Piłka nożna
Przepchnęli żwawością
Po ligowym zwycięstwie z Pogonią Szczecin i pucharowym triumfie z Jagiellonią Białystok liczyliśmy na dobre, solidne zakończenie roku. Rywal jednak był niebanalny, bo przyszło nam się mierzyć z Rakowem Częstochowa, który, choć notuje nieco słabszy sezon, to nie ukrywa swoich mistrzowskich aspiracji. Tak się składa, że od czasu powrotu GKS do ekstraklasy we wszystkich trzech meczach tych drużyn wygrywali goście. Nie mieliśmy nic przeciwko, aby ten trend utrzymał się w niedzielnym meczu.
W porównaniu z meczem z Jagiellonią trener Rafał Górak dokonał zaledwie jednej zmiany. W ataku Ilję Szkurina zastąpił Adam Zrelak. Jeśli chodzi o Raków, zastanawialiśmy się, czy przeciw byłym kolegom wystąpi Oskar Repka, obecny zresztą na meczu z Jagą. Ostatecznie nasz były pomocnik zasiadł na ławce rezerwowych.
Początek tego spotkania to było takie wzajemne przeciąganie liny, ale nie przekładało się to na groźne sytuacje, choć katowiczanie mieli lekką przewagę. Z aktywów Raków miał jedynie zablokowany przez Czerwińskiego strzał Makucha. W 14. minucie po rzucie wolnym Nowaka zgrywał piłkę Klemenz, a potężnym wolejem popisał się Jędrych – tuż nad poprzeczką. Minutę później piłkę przy linii końcowej wywalczył Wędrychowski, katowiczanie rozegrali swoją akcję, w której na koniec sam Marcel technicznie uderzał z 16 metrów, również tuż nad poprzeczką. Chwilę później Mircetić wypuszczał sam na sam Brunesa, ale kapitalnie uprzedził go Klemenz. Kolejną okazję po stałym fragmencie katowiczanie mieli w 22. minucie, gdy po wolnym Nowaka centrował wewnątrz pola karnego Milewski, a do odbitej przez obrońców piłki znów doskoczył Jędrych, ale ponownie strzelił nad poprzeczką. W 35. minucie po długim wykopie Zrelak nie zdołał opanować w powietrzu piłki i dogonił go Konstantopoulos. Minutę później katowiczanie mieli doskonałą okazję. Nowak wygarnął piłkę obrońcy i piłkarze GKS ruszyli trzech na jednego, niestety Zrelak fatalnie odgrywał do Nowaka i osamotniony Racovitan uratował tę sytuację. Dwie minuty przed końcem na strzał z dystansu zdecydował się Brunes, ale strzelił nad poprzeczką.
Trener Marek Papszun chciał po przerwie zdynamizować grę, dlatego wprowadził Diaby-Fadigę i Ameyawa. W 53. minucie, po wrzucie z autu Milewskiego, wstrzeliwał wzdłuż linii bramkowej piłkę Galan, ale Zrelak nie zdążył doskoczyć do piłki. W 59. minucie zakręcił młynkiem Ameyaw, dośrodkował na głowę Fadigi, ale ten strzelił niecelnie. Dwie minuty później niesamowicie stłamsił nas Raków, kilkukrotnie próbując dojść do strzału – w końcu Makuch głową uderzył w poprzeczkę, a dobijającego Amyeawa blokował Galan. W 68. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po długim rozegraniu rzutu wolnego dośrodkował Fadiga wprost na głowę Brunesa, a ten dopełnił formalności, głową pakując piłkę do siatki. Kwadrans przed końcem GKS miał kapitalną okazję do wyrównania. Nowak zagrywał do Szkurina, ten nie opanował piłki, ale trafiła ona do wprowadzonego Markovića, który z siedmiu metrów w idealnej sytuacji trafił w poprzeczkę. Kilka minut później Fadiga przeprowadził indywidualną akcję, po której oddał strzał prosto w Strączka. W końcówce Raków chciał podwyższyć prowadzenie i skutecznie oddalał akcje GieKSy.
Katowiczanie w pierwszej połowie zagrali dobry mecz i byli nieco lepsi od Rakowa. W drugiej części jednak gospodarze się rozpędzili i stworzyli kilka sytuacji. Ta jedna dała im zwycięstwo. W meczu na styk GieKSa nie zdołała jednak wywalczyć remisu i trzy punkty zostały w Częstochowie.
7.12.2025, Częstochowa
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:0
Bramki: Brunes (67).
Raków: Zych – Konstantopoulos, Racovitam, Svarnas, Pieńko (73. Amorim), Barath, Bulat (57. Repka), Jean Carlos (46. Ameyaw), Mircetić (46. Diaby-Fadiga), Makuch, Brunes (80. Rondić).
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (65. Rogala), Jędrych, Klemenz, Galan – Wędrychowski (65. Marković), Milewski (83. Błąd), Bosch, Nowak – Zrelak (72. Szkurin).
Żółte kartki: Makuch, Konstantopoulos.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 5378.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze