Piłka nożna
Kolejny punkt do kolekcji
GieKSa wybiegała sobie punkt ze stołecznym zespołem, jednak nie obyło się bez kontrowersji i wielu kibiców odczuwać może niedosyt.
Choć GieKSa rozpoczęła mecz od trzech całkiem udanych prób wysokiego pressingu, najgroźniej było właśnie pod jej bramką i sporo pracy miał Alan Czerwiński. W 5. minucie nerwy ze stali pokazał Arkadiusz Jędrych, jako ostatni obrońca i z rywalem na plecach zgrywając długą piłkę do boku zamiast wybicia na oślep. Kolejne sekundy upływały w ten sam sposób: Legia wymieniała kilka podań, później konstruowała zupełnie nieudany atak lub GieKSa kontrowała po przejęciu. W 11. minucie było bardzo obiecująco po przechwycie rozpędzonego Wasielewskiego, Bartosz Nowak jednak zbyt głęboko dogrywał w stronę Ilji Szkurina. Odpowiedział Krasniqi nawinięciem Borjy Galana na prawej flance i dobrą wrzutką, interweniować musiał Strączek. W 18. minucie sztab szkoleniowy Legii był mocno poddenerwowany, a to za sprawą dwukrotnego rozprowadzenia Mateusza Kowalczyka. Mateusz Wdowiak za drugim razem wgrał w szesnastkę rywali, a Bartosz Nowak efektownie spróbował strzału z dystansu, który został akrobatycznie zablokowany. Chwila nieuwagi na lewej flance w połączeniu ze spóźnionym doskokiem Klemenza skończyły się szablonową bramką legionistów, Rafał Strączek nie mógł nic zaradzić na celny strzał głową. Sebastian Milewski przytomnie napędził naszą akcję kilka minut później, Borja Galan nietypowo, bo dochodzącą centrą ze środka pola, zagrał w pole karne i centymetry od szczęścia był Szkurin. 40. minuta była bardzo dynamiczna, piłka krążyła od bramki do bramki, bez chwili wytchnienia. Kombinacyjne wyprowadzenie GieKSy zaprzepaścił Wdowiak, jednak po jego faulu taktycznym i zmarnowanym przywileju Legii, to Trójkolorowi byli bliżej stworzenia klarownej okazji. Poprawił wszystko z głębi pola Jędrych w stronę Galana, ten przedarł się przez dwóch obrońców i wystawił do Milewskiego. Dobra decyzja o strzale, dobre wykonanie, ale także udana interwencja Kapuadiego przed linią bramkową poskutkowały poddenerwowaniem trenera Papszuna, który zapracował tym sobie na żółty kartonik. W 45. minucie katastrofalną decyzję o wybiciu uciekającej z boiska piłki podjął Marten Kuusk, na szczęście zemsta nie nadeszła dzięki zwichrowanemu celownikowi strzelca. Bartosz Nowak, rzut wolny, Borja Galan – w doliczonym czasie pierwszej połowy te trzy słowa ułożyły się w bramkę dla Trójkolorowych! Centrę w pole bramkowe wręcz bezczelnie wykorzystał hiszpański wahadłowy, uprzedzając niepewnego Tobiasza.
Z tupetem mógł drugą połowę rozpocząć Bartosz Nowak, jednak nie zdołał do końca skalibrować nogi na strzał, w efekcie wyszło mu coś w rodzaju nieudanej centry. W 54. minucie naprawdę udany wolej zaprezentował nam Alan Czerwiński, inaczej zawiązane sznurówki i wyprowadziłby nas na prowadzenie. Mało było akcji podbramkowych, głównie raczyliśmy się pojedynkami biegowymi i przepychankami w środku pola. Przy takim obrocie spraw łatwiej wykazać się było Zrel’akowi. Po wejściu na murawę doskonale podanie prostopadłe posłał Marković, szkoda tylko, że do zawodnika w szarej koszulce – mógł zapisać się w tym meczu w bardzo niechlubny sposób. W 71. minucie już po raz trzeci reklamowaliśmy potencjalny rzut karny, znów jednak bezskutecznie. Legia próbowała ataków to z jednej, to drugiej strony, jednak kończyło się to najpóźniej na skraju naszej szesnastki. W 82. minucie sytuację 1 na 2 po profesorski powstrzymał Arkadiusz Jędrych, zupełnie niewzruszony przewagą liczebną obrał dobrą pozycję i rozpoczął konstruowanie akcji od tyłu. Chwilę później kibice już zbierali się do świętowania, jednak figla spłatała perspektywa. Adam Zrel’ak minimalnie chybił, a wcześniej trzykrotnie błysnął Mateusz Kowalczyk: przy odbiorze, zagraniu na obieg i dośrodkowaniu. Blisko skompletowania dubletu był Borja Galan po zamieszaniu w zasięgu ramion Tobiasza, znów jednak piłka nie chciała sprzymierzyć się z Trójkolorowymi.
Jeden punkt dla każdego zespołu smakuje inaczej – nas oddala od zmartwień, a Legię przybliża do najczarniejszego scenariusza.
Dodatkowa ciekawostka: na 2:1 dla Pogoni Siedlce z Ruchem Chorzów strzelił wypożyczony z GieKSy Maciej Rosołek, który zapewnił gospodarzom wygraną. Gratulujemy!
13.02.2026, GKS Katowice – Legia Warszawa 1:1 (1:1)
Bramki: Galan (45) – Biczachczjan (26).
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (86. Gruszkowski), Jędrych, Klemenz (34. Kuusk), Galan – Kowalczyk, Milewski – Wdowiak (68. Marković), Nowak – Szkurin (46. Zrel’ak).
Legia Warszawa: Tobiasz – Piątkowski, Pankov, Kapuadi (89. Leszczyński) – Krasniqi, Kapustka (89. W. Urbański) , Szymański, Kun – Biczachczjan (77. Żewłakow), K. Urbański (59. Chodyna) – Colak (59. Rajović)
Kartki: Wdowiak, Czerwiński – Kapustka, Kapuadi, Pankov.
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 14 279.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze