Piłka nożna
Pogrom w Warszawie, thriller w Gliwicach
Siedem bramek w Gliwicach, pięć w Warszawie i trzecia z rzędu ligowa porażka Rakowa. Tak w telegraficznym skrócie wyglądała czwarta kolejka PKO BP Ekstraklasy. W poniższym podsumowaniu streściłem najważniejsze wydarzenia minionego weekendu.
Legia Warszawa trzema szybkimi ciosami rozpoczęła pojedynek z Radomiakiem. Po siedemnastu minutach gry było już 3:0. Jeszcze przed przerwą Kapustka popisał się ładnym uderzeniem z dalszej odległości i podwyższył wynik na 4:0. Kapitan Wojskowych trafił jeszcze raz, ale już po zmianie stron i Legia znokautowała przeciwników aż 5:0 wysuwając się na pozycję lidera rozgrywek.
Zagłębie Lubin dobrze wyglądało w meczu ze Śląskiem Wrocław, mimo tego w 34. minucie nie ustrzegło się błędu, który wykorzystali goście, a Samiec-Talar zabawił się z obroną gospodarzy i dał prowadzenie piłkarzom z Wrocławia. Miedziowi w dalszym ciągu byli aktywniejsi na boisku, co przełożyło się na bramki Corluki w 51. minucie i Szabo w końcowej fazie meczu i zwycięstwo Zagłębia 2:1. Piast Gliwice podejmował Wieczystą Kraków i po 70 minutach zapowiadało się na kolejny w tej kolejce pogrom, gdyż goście prowadzili aż… 4:0. Błysnął Christensen, który był autorem aż trzech goli. Dość niespodziewanie Piast w tym meczu jeszcze złapał oddech i wrócił do gry, bo po bramkach z 87. 90. i 92. minuty zrobiło się 3:4. Gliwiczanom zabrakło jednak czasu, by odwrócić losy spotkania. Dla Wieczystej ten wynik oznaczał pierwsze historyczne zwycięstwo na poziomie Ekstraklasy. W meczu Widzewa z Koroną na prowadzenie w 8. minucie wyszli gospodarze, po golu Kapuadiego. Widzew przeważał, ale w 22. i 26. minucie, po dwóch stałych fragmentach gry trafiał Fassbender, dając Koronie prowadzenie, a że więcej goli nie padło, to i upragnione trzy punkty.
Niedzielne mecze nie przyniosły aż tylu emocji. Motor Lublin zagrał wyrównane spotkanie z GKS Katowice. Na początku drugiej połowy obie drużyny trafiały do siatki, jednak te trafienia zostały anulowane przez sędziego Gryckiewicza. W 85. minucie kontratak Ndiaye wykończył Czubak i zawodnicy z Lublina zwyciężyli w tym spotkaniu. Po raz kolejny zawiódł Raków, który w meczu z Cracovią prowadził do przerwy, a mimo to przegrał. Autorem bramki dla Rakowa był Makuch, a dla gospodarzy Hasic, który wykorzystał dopiero dobitkę strzelanego przez siebie rzutu karnego, oraz Piła. Raków Częstochowa zamyka zatem ligową tabelę jako jedyna drużyna bez żadnego punktu. Najwięcej działo się jednak w Zabrzu, gdzie Górnik podejmował Wisłę. Zabrzanie wyszli na prowadzenie po golu Sadilka w 27. minucie. Niedługo po zmianie stron z rzutu wolnego tuż zza pola karnego trafił Chłań, a dwie minuty później „przypadkową” piłkę do siatki skierował niezawodny w tym sezonie Sanchez, który ma już pięć trafień. Nadzieje Wisły odżyły, zwłaszcza że minutę po zdobyciu kontaktowej bramki z boiska wyrzucony został Liseth i grali oni w przewadze. Nie zdołali jej jednak wykorzystać, choć sytuacji nie brakowało. Mecz zakończył się zwycięstwem Górnika 2:1.
Legia Warszawa – Radomiak Radom 5:0
Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 2:1
Widzew Łódź – Korona Kielce 1:2
Piast Gliwice – Wieczysta Kraków 3:4
Motor Lublin – GKS Katowice 1:0
Cracovia – Raków Częstochowa 2:1
Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:1
Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin (przełożony)
Wisła Płock – Lech Poznań (przełożony)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze