Dołącz do nas

Piłka nożna

Bez (większych) niespodzianek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

28-30 października rozgrywane były mecze 1/16 Pucharu Polski. Po raz kolejny obyło się bez większych niespodzianek i wszystkie ekstraklasowe zespoły, które mierzyły się z drużynami z niższych lig, uzyskały przepustkę do kolejnej rundy. Z pucharem pożegnały się jedynie Zagłębie Lubin, Cracovia, Arka Gdynia oraz… Legia Warszawa. Odpadały one jednak w spotkaniach z innymi drużynami z elity.

Pierwszym zespołem z poziomu Ekstraklasy, który stanął do walki, był GKS Katowice. Ekipa Rafała Góraka w wyjazdowym spotkaniu z ŁKS Łódź była stroną dominującą przez niemal 80 minut. Zawodnicy z Katowic stworzyli sobie multum świetnych okazji, lecz dobrze tego dnia spisywał się osiemnastoletni golkiper z Łodzi. Po bramkach z 31. minuty Jędrycha z rzutu karnego i z 61. Szkurina było 2:0. W końcówce fatalnie interweniował Jędrych, który pokonał własnego bramkarza i przez ostatnie 10 minut gospodarze przeprowadzali zmasowane ataki na bramkę Strączka, jednak finalnie nie zdołali wyrównać i to zawodnicy GieKSy cieszyli się z awansu. Pewne zwycięstwo zaliczyli za to piłkarze Korony Kielce, którzy wygrali ze Zniczem Pruszków aż 3:0. Dwukrotnie do bramki trafił Rubezic, a wynik spotkania ustalił Nikolov. Spotkanie Odry Opole z Piastem również było dość wyrównane, lecz to gliwiczanie zdobyli dwie bramki w 29. i 59. minucie i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca meczu.

Pierwszym pojedynkiem dwóch ekstraklasowych zespołów był mecz Widzewa z Zagłębiem. Po 90 minutach był bezbramowy remis, a szalę zwycięstwa łodzianie przechylili dopiero w 112. minucie, kiedy to Bartłomiej Pawłowski uderzył z rzutu wolnego z dalszej odległości na tyle mocno, że Rafał Gikiewicz, który jeszcze do niedawna był bramkarzem Widzewa, nie opanował piłki i praktycznie wbił sobie ją do własnej bramki. Podobnie, bo po dogrywce zakończył się mecz Puszczy Niepołomice z Lechią Gdańsk. Po regulaminowym czasie było 1:1, a decydujące bramki zdobyli: Bobček w 115. z rzutu karnego i Cirkovic w doliczonym czasie gry. Raków Częstochowa podejmował Cracovię. Marek Papszun podszedł do tego meczu na poważnie i wystawił jedenastkę ogranych zawodników. Cracovia dała pograć zmiennikom, co przełożyło się na wynik. Zawodnicy z Częstochowy wygrali 3:0, a dwukrotnie do bramki trafiał Jonatan Brunes. Lech Poznań pojechał do Słupska, gdzie mierzył się z IV ligowym Gryfem. Mecz odbywał się pod dyktando Mistrzów Polski. Mieli oni wiele okazji, by wygrać wysoki. Jednak stan murawy i dobrze spisujący się bramkarz próbowali im w tym przeszkodzić. Po 30 minutach gry było 2:0 dla Kolejorza. W 54. minucie Gryf zdobył kontaktową bramkę. W 88. Słupsk wpadł w szał radości, kiedy piłka wylądowała w siatce bramki strzeżonej przez Mrozka. Sędzia dopatrzył się jednak pozycji spalonej i gola nie uznał. W doliczonym czasie gry, gdy bramkarz miejscowych udał się w pole karne, by zrobić przewagę liczebną, z kontratakiem wyszło dwóch zawodników Lecha. Mieli przed sobą pustą bramkę, jednak Thordarson złamał linię spalonego i gol znów nie został uznany. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Kolejorza. Dużo bramek padło w meczu Miedzi Legnica z Jagiellonią. Finalnie piłkarze z Białegostoku wygrali 3:2 i zasłużenie uzyskali awans do kolejnej rundy. Arka Gdynia strzeliła gola Górnikowi już po… 22 sekundach gry. Mimo tego świetnie spisujący się w tym sezonie Zabrzanie odwrócili losy spotkania po golach Ambrosa i Szczęśniaka. Legia Warszawa podejmowała u siebie Pogoń Szczecin. Tu do rozstrzygnięcia była konieczna dogrywka, gdyż po 90 minutach było 1:1. W dogrywce zwyciężyli Portowcy, a zawdzięczać to mogli swojemu bramkarzowi – Cojocaru, który świetnie spisywał się w bramce oraz Przyborkowi, który w 117. minucie zdobył bramkę na wagę awansu.

Hutnik Kraków – Wisła Kraków 0:1

ŁKS Łódź – GKS Katowice 1:2

Gryf Słupsk – Lech Poznań 1:2

Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok 2:3

Raków Częstochowa – Cracovia 3:0

Arka Gdynia – Górnik Zabrze 1:2

Avia Świdnik – Flota Świnoujście 3:0

Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 1:2

KŚ Goczałkowice Zdrój II – Polonia Bytom 0:7

Chojniczanka – Świt Szczecin 3:1

Puszcza Niepołomice – Lechia Gdańsk 1:3

Widzew Łódź – Zagłębie Lubin 1:0

Olimpia Grudziądz – Śląsk Wrocław 0:1

Znicz Pruszków – Korona Kielce 0:3

Odra Opole – Piast Gliwice 0:2

Losowanie par 1/8 Pucharu Polski odbędzie się we wtorek 4 listopada o 12:00 i transmitowane będzie przez TVP Sport. Mecze tej fazy rozgrywane będą w dniach 2-4 grudnia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga