicza, a w jednej z ostatnich akcji Jaga jeszcze raz zaatakowała. W pierwszej fazie akcji strzał Afimico Pululu wybronił Strączek, ale dobitka Tarasa Romanczuka była już niemożliwa do wybicia.
Dzięki temu uderzeniu do przerwy było 2:0 i przez zdecydowaną większość drugiej części spotkania mecz był pod kontrolą naszej drużyny. Co jakiś czas interweniować musiał Abramowicz, ale nie były to niesamowicie wymagające interwencje.
Groźniej było pod bramką rywala, bo do siatki trafił Jesus Imaz, ale arbiter odgwizdał w tej sytuacji spalonego. Do tego należy dodać dobry strzał Mazurka zatrzymany przez bramkarza.
Niestety spokojny mecz zakończył się w okolicach 80. minuty, gdy bramkę kontaktową zdobył Erik Jirka. Od tego momentu GKS poczuł moc i coraz częściej dośrodkowywał piłkę w pole karne, co jednak ostatecznie nie przyniosło rywalom żadnego konkretu pod bramką.
sportowefakty.wp.pl – W Białymstoku odrobili zaległości. Zadziałała logika Ekstraklasy
[…] I cóż, wszystko odbyło się zgodnie z logiką Ekstraklasy. To znaczy: zespół w kryzysie wygrał z zespołem będącym na fali.
[…] GKS był rewelacją wiosny i wygrał trzy mecze z rzędu w Ekstraklasie plus awansował do półfinału Pucharu Polski? No to w Białymstoku zaprezentował się kiepsko i wraca do domu z niczym.
[…] Ktoś ewidentnie podmienił GKS Katowice. To była drużyna kompletnie nie do poznania.
dziennikzachodni.pl – GKS mógł być na podium, ale przespał połowę meczu w Białymstoku i go przegrał
Ten mecz mógł dać Katowiczanom awans na trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Z Białegostoku wracają jednak na tarczy i to w dużej mierze z własnej winy.
Dwukrotnie przekładany ze względu na pogodę mecz Jagiellonii Białystok z GKS Katowice wreszcie doszedł do skutku. Na murawę oba zespoły wychodziły w diametralnie różnych nastrojach – gospodarze znajdowali się w wynikowym dołku, a goście występowali w roli najlepszego zespołu w tabeli rundy wiosennej. Stawka była niebagatelna – miejsce w czołowej trójce Ekstraklasy.
Patrząc na trendy ostatnich tygodni można było uznać Katowiczan za minimalnych faworytów tego starcia. Tymczasem od pierwszych sekund to Jagiellonia niepodzielnie rządziła i dzieliła, a GKS nie przypominał siebie samego. Efektem były dwa gole dla gospodarzy. Oba zresztą dziwne.W pierwszym przypadku Borja Galan przegrał pojedynek główkowy z Alejandro Pozo, a piłka podbita mocno w górę przelobowała Rafała Strączka, który nawet nie drgnął. W ostatniej z kolei minucie tej odsłony w totalnym chaosie w polu bramkowym leżący Lukas Klemens wystawił piłkę Tarasowi Romańczukowi.
Zirytowany Rafał Górak w przerwie dokonał aż trzech zmian. Jego zespół zaczął grać zdecydowanie lepiej. Jagiellonia z kolei pilnowała dwubramkowej różnicy, bo taki wynik dawał jej awans na pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. W 82 minucie jej plan runął, gdy świetnie zachował się Mateusz Kowalczyk, a Erik Jirka jego podanie zamienił na gola. W końcówce Katowiczanie napędzili jeszcze nieco strachu Jagiellonii, ale do remisu nie doprowadzili.
ekstraklasa.org – Jagiellonia Białystok 2:1 GKS Katowice – Warto było czekać
Długo czekaliśmy na dokończenie 16. kolejki, ale było warto. Jagiellonia Białystok zakończyła serię zwycięstw GKS Katowice, wygrywając po dłuższej przerwie.
To koniec 5-meczowej serii Jagiellonii BIałystok bez zwycięstwa. Drużyna Adriana Siemieńca przełamała się w starciu z najlepiej punktującym zespołem w 2026 roku, GKS Katowice. Niewiele brakowało, a Duma Podlasia awansowałaby na fotel lidera, ale gol Erika Jirki sprawił, że Jagiellonia Białystok wygrała różnicą „tylko” jednego gola. Po tym spotkaniu wszystkie drużyny mają już po 25 rozegranych meczów w sezonie 2025/2026.
poranny.pl – Kapitalna pierwsza połowa, druga gorsza, ale liczy się zwycięstwo
W zaległym meczu PKO Ekstraklasy Jagiellonia Białystok wygrała u siebie z GKS-em Katowice 2:1, po fantastycznej pierwszej połowie i słabszej drugiej.
[…]Jagiellończycy bardzo szybko mogli zepsuć rywalom samopoczucie, bo już w 20. sekundzie przeprowadzili groźną akcję, ale Alejandro Pozo przestrzelił.
Drugie podejście dało już Żółto-Czerwonym prowadzenie. Dośrodkował Wdowik, a pięknym uderzeniem głową popisał się Pozo. Wkrótce powinno być 2:0, ale Bartosz Mazurek, po przedryblowaniu dwóch rywali, trafił futbolówką w słupek. W każdym razie Jaga w ciągu kilkunastu minut stworzyła więcej sytuacji niż w starciach z Lechią Gdańsk i Piastem Gliwice razem wziętych.
Potem nastąpił okres uspokojenia gry, ale tuż przed przerwą Duma Podlasia znowu uderzyła. Strzał Afimico Pululu został zablokowany, ale dobitka Tarasa Romanczuka była skuteczna. 2:0 i był to wynik nawet za niski, bo GKS do przerwy praktycznie nie istniał!
Po zmianie stron goście z Górnego Śląska mieli już dużo więcej do powiedzenia, a gra Jagiellonii z każdą minutą była coraz gorsza. W efekcie Erik Jircha zdobył bramkę kontaktową. Na szczęście na więcej gości nie było już stać i przełamanie białostockiego zespołu stało się faktem.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze