Dołącz do nas

Piłka nożna

Wiosna zaczęła się od mrozu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po niespełna dwóch miesiącach przerwy zimowej powróciła Ekstraklasa, choć czas rozgrywek 19. kolejki przypadł na moment, gdy ligę zaatakował prawdziwy mróz. Zamarzły murawy, zastygały nogi, a piłka częściej przeszkadzała niż pomagała. W takich warunkach liczyło się więcej charakteru, niż boiskowej finezji, a punkty trzeba było po prostu wyszarpać. 

Nie musieli na pierwszą bramkę długo czekać kibice stęsknieni za Ekstraklasą, bo już w 2. minucie meczu otwierającego 19. kolejkę pomiędzy Zagłębiem Lubin a GKS Katowice na listę strzelców wpisał się ligowiec roku – Bartosz Nowak. Ten sam zawodnik udowodnił swoją wysoką formę jeszcze w drugiej połowie, kiedy asystował przy golu Jędrycha. Lubinianie w przypadku zwycięstwa mogli wskoczyć na pozycję lidera, lecz nie wykorzystali tej szansy, a lepiej w rundę wiosenną weszli zawodnicy z Katowic zwyciężając w wyjazdowym spotkaniu. Drugie zaplanowane na piątek spotkanie się nie odbyło. Radomiak miał podejmować Arkę Gdynia, lecz z powodu awarii zasilania mecz został odwołany. 

W sobotę odbyły się derby pomiędzy Górnikiem a Piastem. Gospodarze od początku mieli przewagę, w 24. minucie do bramki trafił Kubicki, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i nie zaliczył tego trafienia. W odpowiedzi na to Piast już minutę później objął prowadzenie po golu Boisgarda. Przed przerwą zdołał wyrównać jeszcze Janża, który dopadł do odbitej przez bramkarza piłki i umieścił ją w siatce. Tuż po przerwie Górnicy wyszli na prowadzenie po golu Chłania i nie wypuścili zwycięstwa już do końca spotkania. Falstart zaliczyła drużyna Widzewa, która w domowym spotkaniu z Jagiellonią uległa aż 1:3. Widzew, choć częściej utrzymywał się przy piłce, nie potrafił zagrozić bramce rywali. W 36. minucie wynik spotkania otworzył Mazurek, a w 55. z rzutu karnego podwyższył Pululu. W 80. minucie trzeciego gola dla Jagi strzelił Wojtuszek. Na sam koniec na pocieszenie dla gospodarzy strzelił z jedenastu metrów Bergier, ale było już za późno, aby odwrócić losy spotkania. Do sporej niespodzianki doszło sobotniego wieczoru w Poznaniu, gdzie Lech podejmował Lechię i był w tym meczu całkowicie bezradny. Już w 2. minucie Neugebauer dał gościom prowadzenie po mierzonym strzale zza pola karnego. W 25. minucie co prawda wyrównał Gholizadeh, ale Lechii to nie podłamało i często gościła pod bramką Mrozka. Jeden z ataków tuż przed przerwą zakończył się samobójczym trafieniem Miliča. Później błysnął też lider klasyfikacji strzelców – Tomáš Bobček, który świetnie wykończył jedną z akcji i zdobył trzecią bramkę dla Lechii. Mistrzowie Polski częściej utrzymywali się przy piłce, ale ich ataki były chaotyczne i nie zdołali zagrozić poważnie bramce Paulsena. 

Niedziela również zaczęła się od szybkiego trafienia. Jej autorem był Karol Czubak, który dał prowadzenie Motorowi w meczu z Pogonią. Kilkanaście minut później popisał się Ndiaye, który podwyższył wynik. Jeszcze przed przerwą kontaktowe trafienie zdobył Ulvestad, a w drugiej połowie przed szansą na wyrównanie stanął Grosicki, jednak nie wykorzystał on rzutu karnego. Nieudany debiut zaliczył nowy trener Legii – Marek Papszun. W meczu stołecznej drużyny z Koroną Kielce błyszczał nowy zawodnik przyjezdnych – Mariusz Stępiński, który wrócił do kraju po latach gry za granicą. Dwukrotnie pokonał on Tobiasza, a Korona wywiozła z Warszawy trzy punkty.

W poniedziałkowym spotkaniu zmierzyły się dwie małopolskie drużyny. Termalica podejmowała Cracovię. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem gości, a jedynego gola zdobył debiutujący Pau Sans, wypożyczony niedawno przez Cracovię z Zaragozy.

Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 2:1

Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok 1:3

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 1:3

Motor Lublin – Pogoń Szczecin 2:1

Wisła Płock – Raków Częstochowa 2:1

Legia Warszawa – Korona Kielce 1:2

Termalica Nieciecza – Cracovia 0:1

Radomiak Radom – Arka Gdynia (odwołany)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga