Piłka nożna
Ostatnia w tym roku
Śpieszmy się oglądać Ekstraklasę, bo tak szybko odchodzi… a przynajmniej udaje się w sen zimowy. W nadchodzących kilku dniach czeka nas ostatnia kolejka tego roku, w ramach której zostaną rozegrane pierwsze ligowe rewanże. Każda z drużyn będzie chciała przezimować jak najwyżej w tabeli, a to zapewni tylko zwycięstwo. Co czeka nas w nadchodzącej, 18. kolejce Ekstraklasy?
Zaczyna się druga runda, ale nie zmienia to tego, że Lechia Gdańsk nie powinna znajdować się w Ekstraklasie. Gdańszczanie podejmą Górnika Zabrze, któremu dopiero co ulegli na swoim stadionie w Pucharze Polski. Oba sztaby czeka niezła gimnastyka umysłowa, żeby przewidzieć zmiany w składzie rywali. Trzeba oddać Trójkolorowym, że trafił im się świetny dwumecz, bo po pierwsze, ze słabą ekipą, a po drugie nad morzem.
W ostatnią sobotę wyjątkowo zobaczymy cztery spotkania. W południe w Gdyni będzie nam dane obejrzeć spektakl o tytule „Uciec od strefy spadkowej”, z głównymi aktorami w postaci Arki oraz Motoru Lublin. Arka radzi sobie bardzo w kratkę, jednak przez dobrze punktującą strefę spadkową, to nie wystarcza do oddalenia się na bezpieczną odległość od Lechii. Trzeci mecz z rzędu zostanie rozegrany w ramach szlaku nadmorskiego, tym razem Pogoń Szczecin zawalczy u siebie z Radomiakiem Radom. Portowcy nie mogą zaliczyć ostatnich kilku dni do udanych, kilka dni po porażce w Katowicach zostali wyrzuceni z pucharu i de facto w tym sezonie nie grają już o nic. Efekt Feio w Radomiaku jest ciągle dobrze widoczny, mało która drużyna potrafi pokonać Górnika Zabrze aż 4:0. W Lubinie odbędzie się mecz drużyn znajdujących się perfekcyjnie w środku tabeli. Widzewa Łódź i Zagłębie dzielą dwa punkty, wygrana teraz da dużo spokoju względem oddalenia się od strefy spadkowej znajdującej się podejrzanie blisko pod względem ilości punktów. Wieczorem odbędzie się starcie Piasta Gliwice z Legią Warszawa. Będzie to pierwszy z dwóch meczów tych ekip w ciągu tygodnia, gdyż w przyszłą niedzielę zostanie nadrobiony mecz pierwszej kolejki. Do obu pojedynków Legia prawdopodobnie będzie musiała podchodzić bez docelowego trenera w swoim sztabie, a Daniel Myśliwiec ma nadzieję na urwanie kilku punktów Legionistom.
Niedziela rozpocznie się pojedynkiem ekip z dwóch końców tabeli. Bruk-Bet Termalicę Nieciecza dzielą dwa punkty od ostatniego miejsca, a Jagiellonia dzięki zaległym spotkaniom ma fotel lidera na wyciągnięcie ręki i zależny tylko od siebie. Adrian Siemieniec narzekał na kalendarz swojego zespołu, więc powinien z zadowoleniem przyjąć, że zniknął obowiązek grania Pucharu Polski. Meczem zgodowym zamkną rok Cracovia oraz Lech Poznań. Zespół Luki Elsnera na razie znajduje się w topowej czwórce, ale nawet wygrana w tym starciu nie zagwarantuje im takiego stanu rzeczy na resztę zimy. Weekend zakończy wyjazd GieKSiarzy do Częstochowy, gdzie spróbują się zrewanżować za porażkę w pierwszej kolejce. Prawdopodobnie będzie to jeden z dwóch ostatnich meczów, w których za sterami Rakowa będzie Marek Papszun.
Ostatnie starcie 18. kolejki będzie miało miejsce w Kielcach, gdzie kibice będą oczekiwać rekompensaty za odpadnięcie z Chojniczanką w Pucharze Polski. Nie będzie to łatwe zadanie, gdyż zmierzą się z Wisłą Płock, która ostatni raz przegrała w drugiej połowie września, a w ostatnich pięciu meczach straciła tylko dwie bramki (a strzeliła trzy).
Piątek (5 grudnia):
Lechia Gdańsk (16.) – (1.) Górnik Zabrze | 20:30 (Canal+ Sport, Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Sobota (6 grudnia):
Arka Gdynia (15.) – (13.) Motor Lublin | 12:15 (Canal+ Sport 3)
Pogoń Szczecin (11.) – (6.) Radomiak Radom | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Zagłębie Lubin (9.) – (10.) Widzew Łódź | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Piast Gliwice (18.) – (14.) Legia Warszawa | 20:15 (Canal+ Sport, Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (7 grudnia):
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (17.) – (3.) Jagiellonia Białystok | 12:15 (Canal+ Sport 3)
Cracovia (4.) – (7.) Lech Poznań | 14:45 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Raków Częstochowa (5.) – (12.) GKS Katowice | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, TVP Sport)
Poniedziałek (8 grudnia):
Korona Kielce (8.) – (2.) Wisła Płock | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Dodatkowo 14 grudnia zostaną rozegrane trzy zaległe spotkania: Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin (14:45), Motor Lublin – Jagiellonia Białystok (17:30) oraz Legia Warszawa – Piast Gliwice (20:15).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze