Piłka nożna
Oceny za remis z Legią
Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami za piątkowy mecz z Legią Warszawa. MVP wybraliście Borja Galan, który zdobył 46% głosów.
Rafał Strączek (4) – Niby strzał w środek bramki, ale poleciał idealnie pod poprzeczkę. Nie można mieć pretensji, choć pewnie w lepszy dzień nasz golkiper, by to strącił.
Alan Czerwiński (4) – Znowu próbuje odpalać armaty z twierdzy Kłodzko – i dobrze, w końcu wpadnie. Z tyłu przytomny, zaliczył dużo wybić.
Arkadiusz Jędrych (5-) – Nerwy ze stali, już na początku meczu jako ostatni obrońca sobie odprowadzał zawodnika Legii. Znowu królował w powietrzu, wygrał 80% pojedynków główkowych.
Lukas Klemenz (3+) – Zaspał przy golu Bichakhchyana, Ormianin nigdy nie powinien mieć tyle miejsca przy oddawaniu strzału z pola karnego. Zmieniony w pierwszej połowie z powodu kontuzji, życzymy rychłego powrotu do zdrowia!
Marcin Wasielewski (4+) – Przekręcony na karnego, to po jego wrzutce Kun zablokował piłkę łokciem. Niewiele zmieniło się w jego grze od ostatniego meczu i to wychodzi na zdecydowany plus, ciągle jest żelaznymi płucami zespołu, jego odbiory po powrotach zaczęli już doceniać postronni fani Ekstraklasy. Dał się sfaulować, co dało wiadomy rzut wolny.
Sebastian Milewski (4) – Typ zawodnika, którego ciężko docenić, oglądając mecz z trybun. Dopiero przy ponownym obejrzeniu spotkania można docenić to, że przez cały czas jest tam, gdzie być powinien, czy to w destrukcji, czy w fazie przejścia do ataku. Szkoda tego kiepskiego strzału w 42. minucie po wyłożeniu przez Nowaka.
Mateusz Kowalczyk (5-) – Ciągle żyje pomysł generatora opisów Mateusza Kowalczyka w dwóch wariantach – na jego mecze bardzo dobre i dobre, po tym meczu wykorzystalibyśmy ten pierwszy.
Borja Galan (5) – Przyjęcie, przekładanki, wrzutki, to po jego świetnym zagraniu do Szkurina GieKSa powinna dostać jedenastkę. Jeśli jednak to nie wystarcza, to potrafi załadować też bramkę. Szkoda sytuacji z końcówki meczu, bo przy dublecie to już byłby występ bez żadnej skazy w ofensywie. Zarówno on, jak i jego rywal z flanki, nie mieli mistrzowskiego meczu w defensywie, lecz i tak tu lepiej wypadał nasz Hiszpan.
Mateusz Wdowiak (4-) – Bardzo szybko załapał, o co chodzi w pressingu, jakiego żąda Rafał Górak. W ten sposób prawie wykorzystał gapiostwo Pankova, ale o krok ubiegł go Tobiasz. Poza tym bez fajerwerków z przodu.
Bartosz Nowak (4) – W (jak na siebie) mało spektakularnym spotkaniu i tak daje asystę razem z czteroma kluczowymi podaniami. To, jak ważny to jest piłkarz, to ciężko nawet przelać na papier.
Ilja Szkurin (3) – Kurczę, niczym nie dał się zapamiętać, ale nie mówilibyśmy tak, gdyby został podyktowany na nim rzut karny. Niestety sędziowie chyba rozpoczęli akcję wyciągania Legii ze strefy spadkowej, a na to czasem nie ma siły. Mimo wszystko, to po jego zejściu GieKSa odżyła.
Marten Kuusk (4-) – Zagrał tak, żeby nie popełnić żadnego błędu, ale nie grał na alibi. Brak ogrania był zauważalny pod koniec pierwszej połowy, kiedy zamiast puścił piłkę Strączkowi, perfekcyjnie wystawił ją na woleja Colakowi.
Adam Zrel’ak (4) – Jaki to jest dzik, to takiego jeszcze nikt nie widział nawet na katowickich osiedlach. Nie doszedł do żadnej sytuacji strzeleckiej, ale dał mnóstwo w pressingu, a więcej czasu spędził chyba plecami do bramki Tobiasza niż twarzą do niej.
Eman Marković (bez oceny) – Pracował na podwyższenie wyniku, nie potrafił się jednak przebić przez pole karne Legii.
Konrad Gruszkowski (bez oceny) – Nie zdążył nic pokazać, ale cieszy powrót do kadry meczowej, w której nie znalazł się od początku października (nie licząc ostatniego Widzewa).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze