Dołącz do nas

Felietony

GieKSiarski Manifest! Czytajcie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Walka trwa, przed nami trzy najważniejsze dni w historii GieKSy!

Koledzy (i koleżanki) znajdujemy się w kulminacyjnym momencie naszej walki. Z obozu przeciwników ciągle dochodzą sygnały świadczące o tym, że wróg traci grunt pod nogami i zaczyna się tracić we własnych działaniach.

NIECH TO NIKOGO NIE UŚPI!

Gdy na ringu przeciwnik po celnym ciosie zaczyna słaniać się na nogach, nie wolno mu odpuszczać, nie można dać mu chwili, żeby złapał oddech, tym bardziej trzeba mu się rzucić do gardła. Musimy podwoić wysiłki, jeszcze bardziej zewrzeć szyki i się mobilizować. Zwycięstwo jest blisko, ale nie osiągniemy go, jeśli choć na chwilę się zawahamy!

Każdy kto mówi, że nie mamy szans, niech swoje zdanie zatrzyma dla siebie. Takie osoby nas nie interesują, nie są z nami, tylko przeciwko nam. Każdemu kto twierdzi, że już wygraliśmy powtarzamy – walka nie jest zakończona!

Wykrzesajcie z siebie całą energię, jaka w was drzemie i wszystkie siły.

Jutro spotykamy się na ulicy Mroźnej. We wtorek bądźcie w gotowości. W środę najważniejszy dzień w naszej historii – spotykamy się na Młyńskiej 4.

Komu GieKSa leży na sercu, ten znajdzie czas żeby się zjawić. Planujcie czas, bierzcie wolne w pracy, nakłaniajcie kolegów i znajomych. Musimy pokazać, że jesteśmy silni, zjednoczeni i zdeterminowani. Nie pozwolimy, by nasz ukochany klub został zniszczony.

To nie jest sytuacja, która dzieje się gdzieś daleko i na którą nie mamy wpływu. Nikt tego za nas nie zrobi. Los GieKSy jest w naszych rękach, a historia rzuca nam wyzwanie. W tej walce są tylko dwa możliwe rezultaty – zwyciężymy albo polegniemy. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zwyciężyć musimy!

Po latach z dumą będziecie opowiadać młodszym pokoleniom jak w tych lipcowych dniach walczyliście o przetrwanie GieKSy i zwyciężyliście!

25 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

25 komentarzy

  1. Avatar photo

    Daniel

    22 lipca 2012 at 22:16

    To My hanysy z GieKSy! Nie ma od nas lepszych ! za Górny Śląsk ! za GKS ! Pójdziemy, aż po życia kres!

  2. Avatar photo

    GieKSa

    22 lipca 2012 at 22:22

    GieKSa jest nasza i będziemy o nia walczyć!

    na 100% bede !

  3. Avatar photo

    ANDRE

    22 lipca 2012 at 23:54

    SIEMANKO,JESTEM W 100% KIBICEM LEGII WARSZAWA,MAM NADZIEJE ZE DACIE RADE!!! MACIE SWOJ HONOR I NAPEWNO POGONICIE TEGO ŚMIECIA KRÓLA!!! SZACUNEK

  4. Avatar photo

    SKalpel

    23 lipca 2012 at 04:27

    Koledzy , Koleżanki , KIBICE GieKSy (PANOWIE DECYZYJNI)
    Pamiętajcie NIE DAJCIE się ponownie omamić obietnicami Oszuka i jego świty . Sprzedał nas kolejny raz i to człowiekowi niespełna rozumu .
    Teraz MUSI nastąpić zdecydowana POMOC miasta w ratowaniu GieKSy … czyli naprawa tego co spierdolili w magistracie (miliony złotych wpompowane w rozgrywki pseudo właściciela Króla a nie ratowanie GieKSy) – powrót do hasła „GKS KATOWICE KLUBEM MIASTA”
    Stadion GieKSy … KONIEC obietnic , KONIEC konkursów , KONIEC przeciągania i gry na zwłokę z gruntami i chuj wie czym !!!

  5. Avatar photo

    Zaba-Bogucice

    23 lipca 2012 at 08:23

    sroda 25 lipiec,najwazniejszy dzien w roku,wazniejszy od Bozego narodzenia.Nie jedna walke wygralismy,i nie jedna wygramy tylko musimy byc razem.

  6. Avatar photo

    Get de Bet

    23 lipca 2012 at 08:27

    Skoro Gieksa taka marka jest to dlaczego nie macie sponsora?

    I teraz macie zamiar co terroryzować Urząd Miasta? Mało juz dostaliscie pieniędzy? A jak nie to co pod dom Uszoka i chaja?

    Lubie Giekse, Bartek Solik, który pisze te teksty to dobry kolega ale nie papieram takich ustawek

  7. Avatar photo

    Buz

    23 lipca 2012 at 09:08

    Ludzie chcecie walczyć to walczcie ale trzeba to robić rozsądnie i z namysłem i nie takimi metodami jak to robicie do tej pory. Bitwe wygracie ale możecie przegrać wojne. Król już odszedł więc po kiego **** będziecie protrestować pod jego domem??? Ludzie takimi działaniami odstraszacie potencjalnych inwestorów (chociaż myśle że takich już od dawna niema). Co do Urzędu Miasta to nie możecie wymagać by finansowało cały budźet Gieksy, bo na poziomie I ligi miasta na to nie stać. Zresztą może za rok, dwa jak będziemy w IV lidze, tam owszem. Bo coś czuje że tam Gieksa zmierza 🙁

  8. Avatar photo

    Jochim

    23 lipca 2012 at 09:19

  9. Avatar photo

    SKalpel

    23 lipca 2012 at 11:10

    Get de Bat oraz Buz … bez obrazy , ale z takimi frajerami King robi właśnie szemrane byznesy a urząd miasta robi takich frajerów (mieszkańców) w ciula od lat (popatrzcie jak buduje się stadiony w Gliwicach , Zabrzu , Bielsku itd ) a jak się obiecuje u nas stadion , aqua park , parkingi , RYNEK , czy wiele innych inwestycji dla dobra mieszkańców Katowic !!!
    Nie wspominam o tych prawie miliardowych zachciankach Oszoka , budowanych na terenach po byłej kopalni „Katowice” … inwestycja dla garstki ludzi , którzy mówią o sobie że są z „wyższych sfer” :)))
    … gdzie odszedł Król , bo nie widzę ?

  10. Avatar photo

    Buz

    23 lipca 2012 at 11:23

    Król zamierza zgłosić wniosek o upadłość GKS-u.

  11. Avatar photo

    pierog852

    23 lipca 2012 at 12:51

    GKS-A z chorzowa zgadzam sie z SKalpelem!!!powiedzmy ze Krol zaplacil za licencje to i tak ta kasę wypompował by z transmisji c+ i tyle nasza ukochana GIEKS-A zobaczyla by z tego wszystkiego.W szopienicach przy burowcu panie Krol jest szpital psychiatryczny masz tam chłopie blisko idz tam na rozpoznanie może znajda na ciebie recepte….daj se pomóc

  12. Avatar photo

    DO BUZ

    23 lipca 2012 at 12:53

    Gliwice jakos stac zeby finansowac klub i to na poziomie eklasy a Katowic nie stac?
    Jesli UM wszystko upozatkuje to na pewno sie znajda chetni do sponsorowania klubu.
    Wiec wszyscy w poniedzialek, wtorek i najwazniejsze w ŚRODE na manifestacje!!!

  13. Avatar photo

    pierog852

    23 lipca 2012 at 12:58

    WSZYSCY W SRODE NA MŁYŃSKĄ 4 O GODZ 11 GKS KATOWICE!!!

  14. Avatar photo

    GieKSaUstron

    23 lipca 2012 at 14:45

    Kurde ze my musimy miec tak daleko :/
    Moze jakies transparenty rozwiesic ? Teraz w Wisle , Ustorniu w gorach sporo turystow .

  15. Avatar photo

    WITOSA

    23 lipca 2012 at 15:47

    GieKSa z WITOSA też tam będzie licznie . I ma nas byc jak najwięcej ! ! !
    KATOWICE KATOWICE G K S

  16. Avatar photo

    stefan

    23 lipca 2012 at 16:21

    GKS KATOWICE FOREWER

  17. Avatar photo

    Łukasz

    23 lipca 2012 at 16:24

    chłopaki uratujcie GieKSe:) powodzenia

  18. Avatar photo

    kalmar992

    23 lipca 2012 at 17:36

    Katowice na wieki poza ekstraklasą.Nie da się budować klubu bez własciciela i kapitału,ale nie da się tego zrozumieć nie mając wyobrazni.Miasto nigdy nie będzie gwarantem stabilnosci finansowej a kapitalisty nie chcą kibice.Ja sam nie chodzę na mecze bo obecny skład jest żałosny a Górak to nie jest trener nawet na skromną I ligę.Szykujcie się kibice na derby Katowic w II lidze bo ekstraklasa to pułap do osiągnięcia i utrzymania tylko dla poważnych graczy.Żegnaj ekstraklaso a byliśmy już tak blisko.

    Ps. Byłem z klubem w IV lidze byłem w III ale w I(dawniej II) już nie kibicuję bo uważam że zamiast nerwów mogę sobie zafundować za te pieniądze lepsze rozrywki.

  19. Avatar photo

    Tomazi

    23 lipca 2012 at 17:48

    Szkoda że mnie tam nie będzie,a urlopu nie mogę wziąść,ale pracuję niedaleko i będę z wami Gieksiarze.Jestem Gieksiarzem od 28 lat i nie wyobrażam sobie sezonu (obojętnie w jakiej lidze) bez Gieksy.Mam nadzieje że wszystko ułoży się po naszych myślach i miasto znajdzie sponsora i dalej będzie pomagało Gieksie jak dotąd pomaga.

  20. Avatar photo

    hanysek1964

    23 lipca 2012 at 18:14

    damy rade niech sie to wszystko wyjasni gks zawsze jest i bedzie

  21. Avatar photo

    Piotrek G.Z.

    23 lipca 2012 at 20:03

    Kibicuje Górnikowi, lubię też GKS więc w 100 % procentach popieram „GieKSa nigdy nie zginie”.

  22. Avatar photo

    KS RUCH

    24 lipca 2012 at 00:13

    powiem tak ,wyj..ali was jak nic ,kto będzie chciał teraz inwestować w klub po takich perturbacjach,graliście spokojnie w pierwszej lidze ,a tu taki ciul namieszał i najprawdopodobniej was utopił ,ja bym mu podziękował ,ale nie tylko jemu bo dużo takich jak on w polskim sporcie i choć was nie lubie to trzymam kciuki za was bo sport powinien być sportem.

  23. Avatar photo

    GieKSiorz z Köln

    24 lipca 2012 at 07:27

    KATOWICE!!!!!GKS!!!!GIEKSA TO MY!!!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Igrzyska Myśliwca z katowicką obroną

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Czasem trzeba – jak to się mówi – przespać się po danym meczu. Po to, żeby podejść do niego bardziej spokojnie, znaleźć jakieś pozytywy i ogólnie nie popaść w zły nastrój. Nie pykło. Tym razem patrząc już z lekkiego dystansu, czyli sobotniego poranka, mam obraz gorszy niż bezpośrednio po meczu. Powiedzmy sobie wprost – to było fatalne spotkanie naszego zespołu.

Nie mam tym razem irytacji, tak jak po meczu z Motorem. Może z powodu dyspozycji dnia. Ale nie zespołu, tylko mojej. Ot, GieKSa pokazała swoją specyfikę od tej złej strony, ale nie jest to nic nowego, znamy to doskonale. Tym razem wyszło na minus.

To co jest niestety specyfiką tej drużyny i co (póki co) nie pozwala jej wejść na stałe do czołówki ligi to jej kompletna losowość. Abstrahując oczywiście od tej różnicy u siebie i na wyjeździe. Ale zasadniczo wygląda to tak, że co nam danego dnia wylosuje maszyna losująca, tak będzie wyglądał mecz w naszym wykonaniu. Nie ma czegoś takiego, że przed meczem ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie stwierdzić, że GieKSa zagra dobre solidne spotkanie, będzie lepsza od rywala albo przynajmniej równa, a wynik – choć to suma wielu wypadkowych – również z pewnym prawdopodobieństwem będzie korzystny. Nie. W przypadku GKS mamy wręcz orła i reszkę – jak wypadnie jedno to mamy ekipę walczącą, kapitalnie grającą w piłkę, stwarzającą zagrożenie. Jeśli drugie – drużynę bezradną i… grającą w obronie w tak kuriozalny sposób jak wczoraj. Ale jest to sposób znany. Także z tego sezonu. Jak zawieje – tak zagramy.

Zanim przejdę do obrony (dla porządku, chodzi o obronną grę całego zespołu), słówko o innych aspektach. Zapytałem trenera na konferencji o wyciąganie wniosków z rywalizacji z Piastem, przede wszystkim z jesieni z poprzedniego sezonu. Bo miałem małe déjà vu z tego meczu, gdy chyba dopiero w swoim drugim starciu jako trener Piasta przyjechał na Nową Bukową Daniel Myśliwiec. Wtedy używałem takiej metafory, że piłkarze Piasta „pobili” naszych zawodników. Bo już wtedy zameldowali się bardzo szybko w kościach naszych zawodników, którzy nie byli na to przygotowani. I goście wtedy zdominowali ten mecz fizycznością i agresją, do tego strzelili w krótkim czasie dwie bramki i było po meczu. I wczoraj mieliśmy podobny vibe Piasta, przy czym tym razem z dyscyplin olimpijskich trener Myśliwiec nie postawił na boks, tylko na sprint. Nie wiem, jakim cudem przekonał swoich piłkarzy, zwłaszcza tych zagranicznych, jaka jest waga meczu z GieKSą, ale grali oni, jakby nałykali się szaleju. Byli dzicy, z pianą na ustach, walczyli, jakby to była wojna, a nie mecz piłkarski. Tak jak mówię – tym razem objawiało się to w szybkości, pokazywaniu się na pozycję i niesamowitym parciu do przodu. Utrzymywali przy tym naprawdę dyscyplinę taktyczną, to nie były ataki chaotyczne. W tym kontekście trafiliśmy na przeciwnika niesamowicie dobrze dysponowanego.

Trener mówił po meczu, że w drugiej połowie to GKS przejął inicjatywę. No jasne, ale przecież Piast prowadził już 2:0, więc to turbodoładowanie nie było już im do niczego potrzebne. Poza tym bądźmy konsekwentni – bo narracja jest taka, że gdy my się cofamy do niskiej obrony, to jest to przemyślana taktyka, a jeśli przeciwnik – to znaczy, że ich zdominowaliśmy i rywal miał kłopoty…

No nie. Piast intencjonalnie oddał nam piłkę, może nie do końca dla siebie w sposób idealny, na co zwracał uwagę trener rywali. Ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili i GKS choć stworzył sobie ostatecznie dość sporo sytuacji, to trudno powiedzieć, żeby któraś z nich naprawdę była wielką szansą na zdobycie gola. Wydaje mi się, że najlepszą miał Mateusz Wdowiak w pierwszej połowie, ale i tak jednak musiał uderzać z takiej krótkiej nogi. Owszem – powinien to trafić, ale sytuacja idealna nie była. Mateusz Kowalczyk z szesnastu metrów – to też powinno zakończyć się dużo lepszym uderzeniem (znaczy nie wprost w bramkarza). Sytuacja Marcina Wasielewskiego po kapitalnym podaniu Nowaka była trudna, bo nasz zawodnik uderzał już będąc bardzo blisko bramkarza, szanse powodzenia były minimalne. Ilja po podaniu Bartka strzelał bardzo efektownie i był blisko, ale była to trudna sytuacja.

Poza tym nasze sytuacje były słabe, podwójne uderzenie Bartka nie miało też większych szans.

Jeśli chcemy porównać – naprawdę dobre szanse to miała Wisła Płock w Katowicach. Mimo, że przegrała 0:5, na początku meczu, kiedy ratował nas Ilja, a potem w drugiej połowie, gdy sam na sam wyszedł Hamulić. To są prawdziwe groźne sytuacje, a nie te, które my stworzyliśmy w Gliwicach.

Daniel Myśliwiec jak nikt inny widać zna atuty i słabości GieKSy. Nikt w tej lidze nie potrafi nas zneutralizować w taki sposób. I najwidoczniej trener wygrał ten mecz już przed meczem. Wiedział jaką taktykę przyjąć i jak nastawić swoich zawodników. I to wystarczyło. Plus dodajmy pewien aspekt układu gwiazd. Oprócz tego, że Piast był lepszy zarówno w obronie i w ataku, to trzeba powiedzieć, że absolutnie wszystko im wychodziło, a nam absolutnie nic. Takie mecze też się zdarzają.

Przede wszystkim trenerzy rywali wiedzą (i my niestety też), że gdy się nasz zespół naciśnie, to gubimy się niemożebnie. Recepta na GieKSę – wprowadzić trochę szybkości i chaosu w naszych szeregach, to prawdopodobieństwo zdobycia bramki znacząco wzrasta. Co lepsza (a nawet i nie) drużyna z tego korzysta. Na naszym tle zadziwiająco często drużyny przeciwników wyglądają na rozpędzone i grające mecz sezonu…

No ale wracając do tej defensywy. Problem mamy wielki i to nie jest tylko kwestia tylko tego sezonu. Na ten moment mamy rozegranych 10 meczów i 15 straconych bramek. To daje średnią 1,5 traconej bramki na mecz – taka sama średnia wychodzi zarówno w lidze, jak i czterech meczach pucharowych. Mamy w dziesięciu meczach tego sezony zaledwie jedno czyste konto, a w ostatnich osiemnastu spotkaniach – tylko dwukrotnie nie straciliśmy bramki.

Ale tu nie chodzi nawet o samą liczbę, bo choć jest ona spora, to nie jest jeszcze jakaś totalnie dramatyczna. Ale dramatyczny jest sposób, w jaki te bramki tracimy. I w jakich momentach czy odstępach. Patrząc na ten sezon. I rozpoczynając od meczu w Żylinie. Mieliśmy kilka fatalnych zachowań w pierwszej połowie, bramek nie traciliśmy, ale gubiliśmy się wtedy strasznie, podając do przeciwników. Natomiast z pola karnego wybić piłki nie umieliśmy i był rzut karny. Na Wiśle dwie bramki stracone w trzy minuty, a mogły być trzy w pięć czy sześć minut, ale trzecia nie została uznana. Z Radomiakiem podajemy w polu karnym prosto na nogę przeciwnika. Hapoel – wiadomo przedziwny przerzut Borjy, a potem strata Arka. W rewanżu z drużyną z Tel Awiwu jakieś uchylanie się od główek i rywal wychodzi sam na sam. Z Górnikiem w 80 sekund tracimy dwa gole. No i jedna z wisienek na torcie – mecz z Piastem.

Choć déjà vu to miałem też z Miszkolcem…

Trudno zrozumieć, co tu się wczoraj wydarzyło. To że rywale przeprowadzili kontrę to jedno. Ale jak jeden Sanca może się zatrzymać na szesnastym metrze, przekładać sobie nogę nad piłką, a nasi zawodnicy dosłownie jak tyczki – nieruchomo powbijani w ziemię. To się absolutnie nie ma prawa wydarzyć, a nawet jeśli stoją – to niech przynajmniej zasłonią bramkę. Drugi gol to zupełnie bierne zachowanie naszych zawodników – ponownie powbijanych w ziemię – i przeciwnik zza pleców trzech GieKSiarzy wbiega i bez problemu strzela bramkę. I powiem tak – do obejrzenia skrótu myślałem, że trzeci gol to po prostu czyste stadiony świata. Ale jak zobaczyłem, jak nasz kapitan uchyla się niemal do ziemi, odsłaniając tym samym drogę piłce do bramki, to sam klęknąłem. Przecież jakby Arek został spionizowany, to piłka by trafiła dokładnie w niego.

A co do tej drugiej bramki jeszcze – to przecież dosłownie dwie akcję poprzedzające – w ciągu 2-3 minut – to były wyjścia Piasta sam na sam lub niemal sam na sam – raz był spalony, a za drugim razem rzut rożny, po którym padł gol. Podania na skrzydła, takie na dobieg, nokautowały nas w tym meczu.

I tak jak trener mówi, efektywność w obronie i ataku była po stronie Piasta. Raz, że Piast był lepszy, ale dwa – że my byliśmy po prostu bardzo słabi. Nie tylko w obronie i nie tylko w wykończeniu. My sobie nie wykreowaliśmy sytuacji tak groźnych, żeby mieć większe szanse na gola. A czasu na to mieliśmy w drugiej połowie mnóstwo, kiedy Piast oddał nam piłkę.

Cóż, zdarzyło się. Dużo gorzkich słów tu padło i w węższym, ale przede wszystkim szerszym aspekcie, trzeba coś z tą grą obronną zrobić, bo tak naprawdę mamy z nią problem od samego awansu do ekstraklasy. Bywały krótkie serie – kilku meczów – kiedy nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, notowali czyste konta, potrafili nawet 2-3 mecze z rzędu zagrać bardzo dobrze w defensywie. Ale potem znów przychodziły, kiksy, babole i niezrozumiałe zachowania. Znaczy kiksy… Co do kiksów to ja nawet nie mam pretensji. Na przykład do takiej bramki samobójczej Arka w Łodzi w Pucharze Polski. Tam to był czysty pech, coś co po prostu się zdarza. Ale jak widzę irracjonalne zachowania zawodników, to to jest już powód – czasem do wkurzenia, czasem niepokoju.

Jeśli ta drużyna chce się rozwijać, to musi poprawić defensywę. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że Bartek Nowak da ciasteczka, a Ilja Szkurin będzie miał dzień konia. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że strzelimy więcej bramek od przeciwnika, który nam strzela. My mamy umieć przepchnąć kolanem mecz, w którym nam się ofensywa nie układa, mamy mało sytuacji lub jesteśmy nieskuteczni – ale pakujemy tę jedną bramkę i wygrywamy, bo obrona spisała się na medal i nie dopuściła do utraty gola.

Nie jesteśmy drużyną idealną. Naprawdę, gdyby nie te aspekty, o których wspomniałem, bylibyśmy w czołówce ligi i pewnie bili się o mistrzostwo. Ale mamy swoje mankamenty i jesteśmy w takim miejscu jak jesteśmy. Nadal bardzo dobrym miejscu. Ale musimy się rozwijać.

Za tydzień ostatni z trzech meczów wyjazdowych – Lubin. Jeśli tam zapunktujemy za jeden – będzie można powiedzieć, że minimum w tym trójmeczu osiągnęliśmy. Jeśli wygramy – to będzie bardzo dobry wyjazdowy wynik. Nie ma co więc płakać nad rozlanym mlekiem, a tak jak powiedziałem – docenić też bardzo należy drużynę Piasta.

Na koniec powiem, że po meczu dziennikarz Łukasz Pawlik powiedział, że jakby kiedyś zakończył pracę w GKS trener Górak, to to byłby godny następca. Zgadzam się w stu procentach. Nie wiem, co ten szkoleniowiec w sobie ma, ale widać, że ma warsztat, gdziekolwiek nie jest to ma wyniki, potrafi z niczego zrobić coś. Do tego jest skromny, trochę cichy, a jednocześnie widać, że ma ten błysk w oku. Wydaje mi się, że to całkiem spoko człowiek, który jednocześnie swoje przeszedł, zarówno w sporcie, jak i poza nim.

Ale to teoretyczne rozważanie. Teraz trwa projekt firmowany przez Rafała Góraka i niech trwa jak najdłużej, po przysparza nam on masę radości, a GieKSa jest w tym pięknym miejscu. Tak więc dalej pracujmy nad budowaniem wielkiej GieKSy, jak trzeba to poklepmy się po plecach, a jak trzeba to solidnie opie…olmy. Ale tylko po to, by iść do przodu.

Z niecierpliwością czekamy na Lubin!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga