Dołącz do nas

Piłka nożna

Czwórka Radomiaka i Rakowa, piątka Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

17. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła kilka niespodziewanych rezultatów. Największą sensację sprawił Radomiak, który rozbił Górnika aż 4:0. Potknięcia lidera nie wykorzystała Jagiellonia – w Lubinie zdołała wywalczyć tylko punkt. Efektowne widowisko urządzili natomiast piłkarze Lechii Gdańsk, którzy zdobyli aż pięć bramek i byli jedną z najlepszych drużyn tej serii gier. 

Rozgrywki rozpoczęły się w Gliwicach, gdzie Piast podejmował Widzewa. Pomimo dobrego początku gliwiczanie oddali inicjatywę przyjezdnym. W 22. minucie pewnym strzałem z rzutu karnego wynik spotkania otworzył Bergier, a na początku drugiej dośrodkowanie Pawłowskiego z rzutu różnego wykorzystał Zeqiri, który głową skierował piłkę do siatki i po raz pierwszy w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Widzew przerwał serię czterech meczów bez zwycięstwa i wywiózł z Gliwic trzy punkty. Do prawdziwej niespodzianki doszło w Radomiu, gdzie lider tabeli – Górnik Zabrze uległ Radomiakowi aż 0:4. Jako pierwszy do bramki trafił Capita, który w 4. minucie oszukał obrońców Górnika zwodem i pokonał Łubika pewnym strzałem. W 34. minucie golkiper gości znów wyciągał piłkę z siatki, po tym, jak sparował piłkę po strzale z dystansu, a dopadł do niej Ouattara i celnie uderzył. W drugiej połowie zawodnicy Górnika postawili wszystko na jedną kartę i ryzykownie atakowali, lecz ponownie wykorzystał to Radomiak, a konkretnie Maurides, który przebiegł z piłką przez pół boiska i przelobował bramkarza gości. Pięć minut później czwartego gola zdobył Alves i dobił totalnie bezradnego tego dnia Górnika. Goncalo Feio zaliczył fantastyczny start jako trener Radomiaka, bo w czterech meczach zdobył aż 9 punktów. 

W pierwszym sobotnim meczu również padło wiele bramek, a to za sprawą Lechii Gdańsk, która zaprezentowała się fenomenalnie w meczu z Termalicą Nieciecza. Dwukrotnie do bramki trafiał Bobček, który z dorobkiem jedenastu bramek wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Obrona Niecieczy była tego dnia totalnie bezradna, a do bramki trafiali jeszcze Kapić, Rodin oraz Diaczuk. Goście trafili tylko raz i wynikiem 5:1 zakończyło się to spotkanie, więc a Lechia na chwilę mogła cieszyć się z wydostania ze strefy spadkowej. Wyrównane spotkanie zagrały za to drużyny Korony Kielce i Cracovii. W 26. minucie Maigaard trafił do siatki, lecz sędzia po analizie VAR nie uznał trafienia, ze względu na pozycję spaloną. Tuż przed przerwą rzutu karnego nie wykorzystali za to gospodarze, bo fatalnie uderzył Antonin. Dopiero w 55. minucie wynik spotkania otworzył Hasič i goście prowadzili 1:0. Kielczanie próbowali odwrócić losy tego spotkania, lecz bezskutecznie. Wieczorem spotkały się drużyny GKS-u Katowice i Pogoni Szczecin. Szybko, bo po siedmiu minutach na prowadzenie wyszli zawodnicy Rafała Góraka, gdy piłkę głową do siatki skierował Žrelak. Pół godziny później ten sam gracz świetnym podaniem obsłużył Nowaka, a ten pokonał Cojocaru po raz drugi. Pogoń miała tego dnia optyczną przewagę, a ich posiadanie piłki wyniosło aż 77%. Portowcy nie zdołali przekuć przewagi na gole i trzy punkty zostały w Katowicach. 

W niedzielę Arka Gdynia podejmowała Raków Częstochowa. Tu obyło się bez niespodzianki. Zawodnicy z Częstochowy prowadzili po bramce Diaby Fadigi już od 10. minuty. W 40. minucie z boiska wyleciał Zator i od tego momentu gra Arki całkowicie się posypała. Tuż przed przerwą podwyższyli jeszcze Ameyaw oraz Brunes. W 57. minucie Norweg zdobył czwartą bramkę. Zawodnicy Dawida Szwargi  ponieśli wysoką porażkę, lecz zdołali zdobyć jeszcze bramkę honorową. W meczu Zagłębia Lubin z Jagiellonią Białystok działo się niewiele. Piłkarze Zagłębia bez kompleksów wyszli na to spotkanie i parę razy poważnie zagrozili bramce Abramowicza. Mimo tego mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a Zagłębie Lubin jest jedyną drużyną, która nie zaznała jeszcze porażki na własnym stadionie. Bramek nie obejrzeli również kibice w Płocku, gdzie Wisła podejmowała Mistrzów Polski. Lech pomimo sporej przewagi nie dał rady zdobyć nawet gola i mógł dopisać do swoich zdobyczy tylko jeden punkt. 

Poniedziałkowy mecz pomiędzy Motorem Lublin a Legią Warszawa również zakończył się remisem, choć tym razem gole już padły. W 10. minucie Tobiasz przeszkodził w polu karnym Fabio Ronaldo, za co został podyktowany rzut karny pewnie wykorzystany przez Czubaka. Kwadrans później w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Augustyniak i wyrównał. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami. 

Piast Gliwice – Widzew Łódź 0:2

Radomiak Radom – Górnik Zabrze 4:0

Lechia Gdańsk – Termalica Nieciecza 5:1

Korona Kielce – Cracovia 0:1

GKS Katowice – Pogoń Szczecin 2:0

Arka Gdynia – Raków Częstochowa 1:4

Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok 0:0

Wisła Płock – Lech Poznań 0:0

Motor Lublin – Legia Warszawa 1:1

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga