Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media po meczu z Pogonią: Zrobili to! GKS Katowice wraca do Europy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Pogoń Szczecin – GKS Katowice. Remis 1:1 (1:0) daje GieKSie możliwość rywalizacji w (eliminacjach) Lidze Konferencji.

gol24.pl – Niemożliwe sceny w Szczecinie. GKS Katowice dokonał tego rzutem na taśmę. Wracają do europejskich pucharów po latach

GKS Katowice dokonał niemożliwego w Szczecinie w 34. kolejce PKO Ekstraklasy. Od 30. minuty zespół Rafała Góraka był poza strefą dającą europejskie puchary, a Pogoń Szczecin kontrolowała przebieg gry i nie pozwalała gościom na wiele. W doliczonym czasie gry przyjezdnych z województwa śląskiego podłączyła czerwona kartka dla Krzysztofa Kamińskiego. Kilka minut później stadion w Szczecinie wręcz zamarł, gdy do siatki trafił były piłkarz Pogoni… Marcel Wędrychowski.
[…] W ostatniej akcji bohater okazał się jednak były piłkarz Portowców – Marcel Wędrychowski, który wszedł w drugiej połowie niemal w ostatniej akcji rzutem na taśmę wprawił w ekstazę sektor gości.
Parę chwil wcześniej nierozważnym wyjściem za pole karne popisał się bramkarz Pogoni Szczecin – Krzysztof Kamiński, który zastępował w ostatnim meczu kolejki Valentina Cojocaru. Miejsce między słupkami zajął na ostatnie minuty… napastnik Filip Cuić, z uwagi na fakt, że wcześniej Thomas Thomasberg wykorzystał już limit zmian.
Co przed GKS Katowice? Otóż eliminacje do Ligi Konferencji od II rundy. Zajęli na koniec sezonu bowiem piąte miejsce – o które przez cały mecz z Pogonią Szczecin musieli drżeć do końcowych minut. Legia Warszawa bowiem goniła ją i skutecznie obijała Motor Lublin (4:0) przez cały mecz 34. kolejki PKO Ekstraklasy.
GieKSa po raz pierwszy od sezonu 2002/03 zagra w europejskich pucharach.

wkatowicach.eu – GKS Katowice wraca do europejskich pucharów! GieKSa zagra w eliminacjach Ligi Konferencji!

Katowiczanie w doliczonym czasie gry wyrównali wynik w ostatnim meczu sezonu PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie w Szczecinie zakończyło się wynikiem 1-1. Dla GieKSy oznaczało to zajęcie 5. miejsca w ekstraklasowej tabeli. Podopieczni trenera Rafała Góraka rzutem na taśmę wyprzedzili w niej Legię Warszawa i zapewnili sobie udział w eliminacjach Ligi Konferenecji. To powrót GKS-u do europejskich rozgrywek po 23-letniej przerwie.
Oficjalne zakończenie sezonu zaplanowano na Arenie Katowice. Impreza dla kibiców odbędzie się w niedzielę 24 maja o godz. 16:00. Udostępniony zostanie „Blaszok”, a przed nim ustawiona zostanie scena, na której zaprezentują się piłkarze i sztab. Wstęp na imprezę jest darmowy po pobraniu biletu o wartości 0 zł w systemie biletowym GieKSy.

weszlo.com – GieKSa zagra w Europie, bo Pogoń w bramce miała… napastnika!

GieKSa zagra w Europie, bo Pogoń w bramce miała… napastnika!
Co to była za szalona końcówka! Takiego scenariusza nie wymyśliłby żaden scenarzysta. Takie historie pisze tylko piłka nożna.
Był już doliczony czas meczu, gdy GKS Katowice potrzebował gola, by zapewnić sobie prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji. Gdyby bramka nie padła, piąte miejsce w lidze zajęła Legia Warszawa.
GieKSa grała – umówmy się – słabo. Przed przerwą nie oddała strzału, gra niespecjalnie się jej ukałada.
I wtedy czerwoną kartkę, z niczego zobaczył Krzysztof Kamiński. Bramkarz Pogoni wypiąstkował piłkę poza polem karnym, minimalnie, sędzia nawet tego nie zauważył. Swoją decyzję podjął dopiero po skorzystaniu z VAR-u. Wyrzucił Kamińskiego z boiska.
Szkopuł był jeden. Pogoń Szczecin wykorzystała już w tamtym momencie wszystkie zmiany. W bramce zamiast Kamińskiego stanął więc Filip Cuić, napastnik, który wcześniej w tym meczu strzelił nawet gola.
Nagle GieKSa stanęła przed wymarzoną szansą i nie zamierzała jej zmarnować. Nie zamierzała też kombinować – już przy pierwszej okazji Marcel Wędrychowski po prostu uderzył w światło bramki. Taki strzał obroniłby każdy bramkarz. Ale w bramce Pogoni akurat stał napastnik – i nie obronił.
Katowiczanie zremisowali 1:1 i zapewnili sobie prawo gry w eliminacjach europejskich pucharów!
A przecież długo ten mecz GieKSie nie układał się w ogóle. To Pogoń od początku spotkania nakręcała swoje ataki. Mocno funkcjonowała zwłaszcza lewa strona z Benjaminem Mendym i Paulem Mukairu. Ten duet siał spustoszenie przy linii bocznej, a w środku co rusz do okazji dochodzili Sam Greenwood i Filip Cuić.
To właśnie ci zawodnicy błysnęli pierwszy raz w 12. minucie. Mendy zagrał do Mukairu, ten odegrał mu prostopadle z klepki, a mistrz świata z 2018 roku wpadł w pole karne. Rozejrzał się, zobaczył dobrze ustawionego Greenwooda, więc wycofał mu piłkę. Ten strzelił, ale Rafał Strączek popisał się znakomitą instynktowną interwencją.
Uderzenie dobijać próbował jeszcze Cuić, sędzia długo sprawdzał nawet czy nie powinien podyktować rzutu karnego za kopnięcie go w głowę, ale ostatecznie wskazał na rzut rożny. Po nim też było groźnie, bo po głębokim dośrodkowaniu Greenwooda. Bośniak strzelał obok bramki.
Czuć było, że Portowcy się rozpędzają. Dosłownie zrobił to Mukairu, odbierając piłkę rywalowi na środku boiska i ruszając rajdem na bramkę Strączka. Minął po drodze dwóch obrońców, wpadł w pole karne i uderzył. Minimalnie niecelnie.
Przewaga Pogoni wreszcie znalazła potwierdzenie w golu po pół godzinie gry. Do tego wystarczył prosty środek. Piłkę z autu w pole karne mocno wrzucił Mads Agger, głową przedłużył zagranie Dimitrios Keramitsis, a ta trafiła do niepilnowanego Cuića. Snajper przyjął piłkę na klatkę i uderzył z woleja. Strączek mógł tylko patrzeć, jak futbolówka wpada do jego bramki.
W tamtym momencie realizator pokazał statystykę uderzeń, która wynosiła 9:0 na korzyść Pogoni. Stracony przez GieKSę gol niczego nie zmienił – statystyka pozostała aktualna do końca pierwszej połowy. Katowiczanie byli bezradni.
Widział to doskonale Rafał Górak, który już w przerwie zdecydował się dokonać podwójnej zmiany – boisko opuścili Milewski i Marković, a weszli za nich Damian Rasak i Mateusz Wdowiak.
Sytuacja wciąż wyglądała jednak tak, że GKS-owi brakowało tylko jednej bramki do europejskich pucharów. Ta mogła paść zupełnie z niczego – w 58. minucie Pogoń straciła piłkę na własnej połowie i nagle Wdowiak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. W wymarzonej okazji strzelił obok bramki.
Ale ta szansa była motorem napędowym dla GieKSy. Od tamtego czasu gracze Góraka coraz śmielej zagrażali bramce Kamińskiego. Bliscy pokonania golkipera byli chociażby Lukas Klemenz (strzał głową w poprzeczkę) oraz Bartosz Nowak (też głową, dobra obrona Kamińskiego).
Fakt, że GieKSa się otworzyła Pogoń mogła wykorzystać kontrami – raz nawet skierowała piłkę do bramki, gdy po szarży Natana Ławy skierował Kamil Grosicki, ale sędzia dopatrzył się spalonego i gola anulował.
Aż wreszcie nadeszła 92. minuta, kiedy czerwoną kartkę zobaczył Kamiński. Dalszą historię znacie – Cuić wszedł do bramki, Wędrychowski huknął, Szczecin zamilkł, w Katowicach strzeliły szampny.
GieKSa kończy sezon piąta, zagra w eliminacjach Ligi Konferencji!

katowickisport.pl – Zrobili to! GKS Katowice wraca do Europy!

GKS Katowice pokazał charakter i znakomicie podsumował bardzo udany sezon, niezwykle cennym golem w doliczonym czasie gry. I zdobył piękną nagrodę
Zrobili to! GKS Katowice wraca do Europy!
Opublikowano: sobota, 23 maj 2026 20:38 Aktualizacja: sobota, 23 maj 2026 20:50
Piłka NożnaGKS Katowice pokazał charakter i znakomicie podsumował bardzo udany sezon, niezwykle cennym golem w doliczonym czasie gry. I zdobył piękną nagrodę.
To nie był łatwy mecz. GKS Katowice, choć wyżej notowany, w wyjazdowym starciu z Pogonią Szczecin nie był faworytem. W 31. minucie pięknego gola wolejem zdobył dla Portowców Filip Cuić. Minutę później bramkę… dla Legii zdobył Jean-Pierre Nsame, co oznaczało, że Warszawianie w tym momenie wyprzedzili w tabeli GIEKSĘ, odbierając im piąte miejsce, dające przepustkę do europejskich pucharów.
Legia złapała wiatra w żagle i po godzinie gry z Motorem prowadziła już 4:0! Tymczasem w 85′ minucie na 2:0 podwyższyła Pogoń i wydawało się, że już po wszystkim… Na szczęście dla przyjezdnych ta bramka, z powodu spalonego, nie została uznana, więc drużynie Rafała Góraka nadal potrzebny był przynajmniej jeden gol i minimum punkt, żeby odeprzeć atak w tabeli ekipy Marka Papszuna.
W doliczonym czasie gry z pomocą Katowiczanom przyszedł Krzysztof Kamiński. Ryzykowna interwencja rękami na granicy pola karnego została po analizie VAR zweryfikowana jako zagranie bramkarza ręką poza szesnastką i ukarana czerwoną kartką. Na bramce Pogoni musiał więc stanąć jeden z zawodników z pola. Wybór padł na Cuicia. GKS to bezlitośnie wykorzystał. W 97. minucie z dystansu trafił Marcel Wędrychowski, dając przyjezdnym upragniony remis i 5. miejsce w tabeli równoznaczne z awansem do europejskich pucharów w nowym sezonie.

dziennikzachodni.pl – Katowiczanie zagrają w europejskich pucharach. Czekali na to 23 lata. Co za emocje w końcówce.

W rozegranym 23 maja spotkaniu 34. kolejki PKO Ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisowała z GKS Katowice 1:1. Katowiczanie po raz pierwszy od 23 lat zagrają w europejskich pucharach. Awans do kwalifikacji Ligi Konferencji podopieczni trenera Rafała Góraka wywalczyli po dramatycznej końcówce i golu w doliczonym czasie gry.
GKS Katowice przed ostatnią kolejką miał wszystko w swoich rękach i bardzo szczęśliwie zdołał zakwalifikować się do europejskich pucharów, w których po raz ostatni grał w 2003 roku. Katowiczanie zremisowali w Szczecinie z Pogonią, która kończyła ten mecz w dziesiątkę, a decydujący gol goście strzelili w siódmej minucie doliczonego czasu gry.
Mecz w Szczecinie lepiej zaczęła Pogoń. Gospodarze na wypełnionym po brzegi Stadionie Miejskim imienia Floriana Krygiera już w pierwszym kwadransie mieli dwie znakomite sytuacje do zdobycia prowadzenia. Za pierwszym razem GieKSę uratowała jednak świetna interwencja Rafała Strączka, a za drugim Paul Mukairu popisał się indywidualną akcją, ale uderzenie Nigeryjczyka z pola karnego przeleciało tuż obok słupka.
„Portowcy” objęli prowadzenie w 31 minucie. Po dalekim wrzucie z autu Madsa Aggera jeden z zawodników gospodarzy przedłużył głową lot piłki i ta trafiła pod nogi Filipa Cuicia. Bośniak uderzeniem z 10 m tuż przy słupku pokonał Strączka.
Katowiczanie, których w Szczecinie wspierało ponad tysiąc kibiców, w I połowie grali słabo. Podopiecznych trenera Rafała Góraka nie obudziły nawet gole strzelane przez Legię, które mogły pozbawić ich europejskich pucharów. GieKSa do przerwy nie oddała na bramkę rywali żadnego strzału.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga