Piłka nożna
Oceny za kolejny thriller
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za wygrany mecz z Motorem Lublin. 100% Waszych głosów na najbardziej wartościowego zawodnika GieKSy poszło do Emana Markovica, który po raz trzeci z rzędu zdobył tytuł MVP.
Dawid Kudła (4-) – Nieco zabawił się w Neuera z pierwszych sekund meczu z Realem, na szczęściu mocno mu się upiekło. Później zreflektował się fantastyczną interwencją sam na sam, a na początku drugiej połowy utrzymywał nas na powierzchni. Solidny występ naszego golkipera, takiego go zapamiętaliśmy z pierwszego sezonu po powrocie do należytej klasy rozgrywkowej.
Alan Czerwiński (4) – Dorzucił do swojego dorobku kolejną asystę, w drugim zresztą meczu z rzędu. Świetnie znalazł Nowaka, nikt nie powinien podważać jego wartości dodawanej w ofensywie, lecz kolejny mecz jest objeżdżany, co prowadzi bezpośrednio do straty bramki.
Arkadiusz Jędrych (4) – Pokazał ten gen napastnika w ostatnim kwadransie gry, w jednej akcji zrobił więcej w polu karnym niż Szkurin w całym meczu. W obronie dał się zapamiętać z kluczowej interwencji, pod koniec meczu świetnie przyblokował Czubaka.
Lukas Klemenz (4-) – Gra w Twistera w środku pola karnego to nie jest najlepszy pomysł na spędzenie popołudnia, na tyle tym zdekoncentrował kolegów, że sędzia nawet nie musiał gwizdać karnego. Próbował rozgrywania piłki, zdecydowaną większość meczu też wprowadzał spokój w swoim polu karnym.
Marcin Wasielewski (4) – Bardzo dobre zgranie z pierwszej piłki przy trzeciej bramce, Marković nie mógł mieć prostszego zadania. Wygrywał mnóstwo pojedynków na swoim wahadle, rośnie na cichego bohatera tego sezonu.
Damian Rasak (4) – To po jego błędzie straciliśmy bramkę w drugiej części gry, z drugiej strony dzięki jego podaniu Szkurin miał okazję na zmarnowanie setki w 15. minucie. Pokazał się ze strony walczaka i nawet zebrał za to brawa, zawsze ceniliśmy w Katowicach tak zaangażowanych piłkarzy. Blisko był także zdobycia ładnej bramki z dystansu, nieco szczęście mu w tym spotkaniu nie sprzyjało.
Sebastian Milewski (4) – Bardzo spokojny mecz, mimo popełnionych czterech fauli. Momentami bawił się w środku pola z rywalami, większość czasu jednak grał bardzo spokojnie. Zagrał jak defensywny pomocnik, nie pokazywał się zbytnio pod bramką Motoru. Kolejny raz pokazuje stabilny poziom,
Erik Jirka (4-) – Choć nie można odmówić mu aktywności i prób urwania się skrzydłem, wejście Galana znacząco ożywiło naszą grę ofensywną. Obie akcje bramkowe Motoru poszły w całości jego stroną boiska. Nie popełnił żadnego błędu i wykonał swoją robotę należycie, jednak już przyzwyczaił w Ekstraklasie do odpalania większych fajerwerków
Bartosz Nowak (4+) – Zakończył mecz z jedną bramką, a mógł z dwoma lub trzema. Sam powiedział w wywiadzie, że ten mecz mógł skończyć się wynikiem 11:8. Świetnie progresował akcje Katowiczan, ale to żadna nowość.
Eman Marković (6, MVP) – Tydzień życia, po meczu wszystkie media piały z zachwytu. Jak gra Norweg, każdy widzi, trzymamy kciuki za kontynuację formy w następnych spotkaniach.
Ilja Szkurin (3) – W przypadku tego zawodnika trzeba wyraźnie rozróżnić etap do 20. metra i ten ostateczny, kluczowy dla snajpera. Doskonale i często odnajdywał się przy wybitych piłkach, przepychał się i jedynie raz nieco źle zrozumiał się z kolegami przy wyprowadzeniu kontry. W szesnastce… Wszystko skwitował zasadniczo Marcin Wasielewski, dając mu srogą burę, sam napastnik długo leżał na murawie i Rafał Górak od razu zareagował zmianą, widząc jego stan mentalny. Nie ma co, gdyby strzelił choć jednego gola, pewnie wszyscy chwaliliby go za występ, a znów zabrakło konkretów.
Borja Galan (3) – Aktywniejszy od Jirki, dobrze wyglądała jego gra kombinacyjna z Markoviciem. Ocena chyba podyktowana nieskutecznością całej drużyny w drugiej połowie.
Adam Zrel’ak (brak oceny) – Główną wartość dał w pressingu. Szkoda tej piętki, miałby nagrodę za gola kolejki.
Mateusz Wdowiak (brak oceny) – Nie dał się zapamiętać z niczego.
Marcel Wędrychowski (brak oceny) – Wywalczył czerwoną kartkę na sam koniec meczu swoim dryblingiem, chociaż dużo też było tam zasługi Karola Czubaka, który chyba nie jest przyzwyczajony do atakowania piłki wślizgiem.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze