Piłka nożna
Głód na Ekstraklasę
Po trzech tygodniach bez Ekstraklasy wszyscy raczej możemy się zgodzić, że ta przerwa od prawdziwej rozrywki była zbyt długa. Osoba, która jest odpowiedzialna za tak długą przerwę reprezentacyjną, za karę powinna mieć ciepłą poduszkę z obu stron przez co najmniej miesiąc, a każdą zupę powinna konsumować już po jej ostygnięciu. Co kryje 10. kolejka Ekstraklasy, na którą przyszło nam tyle czekać?
Przerwa reprezentacyjna była okazją do poprawienia swojej gry, co szczególnie powinno się przydać ekipom z dołu tabeli. Do tych ekip zalicza się Wieczysta Kraków, która do tej pory zaliczyła tylko jedno zwycięstwo, dorzucając do tego trzy remisy i cztery porażki. Przepracowanie tej przerwy przez Wieczystą sprawdzi Wisła Płock. Nafciarze po samym początku sezonu również mieli kiepską sytuację w tabeli, lecz okazało się, że do punktowania wystarczy posadzenie Hamulića na ławce. Od tej decyzji Adama Majewskiego zespół zdobył siedem punktów w trzech meczach.
Jedyne punkty w tym sezonie Raków Częstochowa zdobył na swoim stadionie. W piątek po raz szósty staną przed szansą na zdobycie punktów na swoim stadionie. Ostatnio Tomasz Kaczmarek w swoim wywiadzie dla Meczyków powiedział, że w Polsce są dwa zespoły dobre piłkarsko, Jagiellonia i Lech. Szansę na wyprowadzenie trenera Rakowa z błędu będzie miał Rafał Górak razem ze swoimi zawodnikami. GieKSa w przerwę reprezentacyjną weszła ze zwycięstwem i patrząc na formę gospodarzy, możliwym do spełnienia celem jest także powrót z tej przerwy z trzema punktami.
W ciąg czterech porażek wpadła Cracovia, a ostatnie zwycięstwo swojej ekipy kibice Pasów zobaczyli 21 sierpnia. Działaczom klubu z Krakowa wystarczyło cierpliwości, aby po tej serii utrzymać Bartosza Grzelaka na stanowiska trenera. Na stadionie przy Kałuży zamelduje się Zagłębie Lubin. Piętnaście punktów w dziewięciu meczach daje solidną średnią dla klubu, który z tym składem może walczyć jedynie w środku tabeli.
Śląsk Wrocław prawdopodobnie znowu stanie przed zadaniem zastąpienia Piotra Samca-Talara. Ante Simundza zapowiedział co prawda, że popularny PST znajdzie się w kadrze meczowej, ale ostrożnie podszedł do kwestii pojawienia się gwiazdy Śląska na murawie. Do Wrocławia przyjedzie Lech Poznań, który nadal ma szansę wskoczyć na fotel lidera dzięki zaległemu spotkaniu.
Na pomoc Adriana Siemieńca na murawie Jagiellonia nie będzie mogła liczyć przez najbliższe sześć spotkań, ponieważ na tyle meczów zawieszenia oraz 100 tysięcy złotych kary została oceniona cała afera z SMS-ami. Dla klubu, który już teraz nie miał swojego najlepszego momentu, jest to kolejny cios, a rywal w pierwszym meczu bez trenera nie wylosował się łatwy. Naprzeciwko Jagi stanie drużyna Górnika Zabrze, prezentująca się do tego momentu co najmniej bardzo dobrze.
Piast Gliwice prawdopodobnie z Ekstraklasą jest związany cyrografem bądź innym paktem, bo niezależnie od swojego trenera, składu, frekwencji, zawsze znajdą sposób na utrzymanie się w lidze. Oczywiście, sprawa spadku na ten moment jest jeszcze otwarta, ale dobra seria w ostatnich kolejkach uratowała sytuację punktową Gliwiczan i w tym momencie plasują się oni w środku tabeli. Rywalem Piasta będzie Widzew Łódź, klub dwóch reprezentantów Polski w trakcie ostatniego zgrupowania. Kwestię formy reprezentantów przemilczmy, ale rywale Widzewa mogą mieć nadzieję na to, że Przemysław Wiśniewski oraz Karol Świderski będą grali w klubie tak, jak w reprze.
Zarówno Pogoń Szczecin, jak i Korona Kielce, znajdują się tuż za topową czwórką, mając po 15 punktów. Mecz odbędzie się w Szczecinie, a zwycięzca tego meczu potencjalnie może być istotny na sam koniec sezonu. Oscar Garcia na ten moment wydaje się pierwszym od dłuższego czasu trenerem w Pogonii, który może zagrzać stołek na długo. Portowcy jedyną porażkę zaliczyli na samym początku sezonu. Korona na ten moment radzi sobie na wyjazdach bardzo dobrze, w czterech meczach trzy razy wyjechała z kompletem punktów.
Legia Warszawa dalej pozostaje jedynym niepokonanym w lidze zespołem, a ręka Marka Papszuna z każdym meczem jest coraz bardziej widoczna w grze zespołu. W ostatnim meczu niedzieli Legioniści podejmą na Łazienkowskiej ciągle szukającej pierwszej wygranej na wyjeździe Wisłę Kraków. Awanturę na Twitterze wywołał komunikat gospodarzy mówiący, że kibice Białej Gwiazdy nie wejdą na sektor gości ze względu na zamknięcie sektora gości. Mimo tego, kibice z Krakowa zapowiedzieli, że i tak mają w planach wyruszyć do Warszawy, prawdopodobnie w celu dopingowania spod stadionu.
Radomiak Radom we wcześniej wspomnianym już wywiadzie trenera Kaczmarka został delikatnie obsmarowany, a zawodnicy zostali oskarżeni o brak zaangażowania w grę. Osiem punktów w dziewięciu meczach daje 14. miejsce tylko przez kiepsko punktujący dół tabeli. John Carver stoi przed ciężkim zadaniem postawienia drużyny na nogi, a w swoim pierwszym oficjalnym meczu będzie miał okazję zagrać z Motorem Lublin, znajdującym się w strefie spadkowej. Zbigniew Jakubas ciągle wykazuje się cierpliwością do Mariusza Misiury, chociaż w tym sezonie Motor swoje jedyne zwycięstwo zdobył u siebie z… GieKSą.
Piątek (09.10):
Wieczysta Kraków (17.) – Wisła Płock (11.) | 18:00
Raków Częstochowa (18.) – GKS Katowice (9.) | 20:30
Sobota (10.10):
Cracovia (13.) – Zagłębie Lubin (7.) | 14:45
Śląsk Wrocław (15.) – Lech Poznań (3.) | 17:30
Jagiellonia Białystok (10.) – Górnik Zabrze (1.) | 20:15
Niedziela (11.10):
Piast Gliwice (8.) – Widzew Łódź (12.) | 14:45
Pogoń Szczecin (5.) – Korona Kielce (6.) | 17:30
Legia Warszawa (2.) – Wisła Kraków (4.) | 20:15
Poniedziałek (12.10):
Radomiak Radom (14.) – Motor Lublin (16.) | 18:00
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze