Dołącz do nas

Piłka nożna

Decydowały końcówki!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

30. kolejka PKO BP Ekstraklasy za nami! Przyniosła ona sporo konkretów. Były niespodzianki, ważne zwycięstwa i jeden solidny pogrom. Jedni zrobili duży krok do przodu, inni znów sobie skomplikowali sytuację. Im bliżej końca sezonu, tym robi się ciekawiej. 

W piątkowym pojedynku Zagłębia Lubin z Termalicą na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze po golu Marcela Reguły. W drugiej połowie wyrównał Isik, a strzelec pierwszego gola obejrzał dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko, co wykorzystali goście i w czwartej minucie doliczonego czasu gry zdobyli decydującego gola, którego autorem był Durdov. W meczu Jagiellonii z Górnikiem najwięcej również działo się w drugiej połowie. Najpierw między obrońcami zatańczył Chłań i uderzył kąśliwie, a tor lotu piłki zmienił Mazurek, zaskakujące Abramowicza. Końcówka była naprawdę szalona, bo w 93. minucie wyrównał Pululu, a pięć minut później zawodnicy z Zabrza dostali piłkę meczową w postaci rzutu karnego, który pewnie wykorzystał Janicki i Górnik zwyciężył, przez co wysunął się na pozycję wicelidera.

W sobotę zwyciężył tylko Raków, który w Gdańsku mierzył się z Lechią, ale nie przyszło im to łatwo, bo w 10. minucie Bobček dał prowadzenie gospodarzom wykorzystując rzut karny. Kilka minut później wyrównał Oskar Repka strzałem z linii pola karnego, który poprzedził efektowny zwód. Końcówka spotkania była gorąca i tak samo jak w dwóch poprzednich spotkaniach decydujące trafienie padło w doliczonym czasie gry. Jego autorem był Brunes, który przytomnie odnalazł się w polu karnym i z najbliższej odległości pokonał Paulsena. Mecz Korony z GKS-em był wyrównany i zakończył się remisem 1:1 po golach Jędrycha i Pięczka. Piłkę meczową w samej końcówce miał Cebula, jednak w sytuacji sam na sam górą był Dawid Kudła i obie drużyny podzieliły się punktami. Taki sam wynik padł w meczu Cracovii z Pogonią, choć od 18. minuty prowadzili Portowcy po golu Acosty, piłkę strącił jeszcze Wójcik, co zmyliło Madejskiego. Wójcik opuścił też przedwcześnie boisko, gdyż otrzymał czerwoną kartkę w 89. minucie. Mimo tego Pogoń nie grała jednak w przewadze liczebnej, bo jeden z ich graczy doznał kontuzji, a limit zmian był już wykorzystany. W 95. minucie dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się Klich, a formalności dopełnił Zahiroleslam i w Krakowie zakończyło się podziałem punktów. 

Wisła Płock podejmowała Radomiaka. Częściej atakowali goście, ale mieli problem ze szczelną jak zwykle defensywą Nafciarzy. Ci z kolei próbowali kontrataków, ale brakowało im skuteczności. Jedynego gola zdobył w 73. Maurides, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzył piłkę głową, a ta odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do bramki. Dość niespodziewanie Widzew zdominował Motor, nie dając gościom wykazać się w ofensywie. Wynik spotkania otworzył Isaac, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i mocnym strzałem skierował piłkę do bramki. Tuż po przerwie Bergier asystował przy golu Leragera. Było to dla niego debiutanckie trafienie w Ekstraklasie. Nie dograł on jednak meczu do końca, z powodu urazu. Później okazało się, ze nabawił się poważnej kontuzji i nie pomoże Łodzianom w dalszej walce o utrzymanie. Ozdobą kolejki miał być mecz Lecha Poznań z warszawską Legią. Skończył się on prawdziwym pogromem, a strzelanie zaczął już w drugiej minucie Gholizadeh po ładnej akcji całego zespołu i świetnym strzale. W 21. minucie doszło do sporej kontrowersji, gdyż zdaniem wielu niesłusznie z boiska wyrzucony został Augustyniak. Od tej pory Legia całkowicie się poddała, czego efektem były dwa gole Ishaka i jeden Gurgula, a wszystkie jeszcze w pierwszej połowie. W drugiej Kolejorz spokojnie kontrolował przebieg spotkania, a wynik nie uległ już zmianie. Na cztery kolejki przed końcem Lech jest samodzielnym liderem, mając trzy punkty nad Górnikiem i sześć nad Jagiellonią. 

W rozgrywanym w poniedziałek meczu Piasta z Arką, który miał bezpośredni wpływ na układ w dolnej części tabeli zwyciężyli Gliwiczanie i to aż 4:1. Arka do bezpiecznego miejsca traci już aż 3 punkty, co oznacza, że ich walka o ligowy byt będzie bardzo trudna. 

Zagłębie Lubin – Termalica Nieciecza 1:2

Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:2

Korona Kielce – GKS Katowice 1:1

Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2

Cracovia – Pogoń Szczecin 1:1

Wisła Płock – Radomiak 0:1

Widzew Łódź – Motor Lublin 2:0

Lech Poznań – Legia Warszawa 4:0

Piast Gliwice – Arka Gdynia 4:1

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga