Dołącz do nas

Hokej

Co słychać w PHL?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Już za tydzień GieKSa rozpocznie zmagania w Polskiej Hokej Lidze. Dziś jednak nie o GieKSie, a o tych, z którymi będziemy walczyć w tym sezonie. Wszyscy rozegrali już swoje zaplanowane sparingi, a składy są w większości domknięte.

Comarch Cracovia Kraków
Na stanowisku trenera pozostał Rudolf Rohacek, a z klubu odeszło czterech hokeistów, którzy nie stanowili o sile zespołu w zeszłym sezonie: Dawid Maciejewski i Marek Wróbel – MH Automatyka Gdańsk, Karol Kisielewski – PGE Orlik Opole, Andrew McPherson – Bietigheim Steelers (DEL2 – Niemcy). Taka sama ilość zawodników zasiliła Cracovię: Kasper Bryniczka – TatrySki Podhale Nowy Targ, Teddy Da Costa – Orli Znojmo, Damian Szurowski – Vännäs HC (Division 1 – Szwecja) oraz Eryk Sztwiertnia – HC Frydek-Mistek U20 (Czechy).
Cracovia wcześnie rozpoczęła przygotowania do sezonu, a było to spowodowane grą w Hokejowej Lidze Mistrzów. W sześciu sparingach doznała dwóch porażek i odniosła cztery zwycięstwa: wygrana z Unią Oświęcim 4:1, porażka z HC Banska Bystrzyca 9:4, porażka z Unią Oświęcim 6:5, zwycięstwo z HC Frydek Mistek 2:4 i dwie wygrane z Polonią Bytom 2:3 i 5:1. W pierwszym meczu CHL mistrz Polski został wysoko pokonany przez mistrza Niemiec Red Bull Monachium 6:2, a w drugim meczu jeszcze wyższą porażkę poniósł w starciu z wicemistrzem Szwecji Brynas IF 8:0. W domowym rewanżu z Niemcami przegrali jednak już tylko 2:1, a ze Szwedami 3:2. W nadchodzącym sezonie zespół Cracovii typowany jest jak co roku do finału PHL.

GKS Tychy
W Tychach po przegranej batalii o Mistrzostwo Polski pożegnano się z trenerem Jirim Sejbą i dziewięcioma graczami, przede wszystkim z liczną kolonią wiekowych Czechów. Największą stratą było odejście do Podhala Marcina Kolusza, a do naszej GieKSy trafił bramkarz Kamil Kosowski. Inni zawodnicy, którzy opuścili tyski klub to: Štefan Žigárdy – koniec kariery, Miroslav Zaťko – PGE Orlik Opole, Petr Kuboš – VHK Vsetin, Josef Vítek – MH Automatyka Gdańsk, Jan Semorad, Jaroslav Kristek i Andrei Makrov.
Nowym trenerem Tychów został były szkoleniowiec białoruskiego ekstraligowca Szachcioru Soligorsk Andriej Gusow, którego celem jest zdobycie Mistrzostwa Polski po dwóch sezonach ze srebrem. Pomóc w tym mają nowi zakontraktowani zawodnicy, a przede wszystkim czwórka graczy, którzy przenieśli się do Tychów z Orlika Opole: bramkarz John Murray oraz napastnicy Michael Cichy, Alex Szczechura i Kacper Guzik. Kolejnymi zawodnikami, którzy wzmocnili GKS są Mateusz Gościński z Automatyki Gdańsk oraz Ilja Kaznadziej z Niomana Grodno. W ostatnich dniach na testach pojawił się reprezentant Ukrainy Vladyslav Gavryk.
W meczach sparingowych tyszanie dwukrotnie wysoko pokonali Polonię Bytom (4:1, 9:1), zagrali również na turnieju w Zvoleniu, gdzie odnieśli jedno zwycięstwo i doznali dwóch porażek: HKm Zvolen – GKS Tychy 2:1 d.,HC 07 Detva – GKS Tychy 1:3, GKS Tychy – HC Frýdek-Místek 0:1. Na koniec przygotowań wysoko pokonali PGE Orlik Opole 6:0 oraz przegrali ze słowackim ekstraligowcem HC Koszyce 4:3 po dogrywce.

Tempish Polonia Bytom
Polonii po udanym sezonie i zdobyciu brązowego medalu ciężko będzie w tym sezonie powtórzyć wynik, klub jak co roku ma problemy ze starą halą i płynnością finansową. Trener Tomasz Demkowicz musi poradzić sobie bez zawodników, którzy wybrali lepsze finansowo oferty. Z klubem z ulicy Pułaskiego pożegnali się: Edgars Dīķis – Étoile Noire de Strasbourg (Francja – ekstraliga), Jakub Wanacki – Tauron KH GKS Katowice, Edmunds Augstkalns – HK Temirtau (Kazachstan), Elvijs Biezais -TatrySki Podhale Nowy Targ, Martin Vozdecký – JKH GKS Jastrzębie, Marcin Słodczyk – Naprzód Janów, Karol Wąsiński – PGE Orlik Opole.
W ich miejsce dotychczas sprowadzono trzech zawodników, Jauhien Kamienieu – HKm Zwoleń U20 (Słowacja), Filip Stoklasa – HC Stadion Litomierzyce (1. liga – Czechy), Michał Kalinowski – Nesta Mires Toruń. Do drużyny z Bytomia najprawdopodobniej dołączy także Jakub Jaworski. Gry kontrolne również wypadły przeciętnie Polonia doznała pięciu porażek i odniosła cztery zwycięstwa: GKS Tychy – Polonia Bytom 4:1, Polonia Bytom – GKS Tychy 1:9, Polonia Bytom – Comarch Cracovia 2:3, Comarch Cracovia – Polonia Bytom 5:1, Unia Oświęcim – Polonia Bytom 1:2, JKH GKS Jastrzębie – Polonia Bytom 3:6, Polonia Bytom – MH Automatyka Gdańsk 2:3 po rzutach karnych, Polonia Bytom – Naprzód Janów 11:4. Typujemy 5-6 miejsce w nadchodzącym sezonie.

TatrySki Podhale Nowy Targ
Pierwszym trenerem ponownie został Marek Ziętara, a po sześciu latach do Podhala wrócił kapitan reprezentacji Polski Marcin Kolusz. Jak co roku kadrę zasiliło kilku perspektywicznych juniorów: Jan Wolski, Jakub Szuba, Karol Buczek, Rafał Podlipni. Z Gdańska wrócił również utalentowany Patryk Wsół. Nowym bramkarzem został Łotysz Mārtiņš Raitums z HK Kurbad, a kadrę dodatkowo wzmocnili napastnicy Siergiej Ogorodnikow – Jermak Angarsk (VHL – Rosja), Elvijs Biezais (Polonia Bytom) i Denis Dalidowicz – Dunkerque (Francja – 2) oraz obrońca Dmitrij Samarin, który występował w drużynie z Ogorodnikowem.
Największą stratą dla klubu było odejście Kaspera Bryniczki do Comarch Cracovii i Dariusza Gruszki do naszej GieKSy. Z Nowym Targiem pożegnała się również trójka Finów Joni Haverinen, Jarmo Jokila i Jarkko Hattunen, a także łotewski bramkarz Māris Jučers. Karierę zakończyli Aleksandr Radzinski oraz Sebastian Łabuz.
Podczas letnich przygotowań Podhale rozegrało osiem sparingów. Nowotarżanie odnieśli pięć zwycięstw i trzy porażki: TatrySki Podhale Nowy Targ – HK Dukla Michalovce 1:0, Unia Oświęcim – TatrySki Podhale Nowy Targ 2:3 k., TatrySki Podhale Nowy Targ- Unia Oświęcim 5:2, HC Preszów Penguins – TatrySki Podhale Nowy Targ 4:3, HK Nowa Wieś Spiska – TatrySki Podhale Nowy Targ 2:3, HC Preszów Penguins – TatrySki Podhale Nowy Targ 2:3, a na koniec wysoko przegrała z GieKSą 6:2. Spodziewamy się, że Nowotarżanie kolejny raz będą walczyć o brązowy medal.

PGE Orlik Opole
Piąta drużyna poprzedniego sezonu została poważnie osłabiona, klub opuścił kanadyjski trener Doug McKay, czwórka kluczowych zawodników Murray, Szczechura, Cichy i Guzik powędrowała do Tychów, Finowie Anssi Rantanen i Rasmus Kulmala przenieśli się do Miszkolca (Erste Liga), Mateusz Stopiński zakończył karierę, a Maksim Kartoszkin wrócił do ojczyzny. Z klubem pożegnał się również czeski obrońca Martin Paryzek.
Nowym-starym trenerem został dobrze znany w Opolu Jacek Szopiński, który podpisał kontrakt na dwa lata. Szkoleniowca zapewne ucieszyło pozostanie obrońcy Bartłomieja Bychawskiego. Zawodnicy, którzy zasilili klub to: bramkarze Dominik Robaszkiewicz – Polonia Bytom U20 i Michał Kieler – MH Automatyka Gdańsk, napastnicy Václav Meidl – Saale Bulls Halle (DEL3), Karol Kisielewski – Comarch Cracovia, Karol Wąsiński – Polonia Bytom, Milan Baranyk – Milton Keynes Lightning (EPIHL – Wielka Brytania) oraz obrońcy Jan Latal – JKH GKS Jastrzębie i Miroslav Zatko – GKS Tychy. W barwach Orlika będzie także występować dwójka zawodników, którzy w zeszłym sezonie występowali w Katowicach: Jarosław Lorek i Kamil Sikora. Klub z Opola nadal szuka wzmocnień więc niewykluczone, że kadra jeszcze nieznacznie się zmieni.
W sparingach klub z Opola wypadł raczej słabo, dwukrotnie udało się pokonać tylko beniaminka z Janowa 4:1 i 3:2k., a doznali aż sześciu porażek: JKH GKS Jastrzębie – PGE Orlik Opole 4:1, HC RT Torax Poruba 2011 – PGE Orlik Opole 5:3, PGE Orlik Opole – JKH GKS Jastrzębie 1:3, PGE Orlik Opole – Tauron GKS Katowice 5:6, GKS Tychy – PGE Orlik Opole 6:0, PGE Orlik Opole – MH Automatyka Gdańsk 3:6. Po stracie kluczowych zawodników środek tabeli to według nas maksimum, na co mogą liczyć Opolanie, a niewykluczone, że będą musieli walczyć o utrzymanie.

JKH GKS Jastrzębie
Hokeiści z Jastrzębia kolejny już sezon pracują ze słowackim trenerem Robertem Kalaberem. Z klubem pożegnało się zaledwie trzech zawodników: Jan Latal przeszedł do PGE Orlika Opole, Marek Charvat zdecydował się napowrót do Czech, a Martin Lendiak trafił do HC Kladno. Trzon drużyny pozostał niezmieniony, co ułatwiło trenerowi szybkie zgranie zespołu. JKH dokonało też ciekawych wzmocnień, klub wzmocnił doświadczony Martin Vozdecky z Polonii Bytom, Jan Homer z HC Bańska Bystrzyca, Vladimír Lukáčik, który trafił do Jastrzębia z ligi francuskiej, a kadrę zamknął Ivan Jankovič, który ostatni sezon spędził w Koszycach.
Podczas przygotowań hokeiści spod czeskiej granicy rozegrali aż 10 sparingów w tym międzynarodowy turniej w Porubie: JKH GKS Jastrzębie – PGE Orlik Opole 4:1, JKH GKS Jastrzębie – AZ Hawierzów 2:3, HC RT Torax Poruba 2011 – JKH GKS Jastrzębie 4:3 k., JKH GKS Jastrzębie – Unia Oświęcim 2:4, JKH GKS Jastrzębie – Polska U20 5:2, JKH GKS Jastrzębie – MHK Dubnica 3:4, PGE Orlik Opole – JKH GKS Jastrzębie 1:3, JKH GKS Jastrzębie – Polonia Bytom 3:6, JKH GKS Jastrzębie – TAURON KH GKS Katowice 2:3, MHK Dubnica – JKH GKS Jastrzębie 1:5. Nasz typ to walka o środek tabeli.

Unia Oświęcim
Zapowiada się kolejny przeciętny sezon dla sympatyków Unii. Trener w sparingach dawał szansę wychowankom z myślą wprowadzania ich stopniowo do pierwszego składu. Do tej pory klub pozyskał tylko dwóch nowych graczy: Adam Krok, który końcówkę poprzedniego sezonu spędził w GieKSie oraz Lukaš Říha z HC Detva, który już wcześniej występował przez 2 lata w Oświęcimiu. Unię natomiast opuściło trzech zawodników: Daniel Kysela wrócił do ojczyzny, a Artur Budzowski i Wojciech Koczy zakończyli kariery.
W sparingach Unia nie błyszczała, odnosząc tylko trzy zwycięstwa: Comarch Cracovia – Unia Oświęcim 4:1, Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 6:5, HC RT Torax Poruba 2011 – Unia Oświęcim 6:2, JKH GKS Jastrzębie – Unia Oświęcim 2:4, Unia Oświęcim – HC Vitkovice-Ridera U23 2:6, Unia Oświęcim – TatrySki Podhale Nowy Targ 2:3 k., TatrySki Podhale Nowy Targ – Unia Oświęcim 5:2, Unia Oświęcim – Polonia Bytom 1:2, Polonia Bytom – Unia Oświęcim 6:4, Unia Oświęcim – Hokej Šumperk 2003 4:1. Oświęcimianie będą walczyć o udział w play-offach.

MH Automatyka Gdańsk
Gdański hokej przeżywa od wielu lat kryzys. Gdy w zeszłym sezonie udało się wygrać z Toruniem walkę o utrzymanie, wydawało się, że może być już tylko lepiej, jednak poprzez problemy z właścicielem Hali Olivia istniało ryzyko, że Gdańszczanie nie przystąpią do rozgrywek PHL. W ostatniej chwili udało się jednak osiągnąć porozumienie i klub dostał licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z Gdańska odeszło ośmiu zawodników: Michał Kieler, Arkadiusz Nowak, Patryk Wsół, Hampus Falk, Zachary Josepher, Mateusz Gościński, Phillip Nasca i Adrian Kastel-Dahl. Zakontraktowano taką samą ilość hokeistów: czterech napastników Jakuba Stasiewicza z Torunia, Marka Wróbla z Cracovii, Josefa Vitka z Tychów i Białorusina Mikhaila Samusenko, trzech obrońców Patryka Wysockiego z HK Brześć, Dawida Maciejewskiego z Cracovi, Vlastimila Bilčíka z Dukli Jihlava oraz białoruskiego bramkarza Maxima Gorodetsky. Trenerem pozostał Andriej Kowalew. Ze względu na zawirowania wokół klubu hokeiści rozegrali dotychczas tylko pięć meczów: MH Automatyka Gdańsk – Nesta Toruń 5:2, Nesta Toruń – MH Automatyka Gdańsk 3:2, Naprzód Janów – MH Automatyka Gdańsk 2:0, Polonia Bytom – MH Automatyka Gdańsk 2:3 po rzutach karnych, a na koniec pokonali Orlik Opole 6:3. Gdańszczanie kolejny raz będą musieli walczyć o utrzymanie w lidze.

MUKS Naprzód Janów
Nasz rywal zza między to tegoroczny beniaminek PHL. W walce o awans pokonali Zagłębie Sosnowiec. Klub będzie próbował uniknąć degradacji, a pomóc w tym mają nowe klubowe nabytki: napastnicy Jan Seda z Orli Znojmo, Iwo Sroka i Marcin Słodczyk z Polonii Bytom, Marcin Jaros z Zagłębia, Jiri Charousek, który dołączył do swojego brata Kamila oraz znany już fanom Naprzodu Marek Indra, a także obrońcy Łukasz Kulik z Zagłębia i Mikhail Potekhin. Z klubu odeszli Filip Uherek, Michał Gryc, Karol Michalski, Tomasz Bujok, a karierę zakończyli Łukasz Elżbieciak i Adrian Parzyszek, który w całości poświęcił się byciu trenerem.
Klub z Janowa dotychczas rozegrał siedem sparingów, wygrywając dwa z nich: 7:0 pokonali pierwszoligowca z Sosnowca oraz 2:0 Automatykę Gdańsk. Doznał także pięciu porażek: 1:4 i 2:3 po karnych z PGE Orlik Opole, 4:3 ze HC Slezan Opawa, 8:1 z Lausitzer Füchse i 11:4 z Polonią Bytom. Hokeiści z Janowa to główny kandydat do spadku.

Przez pierwsze dwie rundy w PHL będzie również występować drużyna SMS-u, jednak będzie ona tylko dostarczycielem punktów. Jeszcze przed ligą Comarch Cracovia Kraków i GKS Tychy zmierzą się w meczu o Superpuchar Polski 8 września.

Adi & Vegeta

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga