Dołącz do nas

Piłka nożna

Czołówka nie zwalnia, dół się pogrąża

Avatar photo

Opublikowany

dnia

29. kolejka PKO BP Ekstraklasy za nami. Prawie cała czołówka zgodnie punktowała. Potknęło się tylko Zagłębie Lubin, które poległo w Warszawie. Na dole tabeli bez zmian – wszystkie drużyny ze strefy spadkowej przegrały i ich sytuacja robi się coraz trudniejsza.

Na początek niezwykle ciekawe widowisko stworzyły drużyny GieKSy i Motoru Lublin. W pierwszej połowie padły aż cztery gole, a bohaterem Katowic został Eman Markovič, który – podobnie jak przed tygodniem – ustrzelił dublet. Trafił też Bartosz Nowak, a dla gości Czubak. Na początku drugiej połowy kontaktowe trafienie zaliczył Wolski. Tempo meczu było naprawdę szalone, a liczba sytuacji z obu stron była ogromna, lecz wynik już się nie zmienił i mecz zakończył się zwycięstwem zawodników Rafała Góraka 3:2. Mniej działo się w meczu Legii z Zagłębiem Lubin. Skromne, jednobramkowe zwycięstwo zaliczyli gospodarze po golu Adamskiego. Zawodnicy z Warszawy przeważali w tym meczu, choć goście kilka razy ich postraszyli. Legia dopisała kolejne punkty i w ligowej tabeli złapała trochę oddechu, oddalając się od strefy spadkowej.

W sobotę dużo emocji przyniósł mecz Radomiaka z Widzewem. Przez większość czasu dominowali gospodarze, lecz byli nieskuteczni. Widzew natomiast jeden ze swoich ataków zamienił na gola, gdy piłkę uderzoną przez Bergiera próbował blokować Donis, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że wpadła ona do jego własnej bramki. Radomiak dążył do odwrócenia losów spotkania i udało im się najpierw w 83. minucie wyrównać po pięknym golu Alvesa, a w doliczonym czasie gry dopięli swego i z najbliższej odległości piłkę, która – najpierw odbiła się od poprzeczki – skierował do bramki Luquinhas. Radom ogarnął szał radości, a zawodnicy Widzewa schodzili z boiska pokonani i czeka ich bardzo ciężka walka o ligowy byt. W meczu Górnika z Koroną długo utrzymywał się wynik remisowy. Chociaż obie drużyny stworzyły sobie kilka groźnych sytuacji, to brakowało czegoś przy wykończeniu. Dopiero w 71. minucie dośrodkowanie z rzutu różnego na bramkę zamienił Janicki. Po jego strzale głową piłka znalazła się w bramce Dziekońskiego. Górnicy utrzymali to prowadzenie już do końca spotkania. W meczu Pogoni z Lechem to goście przeważali przez większość spotkania. Cojocaru zaliczył wiele dobrych interwencji i długo utrzymywał Pogoń w grze. Nie poradził on sobie dopiero ze strzałem Kozubala, który zaskoczył go rykoszetem. W drugiej połowie podwyższył Palma, a na kilka minut przed końcem jedna z nielicznych sytuacji gospodarzy zakończyła się bramką kontaktową, którą zdobył Mukairu. Tego dnia w bramce Kolejorza, na skutek nieobecności Bartosza Mrozka, stał Plamen Andreev. On pechowo też doznał urazu w końcówce spotkania, po wykorzystaniu wszystkich zmiana. Wyglądało to na tyle poważnie, że zawodnicy Lecha już naradzali się, który z nich stanie między słupkami. Andreev jednak pozostał na posterunku, a w ostatniej akcji meczu z grymasem bólu na twarzy popisał się świetną interwencją i został cichym bohaterem tego zwycięstwa. 

W niedzielę w Niecieczy Termalica podejmowała Wisłę Płock. Pierwsze pół godziny należało do gospodarzy, którzy raz po raz atakowali bramkę przyjezdnych. Sytuacja zmieniła się chwilę później, gdy w ciągu trzech minut goście zdobyli dwa gole, a tuż po zmianie stron podwyższyli. Termalikę stać było tylko na bramkę honorową w samej końcówce i musi pogodzić się z widmem spadku z Ekstraklasy. Nafciarze natomiast cały czas trzymają kontakt z czołową trójką. Raków na własnym stadionie grał z Cracovią i do przerwy prowadził 2:0 po golach Makucha i Brunesa z rzutu karnego. Tuż przed przerwą z boiska wyrzucony został Al Ammari i Raków miał już autostradę do zwycięstwa. Choć chwilę po wznowieniu gry Cracovia strzeliła gola kontaktowego, to w 60. minucie znów błysnął Makuch, a w samej końcówce przepięknego gola z rzutu wolnego trafił Rocha i mecz zakończył się wynikiem 4:1. W meczu Arki Gdynia z Jagiellonią częściej pod bramką rywali można było zobaczyć piłkarzy gospodarzy. Brakowało im jednak argumentów jakościowych, by sytuacje zamienić na gole. Bardzo skuteczny był za to tego dnia duet Pululu-Imaz. Ten pierwszy dwukrotnie asystował, a drugi dwa razy pokonał bramkarza gospodarzy. W drugiej połowie trzeciego gola dołożył Bażdar i Jagiellonia wywiozła z Gdyni trzy punkty, które dały jej drugie miejsce w ligowej tabeli. 

W poniedziałkowym meczu pomiędzy Lechią i Piastem goście od 23. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Twumasiego za brutalny faul. W 63. minucie Lechia wyszła na prowadzenie. Dość niespodziewanie Piast spisywał się całkiem dobrze i zdołał wyrównać w końcówce meczu, wykorzystując rzut karny.

GKS Katowice – Motor Lublin 3:2

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:0

Radomiak Radom – Widzew Łódź 2:1

Górnik Zabrze – Korona Kielce 1:0

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:2

Termalica Nieciecza – Wisła Płock 1:3

Raków Częstochowa – Cracovia 4:1

Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok 0:3

Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 1:1

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga