Piłka nożna Prasówka
Media po meczu w Gdyni: Kontrowersja z meczu Arka Gdynia – GKS Katowice
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Arka Gdynia – GKS Katowice 2:1 (2:1)
trójmiasto.pl – Arka Gdynia – GKS Katowice 2:1, choć gol stracony już w 35. Sekundzie
Arka Gdynia wygrała pierwszy mecz ligowy w 2026 roku i opuściła strefę spadkową w PKO BP Ekstraklasie. W 22. kolejce żółto-niebiescy pokonali u siebie GKS Katowice 2:1 (2:1), choć gola stracili już w 35. sekundzie gry! Końcowy wynik ustalił Nazarij Rusyn, który najbardziej zawinił przy stracie bramki przez swoją drużynę. Natomiast słodko-gorzki smak miało niedzielne popołudnie dla Michała Marcjanika.
weszlo.com – GKS z najszybszym golem w tym sezonie Ekstraklasy. 34 sekundy!
GKS Katowice świetnie rozpoczął wyjazdowe spotkanie z Arką Gdynia w 22. kolejce Ekstraklasy. Goście błyskawicznie wyszli na prowadzenie dzięki trafieniu Mateusza Wdowiaka. W żadnym innym meczu w tym sezonie bramka nie padła tak szybko.
GKS i Arka to w tym sezonie absolutni specjaliści od szybkich bramek. Poprzedni rekord sezonu należał do zespołu z Gdyni.
Chodzi o bramkę Dawida Kocyły w meczu z Piastem Gliwice w kolejce. Wówczas gracz Arki potrzebował zaledwie 47 sekund, by wpisać się na listę strzelców. Bliski pobicia tego osiągnięcia był niedawno Bartosz Nowak z GKS-u, który w starciu z Zagłębiem Lubin w 19. kolejce trafił do siatki, gdy zegar wskazywał minutę i trzy sekundy.
Mateusz Wdowiak przebił Kocyłę o ponad 10 sekund, Nowaka o prawie pół minuty. Nowak zresztą miał udział w i tej bramce, bo to on znakomicie zagrał do ustawionego w polu karnym kolegi, który następnie pewnie pokonał bramkarza.
Twierdza Gdynia ma się dobrze. Arka utrzyma się bez wyjazdów?
Arka dalej realizuje swój niecny plan, mianowicie chce utrzymać się tylko dzięki łupom na własnym stadionie. Czy jest to możliwe? Wygląda na to, że jak najbardziej tak, gdynianie na wyjazdach tracą tylko paliwo i gole (życzliwa była jedynie Legia), ale u siebie punktują bardzo regularnie i znów wyszli nad kreskę.
Choć początek tego meczu wskazywał, że akurat na to konkretne starcie z GKS-em jednak zaspali. Wiadomo, partia w niedzielę o 12:15, czyli dość wcześnie, kto nie lubi dłużej pobyć w łóżku, no i gospodarze na pierwsze minuty posłali tylko ciała, ale duchy dalej były w pierzynach. GKS objął prowadzenie po niecałych 40 sekundach – fatalna strata Rusyna, przytomność, a jakże, Nowaka i gol Wdowiaka – a potem kontrolował wydarzenia na boisku.
Arka nie mogła nawet pomyśleć o groźniejszym ataku, bliżej było gola na 2:0 dla gości. Na przykład z rzutu karnego, którego jednak ostatecznie sędzia za rękę Kubiaka nie podyktował. A może powinien? Zawodnik gospodarzy przy wyskoku zamachnął się rękami jednak dość nienaturalnie, trochę jakby był bramkarzem w szczypiorniaku. Gwizdek Malca jednak milczał, VAR też go nie zawołał.
[…] W każdym razie Arka miała szansę się obudzić i z tej okazji bardzo chętnie skorzystała. Niewiele wskazywało na gola dla niej, tymczasem wpadły dwa. Najpierw trafił Marcjanik, a potem Rusyn po koszmarnym błędzie Jędrycha, który stracił piłkę przed własnym polem karnym przy pressingu Kerka. Rusyn pobiegł sam na sam i trafił, ale… czy nie lepiej mógł zachować się Strączek? Wiadomo, ryzykował, wybierając róg, niemniej zawodnik gospodarzy uderzył w środek, no i wpadło, bo bramkarz dawno leżał, a gdyby wytrzymał ciśnienie – po prostu złapałby piłkę.
GKS nie do końca mógł zrozumieć, co się z nim stało na przestrzeni tych dwunastu minut, no i chyba nie rozgryzł tego również w drugiej połowie. Owszem, atakował, parę razy się zakotłowało w polu karnym gdynian, ale czy Węglarz miał najtrudniejszy dzień w życiu? Nie.
Równie dobrze na 3:1 mogła wyjść Arka, ale minimalnie pomylił się Rusyn, dobrą okazję zmarnował też Szysz.
gol24.pl – Kontrowersja z meczu Arka Gdynia – GKS Katowice w 22. kolejce PKO Ekstraklasy. Słuszna decyzja arbitrów?
W meczach 22. kolejki PKO Ekstraklasy nie zabrakło kontrowersyjnych sytuacji. W niedzielnym starciu Arka Gdynia – GKS Katowice w polu karnym ekipy z Trójmiasta piłka trafiła w rękę zawodnika gospodarzy. Sędzia Paweł Malec nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.
GKS Katowice objął prowadzenie już w 35. sekundzie rywalizacji, ale nie dowiózł prowadzenia nawet do przerwy. Gospodarze wyrównali w 32. minucie, a tuż przed przerwą zadali drugi cios. Sprawy mogły potoczyć się jednak inaczej, gdyby sędzia Paweł Malec w 27. minucie podyktował rzut karny dla popularnej GieKSy. Dlaczego?
Bartosz Nowak dośrodkował w pole karne miejscowych, futbolówkę głową zgrał Lukas Klemenz, a ta z bliskiej odległości trafiła w rękę 19-letniego skrzydłowego Oskara Kubiaka. Arbiter główny potrzebował chwili na konsultacje z asystentami zasiadającymi w wozie VAR: Danielem Stefańskim oraz Jakubem Winklerem. Wspólnie uznano, że rzut karny dla GKS-u się nie należał.
ekstraklasa.org – Kolejny triumf w Gdyni
Błyskawicznie strzelony gol nie zapewnił wygranej ekipie z Katowic. Arka odrobiła straty i znów zwyciężyła na własnym stadionie.
Goście rewelacyjnie rozpoczęli pierwsze niedzielne spotkanie – już w 36. sekundzie gry bramkę na 1:0 zdobył Mateusz Wdowiak. Trafienie to stanowiło najszybciej strzelony gol w sezonie 2025/2026. Mimo szybkiego ciosu Arka nie dała się ogłuszyć. Podopieczni trenera Dawida Szwargi odrobili stratę, a w końcówce pierwszej połowy zwycięstwo zapewnił swojej drużynie Nazarij Rusyn. Gdynianie wygrali już swój siódmy mecz na własnym boisku w tej edycji PKO Bank Polski Ekstraklasy.
dziennikzachodni.pl – Miłe złego początki. Pierwsza porażka drużyny trenera Góraka w tym roku. Beniaminek znalazł sposób na GieKSę
W rozegranym 22 lutego 2026 roku meczu 22. kolejki PKO Ekstraklasy Arka Gdynia pokonała GKS Katowice 2:1. W niedzielne południe podopieczni trenera Rafała Góraka ponieśli pierwszą porażkę w tym roku, choć początek spotkania w Gdyni zupełnie na to nie wskazywał.
Piłkarze Arki wygrali pierwszy mecz w tym roku, a zawodnicy GKS Katowice doznali pierwszej wiosennej porażki. Goście nie potrafili zdobyć twierdzy w Gdyni, choć już w 35 sekundzie gry objęli w tym spotkaniu prowadzenie.
Katowiczanie świetnie zaczęli to spotkanie błyskawicznie zdobywając gola po przechwycie piłki pod polem karnym Arki i uderzeniu Bartłomieja Wdowiaka. Strzelca bramki idealnym podaniem obsłużył Bartosz Nowak, dla którego był czwarty z rzędu mecz z asystą i dziewiąte otwierające podanie w tym sezonie PKO Ekstraklasy.
GieKSa przez 20 minut była zespołem zdecydowanie lepszym, ale strzały Nowaka nie znalazły drogi di siatki. Później do głosu doszli gospodarze i szybko wyrównali. Po dośrodkowaniu Oskara Kubiaka w polu karnym do piłki dopadł Michał Marcjanik. Pierwszy strzał głową obrońcy Gdynian obronił Rafał Strączek, ale wobec dobitki noga bramkarz gości był już bezradny.
Tuż przed przerwą fatalny błąd popełnił Arkadiusz Jędrych. Kapitan Katowiczan przed własnym polem karnym chcąc wybić piłkę trafił w nogę Sebastiana Kerka, a Nazarij Rusyn będąc sam przed bramkarzem nie zmarnował okazji.
Po zmianie stron GieKSa starała się wywalczyć chociaż punkt, ale bramkarz Arki obronił zarówno strzał głową Adama Zrelaka jak i uderzenie piętą Nowaka, a w doliczonym czasie gry główkę Adriana Błąda. Beniaminek broniąc się w końcówce dość rozpaczliwie utrzymał prowadzenie do końca meczu i wydostał się ze strefy spadkowej.
sportowefakty.wp.pl – Trener GKS-u Katowice ma żal do sędziów. „Ewidentny rzut karny”
– Jesteśmy bardzo niepocieszeni, że wyjeżdżamy z Gdyni bez jakiegokolwiek punktu. Niestety na własne życzenie straciliśmy dwie bramki, podaliśmy gospodarzom tlen – mówił trener GKS-u Katowice Rafał Górak po przegranym meczu w Gdyni z Arką (1:2).
[…] Wynik mógł być zgoła odmienny, gdyby w 27. minucie sędzia Paweł Malec podyktował rzut karny dla GKS-u. Po zagraniu głową Lukasa Klemenza piłkę ręką dotknął Oskar Kubiak.
– Nie mam słów. Jestem tymi decyzjami po prostu rozczarowany, ale nie mam na nie żadnego wpływu. Dla mnie rzut karny jest ewidentny – mówił zdenerwowany trener Górak.
[…] Ciężko grało się drużynie GKS-u (ale i Arce) na fatalnie przygotowanej płycie.
– Jedni i drudzy mieli ciężko. Wiadomo, że łatwiej o działania obronne, gdy murawa jest w bardzo trudnym stanie. Taką mamy zimę. Boisko było fatalne, natomiast przyglądałem się pogodzie w Gdyni i wiem, że ostatnie dni były bardzo zimne. Dopiero dziś pierwszy raz mamy dodatnią temperaturę. Nie zazdroszczę boiska piłkarzom, ale dla wszystkich było identyczne. Natomiast oczywiście nie ułatwiało gonienia wyniku – mówił trener Górak.
Fakty są jednak takie, że GKS po tej przegranej ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową i ponownie jest zamieszany w walce o utrzymanie.
sport.tvp.pl – Arka Gdynia opuszcza strefę spadkową. Arcyważne zwycięstwo z GKS Katowice
[…] Na nierównej murawie gospodarze postanowili rozegrać akcję od własnej bramki, ale bardzo szybko stracili piłkę. Nazarijowi Rusynowi odebrał ją Sebastian Milewski, zagrał do Bartosza Nowaka, ten wypatrzył w polu karnym Mateusza Wdowiaka, który bez problemu strzałem po ziemi z ośmiu metrów pokonał Damiana Węglarza.
Nowak zanotował już dziewiątą w tym sezonie asystę, w dodatku w czwartym kolejnym spotkaniu.
W 18. minucie mogło być 2:0. Po kolejnej stracie Arki, tym razem Dawida Kocyły, w dogodnej sytuacji znalazł się Nowak, jednak lider gości uderzył w środek bramki. Lepszym rozwiązaniem wydawało się podanie do biegnącego z prawej strony Marcina Wasielewskiego.
Dalsza część pierwszej połowy toczyła się jednak po myśli gospodarzy, którzy w 32. minucie doprowadzili do wyrównania. Po centrze z lewej strony Oskara Kubiaka do siatki trafił Michał Marcjanik. Co prawda główkę stopera Arki Rafał Strączek obronił, ale przy dobitce nogą nie miał już szans.
Na przerwę zespoły zeszły przy stanie 2:1 dla Gdynian. Stało się tak po fatalnym zagraniu doświadczonego środkowego defensora Arkadiusza Jędrycha, po którym Rusyn strzałem z linii pola karnego zdobył dla swojej drużyny drugą bramkę. Tym samym Ukrainiec zrehabilitował się za błąd z pierwszej minuty.
W drugiej połowie optyczną przewagę posiadali Katowiczanie, jednak nie byli w stanie zniwelować strat. Zawodnicy GKS, aż do trzeciej minuty doliczonego czasu, nie wypracowali sobie żadnej dogodnej okazji. Wówczas główkował Adrian Błąd, ale golkiper Arki nie dał się zaskoczyć.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


karolzhh
23 lutego 2026 at 15:23
Nowak mial byc kiedys zawodnikiem Arki