Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: Gigantyczna sektorówka na meczu przyjaźni
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki w 7 kolejce wygrały w meczu na szczycie wygrały na wyjeździe z Górnikiem Łęczna 2-1 (2-1). Następny mecz ligowy nasza drużyna rozegra na Bukowej, z UJ Kraków, 18 października od godz. 13:00. Piłkarze w minioną sobotę rozegrali mecz towarzyski z Baníkiem Ostrawa, w którym padł remis 1-1 (0-1). Najbliższy mecz ligowy GieKSa rozegra na wyjeździe z Rakowem w piątek (9.10). Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:30.
Siatkarze przed startem Tauron Ligi w przyszłym tygodniu, rozegrają jeszcze dwa sparingi: 7 i 9 października z Barkomem Jastrzębie, pierwszy z nich zostanie rozegrany na wyjeździe, drugi w Katowicach. Po to żeby mówię mamy wyłączenie zajdę na to nie mamy wiele światło czy coś takiego Trwa sprzedaż karnetów na mecze ligowe siatkarzy.
W ubiegłym tygodniu hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe w których przegrali z Cracovią 2-3 oraz wygrali z JKH GKS-em Jastrzębie 3-2 i z Energą Toruń 7-0. W rozpoczętym tygodniu drużyna rozegra dwa spotkania: w piątek z Polonią (w Satelicie) oraz w niedzielę z Cracovią (na wyjeździe). Mecze rozpoczną się odpowiednio o godz. 18:30 i 18:00.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Górnik Łęczna z pierwszą porażką w sezonie. GKS Katowice obejmuje fotel lidera
W hitowym starciu 7. kolejki Ekstraligi zespół Górnika Łęczna podejmował na swoim terenie GKS Katowice. Katowiczanki zwyciężyły 2:1.
Na półmetku sezonu ani Górnik, ani GieKSa nie zaznały smaku porażki. Górnik Łęczna zanotował komplet pięciu zwycięstw, natomiast ekipa z Katowic wygrała cztery mecze i zremisowała jeden mecz. W ubiegłym sezonie Ekstraligi Górniczki dwukrotnie zwyciężyły zespół z Katowic.
GieKSa znakomicie weszła w mecz – już w 7. minucie wyszła na prowadzenie. Zawadzka dograła z bocznego sektora w pole karne, a Hmirova skierowała futbolówkę do siatki. Zaledwie cztery minuty później Kalaberova sfinalizowała wrzutkę Julii Przybył. Katowiczanki narzuciły swoje warunki i szukały kolejnych sytuacji bramkowych, rozrzucając ciężar gry na boczne sektory boiska.
W 37. minucie Górniczki miały dobrą sytuację strzelecką. Roksana Ratajczyk otrzymała 'prezent’ od Milovanović, ułożyła piłkę do strzału, natomiast ta minęła się ze słupkiem. Od 43. minuty GieKSa musiała radzić sobie bez Klaudii Maciążki, która obejrzała bezpośrednią czerwoną kartkę – reprezentantka Polski nie oszacowała ustawienia rywalki i niemal wyprostowaną nogą uderzyła Milenę Kazanowską w okolice klatki piersiowej. Po rzucie wolnym gospodynie zdobyły bramkę kontaktową – Weronika Kaczor dośrodkowała w pole karne, a Weronika Kłoda niefortunnie skierowała futbolówkę do własnej siatki. Do przerwy utrzymywał się rezultat 2:1 na korzyść przyjezdnych z Katowic.
Podczas pierwszych fragmentów drugiej połowy Górniczki szukały swoich szans przez wrzutki z bocznych sektorów, lecz nie zdołały tego przełożyć na sytuację bramkowe. W 67. minucie to Kalaberova była o krok od skompletowania dubletu, lecz Natalia Piątek zanotowała ważna interwencje.
W pierwszych fragmentach drugiej połowy Górniczki szukały swoich szans po dośrodkowaniach z bocznych sektorów, lecz nie zdołały przełożyć ich na dogodne sytuacje bramkowe. W 67. minucie o krok od skompletowania dubletu była Kalaberova, jednak Natalia Piątek zanotowała ważną interwencję. W 83. minucie spotkania Klaudia Lefeld oddała strzał z dalszej odległości, jednak Frankova pewnie złapała piłkę. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Górniczki były o krok od wyrównania – Weronika Kaczor dośrodkowała z rzutu rożnego, a Małgorzata Mesjasz oddała próbę z pierwszej piłki. Futbolówka minęła minimalnie słupek. Mimo zintensyfikowanych ataków gospodyń w ostatnich minutach, rezultat nie uległ zmianie. Dla Górnika Łęczna jest to pierwsza porażka w trwającym sezonie.
sport.tvp.pl – Ekstraliga: piłkarki Górnika Łęczna przegrały pierwszy mecz w sezonie. GKS Katowice nowym liderem
Piłkarki Górnika Łęczna, będące dotychczasowymi liderkami Orlen Ekstraligi, przegrały na własnym stadionie z GKS-em Katowice (1:2). Rywalki, pomimo gry w osłabieniu od 44. minuty, wygrały i awansowały na pierwsze miejsce w tabeli.
W ubiegłej kolejce zarówno Górnik Łęczna, jak i GKS Katowice zdobyły komplet punktów. Gospodynie sobotniego starcia pokonały na wyjeździe Ślęzę Wrocław (3:1), a piłkarki z Górnego Śląska rozbiły Legię Warszawa (6:0).
Ostatnie wyniki sprawiały, że stawką meczu w Łęcznej było pierwsze miejsce w tabeli. Zawodniczki Górnika miały wyłącznie dwa punkty przewagi nad Katowiczankami, które w przypadku zwycięstwa zostałyby nowymi liderkami.
Rywalizację lepiej rozpoczęły właśnie przyjezdne, które już w 7. minucie wyszły na prowadzenie. Na listę strzelców wpisała się Patricia Hmirova.
Zaledwie cztery minuty później zawodniczki GieKSy mogły cieszyć się z kolejnego trafienia. Tym razem bramkarkę Górnika pokonała Victoria Kalaberova.
Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy sytuacja drużyny z Górnego Śląska mocno się skomplikowała. W 44. minucie bezpośrednią czerwoną kartkę obejrzała Klaudia Maciążka, a chwilę później samobójczego gola strzeliła Weronika Kłoda.
W drugiej części gry gospodynie zyskały dużą przewagę. Łęcznianki dłużej utrzymywały się przy piłce i oddały więcej strzałów, ale nie doprowadziły do wyrównania. Tym samym – po serii pięciu wygranych z rzędu – przegrały pierwszy mecz w sezonie i spadły na drugie miejsce w tabeli.
Katowiczanki, choć całą drugą połowę musiały radzić sobie w osłabieniu, obroniły korzystny rezultat, dzięki czemu zostały nowymi liderkami Orlen Ekstraligi Kobiet.
dziennikzachodni.pl – 10 000 fanów kibicowało w meczu GKS Katowice i Banik Ostrawa. Śląsko-czeska sztama trwa 30 lat
Już 30 lat trwa przyjaźń pomiędzy kibicami GKS-u Katowice i Banika Ostrawa. Ten wyjątkowy jubileusz uczczono specjalnym meczem przyjaźni na Nowej Bukowej.
Już od 30 lat kibice GKS-u Katowice i Banika Ostrawa mają sztamę, chociaż dzisiaj nikt już nie pamięta, jak doszło do nawiązania wzajemnych kontaktów. Według legendy doszło do tego podczas wakacyjnego wyjazdu, a przyjaźń miała się zrodzić ze śląskich animozji.
Kibice GKS-u wzięli fanów Banika za fanów Ruchu Chorzów. Pomyłka szybko została wyjaśniona. Nie było bójki, a zrodziła się wielka kibicowska przyjaźń. Ile w tej legendzie jest prawdy? Dzisiaj nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Ale w listopadzie 1996 roku GKS pokonał wówczas Górnika 1:0, a na trybunach pojawiła się flaga SK Slezská Ostrava – Sportovní klub Slezská Ostrava to pierwsza, historyczna nazwa czeskiego klubu, który powstał w 1922 roku. Pół roku później, podczas meczu reprezentacji Czech i Polski w Ostrawie kibice Banika i GKS siedzieli w jednym sektorze.
Co najważniejsze przyjaźń pomiędzy obydwoma klubami jest starannie pielęgnowana. Kibice wzajemnie wspierają swoje kluby, wspólnie cieszą się z sukcesów GKS-u i Banika, chociaż to Czesi mają więcej powodów do radości, bo Banik jest 3-krotnym mistrzem Czechosłowacji i mistrzem Czech z 2004 roku, a Katowiczanie wciąż marzą o pierwszym mistrzostwie Polski.
W sobotę 3 października na Nowej Bukowej rozegrano mecz przyjaźni, w którym zmierzyły się GKS Katowice i Banik Ostrawa. Pięć lat temu jeszcze na Bukowej rozegrano takie spotkanie z okazji 25-lecia śląsko-czeskiej sztamy. Wówczas goście wygrali 0:2.
Na murawie nie było jednak mowy o meczu przyjaźni, gra była szybka i kontaktowa. GKS Katowice rozpoczął lepiej, ale to goście objęli prowadzenie w 14. minucie po bramce Denisa Nemca. Banik po strzeleniu gola prezentował się lepiej, ale pod koniec pierwszej połowy idealną okazję do wyrównania miał Lukas Klemenz.
Na drugą połowę Katowiczanie wyszli zdeterminowani i szybko wyrównali po strzale Marcela Wędrychowskiego. Później żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej połowie na boisku działo się niewiele, a mecz na kilkanaście minut został przerwany z powodu pirotechniki użytej przez kibiców obydwu drużyn.
Organizatorzy meczu przygotowali dla fanów sporo atrakcji. Zdecydowanie najciekawszą był mecz rozegrany pomiędzy legendami obydwu klubów. W barwach GKS-u zagrali m.in. Marek Świerczewski, Piotr Świerczewski, Adam Kucz, Jarosław Tkocz czy Dawid Plizga. Legendy GKS-u Katowice pokonały Legendy z Ostrawy 3:1.
gol24.pl – Gigantyczna sektorówka na meczu przyjaźni. Wspólna oprawa kibiców GKS Katowice i Banika Ostrawa
Mimo przerwy reprezentacyjnej, na Nowej Bukowej w Katowicach w sobotnie popołudnie odbyło się prawdziwe piłkarskie kibicowskie święto. W meczu towarzyskim zmierzyły się GKS Katowice i czeski Banik Ostrawa. Kibice obu zespołów są ze sobą zaprzyjaźnieni i stworzyli fantastyczną atmosferę.
W sobotnie popołudnie mimo towarzyskiego charakteru spotkania, kibice licznie zameldowali się na Arenie Katowice, by oglądać mecz przyjaźni, w którym GKS Katowice zmierzył się z czeskim Banikiem Ostrawa.
W sobotnie popołudnie mimo towarzyskiego charakteru spotkania, kibice licznie zameldowali się na Arenie Katowice, by oglądać mecz przyjaźni, w którym GKS Katowice zmierzył się z czeskim Banikiem Ostrawa.
W drugiej połowie kibice zaprezentowali kolejną oprawę. Tym razem odpalenie środków pirotechnicznych spowodowało przerwanie spotkania na kilkanaście minut.
Na boisku przeważał Banik Ostrawa, ale spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Gola dla GKS Katowice w 50. minucie strzelił Marcel Wędrychowski.
SIATKÓWKA
sportowefakty.wp.pl – Wrócili ekspresowo. Teraz zaczynają się schody
Tauron Liga wraca już 16 października. Z tej okazji rozpoczynamy cykl poświęcony drużynom biorącym udział w rozgrywkach. Kolejne zespoły będziemy prezentować dzień po dniu, odliczając wspólnie do inauguracji sezonu – na pierwszy ogień GKS Katowice.
Już nie PlusLiga, lecz Tauron Liga – rozgrywki najwyższej klasy siatkarskiej w Polsce w sezonie 2026/2027 rozpoczną się 16 października. W meczu otwarcia tegoroczny beniaminek, GKS Katowice, podejmie aktualnych mistrzów Polski – Aluron CMC Wartę Zawiercie.
W nadchodzącym sezonie rywalizować będzie 14 zespołów. Z tej okazji, każdego dnia, w kolejności chronologicznej – od beniaminka aż po aktualnego mistrza Polski – będziemy przedstawiać kolejne drużyny. W naszych „pigułkach” znajdziecie najważniejsze informacje, które warto znać przed startem rozgrywek. Przyjrzymy się każdemu zespołowi, jego kadrze, zmianom oraz perspektywom przed nowym sezonem.
Odeszli: Piotr Fenoszyn, Mateusz Łysikowski, Krzysztof Gibek, Maciej Wóz, Kajetan Marek
Przyszli: Aleksa Batak, Matthew Knigge, Jakub Szymański, Szymon Gregorowicz
Ostatni sezon GKS-u Katowice w elicie nie należał do udanych. Zaledwie pięć zwycięstw w 30 kolejkach mówi samo za siebie. Jednym z największych problemów zespołu było tracenie „wygranych” setów, a czasami również całych spotkań. Katowiczanie niejednokrotnie wypuszczali prowadzenie w końcówkach, co w ostatecznym rozrachunku przełożyło się na dużą stratę do miejsca gwarantującego utrzymanie.
Po spadku w klubie nie zdecydowano się na rewolucję, lecz raczej ewolucję. Podobnie było po wywalczeniu awansu. GKS Katowice wraca do Tauron Ligi z czterema zawodnikami, którzy pamiętają poprzedni sezon w elicie. Katowiczanie bez wątpienia będą jednak mocniejszym zespołem niż ten, który oglądaliśmy w sezonie 2025/2026 na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Tam pokazali się z bardzo dobrej strony – wygrali fazę zasadniczą, a następnie okazali się najlepsi w play-offach.
Każdy z nowych zawodników powinien wnieść do drużyny coś wartościowego. Przyjmujący Jakub Szymański wraca do Katowic po udanym okresie w Kędzierzynie-Koźlu, który zaowocował powołaniem do reprezentacji Polski. Szymon Gregorowicz był natomiast pierwszym wyborem na pozycji libero w Cuprum Stilonie Gorzów. Matthew Knigge to środkowy mający doświadczenie między innymi z ligi niemieckiej i reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Z kolei Aleksa Batak jest doświadczonym rozgrywającym reprezentacji Serbii, który rywalizował w tegorocznych rozgrywkach Ligi Narodów oraz mistrzostwach Europy.
Choć określenie „doświadczony” w przypadku Bataka jest nieco przewrotne. W tym zespole 27-letni Serb jest bowiem najmłodszym zawodnikiem, a średnia wieku całej drużyny wynosi prawie 33 lata.
To może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem GKS-u. Z jednej strony trener Emil Siewiorek ma do dyspozycji zawodników, którzy w siatkówce przeżyli już wiele i powinni wiedzieć, jak reagować w trudnych momentach. Z drugiej – wraz z wiekiem rośnie ryzyko kontuzji oraz spadku dyspozycji. Trudno wyobrazić sobie, aby katowiczanie włączyli się do walki o najwyższe cele. Ich nadrzędnym zadaniem powinno być przede wszystkim utrzymanie w Tauron Lidze.
Dotychczas GKS rozegrał pięć spotkań kontrolnych. Katowiczanie dwukrotnie pokonali występujący w Tauron 1. Lidze MKS Będzin – 3:1 i 4:0. Następnie zagrali dwa mecze ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa, remisując 2:2 i wygrywając 3:1. W ostatnim sparingu ulegli natomiast PGE GiEK Skrze Bełchatów 1:3.
Przewidywania: walka o utrzymanie
Kadra GKS-u Katowice na sezon 2026/2027:
Trener: Emil Siewiorek
Rozgrywający: Aleksa Batak, Grzegorz Pająk
Atakujący: Michał Superlak, Damian Domagała
Przyjmujący: Gonzalo Quiroga, Jakub Szymański, Wojciech Włodarczyk, Wojciech Ferens
Środkowi: Matthew Knigge, Damian Hudzik, Bartłomiej Krulicki, Bartosz Schmidt
Libero: Szymon Gregorowicz, Patryk Waloch
HOKEJ
hokej.net – Pasy przełamały niemoc! Wicemistrz Polski pokonany w Katowicach
W rozgrywanym awansem meczu 18. kolejki TAURON Hokej Ligi Comarch Cracovia odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie. Krakowianie pokonali na wyjeździe GKS Katowice 3:2, choć gospodarze oddali aż 48 strzałów na bramkę rywali. Bohaterem Pasów został Santeri Lipiäinen, który zatrzymał 46 uderzeń katowiczan, a zwycięskiego gola w trzeciej tercji zdobył Daniels Bērziņš.
Pierwsza tercja nie przyniosła bramek, ale na lodzie nie brakowało walki i sytuacji pod obiema bramkami. Nieco aktywniejsi byli katowiczanie, którzy częściej utrzymywali się przy krążku i stwarzali zagrożenie pod bramką Lipiäinena, jednak golkiper Cracovii spisywał się bez zarzutu.
Goście odpowiedzieli groźnymi akcjami, zwłaszcza w końcówce odsłony, lecz również Michał Kieler zachował czyste konto. Po 20 minutach gry wynik wciąż pozostawał sprawą otwartą.
Druga część gry długo toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy wyraźnie przeważali w statystyce strzałów (23:4). Mimo naporu katowiczan znakomicie między słupkami spisywał się Santeri Lipiäinen. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na gospodarzach w 23. minucie, gdy grę w przewadze wykorzystał Laitinen. Osiem minut później prowadzenie Cracovii podwyższył White po indywidualnej akcji.
Katowiczanie nie złożyli jednak broni i w samej końcówce tercji odrobili straty. Najpierw, podczas gry w przewadze, kontaktowego gola zdobył Bartosz Krężołek, a zaledwie sześć sekund przed syreną kończącą drugą tercję, wyrównał Anderson po podaniu Patryka Wronki. Po 40 minutach na tablicy wyników widniał remis 2:2.
Mimo wyraźnej przewagi i wielu dogodnych okazji bramkowych katowiczanie nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Santeriego Lipiäinena. W trzeciej odsłonie inicjatywa nadal należała do gospodarzy, którzy regularnie sprawdzali czujność fińskiego golkipera. Decydujący cios zadała jednak Cracovia w 52. minucie Bērziņš popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu, który zaskoczył Michała Kielera i ponownie wyprowadził gości na prowadzenie.
W końcówce trener Jacek Płachta wycofał bramkarza, lecz mimo naporu GieKSy krakowianie obronili korzystny wynik i sięgnęli po pierwsze punkty w sezonie.
Przełamanie, na które czekali kibice! Wicemistrzowie z kompletem punktów!
W ramach 6. kolejki TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą GKS Katowice oraz JKH GKS Jastrzębie. Gospodarze mieli za sobą niechlubną serię meczów bez zwycięstwa, którą za sprawą skutecznej gry w ofensywie i pewnej gry bramkarza udało się przełamać.
GKS Katowice bardzo dobrze rozpoczął spotkanie z JKH GKS Jastrzębie. Gospodarze od pierwszych minut byli aktywni w ofensywie, ale również goście potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką Connora LaCouvee. W 5. minucie katowiczanie objęli prowadzenie. Po wcześniejszych próbach Lundegarda i Englunda krążek trafił do Michała Kosmędy, który przełamał defensywę Jastrzębia i pokonał Paavo Holsę. GieKSa chciała pójść za ciosem. W kolejnych minutach gospodarze konstruowali następne akcje, a Holsa miał sporo pracy. W 13. minucie karę otrzymał Karol Moś i Katowice dostały okazję do gry w przewadze. Najlepszą okazję miał Brock Bremer, który po świetnie rozegranej akcji trafił wprost w przesuwającego się bramkarza Jastrzębia. Końcówka pierwszej tercji należała do gospodarzy. Holsa popisywał się kolejnymi interwencjami, a w 17. minucie fiński golkiper dwukrotnie uratował swój zespół przed stratą gola. Po pierwszej tercji GieKSa prowadziła 1:0.
Katowiczanie znakomicie rozpoczęli drugą odsłonę. Już w 23. minucie Pontus Englund huknął spod niebieskiej i znalazł drogę do bramki. Jastrzębie nie zamierzało jednak odpuszczać. Goście coraz częściej zagrażali bramce LaCouvee, a w połowie meczu złapali kontakt. Joonas Savolainen precyzyjnym strzałem pokonał katowickiego bramkarza.
Kilka chwil później mógł być remis, jednak Martin Kasperlik zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem GieKSy. Gospodarze mieliw drugiej tercji sporo problemów z dyscypliną, regularnie trafiali na ławkę kar, co dawało Jastrzębiu kolejne okazje do odrobienia strat. W 32. minucie LaCouvee najpierw zatrzymał strzał Hanzela spod niebieskiej, a chwilę później kapitalnie obronił uderzenie z bliskiej odległości. W 34. minucie karę otrzymał Miro Ruokonen, a Jastrzębie ponownie ruszyło do ataku. Katowicki bramkarz miał mnóstwo pracy, ale długo pozostawał niepokonany. Przełamanie nastąpiło w38. minucie goście dopięli swego. Savolainen po raz drugi tego wieczoru wpisał się na listę strzelców i doprowadził do remisu 2:2.
Gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast. W 39. minucie Brock Bremer wstrzelił krążek przed bramkę, a Stephen Anderson skutecznie zmienił jego kierunek i pokonał Holsę. Po dwóch tercjach GKS Katowice prowadził z minimalną zaliczką.
Trzecia tercja od początku toczyła się w nieco spokojniejszym tempie niż dwie poprzednie. Katowice starały się „zabijać” grę w celu utrzymania korzystnego rezultatu. Na posterunku w bramce ekipy Jacka Płachty skutecznie interweniował Connor LaCouvee, do którego pracy dzisiaj nie można mieć większych zastrzeżeń. Goście do samego końca próbowali doprowadzić do wyrównania, ta sztuka pomimo wycofania bramkarza im się nie udała.
Koncert kapeli Jacka Płachty! Lider rozbity na własnym lodzie!
W ramach 7. kolejki TAURON Hokej Ligi lider tabeli KH Energa Toruń podjął na własnym obiekcie GKS Katowice. Goście w ostatniej kolejce przełamali passę meczów bez zwycięstwa, z kolei drużyna gospodarzy była jedyną niepokonaną w lidze. Wiele wskazywało na to, że mecz ma wyraźnego faworyta, któremu na nosie postanowili zagrać wicemistrzowie Polski.
Od pierwszego gwizdka, który wybrzmiał w Toruniu swoje warunki próbowali narzucić podrażnieni kiepskim początkiem sezonu goście. Z każdą upływającą minutą przewaga stawała się coraz bardziej wyraźna, a pojedyncze akcje ofensywne zespołu prowadzonego przez Samiego Hirvonena były tłumione w zarodku. Problemy Torunia pogłębiły się w 9. minucie, kiedy na ławkę kar został odesłany Artur Fraszko. Przewagę niemal natychmiastowo wykorzystali katowiczanie. Podanie Ruokonena do Monto nie zakończyło się strzałem, bo środkowy GieKSy „skiksował”, jednak gumę kapitalnie zebrał Anderson i nagrywając przed bramkę do Ruokonena ustawił kolegę w kapitalnej pozycji strzeleckiej, którą ten bez wahania wykorzystał.
Katowicka ekipa ani myślała spuszczać z tonu czując, że rywal nie jest dzisiaj w najlepszej dyspozycji. Kolejne okazje marnowali Englund i Anderson. Drugą bramkę pod koniec pierwszej odsłony zdobył niezawodny Patryk Wronka, który idealnie przekierował wstrzeloną przez Kacpra Maciasia gumę.
Druga tercja była najlepszą w wykonaniu toruńskiej ekipy. Od pierwszego gwizdka starali się wrócić do meczu, jednak znowu koncert rozgrywała kapela wicemistrzów Polski. Katowiczanie dominowali w tercji środkowej, a kolejne próby Torunia łapał Connor LaCouvée lub blokowali obrońcy. Mniej więcej w połowie meczu trzecią bramkę dla GieKSy zdobył Ruokonen. Huttula poprowadził krążek i w chwili kiedy znalazł się na wprost bramki Kalmykova, wrzucił gumę, którą skutecznie strącił Ruokonen, notując drugą bramkę w tym spotkaniu.
Wydawało się, że nic nie jest w stanie wybić z rytmu ekipy Jacka Płachty. Przybysze z Górnego Śląska zdecydowali się wyciągnąć pomocną dłoń do gościnnych gospodarzy, łapiąc karę za niesportowe zachowanie. To był moment, w którym torunianie byli najbliżej zdobycia bramki, dobre sytuacje strzeleckie mieli Koleshnikov, Arrak i Hanzawa, ofiarna defensywa GieKSy uchroniła drużynę przed stratą bramki.
Trzecia tercja to był pokaz skuteczności, bez forsowania tempa. Sami Hirvonen zamieszał w formacjach, co poskutkowało kanonadą. Pierwszą okazję na podwyższenie wyniku miał Jonasz Hofman, krążki po jego dwóchu derzeniach nie znalazły drogi do bramki. Z pomocą przyszedł Patryk Krężołek, który osamotniony w tercji Torunia zdecydował się na strzał, Kalmykov podczas próby interwencji wrzucił sobie gumę za plecy, 4:0 dla GieKSy.
Na kolejne podwyższenie wyniku nie musieliśmy długo czekać, grę w przewadze skutecznie sfinalizował Jakub Hofman. Następnego gola dorzucił jego brat bliźniak, który precyzyjnie wykończył dogranie Joony Monto. Wynik spotkania ustalił Pontus Englund. Niepilnowany Szwed przyłożył spod niebieskiej, zdobywając kolejną bramkę po powrocie do Katowic.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna
Oceny za wyszarpanie z Cracovią
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.
Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.
Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.
Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.
Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.
Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.
Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.
Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.
Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.
Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.
Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.
Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.
Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.
Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.
Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.
Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.
Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.


Najnowsze komentarze