Piłka nożna
Lech liderem, niespodzianka w Białymstoku
Za nami 26. kolejka PKO BP Ekstraklasy, w której działo się naprawdę sporo. Były szybkie gole, wysokie zwycięstwa, ale nie zabrakło też niespodzianek. Największą sprawili zawodnicy Wisły Płock, którzy wygrali z Jagiellonią, a także Motoru Lublin, którzy pokonali rewelację sezonu – Zagłębie Lubin.
W meczu inaugurującym 26. kolejkę zmierzyły się drużyny Piasta Gliwice i Radomiaka Radom. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy od 6. minuty prowadzili po golu Felixa, a później stworzyli sobie wiele dogodnych sytuacji, lecz na przerwę schodzili przy jednobramkowym prowadzeniu. Na drugą połowę Radomiak wyszedł w „większym gazie” i w 61. minucie wyrównał Wolski. Minutę później przed szansą ponownego wyjścia na prowadzenie stanęli Gliwiczanie, jednak Majchrowicz obronił jedenastkę wykonywaną przez Barkowskiego. Nie podłamało to jednak piłkarzy Piasta, bo od 63. minuty znów prowadzili po golu Twumasiego, a w końcówce pomyłkę obrońców wykorzystał Sanca, który zamknął to spotkanie trzecią bramką. Wieczorem Motor Lublin pokonał rewelację tego sezonu, czyli drużynę Zagłębia Lubin. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w drugiej połowie Ndiaye, będący ostatnio w świetnej dyspozycji.
W sobotę Cracovia podejmowała GieKSę. Mecz był wyrównany, choć trochę częściej atakowali zawodnicy Rafała Góraka. W końcówce źle interweniował Klemenz i po jego zagraniu ręka w polu karnym sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Hasic. Wystarczyło to, by trzy punkty zostały przy Kałuży. Cracovia tym samym przerwała swoją passę sześciu kolejnych meczów bez zwycięstwa. Dużo większe tempo zapewnili kibicom zawodnicy Lechii Gdańsk i Pogoni Szczecin. Prowadzenie w 11. minucie dał gospodarzom gol Pillany, a w 37. minucie zza pola karnego uderzył Mukairu, a piłka po rykoszecie znalazła się w bramce i do przerwy był remis. W drugiej połowie lepsi byli gospodarze, którzy w 54. minucie wyszli ponownie na prowadzenie po golu Neugebauera. Świetny występ w bramce zaliczył Paulsen, którego interwencje były naprawdę widowiskowe i pomogły Lechii zdobyć 3 punkty, dzięki którym zrównali się oni z Pogonią w tabeli. Niemałą niespodziankę sprawili piłkarze Wisły Płock, którzy pokonali w Białymstoku Jagiellonię 2:1. Choć od 10. minuty to zawodnicy Siemieńca prowadzili 1:0 po golu Baždara, to w 22. i w 33. minucie błysnął duet Gallapeni – Juric. Ten pierwszy dwukrotnie asystował, a drugi dwa razy umieścił piłkę w siatce. Druga połowa to optyczna przewaga gospodarzy, lecz ich ataki były nieskuteczne, a defensywa gości dobrze zorganizowana i wynik już się nie zmienił. Jagiellonia nie wykorzystała potknięcia Lubinian i nie objęła prowadzenia w tabeli Ekstraklasy.
W pierwszym niedzielnym meczu Korona Kielce totalnie zdominowała Arkę Gdynia i już w pierwszej połowie zdobyła trzy gole. W 22 i 24. minucie Dawid Błanik asystował przy golach Pięczka i Davidoviča, a tuż przed przerwą Stępiński wykorzystał rzut karny. W drugiej połowie Korona kontrolowała przebieg spotkania i wynik już się nie zmienił. Z podobnym impetem w mecz weszli zawodnicy Lecha Poznań, którzy podejmowali Termalicę Nieciecza. W ciągu pięciu minut trafili do bramki Chovana trzykrotnie. Dwa pierwsze gole zdobył Bengtsson, a pierwsza z rzutu wolnego była wyjątkowa, bo piłka odbiła się od poprzeczki, później wylądowała tuż za linią i wróciła na boisko, a sędzia potrzebował chwili, żeby gola uznać. Trzeciego gola zdobył Gholizadeh. Minął on bramkarza, który wyszedł daleko za pole karne i miał przed sobą pustą bramkę, co było już formalnością. W drugiej połowie Termalica postraszyła jeszcze gospodarzy, bo w 65. minucie kontaktowego gola zdobył Isik, a chwilę później Mrozek znów wyciągał piłkę z siatki, lecz sędziowie dopatrzyli się w tej sytuacji spalonego i gola nie uznali. W 79. minucie z boiska wyrzucony został Kubica, a Lech to wykorzystał podwyższając prowadzenie po golu Ismaheela z dalszej odległości. Kolejorz zdobył łatwe trzy punkty i został – pierwszy raz w tym sezonie – samodzielnym liderem. W meczu Widzewa z Górnikiem działo się za to o wiele mniej. W pierwszej połowie Górnik miał inicjatywę, a gospodarze nie oddali nawet strzału. W drugiej zaś to Widzew częściej atakował, lecz również bez powodzenia i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Więcej działo się w wieczornym meczu Legii z Rakowem. Szybko na prowadzenie wyszli goście po golu Diaby-Fadigi. W drugiej połowie wyrównał Nsame z rzutu karnego. Mecz do końca trzymał w napięciu, lecz zakończył się podziałem punktów. Dla Legii był to już siódmy z rzędu mecz bez porażki.
Piast Gliwice – Radomiak Radom 3:1
Motor Lublin – Zagłębie Lubin 1:0
Cracovia – GKS Katowice 1:0
Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:1
Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:2
Korona Kielce – Arka Gdynia 3:0
Lech Poznań – Termalica Nieciecza 4:1
Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:0
Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:1
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze