Piłka nożna
Logika Ekstraklasy
Zapraszamy do zapoznania się z relacją ze spotkania Cracovii z GKS-em Katowice.
Po porażce z tragicznie dysponowaną Wisłą Płock Luka Elsner zdecydował się na kilka roszad w składzie. Na ławce zasiedli Traore, Dominguez i Minchev, a w ich miejsce weszli Henriksson, Knap, Praszelik i Tabisz. Szkoleniowiec GieKSy Rafał Górak zdecydował się na tylko dwie zmiany. Sebastian Milewski odsiaduje karę za żółte kartki, jego miejsce w środku pola zajął Damian Rasak. Borja Galan znalazł się na rezerwie, a na wahadło wskoczył Erik Jirka. Mecz odbył się w anturażu dopiero co rozpoczętej wiosny, a czyste niebo tylko zachęcało do pojawienia się na stadionie. Kibice w żółtych koszulkach rozpoczęli od gorących pozdrowień dla jednej ze zgód Pasów.
Mecz rozpoczęli zawodnicy klubu z Krakowa, a oba zespoły w pierwszej połowie miały swoich ultrasów za plecami własnych bramkarzy. Od początku widać było, że GieKSa nie miała ochoty odchodzić od wysokiego pressingu – już w 2. minucie Mateusz Wdowiak zablokował podanie bramkarza wślizgiem. Pierwszy strzał należał do Cracovii, po chaosie w polu karnym i zgubieniu orientacji przez Damiana Rasaka, Praszelik oddał strzał nad bramką z okolic piątego metra. Cracovia także wysoko pressowała obronę gości, w wyniku czego brzydko potraktowany został Rafał Strączek. Po kolejnym faulu Bartosz Nowak dostał okazję do wrzucenia z głębi pola. Tam na dalszym słupku czekał Lukas Klemenz, który zgrał piłkę do Mateusza Kowalczyka, wolej niestety poszybował nad bramką. Kolejny strzał – Wdowiak z dystansu, niestety obok bramki. Po Bartoszu Nowaku było widać złość z powodu braku powołania, po odbiciu się futbolówki od chorągiewki wjechał wślizgiem prosto w nogi gospodarza. W międzyczasie kibice Pasów oddali uznanie Mateuszowi Wdowiakowi, który jest wychowankiem klubu z tej strony Błoni. W ataku bardziej była obecna ekipa Rafała Góraka. W jednym z nich ładnie na głowę Nowaka piłkę dograł Wdowiak, ten pierwszy nieznacznie się jednak pomylił. Groźna kontra Cracovii po pomyłce w rozegraniu Rasaka, sam musiał naprawiać własny błąd faulem na trzydziestym metrze, dostając za niego żółty kartonik. Kolejna akcja gospodarzy – tym razem świetnie Sansa przed polem karnym wyczyścił Marcin Wasielewski. Hiszpan oburzył się jednak i prawdopodobnie przekazał sędziemu, co sądzi o jego decyzji, za co arbiter zdecydowanym ruchem pokazał mu żółtą kartkę. Akcja znowu przeniosła się pod pole karne Cracovii – potężnym wrzutem z autu Kowalczyk obsłużył Lukasa Klemenza, jego wolej z trudnej pozycji poleciał jednak obok bramki. Duet Nowak – Szkurin znowu poszukał wspólnej bramki, Ligowiec roku przerzucił piłkę nad linią obrony Pasów, niestety nie zdążył dobiec do tego Szkurin. Pierwsza próba strzału od dawna należała do Nowaka, lecz został on zablokowany. Za długo poholował piłkę Kowalczyk, za co został pokarany w okolicach środkowego koła. Szybka kontra zakończenie znalazła w zablokowanym na szczęście strzale, a rzut rożny również nie przyniósł żadnego zagrożenia dla bramki Rafała Strączka. Chwila przerwy w doliczonym czasie gry na VAR, sędzia sprawdzał potencjalną rękę gracza w żółtej koszulce po wrzucie z autu w pole karne, jednak szybko okazało, że nic nie było na rzeczy.
Druga połowa rozpoczęła się z przytupem – już po minucie świetną okazję po błędzie Wójcika miał Ilja Szkurin, jego próba lobu z szóstego metra… nie doleciała do bramki, a futbolówka została wybita z linii bramkowej. Białorusin spróbował chwilę później poprawić swój błąd i samodzielnie pociągnął z piłką w pole karne Cracovii, nieczysto jednak uderzył w piłkę z ostrego kąta. Ciągły atak na próbujących rozegrać piłkę obrońców przynosił efekty, piłkę przejął Ilja Szkurin, po chwilę w posiadanie wszedł Wasielewski, próba zaskoczenia bramkarza strzałem po bliższym słupku została niepewnie, ale niestety sparowana przez Madejskiego. Po raz pierwszy od długiego czasu do pracy został zatrudniony Strączek, który przytomnie wyłapał płaską wrzutkę. W 51. minucie kibice Cracovii rozpoczęli racowisko, wzbogacone dużą ilością flag w czerwone i białe pasy. Świetnym, długim podaniem na krzyż został obsłużony Wasielewski przez Klemenza. Wahadłowy zgarnął na siebie uwagę obrońców i wystawił piłkę na bok pola karnego Wdowiakowi, strzał wychowanka gospodarzy został jednak zablokowany, a sam strzelec sfaulował obrońcę w ataku. Znowu interweniował Strączek – Klemenz nie upilnował napastnika Cracovii, który oddał celny, lecz niewystarczająco dobry na Strączka strzał. Chwilkę potem rzut rożny miał miejsce już pod drugą bramką, w wyniku walki w polu karnym ucierpiał Lukas Klemenz. Obrońca utykając opuścił boisko. Odpalił się Mateusz Kowalczyk i po odebraniu piłki pociągnął kontrę, dryblując kilku zawodników Cracovii, jednak Wasielewski nie zabrał się wystarczająco dobrze z piłką i zawodnicy gospodarzy zdążyli wrócić na swoją połowę. Solidny występ rozgrywał Alan Czerwiński, niepozwalający na rozwinięcie się akcjom po jego stronie. Cracovia na kwadrans przed końcem meczu zaczęła dużo mocniej naciskać na bramkę GieKSiarzy, po którejś z kolei wrzutce została nabita ręka Lukasa Klemenza. Niestety – karny dla Cracovii. Do piłki podszedł Hasić i mimo, że Strączek wyczuł jego intencje, to strzał w prawy dolny róg bramki golkipera okazał się zbyt precyzyjny. W celu gonienia wyniku na boisko weszli Marcel Wędrychowski oraz Borja Galan, a po chwili dołączył do nich Adrian Błąd. Do regulaminowego czasu gry sędzia główny doliczył siedem minut. Rzut wolny z okolic dwudziestego metra miał Bartosz Nowak, nie udało mu się jednak zaskoczyć Madejskiego. Zespół z Katowic kolejnymi wrzutkami szukał sposobu na zagrożenie bramkarzowi, ale kolejne zmasowane ataki nie przyniosły niczego konkretnego. Na końcu doszło do tego, że zawodnicy GKS-u… strzelali sami w siebie. Koniec meczu – Cracovia wygrała 1:0.
21.03.2025, Kraków, Stadion Miejski im. Józefa Piłsudskiego, ul. Kałuży 1
Cracovia 1:0 GKS Katowice
Bramki: Hasić (80-k).
Cracovia: Madejski – Knap, Henriksson, Wójcik, Sutalo – Al-Ammari, Klich (77. Dominguez), Tabisz (61. Kameri), Praszelik (77. Batoum), Hasić (86. Minchev), Sans (86. Glik).
GKS Katowice: Strączek – Czerwiński, Jędrych, Klemenz – Wasielewski (80. Galan), Kowalczyk (86. Błąd), Rasak (80. Wędrychowski), Jirka – Nowak, Wdowiak (68. Marković) – Szkurin.
Żółte kartki: Klich, Sans – Rasak.
Sędzia główny: Paweł Malec.
Frekwencja: 11026 (w tym 1128 kibiców GieKSy).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


xyzgks
21 marca 2026 at 22:18
przegraliśmy 2 mecze z drużynami, które nie potrafią wygrać od kilku meczów. Z nikim. Przed chwilą potwierdziła to Jagiellonia.
Niestety solidne sprowadzenie na ziemię.