Piłka nożna
[27 KOLEJKA] Tak blisko, a tak daleko, lider i wicelider z porażkami
Ciekawe wyniki padły w spotkaniach rozegranych podczas kończącego się weekendu. Po raz pierwszy od wielu spotkań porażki poniosły zespoły prowadzące w pierwszoligowej stawce. GKS nie wykorzystał okazji i zdobył tylko punkt podobnie jak praktycznie wszyscy rywale do utrzymania. Rozstrzygnięcie padło tylko w meczu Warty Poznań, która dopisała do swojego dorobku komplet punktów.
GKS dwukrotnie skutecznie gonił wynik w starciu z Chrobrym. Goście wyszli na prowadzenie po strzale Ratajczaka, który kilkanaście minut później trafił w słupek. Do wyrównania doprowadził Błąd. Przed końcem pierwszej połowy jedenastkę dla gości wykorzystał Machaj. Krótko po przerwie katowiczanie wyrównali za sprawą Śpiączki. Mecz zakończył się remisem, GKS traci trzy punkty do bezpiecznego miejsca w tabeli.
W pierwszym sobotnim spotkaniu Stal nieoczekiwanie pokonała Raków. Gospodarze prowadzili po pierwszej połowie dwiema bramkami po strzałach Getingera oraz Janoszki. W końcówce bramkę dla Stali dołożył Gojko. W doliczonym czasie gry rozmiary porażki zmniejszył Niewulis. Stal traci do ŁKS-u 4 punkty.
Bytovia na własnym boisku zremisowała z Sandecją. Obie bramki w tym spotkaniu padły po rzutach karnych. Dla gości trafił Piter-Bucko, dla gospodarzy Kuzimski. Gospodarze mają trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
W Poznaniu mecz o utrzymanie wygrali gospodarze. Po spotkaniu odsunięty od prowadzenia zespołu został trener Wigier Ariel Jakubowski. Gola na wagę trzech punktów zdobył Żebrakowski strzałem z rzutu karnego. Warta ma pięć punktów przewagi nad Wigrami, które zajmują miejsce w strefie spadkowej.
Stomil po raz kolejny nie przegrał spotkania. Gospodarze bezbramkowo zremisowali z Chojniczanką. Olsztynianie mają trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Chojnice nie wygrały w pięciu ostatnich meczach.
Garbarnia ma już tylko matematyczne szanse na utrzymanie. Gospodarze przegrali z Jastrzębiem na własnym boisku i mają 9 punktów straty do bezpiecznego miejsca. Gola na wagę trzech punktów zdobył w ostatnim kwadransie Ali.
Podbeskidzie pokonało GKS Tychy po dwóch trafieniach Sabali. Goście większość spotkania grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Biernata już w 8. minucie gry. W końcówce druga kara dla gości, za dwie żółte kartki wyleciał Vojtus. Bielszczanie wygrali po raz drugi z rzędu.
Termalica pewnie pokonała na własnym boisku Odrę Opole. Dla gospodarz dwa gole już w pierwszej połowie zdobył Florin Purece. Po przerwie jedno trafienie dołożył Misak. Po tym spotkaniu niecieczanie odskoczyli podopiecznym trenera Rumaka na trzy punkty.
W Łodzi miejscowy ŁKS nieoczekiwanie musiał uznać wyższość Puszczy Niepołomice. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Widejko. W drugiej połowie gospodarze dodatkowo stracili Rozwandowicza, który opuścił boisko w 70. minucie po dwóch zółtych kartkach.
27. kolejka – 6-7 kwietnia
Stal Mielec – Raków Częstochowa 3:1
Bytovia Bytów – Sandecja Nowy Sącz 1:1
Warta Poznań – Wigry Suwałki 1:0
Stomil Olsztyn – Chojniczanka Chojnice 0:0
Garbarnia Kraków – GKS 1962 Jastrzębie 0:1
GKS Katowice – Chrobry Głogów 2:2
Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Tychy 2:0
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Odra Opole 3:0
ŁKS Łódź – Puszcza Niepołomice 0:1
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze