Piłka nożna
Odliczania ciąg dalszy
Po raz pierwszy od początku rozgrywek wszystkie ekipy mają rozegrane po tyle samo spotkań. Daje to mniej zakłamane spojrzenie na tabelę, ale umówmy się, dużo to akurat w postrzeganiu ligi nie zmieniło. Do końca pozostało dziewięć kolejek, a między pierwszą i przedostatnią ekipą różnica punktowa wynosi zawrotne 13 oczek. Co nas czeka w 26. kolejce Ekstraklasy?
Piasta i Radomiaka dzieli tylko punkt w tabeli, co przy aktualnym układzie przekłada się na trzy miejsca. Oba zespoły od wznowienia rozgrywek grają w kratkę, ciężko tu przewidzieć faworyta. Motor Lublin od czterech meczów stracił punkty tylko w jednym remisie, w tym fakcie pomogła zwyżka formy Ndyaie oraz Czubaka. Zagłębie Lubin po ostatniej kolejce dał się dogonić punktowo Lechowi, ciągle jednak figuruje w tabeli jako lider. Płonne okazały się nadzieje kibiców Miedziowych na powołanie dla Reguły, beton okazał się nieskruszony.
À propos betonu, pozdrawiamy Bartka Nowaka. GKS Katowice zawalczy przeciwko znajdującej się w ogromnym dołku Cracovii. Logika Ekstraklasy każe sądzić, że to Pasy wygrają najbliższe spotkanie, ale obie drużyny mogą dać w tym meczu dobre widowisko. Przypomnijmy, że Lechia Gdańsk nie powinna znajdować się w Ekstraklasie. O 3 punkty w Gdańsku zawalczy będąca na fali wznoszącej Pogoń Szczecin. John Carver ciekawie scharakteryzował styl gry Portowców, nazywając go „koszykówką w futbolu”. Jagiellonii Białystok w końcu udało się zorganizować mecz, potrzebowali do tego tylko ośmiu następnych kolejek. Dzięki zwycięstwu w zaległym spotkaniu zrównali się punktami z liderem. Wisła Płock w końcu przerwała passę porażek, która koniec końców wyniosła pięć spotkań. Mariusz Misiura już wypłakał się w ramiona dziennikarzom, opowiadając o niespotykanym hejcie. Teraz jednak musi wrócić do tej mniej lubianej przez niego czynności, czyli przygotowania drużyny do kolejnych zwycięstw.
Korona Kielce jest kolejną ekipą, która definiuje punktowanie w kratkę – 3 zwycięstwa i 4 porażki od początku roku. Bilans wyników może się jednak wyrównać, gdyż będą gospodarzami w meczu z Arką Gdynia, która co prawda przełamała się na wyjeździe, lecz było to przeciwko tragicznej Wiśle Płock. Lech Poznań skorzystał z braku chęci jakiejkolwiek ekipy na wygranie mistrza i wskoczył do walki o najwyższe lokaty, a przy takich ambicjach pokonanie Bruk-Betu Termalici Nieciecza powinno być formalnością. Słonie jeszcze nie wygrały żadnego meczu w 2026 roku i tylko logika Ekstraklasy daje im szanse w pojedynku z Kolejorzem. Widzew Łódź z Robertem Dobrzyckim na czele nie wytrzymał długo bez wydawania milionów, tym razem za pokaźną kwotę została sprowadzona… murawa. To akurat trzeba pochwalić – nikt nie chce oglądać spotkań na pastwiskach, jakie możemy zobaczyć w Radomiu czy Gdyni. Jako pierwsi goście nowy dywan przetestują piłkarze Górnika Zabrze. Zabrzanie wygraną w tym meczu mogą wyrównać się punktami z liderami, a zwycięstwo definitywnie jest w zasięgu zespołu Michala Gasparika. Legia Warszawa ciągle walczy o wyjście ze strefy spadkowej, a dla Marka Papszuna będzie to pierwsze spotkanie przeciwko Rakowowi Częstochowa. Ciekawa będzie konferencja prasowa, niezależnie od wyniku. Przy porażce Arki, stołecznemu zespołowi wystarczy remis, aby zrównać się punktami z bezpiecznym miejscem. Raków odpadł już z europejskich pucharów, a Łukasz Tomczyk nie zalicza udanego wejścia do zespołu.
Piątek (20 marca):
Piast Gliwice (13.) – (10.) Radomiak Radom | 18:00 (Canal+ Sport 3)
Motor Lublin (9.) – (1.) Zagłębie Lubin | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (21 marca):
Cracovia (11.) – (7.) GKS Katowice | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Lechia Gdańsk (14.) – (8.) Pogoń Szczecin | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Jagiellonia Białystok (2.) – (6.) Wisła Płock | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (22 marca):
Korona Kielce (12.) – (15.) Arka Gdynia | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Lech Poznań (3.) – (18.) Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Widzew Łódź (17.) – (4.) Górnik Zabrze | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, TVP Sport)
Legia Warszawa (16.) – (5.) Raków Częstochowa | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze