Dołącz do nas

Piłka nożna

Fusbalowy gyszynk na gyburstag

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dzień po 62. urodzinach Górniczego Klubu Sportowego Katowice do stolicy Górnego Śląska zawitał Górnik Zabrze.

Atmosfera na trybunach była gorąca. Piłkarze dali z siebie wszystko co najlepsze, a widowisko uświetniły występ muzyczny, fajerwerki czy też fenomenalna oprawa wielkoformatowa obejmująca Prostą i Blaszok.

Pierwszą próbę nerwów wygrali (choć bez żadnych większych efektów) Zabrzanie, Alan Czerwiński nieco spanikował i wybił nijakie dośrodkowanie wprost pod nogi przeciwnika. Więcej strachu napędziliśmy pod drugą bramką za sprawą sprintu Adama Zrel’aka do prostopadłej piłki, któremu zabrakło kilka milimetrów – o jego prędkości świadczył stylowy fikołek przez bandę reklamową celem zatrzymania się. Strach z każdą akcją był coraz większy po obu stronach barykady: to Rafał Strączek dwukrotnie rzucał się na przedpolu i tylko w wiadomym sobie sposób uchronił swoją siatkę, to Adam Zrel’ak ponownie był milimetry od doskonałej sytuacji strzeleckiej. W 8. minucie błysnął Kowal, całkowicie w swoim stylu – agresywny odbiór, przepychanki z obrońcą i bezczelny drybling w pole bramkowe, tam Marcel Łubik jednak nie dał się oszukać. Rafał Strączek znów wysunął się na prowadzenie chwilę później, czyszcząc w swojej szesnastce rozpędzonego Ikia Dimiego zgrabnym wślizgiem. Po pierwszym kwadransie mecz się uspokoił i ułożył, co poskutkowało walką w środku pola i żółtymi kartkami. Konsekwencja i spokój dały nam pierwsze trafienie – Marcin Wasielewski wstrzelił ze skrzydła w pole bramkowe, w gąszczu nóg wyczekał na swój moment podający mu wcześniej Bartosz Nowak i umieścił piłkę w siatce! Błyskawicznie mogła nadejść odpowiedź po kontrze Sadilka, Ikia Dimi jednak przesadził z finezją i minął słupek o centymetry, wymanewrowawszy uprzednio Lukasa Klemenza. Szybki atak Górników, to i szybki atak GieKSiarzy: Jirka na pełnej prędkości wypuścił Wdowiaka, którego strzał został zablokowany. Zagrożenie cały czas wisiało w powietrzu, po aucie Kowalczyka znów Bartosz Nowak mógł wpisać się na listę strzelców, kolejny raz udało się zablokować strzał obrońcom. W 34. minucie ciśnienie podniósł wszystkim Rafał Strączek swoim szczupakiem, po którym piłka nie opuściła boiska i musiał sprintem wracać aby obronić próbę przelobowania go. Wyszło mu to jako tako i wypluł piłkę, ale wykazał się determinacją i wskoczył pod nogi falującego go napastnika. W 44. minucie wyrównał Sondre Liseth, wślizgiem domykając mocne podanie z lewej flanki. Linię spalonego złamał Arkadiusz Jędrych, a wszystko zaczęło się od absurdalnej straty Milewskiego w środku pola.

Druga połowa zaczynana była trzykrotnie, bowiem Maksym Khlan nie mógł ustać na swojej połowie. Od dobrej sytuacji zaczęła GieKSa, kozłującą piłkę od Mateusza Kowalczyka próbowało dobić kilku naszych zawodników w szesnastce. W 56. minucie drugi już raz w tym miesiącu fatalnie obciął się Arkadiusz Jędrych, niczym superman nadążył jednak za uciekającym Ambrosem Lukas Klemenz i zaryzykował bezpardonowy wślizg, na szczęście skutecznie. Chwilę później w bramce dwoił się i troił Rafał Strączek, zabrzanie z całych sił próbowali wykorzystać chwilę nieuwagi wśród naszych zasieków obronnych. Gorszy okres zaowocował aż trzema zmianami w naszym zespole. Od razu ożywiło to naszą drużynę, a w szczególności Bartosza Nowaka – w trzy minuty zanotował udany rajd, kluczowe podanie i finezyjne uderzenie z woleja. W 68. minucie wykazać się musiał znów Strączek, broniąc mocny strzał Ambrosa po ziemi. Cztery minuty później źle tor lotu wybitej piłki obliczył Czerwiński, przy okazji nieco zaszwankowała komunikacja z kapitanem i przez to nasz lider miał niemałe kłopoty z wyjaśnieniem sytuacji. W 84. minucie bardzo groźną stratę zaliczył z kolei Damian Rasak przy linii końcowej obok naszej bramki, na szczęście bez konsekwencji. Bartosz Nowak w 86. minucie wypuścił Szkurina celnym podaniem, ten bez namysłu huknął w bramkarza, piłka ostatecznie trafiła do Marcela Wędrychowskiego. Decyzja w ułamku sekundy, celny strzał obok bezradnego bramkarza – wyszliśmy na prowadzenie 2:1 w samej końcówce! W doliczonym czasie gry Szkurin zawojował szesnastkę, strzelał, dryblował i podawał, choć to jedynie żółta kartka za symulkę miała pozostać na kartach historii… Tak przynajmniej utrzymywało się na czas absurdalnie długiej analizy VAR, po której podyktowano rzut karny! Arkadiusz Jędrych, gol na 3:1 w doliczonym czasie gry, głośna radość na trybunach – wymarzony prezent na urodziny! Mimo ustalonego wyniku z przodu powalczył jeszcze Eman Marković, prezentując swój drybling i zdobywając corner w otoczeniu trzech obrońców.

28.02.2026, Katowice
GKS Katowice – Górnik Zabrze 3:1 (1:1)
Bramki: Nowak (23), Wędrychowski (85), Jędrych (90-k) – Liseth (44).
GKS Katowice: Strączek – Jirka (60. Galán), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Wasielewski – Milewski (84. Marković), Kowalczyk (60. Rasak) – Wdowiak (60. Wędrychowski), Nowak – Zrel’ak (79. Szkurin).
Górnik Zabrze: Łubik – Sáček, Janicki, Bochniewicz, Josema (46. Zmrzly) – Sadilek (67. Kubicki), Hellebrand (90. Rupanov), Ambros (84. Rakoczy) – Dimi (67. Massimo), Liseth, Khlan.
Kartki: Zrel’ak, Milewski – Hellebrand.
Widzów: 13404.
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga