Piłka nożna
Jeszcze nie w pucharach
GieKSa po emocjonującym i pełnym walki meczu zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2, choć obie drużyny miały swoje okazje na zwycięstwo.
Przed meczem na Arenie Katowice powitano Legendy GieKSy z sezonu 1985/86, między innymi Franciszka Sputa i Piotra Piekarczyka. Obecna była także rodzina Świętej Pamięci Jana Furtoka oraz córka Alojzego Łysko. GieKSa wystąpiła w trykotach na nowy sezon, które odzwierciedlały koszulki właśnie z Dekady GieKSy.
W pierwszych minutach GieKSa nacisnęła bardzo wysoko, Jagiellonia bezskuteczne próbowała przecisnąć się stroną Wasielewskiego i Kowalczyka. W 3. minucie piłkę, na skraju szesnastki, przejął Zrel’ak, Nowak uruchomił Makrovicia z Kowalczykiem, a następnie sam – po mocnym zgraniu wzdłuż bramki – sfinalizował ich dwójkową akcję! W 8. minucie nieszablonowym krótkim wyrzutem z autu i dryblingiem drogę do bramki utorował sobie Kowalczyk, nieco zaskoczony Abramowicz sparował mocne uderzenie na rzut rożny. Trzy minuty później deszcz nieco przeszkodził Markoviciowi w przejęciu wysokiej piłki, obrońca w takich warunkach dla pewności i tak wybił w okolice chorągiewki. Jagiellonia odzyskała swoje tempo dopiero w okolicach piętnastej minuty, choć i tak miała sporo trudności w budowie akcji. W 17. minucie Olsen wślizgiem wtargnął pod nogi Pululu w polu karnym, nie dając mu szans na kontynuowanie rajdu. Minutę później Jesus Imaz posłał petardę w stronę okienka Strączka, golkiper z ulgą spojrzał na drżącą poprzeczkę. W 23. minucie Afimico Pululu zmarnował kapitalną okazję na wyrównanie, z pięciu metrów nie zdołał trafić w bramkę. Pięć minut później oklaski zebrał masz bramkarz za wybicie piłki zmierzającej za linię końcową, w ostatniej chwili zdołał przekierować ją na aut. W 30. minucie po rzucie rożnym wyrównał Vital, nikt specjalnie nie przeszkadzał mu w oddaniu strzału. Sześć minut później kontrę Nowaka i Galána finalizował po dryblingu Hiszpana Mateusz Kowalczyk, jednak miał zbyt mało czasu na wypracowanie sobie odpowiedniej pozycji i huknął obok słupka. Nie minęło dużo czasu, a już Czerwiński gnał prawą flanką po podaniu Nowaka w wąską uliczkę, znów jednak pogoda uniemożliwiła dobre podanie, a Wasielewski i tak ujechał na mokrej murawie.
Tuż przed wyjściem na murawę akt dywersyjny rozpoczął GieKSik. Maskotka rozpoczęła taniec przy wybiegających piłkarzach Jagiellonii, niby przypadkowo uderzając batonem reklamowym Norberta Wojtuszka. Warto zaznaczyć, że w przerwie na murawie zaprezentowały się zdobywczynie Pucharu Polski, które zebrały burzę oklasków i poświętowały z kibicami GieKSy.
Druga połowa także mogła się doskonale rozpocząć – Bartosz Nowak podał między nogami obrońcy do Galana, który spodziewał się jednak odegrania za plecy. Po rzucie rożnym w 51. minucie kibice i piłkarze Jagi domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką Zrel’aka, sędzia jednak wyraźnie zaznaczył zupełną przypadkowość i błąd techniczny. Chwilę później faulowany przez Nowaka w polu karnym był Vital, za to arbiter wskazał na wapno. Pululu pewnie uderzył pod poprzeczkę, Rafał Strączek rzucił się przy słupku. Trójkolorowi od razu rzucili się do ataków, to z lewej, to z prawej flanki. Po rzucie rożnym bardzo źle uderzył Galán, choć miał dużo miejsca na przyjęcie i przygotowanie strzału. Trener Rafał Górak chciał pomóc w tym zadaniu aż trzema zmianami w 65. minucie. Trzy minuty później swoją okazję miał Nowak po grze na odegranie z Galanem, po podaniu między nogami jego strzał został zablokowany. W 74. minucie Marcin Wasilewski bezpardonowo zabrał piłkę, Szkurin zgrał jego długie zagranie do Galana, który ekwilibrystycznie i nieudanie chciał zaskoczyć Abramowicza. W 78. minucie Borja Galan uderzył w sposób… nie do opisania i nie do obrony! Hiszpan zszedł do środka po podaniu Nowaka, spojrzał w okienko i huknął ile sił w nodze, piłka zatańczyła między poprzeczką i linią bramkową. Szybko podwyższyć mógł Wędrychowski po szarańczy żółtej koszulek w polu karnym Jagi, minimalnie spudłował. Mecz zupełnie wypadł sędziemu spod kontroli, zawodnicy nie mogli połapać się w jego sygnalizacji i decyzjach. W 86. minucie świetną interwencją popisał się Rafał Strączek, przy takiej pogodzie obronienie tak podkręconej piłki łatwe nie jest. Po rzucie rożnym znów wyskoczył jak sprężyna, utrzymując wynik remisowy. Kolejny raz dobrze pokazał się wyłapując rzut wolny z 17. metra, mocno napracował się w końcówce. W ostatnich sekundach z kontrą pognał Bartosz Nowak, wystawił piłkę Szkurinowi, który uderzył wprost w golkipera.
Trójkolorowi nadal są na pozycji premiowanej europejskimi pucharami, jednak wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce.
17.05.2026, Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2 (1:1)
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k).
GKS Katowice: Strączek – Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz) – Wasielewski (90. Jirka), Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Galán – Marković (65. Wędrychowski), Nowak – Zrel’ak (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montóia – Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek) – Pozo (76. Jóźwiak), Imaz, Szmyt – Pululu (63. Pazdar).
Żółte kartki: Wasielewski, Jędrych, Olsen – Imaz.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 14651.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze